PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

UsteczkaDoOczu

Kobieta
  • Zawartość

    1119
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    36

Zawartość dodana przez UsteczkaDoOczu

  1. UsteczkaDoOczu

    Oceń utwór poprzednika

    Erhu! ❤️ To jest przepiękne, Balin. To ja pozostanę w klimacie z moim ukochanym żałosnym erhu
  2. UsteczkaDoOczu

    Żałoba

    A widzisz @kobieta25 Nie jest z nimi tak źle Również z przyjemnością poczytam.
  3. UsteczkaDoOczu

    Oceń utwór poprzednika

    Omega, klasyk. Kojarzy mi się z mamą, bo puszczała to często i udawała, że śpiewa to jak estradowa gwiazda, hehe. Dlatego dla mnie kawałek ma wydźwięk satyryczny. A Tymek, fajne, wpada w ucho i się chce trochę pobansować w rytmie Ja tam lubię dance’owe klimaty. To ja zapuszczę coś z innego kontynentu. Nie ukrywam, że mi się strasznie Lee JoonGi podoba i mam ochotę złapać się z ludźmi za ręce i „falować” przestępując z nóżki na nóżkę jak pingwin ^.^ https://m.youtube.com/watch?v=dJ01-cLffvU
  4. UsteczkaDoOczu

    Go solo.

    No ale poza Europę to byś sobie już wizę musiała załatwiać, nie? Sama to tylko lokalnie się zapuszczałam, w góry. Dalej gdzieś to wolałabym z kimś, żeby nie schizować. Wrażenie zrobiły na mnie greckie Meteory. Na celowniku mam Skały Adrszpasko-Teplickie i Hoia Baciu. Żaden szpan ale mi tam wiela nie czeba a to i tak by było coś jak dla mnie
  5. UsteczkaDoOczu

    Żałoba

    Znowu pasuje do mnie temat. Niedługo pogrzeb mojego ojca. Dziwnie tak, jakaś era w życiu się skończyła. Fajnie. Moja mama tak nie umie. Ostatnio ryczałam, bo uświadomiłam sobie, że bardzo chciałam być kochana ale nie byłam, nie jestem... Też taką mam i ciągle coś z niej wyrzucam. Maksymalnie z 10 sztuk będzie spoko. Nie chcę więcej. O zgrozo, dużo ich kupuję. Chyba sobie jakąś lukę próbuję nimi wypełnić ale im więcej czytam tym mniej mam na to ochotę. Zaczynają mnie dopadać prymitywne instynkty. Mnie znowu uważają za tą mądrą, zdolną co sobie zawsze sama poradzi i powinna Bóg wie co teraz robić, tylko ma pecha do ludzi... A ja o sobie myślę właśnie tak, że jestem oderwana od rzeczywistości i egoistyczna. Męża to i bym nawet mogła mieć ale jakoś wątpię, żeby którykolwiek z tych śmiałków udźwignął bagaż jaki przy okazji bym im ze sobą w pakiecie przyniosła. Jakoś tak mam wrażenie, że każdy oczekuje łatwego i wygodnego życia, i nie mogłabym nikogo za to winić, że tak chce, tylko... dla mnie to nierealne mrzonki. Na dobre i na złe... czyli trzeba być gotowym na mocne kopanie po du**e. No i podjąć decyzję a nie „spróbujemy, zobaczymy...”, czyli kicha... Też mam kilka instrumentów choć nie umiem grać, lubię grać intuicyjnie. Moim ulubionym teraz instrumentem jest kalimba a na liście życzeń mam erhu, które zgrywa się z moim żałosnym usposobieniem. Mikrofon w drodze, bo chcę nagrać kilka swoich piosenek, tak dla beki, oczywiście, bo mi to poprawia nastrój. Lata temu też prowadziłam grafomańskiego bloga. Fajne czasy, miło wspominam. Też tańczyłam ale taniec współczesny W ogóle, czego nie robiłam, ile marzeń to ja nie miałam, każde z innej beczki, w każdej beczce mówili, że się nadaję/mam dobre warunki... Za dużo tego było. Strata czasu? Nie sądzę, bo czas i tak płynie... Ja też... Dlatego tak mocno się przywiązywałam do ludzi, którzy nadawali na podobnych falach. Wszystkich ich kocham, na swój sposób oczywiście. Często mi się śnią. Też nie miałam tu łatwo i w pewnym momencie może mnie jakaś znieczulica dopadła, nie wiem. Pamiętam tylko, że miałam wyrzuty sumienia czasami, np nasza pogadanka z Krovitzem albo inne gównoburze. Takie w sumie gadki szmatki. Walczymy do końca! Bardzo dobrze! O! A to ciekawe doświadczenie! Na pewno warto spróbować! Trzymam kciuki! Ja tam osobiście nic nie mam do naiwności. Moim zdaniem to akt odwagi. To bardzo ważne i nie ma w tym nic złego. Ludzka potrzeba, najzwyklejsza. Chyba tak. Nie wiem. Chciałabym i czasami tak właśnie jest. A czasami mam dużo wątpliwości. Może to kwestia samodyscypliny, którą mi trudno utrzymać. Mega trudno i zdaję sobie z tego sprawę na tyle mocno, że swojego czasu chciałam zaciągnąć się do wojska Ale jedno wiem! Pomimo trudności życie ma nam wiele do zaoferowania i nie mamy nic do stracenia. Trzeba mieć tylko odwagę i podejmować decyzje, ryzyko. W tym wszystkim jednak lubię działać zgodnie ze swoim sumieniem, co też nie zawsze wychodzi, wpływów jest mnóstwo a człowiek bywa słaby. Ale mimo wszystko balansować jakoś, podnosić się i żyć
  6. UsteczkaDoOczu

