PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

kobieta25

Kobieta
  • Zawartość

    2578
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    87

Zawartość dodana przez kobieta25

  1. kobieta25

    Żałoba

    Może trochę ciężki temat, jak na tego typu forum, ale może ktoś z Was przechodził przez żałobę (chodzi o najbliższą rodzinę/bardzo bliską osobę) i zechciałby się ze mną podzielić doświadczeniami z tego okresu? Czy tylko ja tak ciężko to znoszę? Niby mówi się, że czas leczy rany ale ja mam wrażenie, że im dalej od pogrzebów tym gorzej. Pustka, żal, tęsknota zamiast maleć, narastają. Przyznam, że ostatni rok, był dla mnie jakimś emocjonalnym koszmarem mimo, że staram się funkcjonować (na tyle ile potrafię)w miarę normalnie. Nie okazuje zbytnio trudnych emocji, nie dręczę tematem znajomych, naprawdę się staram... Szkoda, ze Krovitz usunął tu konto, ale z tego co pamiętam, @Szwagier Ty straciłeś tatę dość wcześnie? Jak to zniosłeś? O ile oczywiście masz ochotę sie tym podzielić. Zachęcam do dyskusji. Nie ukrywam, że potrzebuję trochę wsparcia, bo w realnym życiu niestety nie mam go od nikogo.
  2. kobieta25

