PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. Filips9

    Jak wzmocnić włosy

    Jeżeli masz spory problem z włosami to ja polecam dobrego lekarza + badania, bo to zawsze jakiś niepokojący objaw. Sam leczę się w centrum medycznym w warszawie na ul traktat brzeski - https://www.doktora.pl/ i nie żałuję. :)
  3. nosowska1990

    hejt ze strony koleżanek?

    nie wiem. wczesniej bylam troche niedoswiadczona i nie swiadoma tego jak moge wplywac na facetów. jednak tak jak pisalam bylam pewna siebie usmiechnieta . to sie innym ( damom) nie podobało. pamietam ze takie problemy ze zdobyciem facetow zaczely sie wlasnie w 2014 kiedy to wplatalam sie w jakies toksyczne relacje z kolezankami i toksyczne oplakiwanie wlasnych kompleksów w winie czy wódce. teraz sadze ze one potrzebowaly mojej energii i wysywaly ją. pozniej zauwazylam ze w gronie ludzi jestem postrzegana jako slabsze ogniwo. a one rosly w sile. dlatego moze zle wrazenie wywieralam na mezczyznach pozniej. zdalam sobie jednak z tego sprawe dopiero z 2-1.5 roku temu. zmienilam znajomych. jestem bardziej zamknieta, nie mowie o sobie tyle ile wczesniej.
  4. VonM

    hejt ze strony koleżanek?

    Pewność siebie u kobiety jest nawet ważniejsza niż u mężczyzny. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby odtrącała facetów, w drugą stronę jak najbardziej tak. Skoro samica ma ściągać uwagę samca, podstawą jest żeby akceptowała swoje ciało i osobowość. Może po prostu mimowolnie szukasz tych złych facetów, którym chodzi tylko o zdobycz łóżkową.
  5. nosowska1990

    hejt ze strony koleżanek?

    no wlasnie pisalam, ze zmienilam srodowisko i pytam sie jak zrobic obecnie/ w przyszlosci tak aby nie pasc ofiarą takich osob/ osoby? zdalam sobei sprawe, ze na takich wpadalam wczesniej i prosze o rade po prostu teraz.
  6. Szwagier

    hejt ze strony koleżanek?

    Nie chce mi się tego czytać, Ty masz Ciągle jakieś problemy ze znajomymi, nie wiem czy cały czas trafiasz na zjebów czy może z jakiegoś powodu na nich trafiasz ? Może z tobą coś nie tak, że na nich trafiasz lub, że masz z nimi problemy.
  7. balin

    hejt ze strony koleżanek?

    Nie ma co uogólniać, ale jeżeli już trzeba. To niestety taką już kobiety maja naturę, że robią różne złe rzeczy za plecami. Słyszałem to już od wielu osób i tak niestety jest. A najgorsze są te, najbardziej i przesadnie uprzejme "w oczy". Jak się przed tym bronić? A własnie ich bronią. Jeżeli je do czegoś potrzebujemy, albo jesteśmy od nich zależni np. praca. No to trzeba być fałszywie uprzejmym, udawać kumpelę. Ale oczywiście trzymać dystans i nie spoufalać się, nie mówić o osobistych sprawach, bo wiadomo wykorzystają to do swoich celów. Te na których nam nie zależy, zlewamy i tyle.
  8. nosowska1990

    hejt ze strony koleżanek?

