PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

wanilka92

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O wanilka92

  • Tytuł
    User
  • Urodziny 18.02.1992

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Poznań
  1. Jedyne czego od niego oczekuje to poczucia jakiejs obowiazkowosci, rozmowy i inicjatywy zyciowej... A moj facet tylko praca, telefon, jaranie, ew. mecz, zarcie.. Dodam,ze tez gotuje i tylko tyle,bo umycie garow to juz wielka katorga, przebranie poscieli itp. To sa pierdoly,ale czy naprawde nie ma facetow ktorszy potrafia isc na kompromis i nie marudzic,ze sa w zyciu obowiazki za ktore nie beda miec placone w banknotach?
  2. Ech... Bo z jednej strony mi zalezy, z drugiej czuje sie nieszczesliwa w tym zwiazku. Wczoraj np. wydawalo mi sie - spedzilismy z chlopakiem dzien calkoem zdrowo - ja porobilam zakupy, obiad, potem praca on wybral sie z kolega do miasta - dziwil sie,ze sie zgadzam a dla mnie to nie byl problem - wlasnie wkurza mnie,ze wszyscy robia ze mnie bluszcza kiedy ja sama zachecalam go mnostwo razy zeby wyszedl z kims czy ze mna - zla bylam jakies 3msc temu ,kiedy z wielkim placzem wrocil z imprezy bo przegial z alko. Moja paranoja konczy sie na temacie masturbacji i to jest jedna rzecz, z ktora nie moge sobie poradzic,ta niewiadoma i idace za nia rozne mysli "czy jrest przepracowany,czy sie znudzil,przestalo mu zalezec,jak moze to robic" .. Niestety zdarzalo mu sie szantazowac samobojstwem,odstawiac jakies prowokacje, teraz jak jest wzmianka o rozstaniu to tez otym wspomina... Nie chcialabvym,zeby do czegos takiego doszlo.. Czy ktos z WAs moglby pogadac ze mna na skype?
  3. A jaki byl kluczowy powod rozstania i ile czasu minelo od tej decyzji? Jesli jej "zwiazek" jest faza poznawania randkowania to mozesz probowac. jesli wpadla bo poznala super faceta to darowalabym sobie. Jestem na etapia rozstania,narazie w myslach,formalnie mieszkamy z soba, ale gdybym poznala kogos kto wydalby mi sie lepszy od bylego to nic by mi to nie zrobilo,gdyby jemu sie odwidzialo i zaczal sie starac,proboeac wznawiac kontakt.. Zwiazek to praca, trzeba o siebie dbac non stop!
  4. Witam, Chciałam się wyżalić i prosić o jakąs radę, bo jestem zawieszona w czasoprzestrzenii i kompletnie nie potrafie spojrzeć na to z dystansem.. Miesiac temu napisalam posta odnosnie mojego zwiazku, z czasem zaczelam bardzo powaznie podchodzic do kwestii rozstania, nie widzac innej drogi. Przez miesiac czasu ciagle kloce sie z chlopakiem, widze jak bardzo sie roznimy,widze jak on mna manipuluje, raz sie godzi na rozstanie, innym razem tematu w ogole nie ma. Nie moge jednak znalezc sensownego lokum, kaucje z du*y,oplaty za mieszkanie z du*y, ludzie wsytawiajacy te meiszkania chyba na leb upadli, nie chce tez mieszkac z kims i w jakiejs norze byle przezyc, niestety wybrzydzam chcialabym miec w miare przytulne mieszkanie za rozsadna cene, umowe z chlopakiem mamy do konca pazdzernika, stwierdzilam ze moze uda mi sie przepekac jakos i z czasem w koncu cos znajde. Dodam,ze byly momenty gdzie chcialam sie tu i teraz wypwoadzic a on zaczal mi wyrzygiwac ze mam mu zatem oddac za zycie, zaplacic za