PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

damian.w

Użytkownik
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1

O damian.w

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Na pewno Tinder, jakakolwiek inna aplikacja czy w ogóle Internet wcale nie jest dobry do poznawania innych osób. Tzn. Jest, ale tutaj rządzi przede wszystkim zdjęcie a to nie moj atut. Poza tym ciężko się przebic przez liczną konkurencję, dziewczyny dostają ogromne ilości wiadomości na takich portalach, więc naprawdę trzeba się wyrózniać i siłą rzeczy na pewno odrzucają facetów po zdjęciach. Tak. Instagram to iluzja, ale taki młode dziewczyny szukają pewnie kogoś z kim są szanse te iluzje wcielić w życie. Lepiej mieć faceta, który podjedzie Audi niż przyjedzie tramwajem. Niskie poczucie wartości bierze się u mnie z kilku powodów: kiepska sytuacja materialna, niedostatki w urodzie, porażki w relacjach z kobietami oraz fakt, że jednak funkcjonuję z tych powodów jako outsider.
  2. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    A ja też nie mówię, że Wólczanka to zła marka. Bardziej miałem na myśli, że nie do końca dobrze wybrałem polo a źle się wyraziłem w poprzednim poście. Rzeczywiście te, które mam obecnie są "gladkie" a z tego co wyczytałem w Internecie polo powinno być właśnie z piki. Co do kwestii przyspieszenia w relacjach. Żyjemy w epoce Tindera i w tej chwili decyzje randkowe są podejmowane zarówno przez mężczyzn jak i kobiety, niemalże w mgnieniu oka, poprzez zdjęcie. Takim facetom jak ja naprawdę nie jest latwo. Dziewczyna nawet mniej atrakcyjna ma jednak lepiej. Teraz większość dziewczyn chce błyszczeć na Insta u boku wysokiego i przystojnego faceta na luksusowych wakacjach. Najlepiej w Dubaju. No ja niestety nie mam tego do zaoferowania. Przeprowadziłem rachunek sumienia i sam sobie zadałem pytanie: "czy mam coś do zaoferowania?" Niestety naprawdę nie. Żadna młoda dziewczyna nie miałaby "interesu" aby się ze mną spotykać. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Wobec tego postanowiłem nieco zmienić podejście i raczej na chwilę obecną odpuścić te podrywy i spróbować siebie uatrakcyjnić. Dodatkowo postanowiłem, że spróbuję spotkania sponsorowanego aby "obyć" się w kwestiach intymnych z kobietą. Na pewno da to jakiś kapitał na przyszłość.
  3. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Aż tak bardzo na modzie się nie znam. Myślałem, że Wólczanka to dobra firma i te polówki są dobrej jakości... Popatrzę jednak na te o których wspomniałeś. Co do finansów. Nie chcę nikogo urazić, ale jednak faceci, którzy mają dużo pieniędzy zawsze mają piękne kobiety wokół siebie i to w dużych ilościach. Pan, który jest ślusarzem czy kierowcą autobusu albo ma grubą zgorzkniałą żonę albo nie ma jej w ogóle. Napisane trochę bez ogródek ale taka jest prawda. Uwazam, że trochę probujecie zaklinać rzeczywistość bagatelizując finanse.
  4. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    W "uśmiech" inwestuję cały czas. Czeka mnie jeszcze przynajmniej rok noszenia aparatu, gdyż miałem i nadal jeszcze częściowo mam dosyć poważne wady zgryzu. Co za tym idzie nie uśmiecham się zbyt często co na pewno nie pomaga ale póki co z aparatem wyglada to kiepsko. Mój problem chyba nie tkwi w ubiorze ale innych kwestiach takich jak m.in. brak pewności siebie i doświadczenia z kobietami itp. Nad tym muszę pracować. No i aspekty finansowe .