    Cześć, mimo, że jestem kobietą chciałabym zasięgnąć męskiej rady na tym forum. Wcześniej pomogliscie mi więc tym razem mam nadzieję na to samo. Nie bede jednak pisać o relacjach. Post będzie o pracy i podejściu do życia. Zastanawiałam się przez ostatni okres czasu dlaczego nikogo nie mam Doszłam do wniosku, że czasem to ja zachowuję się jak mezczyzna. Od zawsze, od małego byłam bardziej pewna siebie, zadziorna, samodzielna i egoistyczna. Wszystko super, dopóki nie zauwazylam, ze w liceum czy na początku studiów jednak koledzy wybierają koleżanki takie lelum polelum, bez zdania. Mnie traktowano zawsze jak kumpla- bo dawałam wyraz pewnej siebie kobiety- a nie materiału na dziewczynę. Moje kolezanki, powolne, 'a la 'matka, opiekunka', bez zdania mają mezczyzn od wielu lat. Siedzą w domu, nic nie robią oprocz studiów czy pracy i 'czekają'. Biernie czekają az pojawią się goscie czy facet przyjdzie z pracy. Problem w tym, ze ja taka nie jestem, nigdy nie byłam i nie będę.A do czego zmierzam. Wiem, ze nie nalezy uogólniać,nie wszyscy tacy są- dlatego ZMIENIŁAM SRODOWISKO. Jestem po studiach, szukam następnej pracy- im starsza jestem tym znowu zmieniam się w taką osobę jaką bylam w mlodosci- zadziorną, pewną siebie, szybką. I nie narzekam na powodzenie. To ja wychodzę z inicjatywą. Zauwazylam, ze teraz mezczyzni zaczynają na mnie zwracać uwagę a kobiety chcą mi 'podkopac' zazdroscią lub jakąs plota na mój temat. Oczywiscie nie jestem jakas super piękna, nie jestem królową miasta- ale zawuazylam, ze po mojej zmianie kobiety mnie nie lubią. Robię swoje. Kiedy robię swoje i idę do przodu nie oglądając się za siebie- dużo rzeczy się mi udaje. Nie przejmuje sie tym kto co o mnie powiedzial, jaka mam byc, czy frania rozstala sie z krzyskiem czy ktos polubil komus zdjecie na insta sprzed 2 miesiecy. Nie mam problemu aby wyjść z inicjatywą- nie mam problemu aby jako jedyna napisac do faceta np ktory podoba sie moim kolezankom a wstydzą się zagadac ( 28 lat). Tylko zastanawiam się jak mam sie strzec przed kobietami? Kilka lat temu wlasnie 5-6 lat temu bylam podobna do siebie teraz. Kolezanki robiły mi czarny PR przy facetach, obgadywaly mnie, psuły mi związki. Im lepiej sie czulam i emanowalam pewnoscią siebie tym bardziej bylam otoczona wrogoscią moich znajomych ( nawet w związkach) - nawet od tych, które mialy atencje swoich mezczyzn. Zawsze odchodzilam lub zostawalam wyrzucana z grupki lub ktos sie do mnie przestawal odzywac bo wiedzialam, ze zabieram im energie i atencje. Dlatego teraz chcialam sie spytac co mam zrobic aby sie chronic przed takim damskim zachowaniem? Im jestem pewniejsza siebie, im jestem szczesliwsza, im lepiej sie czuje szukajac faceta bo jestem zadowolona tym wiekszy mam hejt ze strony damskiej i wbijanie szpili lub dobijanie mnie psychiczne- tak abym tylko sie dobrze nie poczula. Zawsze bylo tak, ze odpuszczalam i to ONE zawsze pierwsze zdobywaly mezczyzn, one zawsze musialy pierwsze wejsc w zwiazek . Dopiero niedawno sie zorientowalam, ze np ktos moze dac Ci złą energię, mentalnie moze Cię znizyc do poziomu bruku. Moj przypadek az taki straszny nie jest, nie jestem jakąś super kobietą, ale pracuje nad sobą i dlatego nie chcę tego stracic. Kiedys po prostu zbyt duzo ludzi lubiłam, przejmowałam się bo chcialam byc lubiana. Tak nie ma w zyciu, trzeba sie troszczyc o swoje. Ale jak? Dzieki za rady?
  9. Wczoraj