mieszkanie,oddac pol aucji i nastawic sie na rozliczenie za wode. Padaly rozne slowa, teraz wylazi z niego prawdziwa natura...Czasem jak go widze siedzi przy mnie to mam ochote go pobic za wszystkie slowne i nieslowne oszustwa...za znieczulice,ktora w sobie ma,za to ze mnie oklamywal mowiac,ze kocha zalezy mu a teraz wszystko mu ryba! Jedynym motywem dla ktorego nie chce rozstania jest kasa,boi sie ze sobie nie poradzii,ze bedzie zyl jak szczur, on mi tego nie mowi ale ja jestem pewna ze o to biega. Jak mu wczoraj oswiadczylam,ze nie bede swinia, nie zostawie go na lodzie i przepekam czas do konca umowy to widzialam w nim entuzjazm. A teraz druga strona medalu. Zycie jakie aktualnie prowadzimy jest tragiczne, ja pije dzien w dzien czasem nawet z rana,on jak przychodzi weekend grzeje sie na palenie mj, zdrza mu sie tez z nocki wracac zjaranym, o to juz mu nie susze glowy, bo skoro chce tak zyc nie widzi problemu to ok, ja nie chce. Niestety przy nim nie potrafie inaczej funkcjonowac, chodze na terapie ale terapeuta mi nie powie przestan pic, tylko skupia se bardziej na uczuciach jakie mi towarzysza w tym wszystkim. Czesto nie ogarniamy zrobienia obiadu, sniadania o normalnych porach, ostatni weekend prawie caly przespalismy i wydawalismy kase na drogie zarcie bo nikomu ne chcialo sie zrobic sensownych zakupow. Ja mam ciezka depresje ostatnio, kryzys egzystenchalny, jedyne co slysze od faceta to - nie placz, obraza sie ze gadam z ludzmi na skype i podobno dlatego nie chce ze mna rozmawiac,dodam ze wczesniej sama ciagle probowalam incjwac rozmowe,ale zbywal mnie siedzac non stop w telefonie przefglasajac wiadomosci,youtub'y itp. JEst wulgarny, wpada w agresje, potrafi rzucic laptopem ze zlosci o pierdoly na ziemie, obrazac ludzi ktorych nie zna a nawet rpzyznal sie ostatnip,ze kiedys popelniajac duzy blad z mojej strony zachowalam sie jak "pi*da" Jednoczesnie zadaje mi pytania czemu nie chce z nim mieszkac,czy jest taki straszny,potem zaczyna gadac ze to on jest beznadziejny,on wszystko spartolil i zadna by go nie chciala. Zaczal mowic takie glupoty, ze sama stwierdzilam,ze jest totalnie psychiczny, ma kompletnie najeb...w glowie, przeraza mnie jego myslenie. Byl jeden dzien,kiedy zaczelam w silnych emocjach sie pakowac,zareagowal - jeden dzien byl milutki staral sie potem znowu to samo, spanie pretensje zlosc praca... Wracajac do meritum,bo nie o tym^ watek, jest jedna rzecz ktora spedza mi sen z powiek,wprowadza w frustracje,wielki dol. Z jednej strony mam w sobie pragnienie zakonczenia tej gownianej relacji,z drugiej strony duzo zalu, czasem jak na niego patrze to mysle sobie,ze poczulabym sie w koncu wolna,przestalabym sie denerwowac - sa tez mysli dlaczego po prostu nie moze sie zmienic zaczac inaczej zyc, rozmawiac ze mna wspolpracowsc,mi tezjest wtedy latwiej. Jednakze kwestia, z ktora moj mozg sobie nie radzi jest domniemana masturbacja faceta. Od zawsze bylam mozna powiedziedziec kloda, z czasem zaczelam wydaje mi sie,przelamywac raz sie przebralam, mam w sobie ciagle poczucie bycia gorsza od innych, beznadziejna w seksie, zreszta seks z nim jest beznadzierjny,bo konczy po minucie ja czasem