    Żałoba

    Kochani, dziękuję za wypowiedzi. Naprawdę miło mi, że ktoś tu coś napisał. Sama zbieram się do napisania czegoś już parę tygodni, bo temat jest dla mnie naprawdę bardzo bolesny. Chodzi o moją mamę. Umarła tak nagle. Po prostu zasłabła i po 3 godzinach zmarła. Tak się złożyło, że byłam wtedy przy Niej. To ja zadzwoniłam po pogotowie. Ja sprawdzałam Jej puls, ułożyłam Ją w bezpiecznej pozycji. Biegałam po szpitalu szukając osoby duchownej. Wybierałam trumnę, ubranie... I to wszystko tuż po świętach wielkanocnych, parę dni przed moimi okrągłymi urodzinami.. Taki prezent. Niewiele pamiętam z tego okresu, choć minęło dopiero 1,5 roku. Emocje jakie mi towarzyszyły są nie do opisania. Zresztą ja w chwilach ogromnego stresu zazwyczaj wycofuję się ze wszelkich aktywności i niemal dosłownie znikam. Z nikim nie gadam, nie kontaktuje się, działam jak robot - mechanicznie. Wszystko przeżywam w samotności. Rozstania zawsze są dla mnie trudne, zwłaszcza te, bez pożegnania. Wiesz, @kamil30 - masz ogromne szczęście mając żonę, która Cię kocha i wspiera w trudnych chwilach. Nawet nie wiesz jak Ci tego zazdroszczę. Ja niestety nie mam na kogo liczyć. Z rodziną relację mam raczej trudne. Każdy zajmuje się sobą. Z mamą dogadywałyśmy się najlepiej, bo i Ona jakoś dobrze mnie rozumiała. Potrafiła wysłuchać, pogadać czy wesprzeć. Zawsze miała dla mnie czas i dobre słowo. Nie wiem jak to robiła. Ale była taka dla wszystkich, nie tylko dla mnie. Teraz tak bardzo mi Jej brakuje, właściwie w każdym dniu, choć od 11 lat już nie mieszkałam z rodzicami. Trudno mi się pogodzić z tym, że Jej naprawdę już nie ma. I nie będzie. Że nie doczeka emerytury na którą zrobiła już tyle planów, że nie pozna moich dzieci, nie zobaczy jak mi się życie ułoży.. Ale nie tylko. Trocki zainspirował mnie do stworzenia własnej półki z ulubionymi książkami. Mama też je czytała, później wymieniałyśmy się poglądami, spostrzeżeniami.. Nawet zaczęła tworzyć własną półeczkę To było takie fajne i budujące. Mama miała ogromną wiedzę, dużo doświadczeń, więc miałam z kim porozmawiać, nie tylko o jakichś przyziemnych tematach jak gotowanie czy rachunki. W opinii reszty rodziny jestem oderwana od rzeczywistości lub nawet egoistyczna. Głównie dlatego, że nie szukam desperacko męża, by czym prędzej urodzić tabun dzieci. Bo na urodziny kupiłam sobie ukulele, choć nie umiem grać a moim marzeniem jest dołączenie do jakiejś rekonstrukcyjnej grupy historycznej i klubu miłośników kresów wschodnich. Bo prowadzę bloga i piszę wiersze, które są totalną grafomanią, bo chodziłam na lekcje baletu choć nigdy nie będę tancerką, bo mam marzenia których wciąż nie zrealizowałam itp. Przecież to wszystko jakieś wymysły i strata czasu! Przyznam szczerze, że ja już wcześniej często czułam się "samotna wśród tłumu", jednak teraz czuję to sto razy bardziej. Próbowałam się odciąć od nich totalnie ale niestety scenariusz się powtórzył i w krótkim czasie po mamie, czekał nas kolejny pogrzeb w najbliższej rodzinie. Nie mogłam (i nie chciałam!)zostawić taty samego z tym wszystkim. Później było już tylko gorzej. Do tego przy nagłych problemach z moim mieszkaniem, po raz kolejny boleśnie się przekonałam, że wszyscy "najbliżsi" mają mnie gdzieś. Na naszym forum też wtedy jakoś się zawiodłam. Ale ok, przełknęłam i to. Choć chyba wtedy tak porządnie dotarło do mnie, że jestem naprawdę sama. W pełnym tego słowa znaczeniu. Sylwestra i kilka dni Nowego Roku spędziłam w Łodzi. Wiele spraw sobie wtedy na spokojnie przemyślałam. Postanowiłam odezwać się do osób, które były dla mnie ważne i spróbować odbudować przyjaźnie czy znajomości, które przez to wszystko mocno zaniedbałam. Niestety i tu spotkało mnie rozczarowanie i bardzo duża przykrość, której się kompletnie nie spodziewałam. Bardzo mnie to zabolało, naprawdę. Ale cóż zrobisz. Byłam dość mocno osłabiona tym wszystkim, do tego beznadziejne święta (pierwsze bez Mamy), kolejna część rodzinnych niesnasek i innych przykrości. Pikowałam dość mocno w dół. Zaczęłam chorować. Naprawdę trudny czas. Bez wsparcia wciąż jest mi bardzo ciężko i samotnie, często tracę siły, jednak mimo wszystko, gdzieś w głębi serca ja wcale nie chcę się poddać. Na tyle na ile potrafiłam odbudowałam relację i z siostrą i z tatem. Złożyłam dokumenty na Akademię Teatralną i UW, choć nie wiem co z tego wyjdzie. Przeszłam pierwszy etap rekrutacji w dość popularnym kulturalnym miejscu stolicy. Bardzo chciałabym wreszcie znaleźć swoje miejsce w życiu. Gdzie będę czuła się bezpieczna i kochana. Szczęśliwa po prostu. I kogoś kto mnie zaakceptuje i szczerze pokocha, bez żadnych manipulacji czy gierek. Zwyczajnie chcę wierzyć, że wszystko się poukłada. Czy to bardzo naiwne? Sorki za te wypociny, ale jakoś chciałam się wygadać. PS. @UsteczkaDoOczu a Ty jesteś wierząca?
  3. kobieta25

    Go solo.

    Autorko a ja z innej beczki. Może wyjdę na panikarę ale czy Ty nie boisz się podróżować sama? Ja mam chorobę lokomocyjną więc kiepski ze mnie podróżnik. Aczkolwiek w ostatnim czasie nieco bardziej się przełamałam i to jest naprawdę fajny sposób spędzania czasu/wypoczynku, jednak przyznam szczerze, że jakoś nie czułam się zbyt bezpiecznie sama w obcych miastach. Zwłaszcza wieczorami/po zmroku. Za granice chyba nigdy nie wybrałabym się samotnie. No chyba, że w docelowym miejscu ktoś by na mnie czekał, to tak. Nie boisz się? Zwłaszcza, że jesteś kobietą? Może lepiej jednak z partnerem, znajomymi, przyjaciółką lub kimś z rodziny tj. siostra, bratem itp.
  4. kobieta25

