PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

Incognito

Użytkownik
  • Zawartość

    29
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Incognito

  • Tytuł
    Żółtodziób

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Wiek
    30+
  1. Nowe umiejętności męża :)

    Moja przyjaciółka mi ufa, ale rozumiem, że pewne tematy mogą ją krępować. Może poczuje się pewniej rozmawiając np. z lekarzem i ja to świetnie rozumiem. Wierz mi, próbowałam męża naprowadzać. Moje ciało też mu pewne rzeczy pokazywały, on to widział. Mówiłam dlaczego. Rozumiał do kolejnego razu. Może teraz będzie łatwiej, gdy pokaże co robi dobrze. Zobaczymy. Nie zrozumiałam pytania
  2. Nowe umiejętności męża :)

    Nie mówię, by spadał Po prostu rozumiem, że mogę nie być najlepsza we wszystkim i jemu na pewnych płaszczyznach nie pasować. I nie widzę powodu dla których on miałby z danych rzeczy rezygnować przeze mnie.
  3. Nowe umiejętności męża :)

    Odpowiedziałam na pytanie, które zadałeś, więc się nie czepiaj Nie, ja z przyjaciółką również nie rozmawiam o totalnie wszystkim. Być może to kwestia charakteru, być może kwestia granic. A granice ma każdy. Zgadzam się, że z kłodą nie za wiele da się zrobić. Powiedz mi wobec tego jakbyś z nią rozmawiał, by nauczyć ją namiętności, żaru i reagowania na pieszczoty, bo jestem strasznie ciekawa. Wydaje mi się, że obowiązki domowe są jednak dużo mniej delikatną sprawą niż seks, choć zaczęłabym się frustrować, gdyby wg męża zupa po raz kolejny była niedoprawiona i pewnie kazałabym się stołować na mieście.
  4. Nowe umiejętności męża :)

    Heh, tak, ogólnie rozmawiamy. Wierz mi, że ja go nie raz próbowałam naprowadzić, do tego moje ciało samo pewne rzeczy daje do zrozumienia i nie ma możliwości, by mężczyzna choć trochę skupiony na kobiecie tego nie zauważył. Pamiętał ten jeden raz, potem znów było to samo. To jest chyba kwestia charakteru i nawyków.
  5. Nowe umiejętności męża :)

    Jak mówiłam, nie mam wielkich potrzeb, więc na razie do seksu mnie nie ciągnie (męża też nie, bo tu mamy podobnie :P), ale z pewnością przypomnę mu, co mi się podobało. Zresztą myślę, że pewne rzeczy sam już też zrozumiał, inaczej musiałby być naprawdę wyjątkowo ślepy i głuchy. Na początku te szybki numerki były całkiem fajne, tym bardziej, że mąż w łóżku do wstydliwych nie należy. Niestety z czasem ten brak wyczucia zaczął mocno dawać się we znaki.
  6. Nowe umiejętności męża :)

    Rozważam wszystkie rozwiązania
  7. Nowe umiejętności męża :)

    @Tiril, dzieki Tiril, o coś takiego mi chodziło
  8. Nowe umiejętności męża :)

    @ojapitole, nie nie planuję. Na razie teoretycznie rozważam. @Krovitz, myślę, że tu już zależy co dla kogo jest zdradą. Jeśli myślenie o innych mężczyznach, czy patrzenie się na nich to zdradzam męża od dawna. On mnie też. Tyle, że dla mnie to nie jest nienormalne. Tym bardziej nie jest to dla mnie w żadnym stopniu krzywdzące. Może masz rację, że myślę o tym jak firma. Wydaje mi się, że te mniej ważne sprawy mogę załatwić u kogoś, kto zrobi to lepiej i jednocześnie trwać w związku bez niszczenia go. Jeśli mężowi nie smakują moje obiady może stołować się gdzie indziej, podobnie mam z seksem. Są sprawy, których na zewnątrz załatwić się nie da bez rozwalania związku, a z tymi póki co problemu nie ma. Moja prawda nie jest najprawdziwsza, przyjmuję to, że mogę się mylić, a potem za to zapłacić. Po prostu widzę, że życie mocno zweryfikowało moje wcześniejsze niezachwiane przekonania i z pewnością będzie weryfikowało je nadal. Szczerze mówiąc, gdybym miała wybierać z dwojga złego, to wolałabym by mąż się zakochał i odszedł, niż gdyby to miało przytrafić się mnie. Ale to tez ustaliliśmy na początku, że w razie czego nie ukrywamy ewentualnego romansu, a mówimy sobie otwarcie, że zakochaliśmy się w kimś innym i grzecznie się rozstajemy. Życie i to zweryfikuje.
  9. Nowe umiejętności męża :)