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    @alexandra23 Wielka szkoda, że koleżanka nie zechciała się podzielić swym dorobkiem intelektualnym w tej dziedzinie. Mogło by na tym skorzystać więcej ludzi, np ja oraz inni użytkownicy forum z podobnym problemem. Żal ludzi ciemnych, którzy nigdy nie przeczytali żadnych książek z tego zakresu ani jednego artykułu. Dlatego ubolewam. Referencje by się przydały. Rozumiem, że to tajemnica zawodowa. A może odpłatnie? Opinia eksperta zawsze w cenie. A tak serio. Prostota nie snobstwo. Więcej się dowiedziałam o dzieciach z National Geographic i świetych ksiąg niż od domorosłych psychologów, którzy kręcą się jak pies za swoim ogonem. Szkoda czasu. Panienka jest na początku drogi. Bez odbioru.
  7. UsteczkaDoOczu

    problem z facetem

    Jeśli kochasz tego dusigrosza, to w czym my Ci możemy pomóc? Taki jest. Takiego go kochasz. Nie kupujesz kota w worku. Co tu niby można zrobić? Pogadać z nim ewentualnie, ale skoro z natury nie jest szczodry to ciężko go będzie w takiego zamienić, nie sądzisz? Chcesz sposobu na pranie jego mózgu? Może magiczne zaklęcie? Facet jest po prostu skąpy. Dużo takich. Co zrobisz? Może poszukamy jakiegoś artykuliku na ten temat. Poczytasz se i wszystko się rozjaśni „100 sposobów na odkochanie się”, „dlaczego warto kochać skąpca” i „1001 sposobów na naciąganie kolesia na drobne wydatki” (metoda małych kroków, tzw przysposobienie do hojności w partnerstwie). Easy!
  8. UsteczkaDoOczu

    Rodzina, żona, dziecko co robić?

    Trochę przemyśleń, wiadomo, zaprezentuję tylko swój punkt widzenia. Proszę wybaczyć ton. Będę próbowała nieco Panem potrząsnąć. „Boję się swojego dziecka”. Uważam to za sedno problemu i zaburzenie hierarchii w stadzie. Dwulatek samcem alfa? Powinno być na odwrót. To młody powinien się „bać” ojca. To jest tradycja wielowiekowa a nie aktualny eksperyment psychologiczny (BTW wypracowany na krzywdzie sierot). Są dzieci, które nie nadają się na dzieci. Z nimi trzeba ostrzej. Niejako się domagają tego. Są bardziej ambitne i więcej rywalizują, zwłaszcza z rodzicami. Poddasz się i zostawiasz wszystko w rękach głupiutkiego jeszcze dziecka. I Ty Autorze jeszcze myślisz, żeby kobietę zostawić z tym samą. Zajmij swoje miejsce w stadzie, partnerka niech wspiera Twoją pozycję i z czasem młody powinien się nauczyć kto w tym domu rządzi, kto mu daje jeść i od kogo wszystko zależy. Anarchię macie. Chcesz porządku musisz go wypracować. Nie zapomnij o byciu sprawiedliwym, więc te teksty o byciu bankomatem, które Cię tylko dołują a nic nie wnoszą do życia zostaw. Z niektórymi dziećmi jest dużo trudniej ale to nie znaczy, że masz się poddawać. Niech mały ma swój obszar władzy ale niech nie wchodzi na Wasze tereny. Niech nie wchodzi Wam na głowę, o! Jeszcze pytania pomocnicze: -czy mały coś mówi? -czy rozwija motorykę małą? -czy wskazuje palcem? -czy ma dobry kontakt wzrokowy? -czy bawi się jak typowe dziecko? -czy interesują go rówieśnicy? Zwróć też uwagę, czy młody dostaje od Ciebie odpowiednio dużo uwagi. Zapewniam Cię, że będzie jej łaknął coraz więcej od Ciebie niż od mamy. Jest chłopcem. Buduje swoją tożsamość. Kobieta tego nie zrobi za Ciebie. Będzie szukał męskiego towarzystwa. Dasz mu je? Mimo zmęczenia? Opłaci się na 100%. Kobieta jest pod tym względem ograniczona, bo... nie jest facetem. I może dlatego chodzi poirytowana. Ok. Koniec wywodu. Wiem jak życie może kopać po tyłku. Czasem idzie się nawet przyzwyczaić. Wiem, że to nie łatwe. Łatwiej powiedzieć. Trudniej wprowadzić w czyn. Ale myślę, że warto chociaż spróbować i postawić sobie jakiś cel w życiu. Wy macie duże wyzwanie w postaci syna, brak bliskich do pomocy. Nie dziwię się, że jest Wam ciężko ale macie siebie nawzajem a to najważniejsze. W kupie siła. Pozdrawiam
  9. UsteczkaDoOczu