    problem z facetem

    Przecież nie żartuję sobie, tylko pytam. Bo raz piszesz, że nie chcesz konta bo psychopatka. A później że skoro dalej tu masz konto to jednak to dobra okazja by wrócić ale Cię zraziłam, więc już nie dlatego, ze psychopatka. Więc nie wiem jaką rolę pełni tu Twoje konto. Napisałam wprost co myślę na ten temat, a Ty od razu że to atak. No błagam Cię, już nie można napisać nic, co nie będzie potakiwaniem? Nie wiem dlaczego tak się obrażasz. A skoro ktoś realnie Ci zagraża, to zgłoś to na policję. No i ja od razu usunęłabym swoje zdjęciu tu. A Ty to robisz po roku. I po roku nagle kasujesz swoje posty. Mimo, że się bałaś już wcześniej. Przecież ta osoba już to przeczytała i wykorzystała lub wykorzysta. Więc jaki w tym sens, nie wiem. Chociaż moim zdaniem akurat Ty nigdy nie napisałaś nic co mogłoby Cię jakkolwiek pogrążyć. No poza tym linkiem do fb. Rób jak chcesz Tiril.
  5. kobieta25

    problem z facetem

    A co z psychopatką? Zniknęła i nie wróci? Czyli konto Ci tu nie przeszkadza Na forum są też inni stali i niestali użytkownicy. Więc nie musisz się tylko mną sugerować Możesz mnie zablokować, nie będziesz widzieć moich postów tak jakby mnie nie było. Zrób jak uważasz, ale nie ma co się dąsać.
  6. kobieta25

    problem z facetem

    Oj Tiril już daj spokój i nie dąsaj się. Po prostu Cię nie rozumiem, bo ja jak miałam dosyć tego forum, to po prostu tu nie zaglądałam. Bartas też sporo się udzielał przez kilka lat i też zniknął bez większych dram. Widzę, ze czasem zagląda. Może kiedyś popisze znów. Co tu konto przeszkadza. A Ty przecież chciałaś zniknąć definitywnie ze względu na jakaś psychopatkę. A teraz nagle już mogłabyś zostać ale to ja Cię utwierdziłam w przekonaniu, że nie warto tu wracać? A co z psychopatką? Nie rozumiem Cię naprawdę. I nie ma dla mnie znaczenia jak mnie tu kto zapamięta Trudno.
  7. kobieta25

    problem z facetem

    Ależ jesteś okrutna! Uwielbiam Twoje złośliwe poczucie humoru, serio! Ale dobra, już dajmy spokój dziewczynie. Trochę się obraziła na nas a i tak nie ma lekko z tym facetem swoim Więc już nie dobijajmy, niech tam sobie żyje jak chce.
  8. kobieta25

    problem z facetem

    Ty. I proszę już nic nie wyjaśniaj, tylko po prostu więcej nie pisz o tym. Zniknij w ciszy i spokoju, skoro tak chcesz. Skoro już od roku konto tu nie ma sensu, to ja nie wiem co tu robisz. Serio. No nie bardzo skoro, masz prywatne zdjęcie w profilu i dałaś publicznie link do swojego fb żeby na jakieś pieski wpłacać. I teraz masz co masz. Dlatego radzę na przyszłość uważać, i raczej zdjęciami czy linkami dzielić się z osobami które trochę poznałaś na priv. Nie będziesz miała żadnych psychopatek. Koniec tematu. Ewentualnie załóż jakiś swój o usuwaniu konta i oznacz admina, bo tak to on i tak tego nie przeczyta, zbyt wiele postów pojawia się na forum. PS. Złośliwa byłam zawsze. I poza Trockim nikt nie ma taryfy ulgowej
  9. kobieta25