  5. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Dlatego stawiam na neutral. Uważam, że taki styl bardziej do mnie pasuje, jestem jednak stonowanym, poukładanym człowiekiem i jakakolwiek ekstrawagancja czy na siłę wyróżnianie się w tłumie do mnie nie pasuje a jednocześnie sprawia, że nie czuję się pewnie. Po prostu neutral lepiej oddaje moją osobowość a na siłę nie chcę czegoś zmieniać tylko z tego powodu, że chcę poznać dziewczynę. Latem stawiam na kolorowe polo np. Marki Wólczanka, są dobrej jakości i mają fajne letnie kolory, zieleń, błękit czy żółty. Do tego przy wysokich temperturach spodenki krotkie ale jeansowe bądź materiałowe bardziej właśnie w stylu casual. Jeśli nie polo to t-shirt też w jakimś letnim kolorze w tzw. Szpic i oczywiście dopasowany bo ładnie podkreśla sylwetkę. Oczywiście dopasowany a nie opięty. Co do spodni chino to one wygladają oblesnie na udach facetow- grubasów. Z tym się zgadzam. Ale moje uda mają muskulaturę ale jednak nie za dużą. Trenuję jednak głównie crossfit a nie kulturystykę ekstremalna, więc akurat chino mi pasują. Dobrze leżą na tyłku. Właściwie raz jedyny zaliczyłem zaczepkę ze strony dziewczyny w klubie właśnie za sprawą dobrze leżących spodni tego typu. Było to 3 lata temu ale jednak. Jeżeli chodzi o zarost to nie ma możliwości abym go zapuścił. Po 1 ze względu na pracę, po 2 źle się z nim czuję. Uważam, że to nie jest higieniczne a poza tym u mnie wygląda brzydko. Jest nierówny, trójkolorowy i rzadki. Dość długo musiałbym go zapuszczać a to odpada bo praca. Co do klubów. Rzeczywiście konkurencja jest tam ogromna a i kobiety niezwykle wybredne, ale z 2 strony czasem mam wrażenie, że lepiej tańczę niż "bajeruję". Na urlopie na pewno będę probował tego wariantu dyskotekowego.
  6. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Dlaczego klub mam sobie odpuścić? Właśnie dotychczas wydawało mi się, że w klubie jeat nieco łatwiej coś poderwać. Nie mówię tutaj o długotrwałym związku ale chociaż o przygodzie, co w moim przypadku i tak byłoby super. Sądziłem, że luźna atmosfera, taniec, alkohol i spora ilość singielek, które tam bywają moga mi sprzyjać. Na mieście natomiast wiele razy mogę trafić po prostu na dziewczynę zajętą. Jeżeli chodzi o mój ubiór to na codzień ubieram się raczej na luźno, tzn. Buty typu snekersy, jeansy, t-shirt, polo lub koszulka typu long z długim rękawem, w chłodniejsze dni bluza. Do klubu bądź na jakieś wyjście to półbuty, koszula, jeansy lub spodnie chino, incydentalnie marynarka. Moje podstawowe pytanie odnośnie ubierania się to to czy w moim wieku powinienem ubierać się codziennie w stylu casual czy jednak luźniej tak jak do tej pory? Zdjęcia wolałbym nie wstawiać na ogólnym forum. Tal jak wspominałem mam ok 178 cm, 86 kg wagi, brzucha nie mam, ćwiczę więc szersze barki i klatka oraz plecy. Spodnie typu slim odpadają ze względu na bardziej rozbudowane uda. Zarost odpada. Ze wzgledu na pracę i lichy zarost, który jest nierówny oraz miejscami rudy, miejscami ciemny. Tragedia ogólnie.
  7. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Poszedłem za waszą radą i w weekend postanowiłem wyjść "w miasto" aby spróbować się przełamać. W moim mieście są tzw "bulwary", czyli miejsce nad Odra gdzie przychodzi sporo ludzi (w tym młodych dziewczyn) na spacer, posiedzieć czy piwko. Postanowiłem, że zrobię podejścia do dziewczyn, które są tam same, gdyż dodatkowo obecność koleżanki byłaby jeszcze dla mnie zbytnim wyzwaniem. Udało mi się podejść do 4 dziewczyn. Niestety póki co te moje podejścia były słabe, gdyż nie uzyskałem żadnych dobrych efektów. Wszystkie 4 natychmiast wykręcały się albo brakiem czasu albo tym, że mają chłopaka. Wiem oczywiście, że 4 podejścia to bardzo mało i muszą być ich jeśli nie dziesiątki to setki, więc wybitnych efektów się nie spodziewałem. Wieczorem w sobotę wybrałem się jeszcze z kolegą do klubu ale tutaj jak zwykle zresztą stanowiłem tło i w ogóle żadne kobiety nie zwracały na mnie uwagi. Stąd moje pytanie. Co zrobic aby w otoczeniu klubu coś "zdziałać", w jaki sposób się ubierać itd? Czy może być tak, że noszony na zębach aparat odstrasza dziewczyny?
  8. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Totalnie obrzydliwy nie jestem. Atutem moim jest sylwetka, więc sama ona na pewno winduje mnie nieco wyżej. Dbam również o włosy i cerę. Oczywiście na kształt twarzy nie mam wpływu, ale cała reszta jest do ogarnięcia. Także szału nie ma ale powalczę na pewno.
  9. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Zastanawia mnie taka rzecz. Kiedy już zacznę rozmowę z dziewczyną i okaże się, że wykaże ona jakieś tam zainteresowanie moją osobą to co dalej? Powiedzieć jej wprost o sobie czy raczej unikać niewygodnych dla mnie tematów i jak np. się zachować gdy zapyta o pracę, samochód itp. No i będąc w kurorcie wakacyjnym wiadomo, że atmosfera jest luźna i sprzyja romansom, więc czy dobrym pomysłem będzie jakaś sugestia, że jestem zainteresowany nią "seksualnie", żarty z podtekstem, dotyk itp? I kolejna kwestia. W jaki sposób "wybierać" swoje cele? Na co zwracać uwagę? Mam na myśli to czy w ogóle kobieta jest zainteresowana jakąkolwiek relacją, co może o tym świadczyć? Oczywiście pod względem fizyczności widać od razu czy to nasza liga czy za wysoka półka, ale co z resztą sygnałów? Wydaje mi się, że rzeczywiście nie mam nic do stracenia. Najwyżej zaliczę 1000 koszy i tyle..
  10. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Póki co rozważam tylko taki wariant. Może to by mnie ośmieliło? Tak w ogóle, na przełomie czerwca i lipca jadę na wakacje w miejsce gdzie na pewno będzie sporo dziewczyn z Polski i Europy Wschodniej, a ponieważ znam język angielski i trochę rosyjski to nie byloby problemów z komunikacją. Czy dobrym pomysłem będzie spróbować tam? Wiadomo, że ślubu z tego nie będzie, ale dla treningu, przełamania? Będąc wyluzowanym z daleka od domu na wakacjach? Taki "trening" z dala od domu. I tak nikt później nie będzie mi wypominał wpadek, więc z luźną głową mógłbym się czegoś nauczyć.
  11. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Z jednej strony piszecie, że wygląd nie jest najważniejszy ale z drugiej strony "strażacy ciacha" ? No niestety strażakiem i ciachem nie jestem. Wasze odpowiedzi dały mi sporo do myślenia i właściwie doszedłem do wniosku, że to chyba nie dla mnie jednak. Co by tu nie mówić nie mam na dzień dzisiejszy żadnych atutow do kontaktów z płcią przeciwną i dlatego nikt dotąd mnie nie chciał. Kobiety to po prostu widzą i dlatego równie dobrze mógłbym dla nich nie istnieć. W sumie gdybym był młodą dziewczyną, atrakcyjną to też bym się ze mną nie umówił. Kolorów w życiu to też nie dam bo tak jak mówiłem jestem raczej typem człowieka spokojnego i poukładanego a za takimi kobiety szaleja dopiero po iluś tam nieudanych związkach, jak trzeba ojca dla dzieci, ale ja takich relacji nie biorę pod uwagę żeby być ojcem dla dziecka innego mężczyzny. Co do posiadania koleżanki to na początek i to byłoby fajne, ale obracam się w męskim gronie i nie mam okazji do zapoznania kogoś. Wcześniej myślałem właśnie o tym, że może udałoby mi się kogoś poznać na zajęciach z crossfit, ale tam większość dziewczyn jest zajęta i często przychodzą z partnerami. Największy opór przed przełamaniem i podejściem do dziewczyny stanowi dla mnie po 1 brak obycia, po prostu nie wiem co powiedzieć, po 2 strach przed potraktowaniem jako zboczeniec itp, a wiąże się to z takim a nie innym wyglądem. Właściwie to teraz dopiero jestem skołowany Co do prostytutki. No od jakiegoś czasu o tym myślałem. Wydawało mi się to normalne, ale teraz to sam nie wiem. Z jednej strony to korci a z drugiej może to faktycznie złe. Przemyślę to jeszcze. A co do filmiku z zagadywaniem do dziewczyn. Wszystko fajnie, dość uniwersalne i niby dobre rady, ale mam wrażenie, że bardzo ważne jest jednak kto zagaduje. Przystojniak z Mercedesa tą samą "bajerą" zdziała bez porównania więcej niż taki ja.