dojde jak mam farta. JEdnakze czuje sie mimo to atrakcyjna dziewczyna,widze ze zwracam uwage facetow,czasem uslysze jakis komplement. Wierzylam ,ze odpowiedni facet=lepsza samoocena, lepszy seks.. Niestety z moim mam ciagla sinusoide,olewa mnie przez tydzien, raz ostatnio w wekend zaczal mi sypac komplentami,ze jak moglby nie chciec seksu z taka piekna kobieta, szybko poszlo, ja bylam wsciekla na siebie,ze uleglam a postanowilam wczesniej,ze skoro mamy sie rozstac to nie moge dac sie "wykorzsytywac", bo poczuje sie zbyt pewnie znowu. Z drugiej strony dzien w dzien susze mu leb zadajac jedno durne pytanie "Czy robi sobie dobrze". JEstem tak zdesperowana i zdolowana,ze kiedy sama przegladam wiadmosci w aplikacji w telefonie zastanawiam sie czy czasem notorycznie nie oglada tych glupich rozneglizowanych zdjec pani rozenek lub innych "celebrytek" i one sa sila napedowa tego,ze czasem jeszcze cos ode mnie chce. Jestem chora z zazdrosci - jak dotad wiekszosc czasu spedzalismy razem,jesli byl seks to czulam sie spokojna, ostatnio postanowilam zajac sie soba,nie bylo mnie kilka razy w domu caly dzien,kiedy on w nim byl. Niestety jak wracalam mimo udanego dnia jedyne co mialam w glowie,czy czasem nie zastane go na czyms,czy to robil oczywiscie pytanie padalo z mojej sytrony,zawsze jest "nie,nie robilem tego,za kogo ty mnie masz,nie ejstem,zboczencem,nie obchodza mnie te idiotki, nie jestem taki jak inni,wkrecasz sobie ciagle,spalem caly dzien". Kilka razy jednak sprawdzajac jego telefon widzialam,ze wchodzil w takie artykuly. Jako,ze nigdy nic w historii nie znalazlam a sprawdzam czy czasem nie wlaczal kompa keidy podobno spal i okazuje sie,ze tak - gotuje sie we mnie. PRzyznal sie dwa razy odkad jestesmh razem,ze to robil. Nigdy go na niczym nie przylapalan w zasadzie, raz jak wrocilam do dom uskads tam byl poddenerwowany, czasem usmiecha sie jak znow zadaje te pytania,ale w taki nerwowy moim zdaniem sposob, bardziej z politowania. Ja to oczywiscie odbieram tak,ze pewne robil ale za chiny ludowe sie nie przyzna". Moze to chore- ale to jest mysl przewodnia moejgo zycia z nim. Nie moge zrozumiec,dlaczego majac ladna chetna dziewczyne,ktora potrafi rozmawiac, gotowac,sprzata,lubi seks, podnieca go - jednak jak juz do czegos dochodzi to widze,ze krece go bardzo to po ch.. jeszcze przeglada te pieprzone wiadomosci non stop..czemu robi sobie dobrze - widzicie,jestem pewna ze to robi,chiciaz nie mam zadnych dowodow,a czasem sie zastanawiam jednak cz ja jestem tak po**b.. i moze on ma racje...Moze ja bym chciala,zeby rzucal sie na mnie dzien w dzien, a facet jest zmeczony praca.. Co sadzicie? Z czego to u mnie wynika? Jak sb z tym radzic,jak to zmienic? Czy moj facet moze byc tak zaklamany i tak sie kamuflowac? Seks ostatnio napraqde jesrtrzadko, fraz na tydzien i mam nieodparte wrazenie ze wynika on z bodzcow zewnetrznych, ze napala sie na wszystko co sie rusza wokol nie ,zdjecia a do mnie przychodzi skulony,bo niestety nie jestem taka jak te gwiazdy,ale nie jestem tez jakas aseksualna. Dodam,ze nigdy przy mnie niczego nie komentuje, nie szuka perfidnie kobiet w necie, nie siedzi na portalach, nie zdradza.
