PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Andrewandrzej

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O Andrewandrzej

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Gdańsk

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Pracuję jako kurier w jednej z firm mających magazyn w Gdańsku. Sytuacja wyglądała tak, że była to moja pierwsza taka ,,prawdziwa" praca po technikum, po wcześniejszych typowo wakacyjnych pracach za najniższe krajowe kwota 2000zł na rękę wydawała mi się być okey. Na samym początku szef postawił sprawę, jasno, że u niego zarabia się od 2-2,5tys. Myślałem, że chodzi o zasadę masz dużo paczek przez cały miesiąc =>więcej wypłaty i analogicznie w drugim przypadku. Jednak okazało się, że są to po prostu stałe pensję. Po pierwszych miesiącach pracy zdałem sobie sprawę, że moje wynagrodzenie nie jest adekwatne do pracy, która wykonuję(odpowiedzialność za auto, za paczki, za pieniądze), do tego praca czasami po 10h, nawet momentami więcej. Nie do końca, wiedziałem czy chcę pracować dalej, szukałem innej pracy, jednak postanowiłem zostać. W między czasie inny podwykonawca zatrudnił nowego pracownika, chwilę pogadaliśmy i okazało się, że chłopak na start dostał o 200zł, więcej niż ja wówczas zarabiałem. Także, szybka rozmowa z szefem, że po prostu, jeśli przychodzą do innych nowi pracownicy i oni mają na start więcej niż pracownik z jakimś już stażem pracy, to jest to nieporozumienie. I stwierdziłem, że za te pieniądze, które zarabiam to nie wiem czy mam zamiar dalej pracować. Zbliżał się dla szefa czas żniw, święta, wiedział, że moje odejście dużo by namieszało, może też uznał, że zasługuję na więcej i udało się wywalczyć te dodatkowe 200zł. Także powiedzmy, na jakiś czas mnie to uspokoiło. Wówczas nadszedł następny etap, a tak zacząłem już bardzo dobrze żyć z kolegami kurierami z innych firm i podczas luźnym rozmów, jakoś zawsze temat sprowadzał się o kasę. I tak wyszło, że znowu zarabiam mniej niż koledzy z innych firm. Problemem widzę również w moich kolegach z pracy(pracujących u tego samego szefa). Oni raczej mają podejście, że to szef sam musi przyjść do nich z podwyżką itd. Chociaż ostatnio jednemu koledze kończyła się umowa , chciał odejść i nagle pieniądze się znalazły. Inny kolega też już chciał odejść, bo miał dość tej roboty to również kasa się znalazła, ale akurat kolega chciał wyjechać za granicę, także pewnie te 2 stówki nie zrobiły na nim wrażenia. Moim problem jest to, że jestem prawie najmłodszy stażem w tej pracy, mam stosunkowo najłatwiejszy rejon(najbliżej bazy i głównie same firmy, kończę zazwyczaj pierwszy z teamu),a dodatkowo niektórzy koledzy, jeździli na kilku rejonach, także w przypadku choroby, jakiegoś nagłego wypadku mogą jechać zawsze za kogoś innego itd.Także są po prostu bardziej użyteczni, chociaż każdy wykonuje w sumie taką samą robotę i za to szef płaci. Obawiam się właśnie tej hierarchii płac w firmie, która może być nie do przeskoczenia. Gdzieś tam pojawia się myśl, że jeśli szef miałby płacić za dużo jednemu pracownikowi to woli zatrudnić kogoś nowego, miesiąc przyuczyć i znowu płacić mu 2000. Może też inną sprawą jest to, że proces szukania pracownika nie zawsze jest łatwy i czy warto tracić kogoś sprawdzonego. W kwietniu kończy mi się umowa, także jaki waszym zdaniem jest najlepszy plan walki o dalszą podwyżkę?
  2. Andrewandrzej

    Zakończenie znajomości, a chęć naprawanie błędu

    Dziewczyna wyświetliła wiadomość, lecz nie odpisała i pewnie nie odpiszę. W sumie może i mnie to nie dziwi, ale okey cóż życie toczy się dalej
  3. Sytuacja miała miejsce około pół roku do roku temu. Na pewnym portalu randkowym poznałem całkiem fajną dziewczynę, na pierwszy rzut oka bardzo ładna, super nam się rozmawiało wymienialiśmy bardzo długie wiadomości, tematów do rozmów nam również nie brakowało. Rzecz jasna wszystko prowadziło do tego, żeby się spotkać i przenieść te znajomość po za ramy internetu. Jednak zacząłem szukać powiedzmy dziury w całym stwierdziłem, że dziewczyna mieszka za daleko, nie jest taka ładna, jak mi się wydawało.W między czasie zauroczyłem się inną dziewczyną powiedzmy " na miejscu". Zrobiłem głupotę, że nie zweryfikowałem tej znajomości wówczas, po prostu ją zakończyłem na ostatniej prostej przed spotkaniem, twierdząc, że to nie ma sensu, bo mieszkamy od siebie za daleko. Ostatnio, jakoś myślami wróciłem do tej sytuacji i zastanawiam się czy jest jakaś szansa, żeby dostać drugą szansę?. Warto spróbować? Jak się wytłumaczyć, z tego, że po jakimś tam czasie zmieniłem zdanie?