PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

mimka

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1

O mimka

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Wiek
    32

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. mimka

    Mój eks facet

  2. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    a jak sie nie da rozpalic... to w takim zwiazku nie bede mimo ze kocham. nie mam zamiatu przerabiac tego drugi raz choc mimo wszystko wiem ze tonsie moze zdazyc ehh
  3. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Sasiedzi i znajomi mnie nie interesuja.. zwby byla jasnosc:)
  4. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    On uwaza, ze chcial z kims pogadac na temat tego co robi nie tak no i wyszlo ze takie gadki moga spowodowac taka sytuacje... ale no do cholery! Chcial pogadac i jeszcze bardziej spitolil sprawe, serio nie uzywacie mozgu wtedy kiedy trzeba?
  5. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Do wizyty u specjalisty jeszcze troche czasu, chcialam podpytac innych co mysla, czasem ktos z boku moze doradzic cos madrego mimo, ze nie zna do konca calej historii.
  6. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Dziekuje za odpowiedzi... Chyba jednak nie dodalam waznego szczgolu- on twierdzi, ze sie "zauroczyl" czyli po prostu...zakochal. Ze tam byly emocje, ktorych tu nie bylo i takie tam brednie. Czyli moze po prostu po kilku latach powinien sobie wymieniac kobiete? Bo w stalym zwiazku takich emocji nie bedzie skoro nawet sam nie probowal o nie zadbac...A moje zachowanie nie wzielo sie z sufitu, bylo wynikiem czegos... natomiast on twierdzi, ze sie meczyl wtedy, bo nie chcial mnie oszukiwac (jassssne....) i jak tylko powiedzialam, ze ja bym chciala probowac to naprawic, to tamta rzucil w cholere i zostal ze mna... Boli mnie najbardziej to, ze jakas szmata z ulicy dostala wszystko, a ja jakies bajeczki o milosci...Czy naprawde facet moze az tak zglupiec i dla cyca stwierdzic ze to jakies zakochanie? Tym bardziej ze jednak u nas bylo z lozkiem kiepsko...
  7. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    simplex- to od niego tez uslyszalam!!! ze on mnie traktuje z szacunkiem ze blablabla a ja mu z ok super fajnie ciesze sie z tego ale chce zebys mnie sponiewieral bo tego potrzebuje i juz! i nie jestem mala slodka dziewczynka, ktora sie trzeba opiekowac a kobieta ktora ma swoje potrzeby. Dziekuje za tego posta:) Jesli chodzi o gre seksem, to ja nie bawie sie w zadne gry- po prostu go chce i mu to pokazuje, nie umialabym sie zmuszac do czegos, zeby "zagrac" bo to nie dziala i druga strona to wyczuwa. On moze i jest zablokowany czy cholera wie co mu tak w glowie siedzi ale chyba widzi jak baba sie do czegos zmusza a jak jest, jak mnie dotknie a ja plyne. Chodzi mi teraz o to, czy w ogole jeszcze poruszac ten temat? Czy po prostu sie zamknac i robic z nim to co chce i jak chce, oczywiscie patrzac na jego reakcje? Powiedzial mi, ze dla niego seks ze mna jest przyjemny, ze bzykamy sie dla przyjemnosci ale dla niego to sa tez uczucia i milosc. Tylko ze musi popracowac nad pozadaniem i ze to zadanie dla psychologa, bo on musi sie na mnie "odblokowac". Ja to odblokowanie rozumiem tak, ze jak sie odblokuje, to bedzie chcial loda i inne rzeczy tylko jak go odblokowac skoro on sam sie spina? Mam go "niechcacy" liznac tu i tam i sprawdzic reakcje? Ratuje sie tym, ze chce sie ze mna bzykac i mu staje i jednak ten seks jest czesto ale do cholery to jest tak delikatna sprawa, ze boje sie ze jak cos zrobie to go wystrasze jeszcze bardziej a wtedy kaplica:/