    Żałoba

    Dla mnie to tak jakby żyli w odległym kraju. Na codzień nie myślę, że umarli. Dla mnie przeszli sublimację, są po drugiej stronie lustra Czasami posyłam im pozdrowienia. Czasami do nich mówię. Czasami za nimi rozpaczam, za chwilę się śmieję, za kilkanaście sekund znów rozpaczam, by się znowu śmiać za minutę. A potem zapominam na jakiś czas. Się przypomni to się popłaczę. Potem się uśmiecham do nieba i dziękuję im, że byli ze mną P.S. Trzymaj się kochana! Znajdź ujście dla emocji.
  10. UsteczkaDoOczu

    Czy zostawi męża dla mnie?

    Tak. Wstyd mu było się przyznać, bo najpierw dużo opowiadał o tym jak już niedługo jego luba nas pozna i zrobimy grilla, żebyśmy my dziewczyny przyjęły ją przyjaźnie, bo może być zahukana itd. A potem smutny chodził i dopiero po czasie wyznał ile kasy utopił (prawie £4000). To był rok 2010, więc może faktycznie przecierał szlaki. Trzeba uważać, no
  11. UsteczkaDoOczu

    Czy zostawi męża dla mnie?

    Na pewno bądź ostrożny, bo sytuacja jest podwyższonego ryzyka. Jeśli chciałbyś ją odwiedzić nie jedź sam, tylko w grupie, aby Ci ktoś nie zrobił krzywdy. Najlepiej byłoby umówić się na neutralnym gruncie, np w mieście przy granicy polsko-ukraińskiej i poza kolegami mieć jakiś gaz czy bejsbol ze sobą. Ha! Mój znajomy po 40-stce też miał taką internetową miłość z Ukrainy. Na szczęście utopił tylko większą sumę pieniędzy, bo wysyłał jej na bilet i opłacenie różnych zobowiązań w kraju (żeby w ogóle mogła z kraju wyjechać). Cóż... Gdy tylko dostała pieniądze rozpłynęła się w internetowym eterze. Kilka tysięcy funtów 😏 Dlatego nie dziwię się komentarzom chłopaków. Ostatnio sama wśród znajomych zrobiłam taki mały test reakcyjny i opowiedziałam o tym jak słodko byłam podrywana przez faceta z Pakistanu, co mi naobiecywał w przeciągu pół godziny naszej „znajomości”, co o sobie mówił itd. Domyśl się co mi powiedzieli 🤣 i jak upewniali się, czy nie mam gorączki 😏 Na szczęście to była tylko zabawa psychologiczna z mojej strony 😅 więc się niby uspokoili po moich wyjaśnieniach ale podejrzliwość w nich została jeszcze przez jakiś miesiąc 😬😄
  12. UsteczkaDoOczu