    @kobieta25 Seks nie jest dla mnie na tyle istotny, by zostawić męża. Uważam, że można żyć bez dobrego seksu, ale czy trzeba? Jak mówiłam, nie jesteśmy dopasowani. Być może on z inną kobietą w tej kwestii lepiej się dogada, być może inna lepiej go nauczy. Pisałam już wcześniej, że przyjmuje do wiadomości, że inna kobieta może być lepszą nauczycielką niż ja. Czemu nie mogłaby być lepsza kochanką? Nasza relacja nie polega na praniu skarpet i gotowaniu, a właśnie na przyjaźni. To nie ja zestawiłam to z przemocą, a Krovitz. Stąd moje porównanie. Po co ten wątek? Do czytania i wyciągania wniosków. Inne podejście zawsze pomaga spojrzeć na sprawę inaczej. Kto powiedział, że nie skorzystam z tego, co piszecie? Przypominam, że ja wciąż nie zdradzam męża.
  10. Nowe umiejętności męża :)

    @kobieta25 podejrzewam, że to ja wyjdę na starą ciotkę, ale życie mocno weryfikuje pewne postawy Pewne rzeczy nie przyszłyby mi do głowy jeszcze kilka lat temu (i nie mówię tu o zdradzie). Być może seks jest ważnym elementem związku, ale nie najważniejszym. Od początku mówię, że jeśli mąż zdradzi, to nie chcę o tym wiedzieć, stąd używam określeń "być może on". Wiedza w tym temacie nie jest mi do niczego potrzebna. Kolejna rzecz, nigdzie nie napisałam, że nie lubię seksu. Nie lubię go z mężem. Nie dasz rady zatańczyć salsy z osobą, która nie potrafi tańczyć, ani nie ma poczucia rytmu. Tego nie da się nauczyć. I jak mam o tym porozmawiać i powiedzieć mu, by zaczął się lepiej poruszać? Czy ta rozmowa coś zmieni i raptem stanie się świetnym tańcerzem, czy może raczej świadomość tego doprowadzi do frustracji, bo nie spełnia oczekiwań? Możesz mi powiedzieć gdzie napisałam, że oczekuję od męża starań, czy zabiegania, po czym ja łaskawie "dam"? Wychodzi na to, że oboje z mężem mamy podobne powody by zdradzać. Jeśli to poprawi nasze relacje w łóżku, nie mam nic przeciwko. Oczywiście, może się zdarzyć, że odejdzie on, czy ja. Równie dobrze może się to zdarzyć i bez zdrady. Co do namiętności - wydaje mi się, że albo jest się namiętnym albo nie. Moim zdaniem nie da sie tego nauczyć, podobnie jak czułości. Ale być może się mylę. Podpowiesz mi może jak nauczyłabyś kogoś namiętności? Chętnie skorzystam, bo ja pomysłu nie mam. Widocznie każdy do zdrady fizycznej podchodzi inaczej. Być może dla Ciebie ona w takim wydaniu nie istnieje, bo musisz mieć całą otoczkę. Nie każdy musi. W szczególności mężczyzna. Myślę, że to kwestia priorytetów. Wolę nie mieć namiętności w domu, ale za to spokój i zrozumienie, niż wielką namiętność i przemoc. Naprawdę brak dobrego seksu to dla mnie za mało, by burzyć wszystko. Podejrzewam, że niewygodna wiedza o wybrykach męża też by tego nie zburzyła. Nie wiem, czy jest mu ciężko, skoro wciąż wraca (podobnie jak większość mężczyzn, którzy skaczą w bok). Być może to wiedza, że gdyby chciał odejść, to zatrzymywać go nie będę, tak jak on mnie w podobnym przypadku.
  11. Nowe umiejętności męża :)

    @Krovitz, w poprzednim poście chyba przyznałam sama, że jestem leniwa i wygodnicka, inaczej nie chodziłabym na skróty, prawda? Wiesz, dla mnie kochanka do seksu to jeszcze nie współmałżonka, więc jej nie liczę Co innego utrzymywany regularnie romans na boku. Porównywanie przemocy w związku (bite, gwałcone żony alkoholików) do braku satysfakcji z seksu to kompletne nieporozumienie. Tutaj naprawdę nie masz pojęcia o czym piszesz. Być może próbujesz mi powiedzieć, że rządzą tu te same mechanizmy, ale tak też nie jest. W pierwszym przypadku to bardzo często współuzależnienie, lub uzależnienie całkowite od współmałżonka (niekoniecznie materialne, a psychiczne), osoby po takich związkach bardzo często są wykończone psychicznie i nawet po rozstaniu próbują wrócić do swoich katów, bo brakuje im "trucizny" (mechanizm ten sam jak u alkoholika, czy ćpuna). Nawet jeśli u nas to wygoda, lenistwo, czy przyzwyczajenie to chyba sam rozumiesz, że z porownaniem strzeliłeś zupełnie od czapy?
  12. Nowe umiejętności męża :)