  12. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    To, że jestem realistą nie oznacza, że jestem smutny. Po prostu dość trzeźwo podchodzę do życia i tyle. Ale mam poczucie humoru i wcale nie chodzę z głową spuszczoną w dół. Lubię imprezy i zatańczyć czy opowiedzieć dowcip. Zakręcony jednak na pewno nie będę. Mam inny typ osobowości, jestem poukładany, solidny, sumienny. Ale nie uważam tego za wadę, przecież to ważne cechy w życiu. W końcu wiele razy słyszy się, że kobiety właśnie solidność cenią w mężczyznach, a nie typ "piotrusia pana" - jak widać jednak nie do końca tak jest. Raczej nie da się być oboma typami osobowości na raz. Typ osobowości pasujący do wykonywanej przeze mnie pracy. W wojsku naprawdę dobrze się odnajduję. Mam zainteresowania. Nie wiem tylko czy akurat takie spodobają się kobietom, które są wyjątkowo wymagające w obecnych czasach. Moją największą pasją i miłością jest sport. 5-6 treningów w tygodniu to dla mnie rzecz naturalna i przyjemność. W życiu uprawiałem wiele dyscyplin. Obecnie skupiam się na crossfit, bieganiu, basenie. Interesuje się również sportem z pozycji kibica, ale także historii sportu, czytam mnóstwo książek w tej tematyce. Swoją wiedzą o tym imponuje mi znany komentator TVP Przemysław Babiarz. Ponadto interesuje się historią i polityką (czytam wiele książek z tego zakresu) oraz geografią zwłaszcza Polski. Lubię jeździć na dłuższe lub krótsze wyprawy do innych regionów i miast i zwiedzać, poznawać kraj. Jeśli chodzi o pomoc rodzicom to sprawa wygląda tak, że mój Ojciec jest osobą niepełnosprawną, inwalidą 1- szej grupy, więc nie może pracować i od wielu lat jest na rencie co wymiernie wpływa na jego niższe dochody. Pracuje tylko Mama, ale też nie zarabia kokosów. Pomagam, więc rodzicom w kwestii finansowej ale również w kwestiach codziennych. Zrobienie zakupów, porządki, zmywanie naczyń, czasem ugotowanie obiadu. Rodzice to starsi ludzie. Urodziłem się gdy oboje mieli po 40 lat, więc jak łatwo obliczyć są poważnie po 60. Dzięki mojej pomocy jest im na pewno lżej. Osobiście nie wiem co może być wybitnie pociągającego w mundurowych. Przeciętne zarobki? Wyjazdy na poligon? Ja rozumiem, że mówiło się: "za mundurem panny sznurem" ale wydaje mi się, że obecnie to powiedzenie jest nieco na wyrost. Co prawda zbytnio nie afiszuję się swoim zawodem, ale nie zauważyłem dotychczas wzmożonego zainteresowania swoją osobą z racji służby w wojsku. Oczywiście uważam się mimo wszystko za "męskiego" faceta. Nie jest mi obca walka wręcz, potrafię obejść się z bronią itp, itd. Ale jak na razie to nie daje efektów w relacjach z płcią przeciwną. To wszystko jednak nie jest obecnie ważne. Skoro z tego powodu, że nie mam samochodu jestem dla współczesnych kobiet "niedorajdą" to zamyka właściwie cały temat i gasi mój zapał do zmiany i rozpoczęcia podrywów. Oczywiście wiedziałem, że zawsze dla kobiet aspekt materialny jest jednym z ważniejszych ale nie myślałem, że jest aż tak źle. Nie sądziłem, że porwę się aż tak bardzo z motyką na słońce. martina798 w dość brutalny sposób wybiła mi chyba relacje damsko - męskie na jakiś czas z głowy. Dopóki nie dorobię się mieszkania i samochodu (a nie nastąpi to nad wyraz szybko) to nie mam czego szukać. Dobrze jednak czasem dostać taki zimny prysznic, może dzięki temu oszczędzę sobie rozczarowań. Widocznie wymagania obecnych kobiet są aż tak wysokie, zbyt wysokie dla mnie. Szkoda jednak, że wiele z nich to przecież jednak nie aż taki cud.. Ja naprawdę nie mam wielkich wymagań. Lubię drobne, szczupłe kobiety, bez nałogów, które pracują... Reszta nie ma dla nie znaczenia. Czy to aż tak wiele? Chyba nie... Wobec powyższego zmieniam podejście i stawiam pytanie inaczej. Czy na czas tego "dorabiania" się mogę od czasu do czasu skorzystać z usług prostytutki? Chciałbym już rozpocząć życie seksualne, zapoznać się z kobietą, móc porozmawiać, poczuć to od strony fizycznej. Uważam, że chyba nie ma powodu abym dłużej z tym zwlekał i odmawiał sobie jednej z podstawowych potrzeb człowieka. Czy jednak jeśli nie, to czy powinienem pójść do seksuologa? Może byłby w stanie przygotować dla mnie jakąś terapię np. farmakologiczną ograniczającą popęd i zainteresowanie kobietami? Może byłoby mi lżej.