  10. Cześć, Mam problem, dlatego się tu zarejestrowałem. Żyję z moją drugą połową w konkubinacie, o ślubie rozmawialiśmy i planowaliśmy w przyszłości. Mamy dwuletnią córkę. Mieszkamy na północy, jej rodzice na południu, poznaliśmy się u znajomych. Problem jest taki, że ona nagle zmieniła zdanie co miejsca naszego zamieszkania i ciągnie ją do mamy. Rozumiem to, ale to zaczyna być chorobliwe. Z początku naszej znajomości już miałem pewne obawy, bo padły hasła, że może się przeniesiemy i zbudujemy wspólny dom z teściami - wtedy zapaliła mi się lampka, ale powiedziałem nie, że nie po to wyprowadziłem się na swoje, żeby teraz mieszkać z teściami, że jesteśmy dorosłymi ludźmi i musimy żyć odrębnie. No chyba to normalne? Kocham swoich rodziców, lubię jej, ale nie zamieszkam ze swoimi rodzicami ani z teściami, skoro życie mi na to pozwala, a teściowa co raz bardziej mi za skórę zachodzi. Wychodzi szydło z worka, co tam nie pojedziemy to każdy mnie pyta (teściowa, teść, kuzynki, znajomi), kiedy już tam się przeprowadzimy. A to, że mi znajdą praca itd itp. Presja rośnie i zaraz coś wybuchnie. A tutaj mam dobrą pracę, tam nie widzę perspektywy dla siebie. Mamy małe mieszkanie, za chwilę przeprowadzamy się na trochę większe. Ona tam nie miała żadnej super pracy - wiadomo nie tylko kasa się liczy, ale pieniądze są ważne, żeby jakoś funkcjonować. Zaczęło się robić nieciekawie już w ciąży. Ona jeździ do swoich rodziców co miesiąc na tydzień lub dwa. Nie przeszkadzało mi to, w końcu jakaś sprawiedliwość musi być. Nawet przez jakiś czas myślałem, że może w przyszłości moglibyśmy się tam przeprowadzić, ale najpierw trzeba zbudować jakiś kapitał. Z każdym dniem presja rośnie. Ostatnie wspólne wizyty u jej rodziców kończyły się na dyskusji z teściową, że powinniśmy mieszkać tutaj albo bliżej. Wtrącają się w każdy aspekt naszego życia. Moja druga połowa rozmawia ze swoją mamą kilka albo kilkanaście razy dziennie. Codziennie wideokonferencje. Nie wtrącam się, jak tęskni to jej tego nie będę bronił, przecież to jej mama. W końcu też jeździ do niej regularnie. Gdzie idziemy, co robimy, ona - teściowa zna każdy nasz krok, mimo że dzieli nas prawie 600km. Podczas ostatniej wizyty była znowu dyskusja, ja znowu nerwowy, jak tam jadę to cały chory jestem, bo nie umiem tłumić w sobie, mówię co myślę za często. Rozumiem, że ona chce być blisko rodziców, ale codziennie? Jak raz w tygodniu pojedziemy do moich na kawę, którzy mieszkają od nas kilka km, to z łaską wielką jedziemy, bo przecież moja mama opiekuje się naszym dzieckiem i powinno mi to wystarczyć (przyjeżdża do nas 5 razy w tygodnuu) , ale nie widzi, że mój ojciec schorowany w podeszłym wieku nie ma już zdrowia, żeby wsiąść w autobus i przyjechać zobaczyć wnuczkę. Ale jak tam to jechać najlepiej na zawsze. Czepiam się? Powiem tak, gdybyśmy córki nie mieli, już bym dawno to zostawił, kocham ją i kocham córkę naszą, to ona odmieniła moje życie. Nabrało barw. Od jakiegoś czasu szperam w internecie i trafiłem na pojęcie symbiotyczna matka. Nie wiem, czy przypadkiem to nie jest właśnie ich relacja. Na urlop mieliśmy jechać w góry, to z mamusią... w końcu nie pojechaliśmy. Każda wizyta u teściów, nawet jak pojechaliśmy na dwa tygodnie, to wszędzie w każdy pi***zony dzień jak gdziekolwiek pojechaliśmy to z mamusią... Teściowa w każdej dziedzinie jej życia ma swoje trzy grosze, albo nawet całe wiadro groszy. Nawet z imieniem córki, każdy pomysł mamusi forsowała. Im bardziej ona i oni cisną, ja tym bardziej zaczynam robić wszystko aby było odwrotnie. Mam jeszcze wiele zarzutów, ale książkę mógłbym napisać, wiadomo ja nie jestem bez wad. Ludzie powiedzcie coś, jak żyć?! O ile komuś się chciało czytać moje wypociny...
  11. Ostatni tydzień
  12. Szwagier