  8. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Ale jezeli on jest w stanie zrezygnowania a ode mnie dostawal bury to raczej brakiem seksu i fochem go nie przekonam. Mam byc mila? A co jak on zainicjuje seks? Wykrecac sie bolem glowy? Czy sie zgodzic? Sama nie inicjowac seksu? Wiem ze plote od rzeczy ale serio- po co mowic ze sie kogos nie pozada a potem sie z nim bzykac prawie codziennie? No przeciez litosci tego nie robi? Tym bardziej ze widze jak mu teraz staje, a przedtem bywalo roznie wiec ja tez widze zmiane w jego zachowaniu. A moze gada tak bo to jest dla niego lepsze psychicznie czyli sam przed soba udaje, do tego jest zmeczony sytuacja i wkrecil sobie ze go nie jaram choc tak nie jest?
  9. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    no wiec teraz hit- on mowi, ze kocha mnie, ze dla niego jestem taka slodka istota, ale ze traktuje mnie troche jak dziecko- czyli kocha mnie ale nie czuje pozadania i stad byla zdrada. On oczywiscie umowil sie do lekarza, bo powiedzial, ze zrobi wszystko, zeby to naprawic. I ze to sie zaczelo jeszcze przed staraniami o dziecko. Przyznam, ze jestem tym zalamana, bo dla mnie milosc= pozadanie. Najlepsze jest to, ze on caly czas sie ze mna kocha, staje mu, nie ma z tym problemu! Jak zapytalam, po co sie ze mna bzyka, to on mowi,ze dla sportu, bo jest fajnie, bo chce zeby mi bylo dobrze i jemu tez. Jednoczesnie twierdzi, ze z kazdym seksu nie moze uprawiac bo musza byc jakies uczucia, musi sie czuc bezpiecznie i blisko i to sprawia, ze chce byc z kims jeszcze blizej. Czyli teraz jestem zwykla zabawka? On okazuje mi czulosc, przychodzi, przytula, caluje.... jestem w jakiejs chorej sytuacji, czy to znaczy ze on mnie juz nie kocha...?:(
  10. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    zdrade wykrylam sama, przez przypadek...wiem ze ona naciskala na rozstanie, on jej obiecywal ze to zrobi- a nie robil:/ musze sobie to przemyslec co piszecie bo naprawde mi ciezko...
  11. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    dzieki za odpowiedzi, choc nie sa pokrzepiajace. Co do tego loda.... wiem, ze skupiam sie na tym ale on nie chce zeby, mu to robila, mowi, ze nie wyobraza mnie sobie jak robie, nie jara go to... ale juz z innymi tak:( ja probowalam, na samym poczatku on chcial ale to byl sam poczatek wszystkiego i nie bylam jednak na to gotowa wtedy. A pozniej jak chcialam sprobowac to on robil wszystko, zeby do tego nie doszlo. A wtedy jeszcze nie staralismy sie o ciaze. Stad zastanawiam sie czy go sploszylam? Pomyslal ze nie chce mu tego robic i sie na mnie zamknal? heh....ja uwazam, ze chce mu dac druga szanse i starac sie dla niego, bo przez tyle lat dal mi duzo szczescia....
  12. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Jestem glupia i dotarlo do mnie, ze przez swoje wymagania niszcze cos, co jednak nie kazdy ma:( Wydaje mi sie, ze mimo wszystko nie wszystko stracone, ostatnio wychodzilismy razem i widzialam, ze podoba mu sie jak wygladam, zalozylam kiecke, fajnie sie umalowalam....wiem, ze mu sie podobam bo on mi o tym mowi, mowil, co lubi we mnie i co mu sie we mnie podoba, wiec dlatego uwazam, ze moze jednak nie wszystko stracone? Nad komunikacja w zwiazku juz pracujemy, wiem, ze to dlugi proces ale wydaje mi sie, ze moze jak on poczuje sie bardziej zrelaksowany i nie pod presja to to zaowocuje....(?) Kurde faceci, co z wami, kazdy robi glupstwa, pomozcie mi, kazdy zasluguje na druga szanse, ja jemu ta szanse tez chce dac mimo bolu i zranienia!
  13. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Z boku to tak wyglada.... poprzednie zwiazki byly z lodem jesli juz o to pytasz....;) Teraz jestesmy w momencie, w ktorym doszlismy do punktu w ktorym albo mozemy sie rozstac albo chcemy sprobowac to naprawic- oboje wiemy, ze bedzie ciezko, ale wierze, ze chec zmiany nie pojdzie na marne, tym bardziej ze on tez tego chce... czasem trzeba dostac w leb zeby sie obudzic no i wlasnie to dostalam. Rozumiem, ze z boku latwiej jest powiedziec - co wy tu chcecie sklejac, ale ja oczekuje rad dotyczacych tego, co moge zrobic i jak, zeby nam w tym pomoc a nie dolowania...
  14. mimka

    zdradzil, twierdzi, ze kocha ale mnie nie pożąda...