    problem z facetem

    Problemem to tu są tylko atencyjne opery mydlane urządzane przez stałych użytkowników, którzy poświęcaj tyle energii na tupanie nogą wciąż się jednak tu logując, zamiast wysłać prośbę do admina i więcej tu nie zaglądać. Przecież tak bardzo nie chcesz. To co tu wciąż robisz?! Gdybyś faktycznie nie chciała to byś się tu już nie logowała, a Twoje konto zniknęłoby w tłumie. A jednak jakoś wciąż tu zaglądasz, zatem proszę skończ te opery już. Skoro nie ma możliwości usunięcia to nie ma. NIE LOGUJ SIĘ więcej, i niech takie będzie Twoje owo pożegnanie z forum, skoro tak go pragniesz. Tylko błagam już nie pisz o tym, jak bardzo chcesz usunąć konto (mimo, ze wciąż tu jestes AKTYWNA) bo pewnie i tak nikogo to nie interesuje. To raz a dwa - nigdy nie zrozumiem osób, które korzystają z czegoś twierdząc jednocześnie że nie chcą. Mimo to wciąż korzystają. To nie korzystaj jak się nie podoba. Ot, co. I trzy (najważniejsze) - na przyszłość rejestruj się tylko tam, gdzie sama możesz skasować konto i nie loguj się przy użyciu nicku który jest znany w twoim środowisku, nie używaj żadnych prywatnych zdjęć czy danych w profilu publicznym(imię, miejscowość, imiona znajomych/faceta, nazwa firmy w której pracujesz itp) i pod żadnym pozorem nie dawaj publicznie linków do swoich prywatnych profili np. na fb zwłaszcza w miejscach w sieci, gdzie piszesz o swoich prywatnych sprawach. Nikt Ci wtedy nie będzie mógł zaszkodzić. Bądź bardziej roztropna na przyszłość. Zresztą to, że usuniesz konto nie sprawi, ze Twoje posty znikną. Wiec myśl przed a nie po. Podsumowując - usuń zdjęcie, zmień nazwę (Balin chyba zmienił z vox populi ) i po prostu nie zaglądaj, skoro tak bardzo (niby) nie chcesz. Albo zostaw konto w spokoju i zajrzysz kiedy zechcesz kiedyś. Pogódź się wreszcie z tym, że skoro nie można usunąć konta to nie można. Tylko błagam już skończ ten temat, bo to jakaś dziecinada! A to Trockiego tak powstrzymywałaś a sama teraz cyrk z usuwaniem konta robisz. Po co, na co? Może niech Szwagier Cię zbanuje, spokój będzie.
  10. kobieta25