    Czy mam stulejke?

    Skoro zsuwa Ci się cały napletek to w czym jest problem ? No możesz wstawić foty ewentualnie podlinkować do hostingu
  13. Mlody15

    Czy mam stulejke?

    Robiłem,np. Poprzez mycie czy masturbacje. Masturbacja dodatkowo pomaga? Czy mógłbym podesłać zdjęcia ?
  14. Szwagier

    Czy mam stulejke?

    Ale po co ty chcesz optycznie wydłużać długość penisa ? Komfortowo mówisz, widzę moda robi swoje. No tak ściągnij, a co nigdy tego nie robiłeś ? Całe życie masz zasunięty żołądź ? To próbuj to jak najszybciej zrobić, bo jeśli tego to tej pory nie zrobiłeś to aż dziw, że nie nabawiłeś się jakiegoś stanu zapalnego itp. Pod skórą może gromadzić Ci się tzw mastka itd. Więc zamiast zajmować się kosmetyką to dano powinieneś się zainteresować zdrowiem fizycznym a właściwie zając się powinni twoi rodzie kiedy byłeś jeszcze malutki. No ale tak czy siak próbuj ściągnąć cały napletek, poruszać, potem w wzwodzie jak będziesz miał jakieś kłopoty z tym to ja bym się nie oglądał tylko szedł do urologa. Bo potem w razie W okaże się, że ładnie wyglądasz ale nie możesz.
  15. Mlody15

    Czy mam stulejke?

    Wie pan co, golenie wydłuża optycznie długość penisa, ale czuje się dzięki temu bardziej komfortowo. Czyli mam spróbować ściągnąć ( jak jest w spoczynku w wannie, do końca żołędzia )?
  16. Szwagier

    Czy mam stulejke?

    A po co się golisz ? Od golenia będziesz miał jeszcze bujniejsze. 16,2 cm to już zdrowy okaz ale jak ty żeś wymierzył tak dokładnie te 16,2 cm ? Z tym napletkiem to trochę zakręciłeś, ale rozumiem, że podczas wzwodu zsuwa się o 1/3 żołędzia, a w spoczynku pokrywa całość tak ? A ty boisz się ściągnąć całość ? Nie ma się czego bać najlepiej w wannie w ciepłej wodzie. A jak uważasz, że coś jest nie tak to idź po prostu do urologa, on to lepiej oceni
  17. Mlody15

    Czy mam stulejke?

    Witam, mam 15 lat. Bujne owłosienie łonowe, ale bardzo często je gole. Mój penis ma 16,2 cm. Podczas wzwodu napletek ściąga się tylko do 1/3 żołędzia, a jeśli nie ma erekcji schodzi z żołędzia, ale boje się ściągnąć. Nie wiem co robić? Pomoże ktoś?
  18. Leonard...

    Nie da sie rozmawiac z moja partnerka

    Opisz trochę więcej szczegółów z Waszego związku.
  19. balin

    Coś poszło nie tak, jak powinno

    Może kogoś poznała i relacje z Tobą uważa za zdradę. Może widziała, że się angażuje ona, albo Ty i chciała to schłodzić, Może nie doczekała się czegoś bliższego (seksu) i uznała, że to nie ma większego sensu. To tak na szybko, a możliwości może być wiele. Myślę, że nie ma sensu o nic jej pytać. Będzie chciała, to się odezwie.
  20. Adam28

    Jak wzmocnić włosy

    Robienie maseczek, wcieranie ziół jest czasochłonne i aby zobaczyć jakieś efekty trzeba bardzo długo czekać. Najwygodniej jest brać tabletki . Ja osobiście polecam Profolan. Spoko skład i bardzo mi przypasowały. Czytałem też o innych które mają dobry skład więc powinny pomóc na wypadanie włosów na tym blogu jest ranking https://www.zadbaj-o-wlosy.pl/tabletki-na-wypadanie-wlosow/
  21. Mateo21

    Coś poszło nie tak, jak powinno

    Jeżeli przez kilka następnych dni nic się nie zmieni, to pozostaniemy w stosunkach czysto zawodowych Może ją coś ruszy, może nie, ja już zaczynam tracić jakiekolwiek chęci, nerwy i nadzieje co do tej relacji. Była jedną z niewielu osób które mogłem darzyć takim zaufaniem i szkoda, że skończy się to w tak bezsensowny sposób. Jak ktoś ma jeszcze jakieś przemyślenia co do tej sprawy to chętnie przeczytam
  22. Korneliusz