    Rzecz polega na tym, ze ja nie mam problemow w lozku z czymkolwiek, moje poprzednie zwiazki byly swietne pod wzgledem lozkowym... on twierdzi, ze to kwestia tego, ze z zadna inna nie chcial brac slubu wiec nie traktowal poprzednich dziewczyn powaznie a mnie traktowal tak od samego poczatku. A moze to takie glupie tlumaczenie? Ja tez bylam niespelniona, marzylam o wiekszych uniesieniach ale on dawal do zrozumienia ze fajnie, wystarczy po bozemu i tyle. Kiedys poruszalam ten temat, dociekalam, probowalam delikatnie zapytac co sie dzieje, to odpowiadal, ze zmeczony, ze praca....no ale teraz juz nie dalo sie uniknac tego tematu i wszystko wyplynelo... dodam, ze z tamta zerwal kontakt, powiedzial, ze chce sprobowac zrobic wszystko, co sie da, zeby bylo dobrze no ale wiadomo, oboje nie wiemy jak to sie skonczy. Zdecydowalismy sie na terapie, on tez tego chce, to nie tak ze ja go zmuszam. Ale jestem mega zraniona, boje sie, dziwnie zachowuje, mam depresje.... Potrzebuje rady jak teraz mam sie zachowywac? Zeby pomoc sobie, jemu i nam, niezaleznie od tego czy sie uda czy nie? On jest typowym facetem- komunikacja w zwiazku srednia jesli chodzi o wazne tematy chociaz widze teraz ile go to kosztuje zeby sie przede mna otworzyc. Czy da sie w facecie wlaczyc pozadanie? On mowi, ze kiedys na samym poczatku bylo inaczej. Moze go zablokowalam nieswiadomie? Speszylam? Jak malymi krokami sprawic, zeby chociaz poczul sie pewniej w moim towarzystwie? Dodam jeszcze, ze jak wczesniej seksu bylo malo raz na tydzien-dwa, tak teraz potrafimy to robic codziennie:/ Wiec to nie jest tak ze mu nie staje, wczesniej bywaly z tm problemy, a teraz wystarczy moj dotyk i widze,ze sytuacja sie zmienia. Tylko tu nie o to chodzi zeby mu stanal, a zeby go w jakis sposob rozpalic...
  15. Hej wszystkim! Pisze bo jestem zalamana, niedawno dowiedzialam sie ze maz mnie zdradzal. Mial romans 4 miesiace, jestesmy razem 7 lat. On zainicjowal romans, sam zaczepil ta dziewczyne.... doszlismy juz chyba do sedna problemu- on twierdzi, ze mnie kocha, ale go nie pociagam... ze mu sie podobam i jest mu ze mna dobrze, ale ze nie ma pozadania, bo on traktuje mnie jak "zone". Tamta robila mu loda bo sam ja o to poprosil (!!!) a ja nigdy tego nie robilam, kiedys na poczatku chcial ale dla mnie to bylo za wczesnie no a pozniej zlecialo... dodam, ze od 3 lat mamy problemy z ciaza, poronilam dwa razy, seks byl glownie pod dziecko, wiec przy tych problemach sami sobie wyobrazcie jak to muialo wygladac:( Jest miedzy nami bardzo zle, mimo, ze jestesmy razem, ale on nie robi dla mnie nic wyjatkowego. Ja robie awantury ktorych on nie cierpi ale nie umiem inaczej i wiem, ze to nam nie pomaga, bo on jeszcze bardziej sie ode mnie odsuwa! Sa momenty ze przychodzi, przytula, caluje, mowi ze kocha... ale czy to on nie powinien sie teraz starac naprawic wyrzadzona mi krzywde skoro uwaza, ze tego zaluje? I ze nie chce, zeby to sie powtorzylo a powtorzy jesli nadal bedziemy mieli problemy w lozku? Chociaz od tego momentu sie poprawilo, ja spojrzalam na niego inaczej wiedzac, ze inna moglaby mi go zabrac i jakos paradoksalnie mnie to otworzylo. Strasznie to wszystko glupie i pokrecone, ale moze to ja jestem zbyt skomplikowana a sprawa jest prosta- albo kocha albo nie kocha i koniec? Dodam, ze poszlismy na terapie, Pomocy, faceci, co mam robic????