  5. To nie jest zupelnie tak,ze on wydaje na imprezy czy cos, raczej obkupuje sie w zabkach mcdonaldach i tak ucieka ta kasa... Kiedys mial kiepska sytuacje finansowe,bo musial podjac leczenie zebow i od tamtej pory tak sie ciagnie, teraz ma sie polesozyc. Jednak on tez wydaje na zycie jak ma wyplate, potem wydajemy z mojej,ale oddaje mi na kolejna wyplate. Czy to takie pasozytnictwo?
  6. Witajcie, Mieszkam 2lata z chlopakiem,mamy po 24lata, mieszkamy razem. Ja pracuje zdalnie w domu, od wczoraj chodze na terapie uzaleznien od alko, on glownie pracuje tez wedlug mnie ma problem z paleniem marihuany,ale twierdzi ze to jego relaks. Byl okres kiedy bylam chorobliwie zazdrosna, odkad biore leki troche to zelzalo, sa dni kiedy staram sie byc do rany przyloz, tzw. normalna niebedaca bluszczem, sa tez takie gdzie jakis bodziec wywoluje u mnie potok slow, wyrazam swoje niezadowolenie z relacji w jakiej tkwimy. Nie mam znajomych, poszlam na terapie zeby nauczyc sie innego zycie,otworzyc na ludzi, poznac kogos, weszlam tez z problemem zwiazkowym. Trudno trzezwiec w sytuacji,gdy partner bedzie to robil dalej a ja bede przez to poddenerwowana, dodam ze zawsze tez z nim palilam ,ale w glowie mialam przekonanie ze jego zrodlem szczescia jest marihuana a ja nie chce takiego zycia. Robilam to z nim, chociaz marzylam o zwiazku romantycznym,aktywnym, z wiara ze mozna zyc inaczej. Problem w tym,ze mam wrazenie,ze facet ucieka w prace,chociaz tquerdzui ze on musi zarabiac na zycie,chociaz od paru msc, jego wyplata konczy sie po 2tygodniach a potem mi oddaje czesc z moojej wyplaty,z ktorej zyjemy. Kazda proba rozmowy konczy sie podobno atakiem na niego, mimo ze prowadze ja w rozny sposob, faktycznie czasem z zarzutami, czasem po prostu mowie o tym co czuje - bez efektu. Ponadto on mnie nie wspiera w terapii, w tym jak sie czuje,ze jestem nieszczesliwa, ze mam problemy psychiczne,ale tez nie dostaje zbyt wiele czulosci od niego, seks dla mnie czesto konczy sie frustracja, niezaspokojeniem, choc niezawsze. Wczoraj jakos nie moglismy zasnac i zaczal wiecej niz zwykle gadac. Zazwyczaj jak przychodzi po pracy to uwali sie przed telewizorem albo siedzi w telefonie albo mysli o pracy, nie pyta mnie o dzien, uczucia o nic. Ja owszem przynajmniej pytam o jego prace, jak mu minal dzien. Ten zwiazek jest dla mnie sinusoida - szczesliwa jestem gdy przy nim zasypiam i kiedy mam orgazm i chyba to wszystko. W tym roku jakies wyjscia do kina spacer wynikaly z mojej inicjatywy, on raz wzial mnie do zoo choc twierdzi,ze zabiera mnie w rozne miejsca O_o Mowil,ze od wypadku ktory mial pare lat temu woli samotnosc od obludnych ludzi, pytalam prosto z mostu, czy jego obojetnoscna mnie wynika z tego,ze znudzil sie,odkochal, nie zalezy mu juz, czy ma mnie dosc, czy lepiej by mu bylo samemu, na co odparl pierwszy raz ze powinnismy odpoczac od siebie pare dni, ze chcialabym zeby mi nadskakiwal. A ja potrzebuje tylko czulosci, oprzytulenia pocalunku usmiechu rozmowy nielekcewazenia zainteresowania choc troche codziennymi sprawami jak zakupy- nie usmiecha sie do mnie. Kiedys w zartach zapytalam ,czy moze jest z gejem, bo jak slysze jego rozmowy z kolega przelozonym z pracy to wydzwiek ma to taki,jakby rozmawial zkobieta (slytchac sympatie, liczy sie dla niego glownie praca) ze mna tak cieplo nie rozmawia. On twuerdzi,ze to nie sa zadne rozmowy tylko wymiana informCJI, ALE przeciez slysze jak to wyglada. JEst na kazde pierniecie, zeby prYjsc do pracy,bo nadgodziny,bo nie ma ludzi. Czasem szczuje go rozstaniem, tak jakbym z jednej strony oczekiwalapotwierdzenia,zepowinnismy sie rozstac,a z drugiej sprawdzam czy bedzie "walczyl". W okresie zwiazku czesto slyszalam,ze jestem piekna,ze caly czas tak samo musie pdoobam,ze jestem super,ze kocha ale czasem go naciskam i zalewam zarzutami, on ze mnie praktycznie ne rozmawia, milczy jak do niego mowie, albo czestoslysze trekst "Tak zrob ze mnie najgorszego" ZAczelam powatpiewac wte slowa, czasem gdy widze jak sie zapatruje w ekran gdzie sa kobiety w jakims kontekscie erotycznym to zaczynam sie smucic, na mnie tak nie patrzy, kiedys zarzucil ze ne ubieram sie ladnie dla niego - raz sie odwalilam to sama uprosilam o komplent slyszac,ze mam ladna sukienke. Wczoreaj tez zainsynuowalam,ze faktycznie powinnismy sie rozstac, rano nie poszlam na terapie bo zaspalam, zaczelam plakac widzial to,bylo mi smutno bo potrzebowalam tam isc,ale z uwagi na ciagla bezsennosc nie udalo mi sie tego wykonac.Nie zareagowal tylko siedzial wtelefonie szukajac pozyczki i wyszedl do pracy jednak jakis taki w skowronkach, wczesniej tez rozmawial radosny z przelozonym,za zaraz dotrze do pracy. Mogl miec wolne,ale wyobral nadgodziny. Dodam,ze nie pracuje na nas,tylko na siebie, chociaz w praktyce poki co zlotowki nie potrafil odlozyc. Odebralalam ti tak,jakby cieszyl sie po wczoraszej rozmowie,ze jednak planuje sie wyprowadzic. Co sadzicie? Wiem,ze wpis jest chaotyczny, alenie moge w takim pogubieniu jakos sensowniej tego ująć. Czy on boi sie powiedziec,ze ma dosc, ze nie zalezy mu, zwycxzajnie boi sie dalej sam wynajmowac mieszkanie,bo mamy duze oplaty, a z domu do pracy mialby daleko? Z jednej strony sie zgodzil na to,z drugiej czasem mowi,ze nigdzie mnie nie pusci. Z jednej strony wiele potrafi, jak go porpsosze zeby cos kupil, cos zalatawil dla mnie zrobi to, moze nie dostrzegam tego nie doceniam? Z drugiej ne jestzbyt wylewny,jakos brakuje mi tej chemii, blysku co bylo na poczatku, praktycznie czuje jakbysmy byli z soba kilkasiedziesiat lat i on juz nie musi sie starac. Nie moge sobie z nim cieplo porozmawiac, nie dba za bardzo o siebie dla mnie, ja sie staralam jakis czas ale odpuscilam tez. W jaki spsoob wlasnie strasznie boli mnie to, ze nie potrafi sie do mnie usmiechnac, owszem czasem wychodzi i wraca z pracy z buziakiem, wita sie,czasem nie, te rozmowy z pracy a ze mna to tez jakies dziwne, ze facetow tak cieplo traktuje a mnie lekcewazaco. Zdraza mu sie tez byl wulgarnym albo wybuchac w sytuacjach,ktore moim zdaniem nie sa do tego adekwatne. A ja sie przez to denerwuje,boje on o tym wie. Czesto wstaje lewa noga i przeklina, ze nie ma sniadania ze to ze tamto. Nuie wiem co o tym wszystkim myslec. Czy po prostu nie pasujemy do siebie?