    Całe życie uktywam brak męskości

    Moim zdaniem jest dobrym kierunkiem, zwłaszcza jeśli zależy Ci na wartościowych relacjach z ludźmi. To akt odwagi i zaufania zdjąć maskę, i być bezbronnym przed drugim człowiekiem. To coś pięknego ale niestety niepopularnego. Mogłabym Ci napisać jak moje serce rośnie, kiedy drugi człowiek obdarza mnie takim zaufaniem, jak taka relacja się pogłębia, cieszy, zostaje w sercu na zawsze, jak komunikacja potrafi się zamknąć w spojrzeniu, mimice czy gestach. Choć niektórzy mogą nie dostroić się do drugiej osoby i wykorzystać tą słabość przeciwko tej osobie. Bywa! Dlatego jak już ktoś się dostroi to jest to wielkie szczęście. A co zostaje po wystąpieniu w teatrze, gdzie każdy odgrywa swoją rolę? Po spektaklu każdy idzie w swoją stronę, nic o sobie nie wiedząc, przebiera się i idzie celebrować samotność. Pytanie, czy warto występować w spektaklu? Myślę, że tak a czasami nawet trzeba z różnych powodów. Wspomniany kolega odgrywał rolę jajcarza. Był lubiany i popularny. Dziewczyny jak to się mówi same wskakiwały mu do łóżka. A więc miał z tego naprawdę dużo korzyści, choć były one powierzchowne, ale i takie składają się na nasze życie. Natomiast jak to mówił, miał dziurę w sercu, po spektaklu czuł w sobie pustkę. Pragnął czegoś prawdziwszego, chciał się przed kimś odsłonić, być bezbronnym, mieć swój intymny świat, który by z kimś dzielił, z kimś kto by go NAPRAWDĘ znał i go akceptował takim jaki jest pod tą maską. To nie jest rozsądne zdejmować maskę przed wszystkimi ludźmi. Ale czasami warto zaryzykować dla pewnych jednostek. Przynajmniej tak żyjemy na tym świecie No i nieraz dostanie się po du**e, ale czasami naprawdę warto, warto coś takiego przeżyć, bo suma summarum i tak wszyscy skończymy w piachu, nie?Cóż więc stoi na przeszkodzie aby cieszyć się, że tu jesteśmy i przeżywamy swoje wzloty i upadki? Na estradzie gwiazda, poza sceną mały szary człowiek. Wszyscy z tej samej gliny. Inne wewnętrzne opowieści. A z lękiem to jest tak, że jeśli raz go pokonasz to potem jest dużo łatwiej i ryzykuje się więcej. Im więcej ryzykujesz i nic Ci nie jest tym mniej odwagi potrzebujesz, bo nieracjonalne lęki rozpuszczają się w rzeczywistości. Niektórzy nawet idą w drugą skrajność, w brawurę, ale to wiadomo, kolejna niezdrowa skrajność aczkolwiek dostarcza innych emocji niż zalęknienie.
  13. UsteczkaDoOczu

    Kość niezgody

    Myślę, że większość kobiet ma coś z takiej ośmiorniczki, byle nie przesadzić i nie udusić. No, a dziewczyna Autora to już go trzyma za gardło mocno. Chyba czas na bunt i uświadomienie jej co wyprawia.
  14. UsteczkaDoOczu

    Całe życie uktywam brak męskości

    Myślę, że każdy jest w stanie Cię zrozumieć, w większym bądź mniejszym stopniu. Masz tzw NATy (z ang. automatic negative thoughts), czyli taki SPAM negatywnych myśli, poza kontrolą. Też je mam (jak każdy) ale rozpoznaję je i unieszkodliwiam. Swojego czasu miałam ich zatrzęsienie i skutecznie mnie blokowały. Myślę, że terapia behawioralna mogła by być lepsza dla Ciebie, aczkolwiek ja sobie z nimi radzę bez terapii, bo są inne skuteczne sposoby. Moje sposoby to miłość i uważność, dystans do tych myśli, rozsądek, niepoprawny optymizm, humor (choćby czarny), wdzięczność, ufność, empatia, niemyślenie lub obserwowanie myśli z jednoczesnym nieutożsamianiem się z tymi myślami, wyciszanie się, fizyczne zajęcia, hobby, ciekawość, neutralizowanie cynizmu itd Jak widzisz tych narzędzi mam trochę a jeszcze wiele do odkrycia 😄 Trening czyni mistrza i te NATy straciły dużo swojej poprzedniej mocy. Znajdź swoje narzędzia. Daj się zainspirować dobrymi ludźmi 😃 Edit: P.S. Uważam, że Twój problem jest mocno związany z „męskością”. W cudzysłowie, bo do odkrycia masz prawdziwą męskość, nie narzuconą w postaci maski mężczyzny. Wystarczy zobaczyć wśród grup kobiecych, że my baby żalimy się, beczymy, uzewnętrzniamy się ze swoimi emocjami, porażkami, lękami, wątpliwościami, zdradzamy sobie sekrety, śmiejemy się ze swoich kompleksów albo robimy sobie zawody „która ma lepszy kompleks, która to dopiero ma kompleksy, albo czego byś się nie spodziewała po mnie, że w sobie nie lubię, albo jaki sekret mam”, przyznajemy się do oszustw, do tego jak wyglądamy bez make-up, że nosimy push-up, że rośnie nam wąsik, mamy owłosione ręce, nic nie jemy albo objadamy się, wstydzimy się swojej seksualności, tuszujemy niedoskonałości sylwetki na tysiąc sposobów, pomagamy sobie pomalować paznokcie, klepiemy po ramieniu, gdy jesteśmy po prostu ch****e i mówimy w zamian, że też jesteśmy ch****e, o paradoksach, udawanych orgazmach, największym obciachu itd itp A facet? A facet to taki nagi się wydaje a zarazem tak jakby siedzi ukryty w skorupie. Musi być silny. Nie może płakać. Wszystko musi mieć pod kontrolą. Nie może być nieudacznikiem. Nie za wiele sobie pomoże z wyglądem, przynajmniej nie tak mocno jak kobieta. Nie może być ciotą. Nie może być słaby. Porażki? O nie! On nie! On jest cool, spoko, gra gitara, wszystko cacy. Musi dobrze zarabiać, odnosić sukcesy, być poważanym, ruchać, być twardym, nie mieć słabości itd Osobiście duuużo czasu spędzałam wśród samych facetów, dorastających dla jasności. I zauważyłam u nich właśnie takie maski rożnego rodzaju. Największy szok przeżyłam, gdy jeden z nich, taki charyzmatyczny, szalony, inteligentny, utalentowany, dowcipniś z ADHD , przystojniak będąc w grupie (ja plus chłopaki) taki właśnie był. Chłopaki poszli i zostałam z nim sam na sam. Zobaczyłam go w zupełnie innej wersji: smutny, spokojny, stał w miejscu, mówił normalnie bez tego charakterystycznego dla niego podniecenia i śmiechu, NORMALNY! Zbierałam szczękę z podłogi i pomyślałam sobie wtedy „a może on nie jest taki po*****y jak się wydaje? Może ukrywa swoją wrażliwość?” Po latach, gdy już paczki szkolne się moooocno rozluźniły on rzeczywiście taki jest, spokojny, inteligentny i wrażliwy. Normalny i ciekawy. Do czego zmierzam to właśnie do tego, że ciekawy temat poruszyłeś Autorze. To Wasz temat. Ja mam tylko takie babskie spojrzenie, że Wy macie nieco gorzej z tymi maskami, bo musicie się zgrywać nie tyle co przed nami, kobietami co bardziej chyba wśród swoich, między mężczyznami, zwłaszcza jeśli chodzi o odsłonięcie się z tymi swoimi słabościami... macie trudniej niż my kobiety, bo my jakoś tak na odwrót, prędzej się sobie żalimy niż chwalimy jakie to my są ekstra i nie wiadomo co A więc tak suma sumarrum, to że to wszystko tutaj opisałeś oznacza, że wcale nie ukrywasz swojej męskości. Nie masz się czego wstydzić. Tylko robotę sobie znajdź, bo kto płaci za jedzenie dla Ciebie, hm? Kiś, kiś, marchewka.
  15. UsteczkaDoOczu

    Całe życie uktywam brak męskości

    Masakra! I płaciłeś za te tortury 😰 Od czegoś trzeba zacząć. Każdy się denerwuje i boi. Odwaga to nic innego jak pokonanie strachu. Spokój to nic innego jak pokonanie zdenerwowania. Błąd myślenia i to poważny. Pułapka Twoich myśli, którą sam na siebie zastawiłeś. W tym zdaniu jest kombo błędów poznawczych. Kombo! Tzw fu*k logic 😐 Ok, ale co masz na myśli pisząc o męskości? Cechy charakteru są uniwersalne, choć zauważalna jest tu tendencja. Cechy anatomiczne są nieco mniej uniwersalne, bardziej tendencyjne ale nadal płynne i mające dużo punktów wspólnych (skrajne przypadki nazywane są anomaliami, np bujny zarost u kobiety, mniej skrajne są normalnym zjawiskiem, np szerokie ramiona u kobiety). Wzorcem wcale nie musi być ojciec. Czasami są lepsze wzorce 😑 Człowiek ma wybór.
  16. UsteczkaDoOczu

    Całe życie uktywam brak męskości

    🤔 Zgadnij 😏 Wartość logiczna powyższego twierdzenia wynosi 0 (zero). Kiepskie lanie wody. Serio? 😬 Zamknięcie? Nieporadność w relacjach z kobietami może wynikać z innej nieporadności, którą zaprezentowałeś. A jak się dogadujesz z płcią nieprzeciwną? To ja zapytam Twoimi słowami: 😁 A tak serio. Co to za terapia była, jeśli możesz zdradzić?
  17. UsteczkaDoOczu