    @Krovitz Wiesz, ja naprawiam tak, jak potrafię. Mąż najwyraźniej też. Myślę, że nie potrafiłabym porozmawiać o tym z nim, bo boję się, że może to doprowadzić do zranienia go. Nie mogę wykluczyć tego, że poczuje się źle, niemęsko, że jest kiepski itd., bo nie potrafi mnie zaspokoić. Być może potrafi bez problemu zaspokoić inną kobietę, więc moje odczucia są bardzo subiektywne i mogą niepotrzebnie negatywnie na niego wpłynąć i to na dłuższą metę. Mnie mąż zaspokaja we wszystkich innych aspektach, do których przykładam wagę (nie chodzi o sprawy materialne, bo obydwoje zarabiamy wystarczająco dobrze). Jak już wspominałam wcześniej, seks nigdy nie był bardzo ważną częścią mojego życia, a jedynie miłym dodatkiem (jak ta polewa na lodach). Może dlatego zdrada nie jest dla mnie to jakimś strasznym dramatem. No ok, masz rację, teraz tego pożycia nie ma, są jakieś tam strzępki, ale może kiedyś będzie Nie jestem z kobiet, które nie zjedzą i komuś nie dadzą. Robię to, co uważam za najuczciwsze. Skoro nie potrafię rozwiązać sama sytuacji, nie mogę mieć pretensji do męża, że załatwia ją po swojemu. Zresztą sam też nigdy nie zapytał dlaczego dzieje się, jak się dzieje, nie porozmawiał. Dla mnie to też sygnał, że takie rozwiązanie może być dla niego za trudne. Tu akurat się mylisz. Mąż pociąga mnie jak najbardziej. Seks oralny z nim uwielbiam (w moim wykonaniu), niestety opieram się, bo potem zawsze dochodzi do penetracji, której - w jego wykonaniu - nie lubię. Po ostatnim razie już zaczynam myśleć o kolejnym, a to już dobry znak. Być może to bardzo egoistyczne podejście, ale skoro ktoś potrafi rozwiązać mój problem lepiej niż ja, to nie mam nic przeciwko. Tym bardziej, jeśli mój mąż jest tego samego zdania co ja. W liceum też często zamiast czytać lektur sięgałam po opracowania. Jeśli jest skuteczna droga na skróty (która nie zrani nikogo), to ją wybiorę. Tak, mamy ułożone życie i szkoda mi to niszczyć. Nie sądzisz, że gdyby mój mąż uważał inaczej, to już dawno by się rozwiódł? Przypominam, że w małżeństwie są dwie osoby, bo mam wrażenie, że czasem o tym zapominasz
  13. Nowe umiejętności męża :)

    Ależ Krovitz, czytaj dokładnie Ja swojego męża doskonale rozumiem i nie mam mu tego za złe Uważam wręcz, że jest jak najbardziej usprawiedliwiony. Jeśli faktycznie zdradza, to póki co jest na korzyść dla pożycia seksualnego naszego, więc może to robić dalej, jeśli wciąż będą kolejne efekty Być może i ja się czegoś kiedyś nauczę od kogoś i sama wniosę coś lepszego do naszej sypialni? Nie chciałabym jednak wiedzieć na pewno od samego męża, bo po co mi to? Czego oczy nie widzą... Z tego samego powodu ja sama bym mu nie powiedziała, jeśli bym kiedykolwiek sama miała szukać i znaleźć
  14. Nowe umiejętności męża :)

    Wiesz po tylu latach pewnie trochę w tym prawdy jest. Nie wiem, czy z innym mężczyzną dogadałabym się w tylu sprawach, co z moim, czy z taką łatwością umiałabym pokonać konflikty, czy potrafiłabym go wspierać we wszystkim tak jak on mnie. Te rzeczy wymagają wiele pracy i przez lata. Rzucanie tego wszystkiego tylko dlatego, że mąż zapragnął czysto fizycznie innej kobiety jest dla mnie zwyczajnie głupie. Podejrzewam, że on myśli podobnie. Być może dzieje się tak, że seks nigdy nie był dla mnie najważniejszy w związku. Był fajnym dodatkiem, jak polewa do lodów. Czy nie można żyć bez tego? Pewnie, że można, ale można sobie od czasu do czasu polać. I czemu mam wtedy wyrzucać całe lody do kosza?
  15. Nowe umiejętności męża :)

    Nie, nie jesteśmy małżeństwem z rozsądku Ciut mi przykro, że psuję statystyki...