    Coś poszło nie tak, jak powinno

    Są dwie opcje, albo ktoś jej coś nagadał na twój temat, albo (co bardziej prawdopodobne) ona coś odwaliła. Jeśli byliście razem to możesz oczekiwać od niej szczerej rozmowy i zapytać co się nagle stało. Jeśli będzie cię unikała, to powinieneś jak najszybciej odciąć się od niej z kilku powodów. Po pierwsze, najpewniej wpadł jej w oko inny gościu, a ty poszedłeś w odstawkę, albo już coś zrobiła. Twoje starania w znalezieniu kontaktu z nią będą odbierane jako akt desperacji (pewnie tak jest) i tylko tracisz w jej oczach. No i chyba najważniejsze. Nie buduje się szczęśliwego związku z kimś, kto z dnia na dzień potrafi zmienić do ciebie podejście. Najlepsze co możesz zrobić, to zadbać o szacunek do własnej osoby i usuń się z tej relacji. Wiem, że to może być trudne, ale na zewnątrz musisz grać twardego, takie jest życie. Jeśli się tak zachowasz, to sytuacja może się wyjaśnić. Dziewczyny mają to do siebie, że potrzebują wiedzieć co się dzieje. Jeśli ty odpuścisz i pójdziesz własną drogą, to ona sama może chcieć kontaktu i wytłumaczyć co i jak, ale pamiętaj, musisz być twardy. Jeśli nagle znowu stanie się miła, a ty po prostu się z nią dogadasz i uwierzysz w jakieś błahe powody to jesteś stracony.
  23. Mateo21

    Coś poszło nie tak, jak powinno

    Co mogę dodać, wiadomości prywatne przez np. Facebooka jeszcze przejdą, ktoś rzuci jakims żartem, porozmawiamy, posmiejemy się, ale dalej nie jest to to samo, co było dosłownie miesiąc temu.
  24. Wcześniejsza
  25. Cześć wszystkim, W lipcu 2018 poznałem świetną dziewczynę, tak naprawdę poznaliśmy się przez to, że dołączyła jako nowa do naszej klasy. Praktycznie od pierwszego spotkania (wspólny wypad z całą ekipą) wpadliśmy sobie w oko. Mijały miesiące, coraz bardziej się poznawaliśmy, czasami lubiła mi dokuczać i nie przestawała się śmiać. Byliśmy kilka razy w kinie, mogliśmy rozmawiać na wszystkie tematy, mieliśmy do siebie zaufanie. Byliśmy ze sobą bliżej, niż ona sama ze swoimi przyjaciółkami. Nie będę się dokładnie rozwijał, bo prawdopodobnie nie starczyłoby mi miejsca. Można powiedzieć, że po 5 miesiącach znajomości, posunęliśmy się wspólną decyzją krok dalej od bycia przyjaciółmi i zaczęliśmy ze sobą chodzić, oczywiście nikt nikogo nie poganiał, żeby tylko być pseudo parą, bo taka jest moda. Rzeczywiście dzieliliśmy się wspólnym zaufaniem i "tym czymś". Wspólne wypady, odprowadzanie do domu itp, itd. Tak nasza znajomość pięknie toczyła się przez miesiące, aż do końca grudnia. Wraz z nowym rokiem bańka niespodziewanie pękła. Skończyły się buziaki, w dziwny sposób unika ze mną rozmów, w porównaniu do tego, jak jeszcze niedawno całe dnie potrafiliśmy słuchać siebie nawzajem z pełnym zainteresowaniem, wszystko stało się totalnie surowe. Zachowuje się dziwnie w mojej obecności, ale przy innych znajomych z klasy jest normalna. Nie wiem co poszło nie tak. Nie było między nami żadnej kłótni, sprzeczki. Cofnęliśmy się do dnia pierwszego spotkania, a nawet dalej. Napiszcie co myślicie o tej całej sytuacji.
  26. Adam900

    rozwód

    Mi podczas rozwodu bardzo pomogli w Mężczyzna i Rozwód. Specjalizują się w pomaganiu mężczyznom podczas rozwodu i oprócz najlepszych adwokatów mają innych specjalistów np. doradców podatkowych, którzy pomagają pod kątem podziału majątku.
  27. Lebbon

    Telefon na abonament czy kartę?

    Moim zdaniem abonament może być bardziej opłacalny, choćby ze względu na bonusy, które mogą być dołączone. No i jeśli ktoś naprawdę dużo dzwoni/korzysta z internetu/smsuje to wtedy abonament jest korzystniejszy. Sam mam teraz umowę w Play, z przydatnych dodatków jest choćby Netflix za darmo. A co do kosztów - wiekszosci sieci oferty sa prawie identyczne.
  28. Szwagier

    Nie da sie rozmawiac z moja partnerka

    A czyj ten dom ? Uratować ale co Ty chcesz ratować ?
  29. sammpled

    Nie da sie rozmawiac z moja partnerka

    Tak pracuje w szkole, nie mamy domu wspolnego, sprobuje jeszcze raz dzis pogadac, moze uda sie to uratować.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności