PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

broken_glass

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1

O broken_glass

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    Pytasz czy jest sens rozwalać układ. Problemem jest kłamstwo. Jaki sens jest być w układzie z kimś kto kłamie? Nie mam szans się dowiedzieć czy kłamie do końca (uprawia seks z prostytutkami) czy tylko trochę - mówiąc mi że idzie spać, idzie na spotkanie a faktycznie siedzi po kilka godzin na necie i telefonie z prostytutkami. Wiedząc że dla mnie już samo to byłoby niesamowicie bolesne i że nie zgodziłabym się w życiu na takie zabawy ukrywając to pilnie. Jaki poziom kłamstwa jest powodem żeby nie być razem? Z czym okłamie mnie zaraz bo mu tak będzie wygodnie?
  2. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    Też mam wibratory. Całe pudełko. Wszystkie od męża do wspólnych zabaw. Korzystam z nim. Nie robiłabym mu awantury że robi sobie dobrze w hotelu jak jest sam - do porno. Niemiłe, ale to nie jest powód do rozwodu. Prostytutki owszem - są.
  3. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    Dowody mam takie jak napisałam. Kończą się na tym że dzwonił. Szukał intensywnie przed i w trakcie delegacji od jakiegoś czasu. Na każdej delegacji. Pisał, pytał o ceny, o rodzaj seksu. Podawał gdzie i kiedy. Dostawał nr. tel i dzwonił. Na to mam dowody i do tego się przyznał bo nie może zaprzeczyć. Nie mam fotki jak uprawia seks, nie złapałam go na gorącym uczynku. Ale nie potrafię uwierzyć że na telefonach kończył. Nie tyle razy, nie przy tak zaawansowanych przygotowaniach (ukryty mail, karta tel. o której nie wiedziałam, tyle szukania i pisania takich konkretów)
  4. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    Jeśli znasz zatem badania i psychikę męską i damską to pewnie wiesz też że dla kobiety seks jej męża z kimkolwiek innym jest zdradą i zdradą pozostanie niezależnie od jego motywów. Wiesz też pewnie że jest to niezwykle niszczące i bolesne dla niej. Ja np od 7 dni nie jem, nic, kompletnie. Od 2 nocy nie śpię - w ogóle. Świadomość że mąż mnie okłamuje i zdradza jest druzgocząca. I tak reagują wszystkie kobiety - jeśli naprawdę kochają a nie są z kimś dla kasy, korzyści, dzieci i świętego spokoju. Nie zmuszałam męża do małżeństwa. Nikt mu nie kazał przysięgać mi wierności. Naprawdę uważam że nie należy sobie robić szmaty z gęby. Jak nie chcesz być wierny to nie deklaruj że będziesz, nie okłamuj osoby którą podobno kochasz. Nie buduj z nią życia, nie marnuj jej prawie 20 lat życia oszukując ją że będzie dla Ciebie tą jedyną. Już samo kłamstwo notoryczne jest tak wstrętne że nie chcę w tym trwać. Chciałam jednak zrozumieć, czy chwilowa przyjemność na boku jest aż tak ważna i potrzebna że warto ryzykować całe poukładane życie. I jak można być tak fałszywym człowiekiem żeby w jednej ręce mieć telefon i pisać do żony jakim jest się zmęczonym i jak się za nią tęskni i chciałoby się być w domu a w drugiej mieć drugi i pisać do prostytutki czy zrobi blow job, godzi się na seks bez prezerwatywy i ile za godzinę pełnego seksu.
  5. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    No grubo. Rozumiem że odwrotnie też to tak działa wg Ciebie? Jak kobieta uprawia na boku seks - jeśli to nie jest stały kochanek to jest ok? Nie przeszkadzałoby ci jakby ktoś Ci żonę łomotał bo mu płaci to spoko, takie hobby? Tak, w imię miłości. Tak w imię uczciwości. Tak w imię choćby cholera tego żeby nie trzeba było latać i się badać czy mi syfu do domu nie przyniósł. Serio, jeśli tak ma wyglądać męskie zdanie to chrzanić to, wibrator mi wystarczy i dobre alimenty. A miłość przeleję na kota psa i dzieci.
  6. broken_glass

    Mąż i prostytutki, uwierzyć mu?

