PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Filip143

Użytkownik
  • Zawartość

    1
  • Dotacja

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Filip143

  • Tytuł
    Żółtodziób

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Wiek
    20
  • Lokalizacja
    Warszawa
  1. Znajomi, temat tabu

    Jak wiadomo w każdej paczce znajomych czasami się z siebie nawzajem żartuję, ale czy są jakieś granicę dobrego smaku w tych żartach? W moim przypadku jest tak, że moje poczucie humoru staram się budować głównie na jakiejś ironii, dorabianiu własnych niestworzonych historii, ale w swoich żartach staram się nie atakować personalnie moich znajomych. Jak wiadomo, każdy z nas ma jakieś takie czułe punkty, ma świadomość co mu na razie w życiu nie wyszło, z czego nie może być zadowolony itd, lecz oczywiście nie każdy od razu leci do znajomych i się, żali z tego. Ja wolę takie rzeczy zachować dla siebie. Jak wiadomo w grupkach jest zazwyczaj tak, że z niektórymi osobami utrzymuje się relację bardziej przyjacielskie, a inni to po prostu jacyś tam znajomi/koledzy. Przechodząc do meritum, jeden z moich "kolegów" bardzo upodobał wbijanie szpilek w jeden mój słaby punkt, chodzi o to, że jeszcze nie znalazłem w życiu drugiej połówki. Moim zdaniem owy kolega ma problem z tym, że brakuje mu tego o czym pisałem , czyli żartów na wyższym poziomie, z takich, którzy cała grupka może się pośmiać nie obrażając nikogo. Z moich obserwacji po prostu mi tego zazdrości i chce wywołać u reszty grupy śmiech, uśmiech na twarzy nabijając się z mojej osoby. Jeszcze inaczej by to wyglądało, jeśli ja bym się z niego naśmiewał, ale przykładowo siedzimy z paczką znajomych. I nagle koledzy zaczynają rozmawiać o swoich dziewczynach. Ktoś mówi, że on z swoją jest rok, inny 3 lata, na to owy "kolega" a ty jak długo ze swoją jesteś? Wiadomo mógłbym coś chamsko odpowiedzieć, ale za bardzo nie chce zniżać się do tego poziomu i po prostu zazwyczaj staram się to przemilczeć, jednakże zaczyna mnie to bardzo irytować. Sytuacja jest taka, że razem studiujemy ten sam kierunek, a znamy się już od kilku lat. Oczywiście, gdy jesteśmy gdzieś sami, to rzecz jasna ten problem nie występuję. Jak waszym zdaniem najlepiej rozegrać te sytuację? Po prostu ograniczenie z taką osobą kontaktu do minimum?