    Myśli samobójcze

    Miewacie myśli samobójcze, tak na poważnie? Jak sobie radzicie?
  11. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Już? Ulżyło Ci? Nie ma to jak 23latka (studentka pewnie jakiejś psychologii) która myśli, że pozjadała wszystkie rozumy, bo przeczytała parę książek o wychowaniu I jest tak ogromnie doświadczona, bo chwilę gdzieś tam popracowała. Eh.. Szkoda "karmić trola", bo tu się robi już tylko co raz większy bałagan z tego przerzucania się. PS. Masz zaskakująco dużo czasu wbrew temu, co napisałaś wyżej... PS2. @Szwagier proponuję zamknąć temat.
  12. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Napisałam, że chodzi mi głownie o wprowadzenie dyscypliny. Dziecko było badane. Wszystko z nim ok. Rodzice dali ciała. Ale z tak małym dzieckiem można to jeszcze odkręcić. O ile Autor z małżonką zaczną dziecko wychowywać a nie hodować. Koniec kropka. PS. Nie raz widuję takie dzieci (zwłaszcza teraz, latem) np. w sklepach i uwierz mi ona wcale nie są jakieś zastraszone a zwyczajnie niewychowane i wymuszają na rodzicach np. zakup czekoladki czy ciasteczka. Co robi rodzić? Kupuje. A nie powinien. Bo dziecko uczy się, ze ma rodzica w szachu i będzie odwalać co raz gorsze histerie byle by dostać to co chce. I wie, że dostanie, bo rodzic chce świętego spokoju. Jak najszybciej. I tak oto błędne koło się zamyka. Usteczka świetnie to ujęła - Chcesz porządku musisz go wypracować. I Autor musi to zrozumieć. Jak sam zauważa, inne dzieci "chodzą przy nodze", bo ktoś ich tego nauczył. Ktoś z nimi pracuje w domu. Ktoś określa zasady. Egzekwuje konsekwencje gdy dziecko przekroczy jakieś ustalone granice. Nic sam sie nie zrobi. Rozumiem jak dziecko jest chore, ale syn Autor jest zdrowy.
  13. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Tupiesz nóżką, bo nikt Cię po główce nie pogłaskał w Twoim temacie a i tu poparcia nie masz. I zamiast dyskutować jak człowiek sama rzucasz łopatką i obrażona wychodzisz z piaskownicy, bo ktoś ma odmienne zdanie. Zresztą "XD" świetnie określa Twoją mentalność. Jeśli nie masz czasu, to może nic nie pisz? Albo wpadnij tu jak ten czas znajdziesz. A nie od innych wymagasz tez, rzetelnych argumentów a sama rzucasz ogólnikami, nie poparte niczym, które nic nie znaczą i nikomu się nie przydadzą. Forum jest publiczne, Autor założył publiczny temat, więc z założenia odpowiedzi udzielmy mu publicznie. Min. po to, by ktoś z podobnym problem nie robił syfu na forum. Skąd Autor ma wiedzieć, że chętnie napiszesz mu o tych jakże prostych technikach wychowawczych, z których robisz wielką tajemnicę, wyłącznie w wiadomości prywatnej? Zaproponowałaś mu to? Bo jakoś nie widzę. Napisałaś to dopiero w odpowiedzi dla mnie. Co do mnie - to jest męskie forum, tu nikt nad nikim nie będzie płakał. Napisałam wprost co myślę. Na podstawie tego co Autor napisał o sobie, żonie i dziecku. I tyle. Takie jest moje zdanie. Ok. Więc skoro tak uważasz to może napisz nam jakim cudem, bezdzietna studentka, która nie ma 5 dych (wybacz!) na buty może udzielać wskazówek odnośnie wychowania? Przecież nie masz wiedzy czy doświadczenia z realnego życia na ten temat. Droga wolna. Nie będziemy tęsknić Zrozum, że to jest forum publiczne i nie chodzi o doświadczenie ile kto postów napisał a jakość wypowiedzi. Ty póki co piszesz samymi ogólnikami i zwyczajnie nie ma to żadnej wartości.
  14. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Oj dziewczyno - co się tak pieklisz? Jak masz "rzetelną psychologiczną wiedzę" na temat wychowania to może udziel konkretnej rady Autorowi jak przystopować małego diabła, bo póki co Twój komentarz niewiele wnosi. Zrozumiałe, że DOROSŁY człowiek boi się dwulatka?! Dla mnie nie jest to zrozumiałe. No przykro mi bardzo. Kto tu jest rodzicem? Takie diabelne dzieci, to efekt współczesnego modelu wychowania. Dzieci są wredne, włażą rodzicom na głowę, bo im wolno! Bo rodzice na to pozwalają! Bo dzieci nie mają ŻADNEJ dyscypliny! Gdzie był Autor wcześniej? Gdzie była jego żona? Dziecko wychowuje się od początku! Nikt nie mówi, żeby lać dziecko po m...rdzie i to w afekcie. Ale parę stanowczych klapsów jeszcze żadnemu nie zaszkodziło. Dziś dzieci są rozpuszczone, bo rodzic nie może nawet głosu na nie podnieść, bo zaraz znajdzie się taka studentka psychologii, która powie, że to przemoc. Nikt tu nie mówi o przemocy. I żeby Autor lał, by mu ulżyło. Dzieci trzeba kochać, to jasne ale mądrze! Musi mieć jakieś konsekwencje złego zachowania i rodzic powinien je stanowczo egzekwować. To może napisz Autorowi te techniki, a nie rzucasz ogólnikami
  15. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Przecież ja zawsze mówię z sensem
  16. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Podstawy są w pierwszym poście. Autor nie lubi własnego dziecka, wręcz się go boi i unika. Najchętniej by uciekł lub zniknął! A to tylko rozkapryszony dwulatek i nie piszę o Autorze a jego dziecku Przecież skoro dzieciak jest zdrowy (tzn nie ma zaburzeń emocjonalnych ani żadnej choroby) to jego zachowanie wynika z braku wychowania. A kto wychowuje? Rodzice, w tym Autor. Autor powinien porządne lanie zrobić i dyscyplinę wprowadzić w domu a nie uciekać. Dzieci to ogromna odpowiedzialność, zobowiązanie na całe życie. Nie każdy ma cierpliwość, nie każdy potrafi zapewnić dzieciom byt, uwagę, czy wychowanie. Dlatego nie każdy nadaje się na rodzica. Z dwulatkiem jeszcze można sobie poradzić. Oby się obudzili, bo z wiekiem jest co raz trudniej.
  17. kobieta25

    Krótko i na temat - Odejść , zostawić czy Nie?