  7. Wiem,ze wpis troche chaotyczny i porąbany,ale po rozmowie z moim twierdzi,z seks byl i nie wmówię mu,ze nie.. A masturbacja przed stosunkiem pomaga,bo normalnie potrafi skończyć w minutę..
  8. Witam, Mam 24lata,chlopak 25. Chcialam prosic o opinie na temat wczorajszej sytuacji, jednoczesnie prosze o niekierowanie mnie na leczenie,bo zdaje sobie sprawe z problemu i chodze od niedawna. Jakis czas temu zauwazylam,ze facet nie mial ochoty na seks (ma przedwczesny wytrysk), wiec demotywuje nas to oboje. Ja jestem chorobliwie zazdrosna, mam obsesje na punkcie porno,masturbacji,innych kobiet, sprobowalam tydzien byc normalna, ne czepiac sie o nic, ale to pewnie za krotki czas,zeby zmienil do mnie stosunek (oddalilismy sie od siebie). Wczoraj pierwszy raz w zyciu postanowilam przebrac sie za pokojowke (wiem,ze przebieranki go kreca), niestety musialam sie wzmocnic wczesneij alkoholem, napisalam mu kilka sprosnych smsow,wyslalam zdjecie przed koncem jego pracy i wieczor mial byc ciekawy,ale.. Kiedy wrocil z pracy powoiedzial,ze idzie sie ogarnac (zrobil sobie dobrze,zeby moc dluzej), ja z kolei bedac w kuchni zbilam szklanke z piwem, strasznie sie spilam i facet po mnie sprzatal... Niestety od tamtego wydarzenia nie pamietam co sie dzialo, czy poszlam spac czy tak mi sie film urwal. Suma sumarum zasnelam w tych ciuchach,w ktorych bylam przebrana, budzac sie rano zobaczylam jedna zuzyta gumke,a druga byla pusta,bo jak facet twierdzil chcialam potem bez, dodal tez ze godzine uprawialismy seks, ja myslalam ze zasnelam, wiem ze pod wplywem alkoholu mam sucho i raczej bolaloby rano,gdyby byl seks. I tu zaczyna sie moja paranoja, zastanawiam sie czy sciemnial z tym seksem, bo tak go obrzydzilam tym spruciem,ze ogladal cos i zrobil sb dobrze sam, czy tak mi sie film urwal,ze nic nie pamietam kompletnie. I teraz mozece uznac mnie za porąbaną, bo zapewnie tak jest,ale dwa razy znalazlam w koszu mokre chusteczki pachnace sperma... Raczej bylam pewna tego zapachu. Nie bylo mnie dlugo w domu, na pytanie czy robil sobie dobrze odpowiedzial i zapieral sie,ze nie, wkurzal sie (zazwyczaj sie wkurza,gdy go o cos cisne i czesto tez mam racje-nie byly to kwestie masturbacji,inne sprawy), mowil ze to chyba sasiada albo ze jaka stara albo cos tam, ale teraz sama nie wiem,czy mnie tak fantazja ponosi i ciagle mysle,ze jak mnie nie ma albo spie to robi sobie dobrze (oczywiscie przy filmach), generalnie twierdzi,ze nie oglada, raz mi sie przyznal pare msc temu. Dlaczego mnie to tak mierzi? Wlasnie dloatego,ze ostatnio nie bylo seksu albo konczylo sie szybko na nim... Z jednej strony czuje wstyd,ze sie tak upodlilam tym alkoholem,dzisiaj wstal do pracy zly mowiac,ze jak tkne znowu to on wychodzi,z drugiej strony obsesyjnie mysle, czy mnie olal mimo mojej rzadkiej inicjatywym,chociaz wiem ze bardzo go to kreci, czy jednak wyobraznia mi buzuje i moglam sie tak upic 5piwami,zeby nie pamietac tego??? Co sadzicie?