  13. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Wiem, że brak auta jest słaby ale niestety obecnie mam ważniejsze wydatki. Może w przyszłości. Bezpłatny urlop i wyjazd na dorobek nie wchodzi w mojej pracy w grę. Mógłbym za to wylecieć z wojska a tego bym jednak nie chciał. Mój region jest słaby gospodarczo i znalezienie nowej pracy nie byłoby proste. Poza tym muszę pomagać rodzicom, więc staram się eliminować zbędne ryzyko. Spróbuje się przełamać i powoli wdrożyć ten podryw sytuacyjny. Mam nadzieję, że reakcje kobiet będą na tyle pozytywne, że nie zrażę się zbytnio i będę próbował dalej. Mam świadomość, że wygladu nie uda mi się zbyttnio zmienić, więc chyba muszę postawić na poprawę aspektów materialnych, któfe w sumie dla kobiet są najważniejsze. Nieraz widać starych i otyłych dziadów z ładnymi kobietami, ale to z uwagi na kasę. Nigdy nie brałem pod uwagę kursu tańca. Czy można iść na taki bez partnerki? I jeszcze jedno. Czy na czas wprowadzania zmian dobrym pomysłem byłoby skorzystać od czasu do czasu z usług prostytutki? Czy może jednak sprobowac jakichś metod likwidacji popędu przynajmniej na jakiś czas? Jesli to w ogóle możliwe?
  14. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Wiem, że to co napisałem nie brzmi najlepiej. Po takim opisie jak zamieściłem w poprzedniej wiadomości może się rysować obraz smutnego malkontenta, niemalże u progu depresji. Ale zaręczam, że nie jest tak. Wydaje mi się, że jestem po prostu realistą i już na tyle długo żyję na tym świecie, iż widzę jakie panują stosunki społeczne oraz jak trudno jest w relacjach damsko - męskich takim osobom jak ja. Niestety nie miałem wiele w szczęścia w "losowaniu puli genów". Nie wmawiam sobie, że jestem ch..., po prostu realnie oceniam swoją osobę na tle innych facetów i widzę, że nie wygląda to najlepiej i widzę, że mniej lub bardziej atrakcyjna dziewczyna mając do wyboru, wysokiego, przystojnego bruneta oraz mnie to wiadomo, że wybierze tego 1, nawet mimo tego, że ja naprawdę nie mierzę wysoko w kwestii kobiet. Niestety robię ostatnio i w ogóle dotychczas robiłem niewiele w kwestii poznawania dziewczyn. Próbowałem Tindera i Sympatii, ale bez sukcesów, gdyż jak podejrzewam tam główną rolę odgrywają zdjęcia, które z pewnością nie są moim atutem. Poza tym dawniej, tzn w czasach studenckich czasem próbowałem zagadać coś na domówkach, ale bezskutecznie. Właściwie zawsze byłem i jestem traktowany przez kobiety jak powietrze. Nie "łapię spojrzeń" na mieście, nigdy żadna się do mnie pierwsza nie uśmiechała, nie zagadała itp... totalne 0. Wiem, że lato to świetny okres na wyjście w "teren" i zagadanie, ale niestety nie bardzo wiem jak miałbym to zrobić i co właściwie powiedzieć do napotkanej np na ulicy czy w klubie dziewczyny. Dodatkowo nie ukrywam, że krępuje się bardzo takiego rozwiązania ze względu na możliwość upokarzającej zlewki. Strasznie mnie to paraliżuje. Nie bardzo rozumiem co mają moi rodzice do tego? Uważam, że zawsze byłem kochany i dobrze wychowywany oraz zawsze miałem wszystko co mi trzeba oczywiście na miarę możliwości moich rodziców. Czy przeczytanie w/w książki da mi odpowiedź na moje pytania? Wydaje mi się, że jestem sobą, nie mam maski. Może po prostu ten "ja" jest tak mizerny, że dlatego kobiety mnie nie chcą? Choć wiem, że wygląd i kasa są jednak wyżej niż osobowość. Co by tu nie mówić.. Bardzo chciałbym mieć samochód i firmę, ale wiem też, że nie mam zdolności biznesowych i raczej nie dam sobie z tym rady. Samochód? Może za 10 lat będzie mnie stać. W tej chwili najważniejsze dla mnie jest mieszkanie i to pochłonie tak dużo środków, że na taki luksus jak samochód nie będzie mnie stać. Niestety jestem z tzw. "biedy". Jedno wiem na pewno. Chcę zmian i ogarnąć się. Potrzebuje jednak porad i naprowadzenia od czego zacząć i co robić.