    Autorze, więc skoro decyzja o zaręczynach była przemyślana to w czym problem? Trochę przeczysz sam sobie teraz. Ok. Ale dalej nie napisałeś, dlaczego odchodziłeś? Skoro tak zrobiłeś, i to dwukrotnie to chyba tak super Ci nie było już wcześniej. I miałeś jakiś powód. Nic złego. Ale w fantastyczny sposób pokazuje co robisz z obecną partnerką i jak bardzo Ci na niej zależy A zależy Ci tak bardzo, że jakbyś kogoś teraz poznał to odszedłbyś bez mrugnięcia okiem. Ale, że nie ma to i ta obecna może być ostatecznie... Słodko. Prawdziwy mężczyzna! Nie. Jest zupełnie taka sama. Nie ma w niej miłości tylko własne korzyści. U niej jest identycznie. Oj tak, zależy Ci tak bardzo, że jakby dziś czy jutro inna Cię zauroczyła odszedłbyś bez mrugnięcia okiem. Sam to przyznałeś w poście wyżej. A że lęk przed samotnością i przyzwyczajenie są głównymi czynnikami przez które w tym tkwisz napisałeś wyrażnie w pierwszym poście. Aha i jeszcze martwisz się, że nikogo sobie nie znajdziesz boś nie imprezowy typ. No tak. I nie napisałeś w czy przejawia się jej roszczeniowość? Chodzi o ten talerzyk jednak? Czy coś więcej? Jakieś konkrety? Zresztą sam wiesz, że ona mówi Ci tak nie z miłości tylko dlatego, że chce dziecko. Doprawdy nie miałeś wątpliwości przed wymuszonymi (jak sam to ująłeś) zaręczynami? No i nie wiem jak Tobie ale mi "wymuszone zaręczyny" i "bardzo dobrze przemyślana decyzja" jednak się kłócą. No sam zobacz: Twoje słowa! I raz jeszcze - skoro wiedziałeś w co się pakujesz i brak big love Ci to nie przeszkadza, zaręczyny przemyślałeś, coś do niej czujesz i wcale nie to, ze boisz się samotności, nie czujesz presji społecznej, ona jest zachwycona Tobą a Ty nią i wcale nie kalkulujecie choć miłości w tym nie ma to... w czym problem? Nie musisz mi odpisywać, tylko przemyśl to i owo. Powodzenia.
  18. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Aleś Ty czepliwy Chodziło mi o to, że autor odpoczywa w pracy od diabelskiego towarzystwa syna a nie w ogóle. Wiem, że mało która praca jest relaksująca sama w sobie. Prawda, prawda. Nie każdy nadaje się na rodzica. Niestety.
  19. kobieta25

    Krótko i na temat - Odejść , zostawić czy Nie?