  9. Pracuje zdalnie w domu,teraz ide na grupe,wiec bede miala zajecie. Ale..On zawsze obiecuje,ze juz nie sciemni - ja na niego nie krzycze ani nic. Jestem spokojna.. Wyobraz sobie,ze ja tez znosze jego np. wybuchy zlosci,kiedy rzuca niewybrednymi epitetami i wyzywa sie na rzeczach martwych, wyobraz sobie ze czuje niesamowite napiecie i lek kiedy tak sie zachowuje,bo sprawial mi to moj ojciec.. A o zaufanie ciezko,bo oszukal na samym poczatku,pisal tez komplementy jakiejs lasce (bo ona taka biedna,skrzywdzona przez innego), teraz wiem ze bardzo kocha i jestem dla niego najwazniejsza - ale nie potrafie mu wybaczyc tego,ze pewnie gdyby tamta laska go zechciala to nie bylby ze mna. A on kiedy spotykal sie ze mna, w miedzyczasie wisial z nia na tel - w dzien,w nocy..Ona twierdzi,ze nie widziala w ogole o mnie i ze ona tu uciela. Wmawial mi od samego poczatku,ze nie wyobraza sobie leciec na dwa fronty ze jestem ta jedyna. Poza tym to ja znosilam wszystkie jego nastroje,zla kondycje,ja jezdzilam z nim po szpitala z roznymi problemami i ja go zachecilam do wizyty u specjalisty,do tego zeby podjal terapie bo ma mase problemow,z ktoymi sam sobie nie poradzi. I ja w niego pompowowalam wiare w siebie, on nie ma zadnych kompleksow dzieki mnie. Przez wiekszosc naszego zwiazku dusilam w sobie te zazdrosc,ale juz nie wytrzymalam i zaczelo to ze mnie kipic. I zalezy mi mimo wszystko na nim i wierze,ze wejdziemy na jakas prawidlowa droge...
  10. Czemu mamy sie rozejsc??
  11. Witam, Jestem w sytuacji, gdzie chlopak przebywa od 2msc za granica,zjezdza co weekend. Mamy po 24lata. Jestem chorobliwie zazdrosna,ale lecze sie a on czasem mnie oklamuje w drobnych sprawach,czasem sie wypiera az mu nie udowodnie.. Klamstwa dotycza np. masturbacji,ogladania die za kobietami,wciska mi rozne kity dla swietego spokoju. Na wyjezdzie sa glowniee faceci,jedna laska o ktorej raz pisnal slowkiem. Wyszla taka sytuacja ostatnio, ze zablokowal haslo do playa,zebym go nie kntrolowala - przyznal sie,ale nie chcial mi podac hasla,bo uznal ze to nienormalne i niewzdrowe - zgadza sie. Ale we mnie sie zagotowalo,zmusilam go i zapytalam o polaczenie po naszej rozmowie w nocy,kiedy mowil ze idzie spac- byla to ta dziewczyna z wyjazdu. Zapieral sie,ze to numer kolegi co zoistal w Niemczech,ale powiedxzialam zeby zadzwonil na ten numer. Odebrala ta laska, sytuacja sie wyjasnila,podobno byli gdzies nad jeziorem z ekipa a potem sami udali sie do baru pogadac o problemacvh,pdoobno on stawial mnie w samych superlatywach ale zalil sie,b nie wie co robic zebym mu zaufala. Ta laska nawet zaproponowala mi spotkanie,bo sama tez miala peoblem z zazdroscia. Dodam,ze ona rowniez jest w zwiazku. Mowila,ze jemu naprawde na mnie zalezy i ze mnie kocha i widac,ze przyjechal tu do pracy, ze jest porzadny. Uznalam,ze faktycznie nic zlego nie zrobil - chcial poznac kobiecy punkt widzenia. Aczkolwiek mowil,ze to ona do niego wyslala kilka smsow,ona twierdzi ze byly to 1-2 a oboje mowia,ze nie maja juz tych smsow,,ze byly lajtowe...To czemu je usuneli? Wczoraj byla inna sytuacja. Wiem,ze