    Całe życie uktywam brak męskości

    W naszych stronach „męskością” określa się również penisa i wybacz jak wpierw zinterpretowałam tytuł Twojego tematu. Pomyślałam „wow! Nieciekawie” A Ty masz problem innej natury, jesteś psychicznie zmaltretowany przez samego siebie. Mówi się: „jesteś swoim największym wrogiem”. Nie bez powodu mówi się również, że trzeba pokochać siebie, polubić, zaakceptować takim jakim się jest. To jest jedno z naszych zadań w życiu, każdego bez wyjątku. Obawiam się jednak, że Twoje układy tożsamości zupełnie Cię zdominowały i dużo pracy może Ci zająć rozplątywanie ich. Do tego trzeba się do nich przyzwyczaić, zaakceptować je i ujarzmić. Bodaj w tym układzie rządzą na przemian „depresor” (taki diabeł na ramieniu, co mówi „jesteś do du*y, nic ci nie wychodzi, brzydki, bla bla”) i „fikser” (taki niby anioł, niby bo to kolejny przeszkadzaj w głowie, bo to taki poganiacz, że „jak zrobisz to i tamto albo będziesz taki i siaki to wtedy bla bla zarobisz punkty, będziesz godny bla bla”). Na pocieszenie, każdy ma takie stworki na ramieniu ale Ciebie one totalnie zdominowały! Musisz dążyć do poskromienia ich. To trochę tak jakbyś nie Ty miał myśli tylko myśli miały Ciebie. Musisz sobie uświadomić, że jest na odwrót: to Ty masz myśli. Ja tu widzę problem tego typu. No i praca jednak, człowiek powinien coś robić. Cokolwiek. Żadna praca nie hańbi, a chłopaki co u nas jeżdżą śmieciarką to niejedna oko zawiesi na takim utytłanym śmierdzielu 😏 A reszta? Na to jak oryginalnie wyglądasz nie masz wpływu, a wysoki wzrost jest atutem. Sylwetkę można wymodelować, o styl zadbać, dziewczynę poznać (chyba, że wolisz facetów, nie oceniam, jestem za ujawnianiem się). No ale musisz zapanować nad swoimi myślami, bo to co tutaj zaprezentowałeś to dla mnie są właśnie te układy tożsamości, spolaryzowane myśli, wyolbrzymianie, czytanie w myślach, katastrofizowanie, generalizowanie, język emotywny... no po prostu raj błędów myślenia i zniekształceń poznawczych! Jeśli droga terapia nic nie dała, poszukałabym na Twoim miejscu wiary, Boga, tej iskry, płomienia, światła, prany, jak zwał tak zwał... za darmo! Tak! A po co topić w to pieniądze?!? Nie masz wokół siebie ludzi, którzy mogli by Cię zainspirować? Jesteś taki sam jak każdy z nas. Okaż nam trochę empatii, tym samym okaż ją sobie. Jak to moja babcia mówiła „no, litości, człowieku!”.
  18. Rozumiem, że nie traktowała Cię poważnie, a więc i Ty nie musisz jej traktować poważnie. Równowaga zachowana 👍🏻 Na szczęście to nie jest ostatnia kobieta na tej planecie i życzę Ci abyś spotkał poważniejszą kandydatkę na żonę. Nie wiesz kogo jeszcze będziesz miał okazję poznać, także zachowaj pogodę ducha. A może i tej się odmieni kiedyś? Nie wiadomo. Jest jak jest, teraz. Może Twojej byłej zabrakło odwagi, albo pragnienia aby wiązać się na serio? Nieistotne. Nie jej czas. Może Ty to nie Ten a ona to nie Ta. Cóż więc mogłeś zrobić? Zrobiłeś jak uznałeś za słuszne. Masz nasze wsparcie.
  19. Przynajmniej nieco bardziej opisałeś swoje położenie 🙃 A więc jesteście oficjalnie w związku, tak? Nie doczytałam tego, sorry. A ona o tym wie? 🤣 Twierdzisz, że ona jest materialistką. Do tego nie ufasz jej wcale. Ten ślub to po co miałby być? Żeby magia umowy prawnej o miłość zmieniła ją w kobietę godną Twojego zaufania? Wtedy by się wywiązała z Twoich oczekiwań? Stała by się kimś kogo potrzebujesz i przestała być kimś kim jest? Serio, uważasz, że umowa prawna działa takie cuda? Bo ta umowa prawna działa w drugą stronę, a więc jeśli cuda się nie stały można tą umowę rozwiązać. Jak tak marudzisz, że dla większości kobiet ta umowa „widocznie!” jest bez znaczenia, to mam wrażenie, że dla Ciebie ochajtać się to to samo co kupić auto 😬 A z tymi orbiterami... eh... cóż by Ziemia powiedziała, gdyby Księżyc zwiał? Zgroza! I czemu by to miało służyć? „Hej Księżyc!?! Co Ty wyprawiasz. Wracaj!!! Morza przestały pływać! Draniu jeden! 😆” A Księżyc na to: „to se tera z meteorami kurna kręć się, o!” Niedobry orbiter! A fe!