    Oj autorze, przecież Cię nie obrażam, już nie bądź taki delikatny. Napisałam co myślę tyle, że bardzo wprost i bez lukru. Ot co Wybaczam drogi Panie. Co to znaczy, że mieliście przerwy? Wasz związek był w tym czasie zakończony? Czy "zawieszony" tzn. byliście razem ale się nie spotykaliście "by wszystko przemyśleć" a Ty wtedy "polatałaś" na boki? I to dwukrotnie tak? No i może napiszesz nam dlaczego się rozchodziliście, bo to chyba znacznie ważniejsze, niż to dlaczego wracałeś. E tam, przecież w poprzednim poście SAM dość jasno określiłeś co i jak: Wyraźnie piszesz, że jej nie kochasz. A jesteś z nią z przyzwyczajenia i strachu przed samotnością. Mało tego - myślę, że gdybyś teraz (dziś, jutro) poznał super kobietę, to wszystkie Twoje wątpliwości magicznie by się rozwiały a Ty odszedł byś bez większych dylematów. Bo miałbyś do kogo. A tak, to niepewność, że ewentualnie trzeba zaczynać od początku i to bez gwarancji, że się uda i którakolwiek się skusi na związek z Tobą napawa Cie przerażeniem. Ciekawe jest też to jak podkreślasz, że w okazywaniu Ci uczyć czy troski tą Twoją partnerką powoduje głównie chęć założenia rodziny a nie miłość. A sam co robisz? Też jej nie kochasz i tylko kalkulujesz na zimno, że to dobra dziewczyna, poukładana, ma coś w głowie, więc może będzie dobrą żoną, nie zdradzi, nie to co te "instagramowe". Więc też nie kierujesz się miłością. Zupełnie jak ona. Ale tylko w niej Ci to przeszkadza, mimo, ze sam robisz tak samo. 1:1. Owo "uczucie" to egoistyczne pobudki, jak strach przed samotnością i przyzwyczajenie, to już ustaliliśmy. A jak przejawia się ta jej "roszczeniowość"? Pytam, bo to teraz modne słowo, i często mężczyźni używają go, gdy kobieta po prostu ma swoje zdanie i nie przytakuje im we wszystkim lub wymaga np. umycia talerzyka po jedzeniu. Ciekawi mnie też, co Ty dajesz jej od siebie? Oj jesteś i młody i niedojrzały. Może faktycznie nie biegasz z piwkiem po imprezkach ale to raczej dlatego, że - jak sam napisałeś - jesteś introwertykiem, więc dojrzałość nie ma tu nic do rzeczy A skoro podziwiasz sam siebie, to jesteś większym egocentrykiem, niż myślałam To, że masz pracę czy np. mieszkanie nie czyni Cię od razu dojrzałym. Wiesz, wątpliwości ludzka rzecz. Ale powinieneś je mieć przed zaręczynami a nie po. Zaręczyny to jak deklaracja, że wybierasz właśnie tą kobietę i chcesz, by była Twoją żoną. Czy wymuszone zaręczyny są dojrzałe? Przecież to powinna być dojrzała, odpowiedzialna decyzja. A Ty wszedłeś w to, bo "już czas" no i kobieta naciska. Czy to dojrzałe zachowanie? Czy dojrzałym zachowaniem jest bycie z kimś kogo się nie kocha? Moim zdaniem ulegasz presji społecznej. Pewnie Twoi kumple już się żenią i nie chcesz odstawać. Czy dojrzałe jest odchodzenie i wracanie po kilka razy? Rozumiem dać sobie drugą szansę ale tu to trochę jak niezdecydowanie.. Ile można? I teraz znów chcesz uciekać. A może Ty się boisz ślubu i zobowiązania (z założenia) na całe życie? Może uciekasz przed tą odpowiedzialnością? To nawet ciekawe.. Może poprzednio też wycofywałeś się, jak tylko zaczęło się robić poważniej? I stąd te Wasze przerwy?
  20. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Ale to na żonę czy syna? Może przyda się i jej i jemu. No może i masz rację. Choć ja dalej uważam, że zachowanie tego małego przekłada się na wszystko inne. Dlatego autor z zoną powinni zaprowadzić go do lekarza, przebadać albo ustalić co z nim robić. I oddac do przedszkola. Czas najwyższy.
  21. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Ale zauważ, że autor pracując (i to dużo jak twierdzi, więc całymi dniami i wekendami go nie ma) też ma dość tego dzieciaka. Więc problem nie jest w żonie tylko w dziecku (tzn w jego złym wychowaniu). Bo jeśli autor nie potrafi ogarnąc dziecka nawet podczas wyjścia do sklepu czy kilka godzin dziennie to ja tej pani - jego żonie - która siedzi z nim cały czas się nie dziwie, ze jest sfrustrowana i warczy na wszystkich, skoro ten dzieciak to aż taki terrorysta.
  22. kobieta25

    Jak zostać męską proatytutką?

    Autorze już jesteś
  23. kobieta25

    Krótko i na temat - Odejść , zostawić czy Nie?

    No cóż Szwagier, dziś ogólnie tendencje 30latek są dość niepokojące I pewnie masz rację, skoro temu pacanowi aż dwie zdrady wybaczyła to parcie ma niezłe. Ale tego nie wie nikt Tak czy siak, z kimś innym ma chociaż cień szansy stworzenia fajnego, kochającego się związku. Z autorem niestety nie. Tu będą tylko początkowe wzajemne korzyści tj. ona dostanie dzieci a on brak widma samotności, które z biegiem czasu przerodzą się we frustracje i wzajemny żal, obwinianie itp..
  24. kobieta25