ciezko pracuje - normalnie siedzi w Niemczech,chwilowo ostatnio byl Szczecinie i tam po pracy jest wykonczony. Zadzwonil o 21 mowiac,ze idzie spac bo ledwo stoi na nogach. Niestety chwile pozniej sprawdzilam z ciekawosci poczte i historie neta - przegladal przed nasza rozmowa imprezy w Szczecinie,jedna ktora sprawdzal odbywala sie w tym samym dniu. Odezwal sie dopiero na nastepny dzien po poludniu mowiac,ze caly czas spal,ze siadly mu plecy,wzial wolne i ze dalej idzie spac. Ja okazywalam lekkie zobojetnienie,bo wyobraznia mi zaczela dzialac..Korcilo mnie,zeby mu wyrzucic,ze pewnie wcale nie spal, ale powstrzymlaam sie i udalam,ze rozumiem - nie mam dowodu,ze oszukal. 2 dni pozniej wzielam go sposobem,bo nie dawalo mi to spokoju,chociaz caly czas utwierdzal mnie,ze nie byl nigdzie i w koncu pekl,przyznal sie ze tak wyszli z kolegami, byl grzeczny i mial wyrzuty sumienia ogromne,ze sciemnil. Chociaz jak zasugerowalam,ze mam ochote zadzwonic do jego kolegow podpytac jak bylo to na chwilke zamilkl a potem,ze moge dzwonic oni beda zdziwieni,bo podrzucili mu pomysl,zeby powiedzial ze idzie spac. Inna sprawa - przed naszym poznaniem znal sie z pewna dziewczyna,byl w niej zapewne zakochany,wzial jej laptopa na raty i mialam w zwiazku z tym oczekiwania,ze utnie z nia kontakt,bo opowiadal jaka to ona nie byla wyrachowana,olewala go i traktowala,jak friendzone...Ze jak mnie poznal top od razu uznal,ze jestem ta wlasciwa... Dowiedzialam sie po pol roku,ze ten kontakt byl i to dosc intensywny,w nocy i w ogole..Trwal jakies 1,5msc - najpierw sie zapieral,ze go nie bylo potem ze byl idiota,ze mial z nia kontakt,bo sie bal ze go wystawi z ratami ale tez mowil,ze chcial jej zrobic na zlosc.. Teraz po 1,5 roku zwiazku padlo mi na leb i napisalam do tej laski z pytaniem jak faktycznie bylo..Sciemniala,ze nie pamieta specjalnie (ma faceta dwoja droga), ale jedno co napisala,co mnie zabilo to fakt,ze ona dopoki miala z nim kotnakt (czyli jak juz sie z moim spotykalam) nie wiedziala,ze on juz ze mna kreci!!! Bylismy oboje raz na terapii dla par,gdzie wyszly rozne indywidualne problemy,on stwierdzil ze chce chodzic,bo wie ze sam sobie nie poradzi (ma problemy rozne rodzaju,ze zloscia,prawdomownoscia,depresja) i ja tak samo chce chodzic.. Ale zastanawiam sie,czy gra jest warta swieczki, jestem w takiej psychozie,ze juz nic mnie nie cieszy - ciagle tylko sprawdzam tel,poczte,neta - wracam myslami do zlych wspomnien,klamstw i dostaje na leb.. Nie ufam,bo mnie wlasnie oklamuje od samego poczatku w roznych sprawach. Chociaz w praktyce widze,ze mu zalezy itd... I co istotne nie potrafie mu wybaczyc tamtego kontaktu.. To nasze pierwsze zwiazki,on jest bardzo przekonany,ze chce ze mna byc mowi,ze nigdy by mnie nie zdradzil.. Ale ja nawet nie wiem,czy go kocham.. Gniecie mnie to wszystko - terapeuta obstawil,ze ja go kontroluje jak niegdys ojca alkoholika, on we mnie widzi matke i klamie,zeby ochronic siebie i druga strone. Zapytal tez,czy sie kochamy - ja stwirdzilma,ze u mnie to bardziej ulaleznienie - a terapeuta,ze zakochanie.. Co sadzicie o tym???