    Witam drodzy panowie. Szukam szczerego męskiego punktu widzenia na moją sytuację. Kobiecy już mam - własny oraz bardzo wielu kobiet bo pytania zadałam też na forum kobiecym (głównie po to żeby nie dać sobie wmówić że tylko ja widzę to wszystko tak jak widzę) Ale potrzebuję jeszcze zrozumieć męski sposób myślenia. Postaram się jak najkrócej. Jestem z mężem prawie 19 lat. Mamy dzieci. Napiszę krótko o kilku sytuacjach żeby dać bardzo ogólny obraz całości. Na kontaktach z młodymi dziewczynami (studentkami) nakryłam męża pierwszy raz już wiele lat temu. Wtedy było to prawdopodobnie tylko pisanie na delegacjach na które jeździł od początku znajomości a potem małżeństwa. Zaczepiał młode dziewczyny przez tlena, gadu gadu. Jako że zostawił w plecaku kartkę z dziwnymi dla mnie adresami email zapisanymi domyśliłam się że coś nie gra. Napisałam do jednej z nich, potwierdziła że pisał. Dowiedziałam się że zapraszał jej koleżankę przez gadu gadu do hotelu. Mąż absolutnie się wyparł. Skasował oczywiście historię. Ja historię odzyskałam przez odpowiedni program, oczywiście okazało się że próbował zapraszać, dziewczyna nie była chętna ale próbował. Swoje kłamstwo tłumaczył że do niczego nie doszło więc nie chciał mi mówić bo bym się niepotrzebnie dodatkowo martwiła i bym mu nie uwierzyła. Całą historię tłumaczył zmęczeniem, stresem, chęcią podniesienia poczucia atrakcyjności. Z trudem ale doszlismy do porozumienia, na drodze mediacji z osobą która dla męża była wtedy autorytetem. Jako że łączyła nas wspólna wiara, miałam się na czym oprzeć. Wybaczyłam, zostałam, zaufałam. Kilka lat później afera powtórzyła się lecz na większą skalę. Okazało się że mąż miał ok 1,5-2 lata konta na portalach randkowych, Przyjął sobie piękny pseudonim i pisał z paniami. Kiedy go nakryłam niestety odrazu mu swoją wiedzę wykrzyczałam zamiast być cicho i sprawdzić co i z kim pisze. On nie wiedząc co ja wiem gorąco mi się tłumaczył że to co pisał do tych kobiet to nieprawda, że to były głupoty, że nigdy się z żadną nie spotkał bo wiedziałby że przekroczyłby "granicę" Dopiero jak załapał że ja nie wiem co i z kim piszę to przeszedł do awantury że to nic takiego, że to jak pisanie na forum i że nic złego nie zrobił. Tłumaczenie dlaczego to robił: ze stresu, potrzebował odskoczni, to był jego wentyl bezpieczeństwa, z nudów, bo się przyzwyczaił, bo podnosiło mu to samoocenę. Po tym prawie odeszłam. Jednak dramat był ogromny, mąż rozpaczał, groził to samobójstwem to stoczeniem się, płakał jak dziecko. Po raz kolejny do akcji wkroczył człowiek z zewnątrz (na moje żądanie) po raz kolejny zadziałał mechanizm wspólnej wiary. Uwierzyłam mu że nie spotkał się z żadną, to że pisał i szukał kontaktu bolało bardzo i bolało długo. Ale zostałam. Potem były jeszcze akcje z podrywaniem koleżanki w pracy, skończyło się j.w. (koleżanka tuż po ślubie, widziałam że był nią zauroczony co bolało diabelnie ale wiedziałam że nie doszło do niczego bo ona chociaż jej sie podobało to jego zainteresowanie i podjęła flirt to jednak nie zdradziłaby świeżo upieczonego męża) A teraz do sedna. Jakieś trzy - cztery tygodnie temu, w zasadzie dzięki jego własnej prośbie zobaczyłam coś co mnie zaszokowało na