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Szwagier a nie pomyślałeś, że żona jest równie sfrustrowana jak autor? A może nawet jeszcze gorzej, bo w końcu to ona z tym diabłem jest dzień i noc? Autor to chociaż w pracy odpocznie. Pracuje dużo a i tak ma dość dzieciaka, wiec co żona musi czuć? Ja bym nie oceniała jej aż tak krytycznie. Ona jest wykończona i po prostu swoje frustracje wyładowuje na mężu. Nie ma ochoty na seks bo pewnie jedyne o czym marzy po całym dniu to chwila świętego spokoju. Tak. A to dlatego, że: Gorsze chwile to ma każdy. Normalna sprawa. Ale Ty zamiast coś zrobić, działać chcesz uciec. Czy tak robi odpowiedzialny tata? Spłodziłeś dzieciaka, to jesteś za niego odpowiedzialny. I wcale nie chodzi tylko o finanse. Ty w tym związku nosisz spodnie, czy nie? Tak sobie myślę, że z tym Waszym "bombelkiem" to problem jest taki, ze albo jest na coś chory albo po prostu źle go wychowaliście. Dzieci są diabelnie inteligentne i szybko przesuwają granice rodzicielskiej tolerancji. One z założenia chcą wleźć dorosłym na głowę i cały czas testują na ile im wolno. Sęk w tym, że być może byliście zbyt pobłażliwi, wszystko mu było wolno i teraz takie oto efekty. Do tego ten wiek - dwulatki przechodzą "bunt dwulatka" gdzie właśnie są dość wredne czy płaczliwe, ale to mija. Może i u Was wystarczy przeczekać? Dobrze gdybyście poszli do jakiejś poradni ustalić czy mały nie ma jakichś psychicznych/emocjonalnych problemów a nawet jeśli nie ma i jest zdrów jak ryba to co zrobic by narzucić mu dyscyplinę i trochę utemperować jego charakterek. Teraz jest dużo dziecięcych psychologów a korzystanie z ich usług to żaden wstyd. No i może to szalone ale ja na miejscu Twojej żony poszłabym do pracy i pracowała na przedszkole syna. Niby na darmo taka praca (bo wszystko by szło na przedszkole) ale czymże jest święty spokój? Czyż nie jest bezcenny? Żona by odżyła i byłaby milsza. A i mały w środowisku, gdzie nie jest pępkiem świata i liczą sie jakieś zasady może by trochę zmiękł? Przemyślcie to. I głowa do góry. Nie warto się poddawać. Wasz diabeł ma dopiero 2 lata. Zobaczysz co zacznie odwalać jak będzie nastolatkiem Może Wy też byliście diabłami i mały ma charakter po Was No ale jeśli to nie kwestia choroby to myślę, że rówieśnicy i porządna dyscyplina sprawią, że będą z niego ludzie.
  25. kobieta25

    Krótko i na temat - Odejść , zostawić czy Nie?

    Och jak ja kocham takie tematy Autorze moja odpowiedź krótko i na temat - chcesz to odejdź, nie chcesz to nie odchodź. Ot i cała filozofia. Skąd obcy ludzie mają wiedzieć co będzie dla Ciebie najlepsze? Sam musisz zdecydować. A teraz moje ogóle filozofie (nie krótko i nie koniecznie na temat): Żal mi tej Twojej dziewczyny. Nawet nie wie jakiego ma pacana (wybacz) w domu. Ale widocznie presja społeczna przesłania jej wzrok, umysł i zdolność logicznego myslenia. Z tego co piszesz, wyglądasz na zadufanego w sobie egoistę, bez kręgosłupa moralnego. Podczas tego związku miałeś 2 kobiety na boku a później zawsze wracałeś? Po co? Wymuszone zaręczyny? Po co? A twierdzisz, że to ona ulega presji społecznej. A gdzie Twoje jaja drogi kolego? Przecież gdybyś był taki wspaniały i bez problemu mógł poznać inną to byś nie był z tą. Taka prawda. Dziwisz się, że kobieta zmieniła się po 10 latach? Może dojrzała. Ty pewnie też nie jesteś taki fajniutki jak na początku. Ludzie się zmieniają na przestrzeni lat. Nic w tym dziwnego. A Ty pogódź się z tym, że skoro jej NIE KOCHASZ to fajerwerków nie będzie nigdy. Na związek, UDANY związek zawsze pracuje dwoje ludzi. Niestety. A Ty jej nie kochasz i nigdy nie kochałeś. Więc nie wiem co dalej robisz przy jej boku? Aha... Boisz się samotności? No tak. Dzieci będą bardzo szczęśliwe z takich podwalin związku mamusi i tatusia Słodko. Nie piszę tego aby Cię obrażać tylko, żebyś coś przemyślał. Radzę byś zrobił przysługę tej dziewczynie i ją zostawił. Jeśli faktycznie nie jest taką pustą "laską z instagrama" to szybko kogoś znajdzie i założy rodzinę w której będzie kochana. A Ty rób co chcesz, z kim chcesz (byle nie było to płodzenie dzieci!) bo jesteś jeszcze barrrrrdzo młodym i bardzo niedojrzałym chłopcem. W tym związku jesteś z wygody i marnujesz swój czas i czas tej dziewczyny. Lepiej nie będzie, bo nie ma tam miłości. Złap się za resztki godności, zakończ to i znajdz kobietę którą pokochasz. Bo jak będzie miłość to i związek będzie inaczej wyglądał. Powodzenia!