  20. Wiem, że używanie pewnych określeń ma za zadanie pomóc nam nazwać rzeczy, które ciężko nam zrozumieć ale zaczynam też dostrzegać, że takie generalizacje są również szkodliwe i używane nad wyrost. Ok. Jesteś orbiterem, jeśli Ci to miano w czymś pomoże. Dziewczyna chce zaczerpnąć powietrza, wyszaleć się, poznawać ludzi, korzystać z życia, prawdopodobnie również podnieść się psychicznie. Chce być singielką, która umawia się bez zobowiązań z różnymi facetami. Ok. Ma do tego pełne prawo i ja to za********e rozumiem, zwłaszcza jak ma się za sobą lata związkowej niewoli. A tu się trafia facet, który chce jej zabronić kontaktów towarzyskich, chce ją na własność, chce ją pozbawić uroków życia towarzyskiego. Osobiście bym wiała od Ciebie, bo chcesz ją siłą podporządkować. Może od czasu do czasu bym sprawdziła czy mnie już rozumiesz, moje potrzeby i czy jesteś z tym pogodzony. (Gdyby mi jednak zależało na relacji z Tobą.) Jeśli nadal chciałbyś mi założyć łańcuch na szyję, kaganiec i machać przed nosem piłeczką... przestałabym Cię lubić. Tak to widzę. A jakie wyjście z sytuacji widzę? Wyluzować? Okazać empatię? Czy Ty nie masz koleżanek, albo nie miewasz sytuacji, że poznajesz nową osobę, która tak jak Ty lubi odwiedzać pewne miejsca i proponuje wyjście tam? Nie macie ślubu a i ślub to co to jest? Cyrograf? Niewola? Co byś zrobił gdybyś był w dołku psychicznym? Brał ślub w takim stanie? Poza tym, sprawdź co przyniesie życie! To wielka niewiadoma a Ty próbujesz ją wepchnąć w jakieś ciasne ramki. Potem czujesz się rozczarowany a to wszystko z winy Twojego umysłu! Wina Twoich sztywnych oczekiwań. Może to nie jest dziewczyna dla Ciebie. Może nie w tym momencie. Pamiętaj, że miłość daje przestrzeń, by człowiek mógł czuć się szczęśliwy. Ty jej tą przestrzeń chcesz znacznie ograniczyć, przez co ona może czuć lęk przez zaangażowaniem. Nie umiesz jej towarzyszyć w zbieraniu miłych wspomnień. Potrzebujesz ją na wyłączność. Jesteś pewny, że tak jest? Że ograniczysz się praktycznie do zera w kontaktach z kobietami dla niej? Nie sądzę. Byłbyś szczęśliwy? Jak długo? Znam takich jak Ty, co mają klapki na oczach, nie widzą swojej hipokryzji, kobiety uważają za durne, bo rządzą nami emocje. Co mam Ci napisać. Posłuchaj może chłopaków. Nie wiem czy zrozumiesz co chciałam Ci przekazać. Trochę mi się tylko żal zrobiło tej dziewczyny. Kolejna czarownica, którą trzeba złapać i spalić na stosie wstydu i pogardy. Jak ona śmie być wolnym człowiekiem? I jak ona śmie budować różne relacje? Jak ona śmie sama oceniać ich wartość dla siebie, czy są warte kontynuowania czy nie? Wariatka! Ty wiesz lepiej, wszak masz tyyyyle jej do zaoferowania, co jej wszystkie straty wynagrodzi. Ślub np... OMG! Jak ona może być tak niewdzięczna 🤔 🤷🏼‍♀️ Kobiety jak chcą, same się przypną sznurem do faceta, dobrowolnie. W takim wypadku (jak się już jakaś podepnie) wystarczy jej okazywać szacunek i wsparcie. Niestety większość takich duetów rozpada się. To ciężka praca. Grom wyrzeczeń. A jak dziewczyna może się na chwilę podpiąć tu do jednego, tu do drugiego to przynajmniej wie, że w danym momencie facet da z siebie wszystko co najlepsze. A stały partner to z czasem osiada na laurach, bierze za pewniaka i zaczyna się poniżanie, wymagania, rozliczanie, zakazy, nakazy... Brrrr. 🥶 W drugą stronę oczywiście działa to tak samo. Związki to chyba najcięższe lekcje dla nas. Pod tym względem większość z nas jest analfabetami. Może poćwicz alfabet z bardziej chętną a tej kobiecie pozwól robić to co chce 😊 Jak to się mówi, nie bądź żyła! Pozdrawiam.
  21. UsteczkaDoOczu