  15. damian.w

    Problemy w relacjach z kobietami.

    Żołnierze to tacy sami ludzie jak wszyscy inni, z różnymi zaletami, wadami, mocnymi jak i słabymi stronami. To się oczywiście tak kojarzy z "męskością", twardością i w ogóle same superlatywy, ale rzeczywistość jest zupełnie inna ;) Być może 178 cm to nie jest aż tak mało, ale z drugiej strony w swoim mieście obserwuję pewien trend, a mianowicie taki, że jest coraz więcej kobiet mających 170+ cm. W takim przypadku mój wzrost wypada już blado, a dodatkowo gdy dziewczyna włoży obcasy to już w ogóle. Nie oszukujmy się, ale kobiety wolą zdecydowanie wyższych od siebie mężczyzn i zazwyczaj brunetów... w typie Arabskim czy włoskim, a ja niestety mam urodę "cebulaka" jak ktoś to kiedyś złośliwie w stosunku do mnie określił. Uroda "cebulaka" objawia się właśnie na twarzy, poprzez okrągły jej owal, duże odstające uszy czy wielki lekko skrzywiony nochal oraz dosyć bladą cerę, która ma tendencję do wyprysków (z czym staram się walczyć jak się da). Wcześniej były jeszcze krzywe zęby, ale tak jak wspomniałem we wcześniejszej wiadomości obecnie noszę aparat co daje pewne nadzieje na przyszłość, a w chwili obecnej jedynie odejmuje mi atrakcyjności. Oczywiście nie szukam blachary.. Nie jestem typem faceta na którego takie właśnie kobiety by poleciały. Szukam dziewczyny na poziomie, tj. z wykształceniem i pracą oraz rozsądnym podejściem do życia, ale sądzę, że takie również szukają partnerów z wyższej półki.. Skoro ona sama ma np. samochód to nie zwiąże się z gościem, który jeździ tramwajem itd.. Wygląd kobiety nie ma dla mnie większego znaczenia, choć nie ukrywam, że lubię kobiety drobne, czyli niższe i szczupłe, gdyż siłą rzeczy takie najbardziej by do mnie pasowały. Reszta nie ma dla mnie większego znaczenia. Oczywiście pomijam ogólne zadbanie i higienę, gdyż to podstawa u każdego człowieka. Najbardziej chciałbym chyba poznać kogoś podobnego do siebie, tj. na dorobku, przeciętnego, gdyż razem na pewno byłoby nam łatwiej. Za "gwiazdami", modelkami, tzw "laskami" oraz pięknymi i inteligentnymi na wysokim poziomie się nie oglądam, gdyż to nie moja liga. Niestety moje życie towarzyskie "leży". Nigdy nie byłem jakąś wielką duszą towarzystwa, ale w okresie studenckim miałem "paczkę" i dużo częściej gdzieś wychodziłem. Na chwilę obecną zostało mi 2 kumpli (z czego 1 mieszka bardzo daleko) i to właściwie tyle, więc bardzo rzadko mam okazję do wyjścia. Reszta weszła w związki, rozjechała się po świecie itd. O ludziach z pracy mogę powiedzieć to samo, poza tym niekoniecznie chciałbym łączyć życie towarzyskie z zawodowym.