jego telefonie. Był to dla mnie kopniak duży i zaczęłam szukać. Tym razem nie zdradziłam że coś wiem, postanowiłam sprawdzić i poczekać. W krótkim czasie znalazłam więcej, jednak wciąż nic nie mówiłam. W końcu kilka dni temu znalazłam konkrety. Sytuacja wygląda tak. Mąż jeździ bardzo często na długie delegacje. Po kilka dni, po dwa/trzy kraje, lub po 2/3dwa/trzy miasta w Polsce. Wiem że przed danym wyjazdem zaczyna szukać. Np. przed wyjazdem do miasta polskiego szuka "młode prostytutki mieście M gdzie i za ile" "jak spotkać młodą prostytutkę w mieście M" itp. Wchodzi licznie na strony typu anonse erotyczne w mieście M, ogłoszenia towarzyskie, - dużo tego. Jeśli ma jechać za granicę to przeszukuje po angielsku sex guide w danym kraju, wiki sex, jakie strony żeby znaleźć prostytutkę, potem na te strony wchodzi. Na początku wiedziałam tylko to. Teraz już wiem że ma dodatkowy nr telefonu (miał, twierdzi że wyrzucił kartę na ostatniej delegacji) Wiem że ma maila o którym nie wiem. Po przegrzebaniu laptopa znalazłam wyrzuconą w koszu poczty firmowej lecz nieskasowaną wiadomość aktywującą email - z hasłem. Okazało się że mąż z tego maila pisał z prostytutkami. Na kilka dni przed pobytem w danym kraju szuka ogólnie, potem znajduje konkretne dziewczyny i pisze do nich że będzie za kilka dni w tym kraju. Pyta o cenę, o zakres usług. Pisze mniej więcej gdzie chce się spotkać (podaje gdzie ma hotel z dokładnością ok 100m) Uzyskuje kilka odpowiedzi i numerów telefonu. Kiedy jest na miejscu i przychodzi konkretny dzień to pisze do wielu dziewczyn (one odpisują z dużym opóźnieniem często) i tu już pada że chce się spotkać dzisiaj, u niego w hotelu. Prosi o ceny, zakres usług i nr. telefonu. Najpierw twierdził że nie dzwonił ale jak poprosiłam o billing na dowód to najpierw mieszał że już nie ma karty, przyparty do muru że ma wziąć billingi z telefonu ukrytego, służbowego i prywatnego wyznał że ne chce brać bo dzwonił do tych kobiet. A oto co mówi mój mąż. Tak, szuka i pisze i dzwoni bo go to ekscytuje. Ale nie spotyka się. Kończy się na telefonach. Podnieca go że dzwoni do prostytutki i pyta o cenę i usługi (tyle że pyta o to przez maila) Robi to z nudów przy piwie w knajpie bo siedzi sam (nieprawda bo robi to i dzień i w nocy i na miejscu i zanim przyjedzie) Robi to bo jest to jego wentyl bezpieczeństwa. Sposób na odstresowanie się i podnosi to jego poczucie męskości. Jest wykończony psychicznie pracą i potrzebuje takiej adrenaliny. Ale nigdy mnie nie zdradził fizycznie, nigdy nie spotkał się z żadną z tych kobiet. Na ostatniej delegacji oczywiście wyszukiwał już dziewczyny na następną która będzie za jakieś 2 tygodnie (wyjątkowo długa przerwa) Na delegacje intensywnie jeździ od kilku miesięcy bo zmienił pracę. No i czekam na opinię. Czy jako faceci dalibyście wiarę że to się kończy na dzwonieniu? Możecie mi wytłumaczyć jaki mechanizm tym rządzi z męskiego punktu widzenia? Dla mnie już samo to co robi, nawet jeśli seksu nie było jest strasznie bolesne, rujnuje zaufanie i nie wiem czy to podźwignę. Ale świadomość że robi więcej a kłamie w żywe oczy do końca jest jeszcze gorsza. Czy facet w takiej sytuacji z natury kłamie do upadłego? Napiszcie proszę.