    Zostawia i wraca

    A ja się z Tobą @balin nie zgodzę, że nie mamy wpływu.... Wierzę, że na poziomie duszy wybraliśmy to co dla nas najlepsze Co do facetów to Jeśli jakiś tego nie rozumie, to znajdzie się taki co zrozumie. I za takimi będziemy nasze oczęta wypatrywać 😏 A czy bije i pije... wiecie jak to z samotnością... Czasami łatwiej znieść poniżenie niż tą cholerną samotność, a więc Autorko... nie bój się prawdy. Osobiście nie wiem czy bym zniosła bezproblemowego faceta... tak sobie myślę i dochodzę do wnioski, że... NIE!!!
  22. UsteczkaDoOczu

    Zostawia i wraca

    Nic tu po nas, kochana, bo Ty na chwilę obecną chcesz sobie tylko ponarzekać na niego i poużalać się nad sobą (tak wnioskuję). Jak Ci się znudzi to mam genialny pomysł. I nie zrozum mnie źle. Rozumiem co przeżywasz. Większość kobiet rozumie (Panowie z pewnością też). To nieładnie z naszej strony Was oceniać i rozumiem Twoje wzburzenie, dlatego nie powinnaś prosić o ocenę Waszej sytuacji. No ale poprosiłaś, pchasz ręce w ogień. Nie wiem czy to nie jest kolejny przejaw autoagresji z Twojej strony. Może to lubisz i dlatego Twój chłopak też się nad Tobą znęca? Chce Ci sprawić przyjemność? Robi to dla Ciebie ale czasami zrywa z Tobą, kiedy już nie chce tego robić? Albo chce zrobić Ci super dobrze? Dostarczyć mega emocji a potem wraca, bo kocha i chce dalej Cię uszczęśliwiać? Nie wiem. Ludzie to skomplikowane istoty. Ty się tak jakby sama o to prosisz... i dostajesz to o co prosisz. Jest Ci dobrze na chwilę a potem co? Pustka. I trzeba ją znowu wypełnić czymś podnoszącym ciśnieniem. Nom, taki sport ekstremalny. Rozumiem, serio. Tylko czasami zdrowiej jest poszukać wrażeń w inny sposób, bo na dłuższą metę taki ekstremalny związek doprowadza do konfliktów wewnętrznych a tu już robi się jeszcze bardziej brawurowo, no i ten... trzeba dobrze zapiąć pasy. Ale da się tak żyć, więc pytanie, czego Ty chcesz? Przecież my Ci nie odpowiemy na to pytanie a i nic nam do tego jaką odpowiedź wybierzesz. Czego więc oczekujesz? 🌺
  23. UsteczkaDoOczu

    Zostawia i wraca

    Zaburzone postrzeganie własnej osoby, nie ufność wobec siebie samej, brak decyzyjności, brak asertywności, brak trzeźwego postrzegania relacji damsko-męskich, przyjęcie roli ofiary, kompleksy w hurtowej ilości, brak znajomości samej siebie i swoich akceptuję/nie akceptuję, nie odkrycie może jeszcze swoich mocnych cech, brak akceptacji swoich wad, itd Dużo pracy NAD SOBĄ przed Tobą dziewczyno a Ty się przejmujesz dorosłym facetem?!? Wiesz ile energii tracisz na niego, na ten pseudo-związek, na tą niby-miłość, która cuchnie jak truposz. Czy Ty nie widzisz, że potrzebujesz siebie dla siebie? Ratuj się, bo każdy związek będzie do du*y. A tego tu odpuść. Sama z nim zerwij, żeby go ego zabolało i nie chciał wracać jak bumerang. Kiedy on Cię rzuca uruchamia się taki durny psychologiczny trik. To jest manipulacja i to emocjonalna, to jest draństwo, które przynosi poniekąd satysfakcję takim chłopczykom. Daj mu dojrzeć, bo to nie za młode już a nadal zielone jabłko, do tego robaczywka, taki emocjonalny jamochłon. A Ty się weź za siebie i swoje problemy (SWOJE!), bo przed sobą jedyną nie uciekniesz, choćbyś uciekła znowu w inne ramiona. Trzymam kciuki, dziewczyno i nie marnuj już czasu.
  24. UsteczkaDoOczu

    Czy to fałszywy przyjaciel?

    Prędzej z paranoją.
  25. UsteczkaDoOczu

    Ćwiczenia w domu.

    Przepraszam ale jaśniej nie umiem 😭 Przeczytaj jeszcze raz albo dwa. Jak co gogluj hasła. Na Youtube też coś znajdziesz. Do tego na KFD znajdziesz dużo świrów „od suchoklatesa do hulka”. Wiedza leży w zasięgu ręki. Ludziom się nie chce powtarzać w kółko, to niehigieniczne Wykorzystaj to co już zostało napisane.