PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Odmdos

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O Odmdos

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Odmdos

    Kobieta, zagubiona?

    Balin, to żeby się rok temu wyprowadzić, to był jej pomyśl bo szła na studia, nigdy jej nic nie broniłem, poprostu sama nie chciała, nie widziałem w tym problemu. Nie mam zamiaru jej bronić, czy nękać. Poprostu wiedziała, kogo bierze. Ja tak na prawdę nie musiałem się wyprowadzać, do większeg miasta tylko ona. Piszecie tu o wyszaleniu się, sama powiedziała (w sumie to napisała w liscie), że ona się nie starała też, że musimy to wszystko nadrobić, bo nie wyobraża sobie nawet dnia beze mnie. Więc to logiczne, skoro wiedziała że idziemy na swoje, zdała od rodzin, znajomych, że będziemy zdani na siebie.
  2. Odmdos

    Kobieta, zagubiona?

    Ona nie jest typem imprezowe laski, to porządna dziewczyna, która miała do tej pory poukładane w głowie. Miesiąc temu było jeszcze wszystko dobrze, a jeśli nawet coś jej nie pasowało, to mogla przyjsc to powiedzieć. No bo jeśli faktycznie, planowała że mną życie, mówiła jeszcze niedawno o dzieciach, o domku itd, A tak radykalnie się to zmieniło. Zaproponowałem jej wcześniej, żeby zamknąć ten stary rozdział i żebyśmy zaczęło wszystko od nowa, skoro oboje się zdecydowaliśmy na wspólne życie. Usłyszałem aby - "Ja nie chce tego naprawiać". Czasem potrzeba porządnego kopa w dupe, takiego ja wy mi dajecie. Szkoda, że byłem taki durny do tej pory, mogłem od razu olać, A nie jeszcze robiłem z siebie klauna z jakimiś liscikami czy kwiatami, co przyniosło inny efekt do zamierzonego. Macie rację, muszę zmienić siebie, pokazać jej, że jednak jestem wartościowym chlopakiem, z zasadami i honorem, a nie psem na regulowanej smyczy
  3. Odmdos

    Czyżby foch?

    Kobiety... nigdy ich nie zrozumiemy... moim zdaniem, to taki "jednodniowy" foch, który minie.. Ale moim też zdaniem powinna zrozumieć to, że je jesteś zmęczony, że nie wszystko można zrobić na raz, A nie jakieś swoje fochy stawiać. Poczekaj chwilę, zob ascz co się stanie dalej
  4. Odmdos

    Kobieta, zagubiona?

    Właśnie, te mieszkanie razem wiele dała, bo nie jest tak łatwo się odciąć gdy sprzeda się z kimś w jednym mieszkaniu praktycznie 24/7. Ale szukam już lokum, powiem jej wprost bez owijania w bawełnę, że jeśli taka jest jej woła to ok, ja się usuwam w cień i się wyprowadzam. Nie będę się już ponizać więcej i prosić o łaskę bo zrobiłem już wszystko żeby to ratować, nawet wziąłem cała winę na siebie. Może właśnie taki kubeł zimnej wody, do niej dotrze, że to nie zabawa i że koniec manipulowania mną.
  5. Odmdos

    Kobieta, zagubiona?

    Witajcie. Taka sytuacja - kobieta (dziewczyna 20lat ja mam 23), po dwóch latach związku, po roku mieszkania razem w nowym mieście, gdzie łączyło nas wspólne życie, dom, rachunki itp, która jeszcze niedawno powtarzała mi jak mnie kocha i czy jej nigdy nie zostawię, pewnego dnia mówi, mi że to koniec bo ona nie czuje tego już, że straciła zaufanie do mnie (zdarzały się sytuacje o których jej nie powiedziałem, ale Wyjasnialismy sobie zawsze to), że rutyna się do nas wdarła i według niej oboje poswiecalismy sobie za mało czasu, zachowując się jak 40 letni związek, która mówi mi, że już tego nie chce naprawiać i nie chce ze mną być bo wydaje się jej, że mnie nie zna. Mówi, że myślała już o tym od kilku miesięcy (przez ten czas było wszystko w porządku, wspólne wakacje, nawet podpisała we wrześniu umowę o mieszkanie na kolejne dwa lata). Jak to jest, że to wszystko było takie łatwe dla niej, po prostu koniec? Tak o jak bańka mydlana, wszystko co nas do tej pory łączyło. Wyprowadzajac się rok temu, zostawiłem dla niej wszystko co do tej pory miałem (dom, prace, znajomych, rodzine) i przeniosłem się z nią do obcego nam miasta. Myślicie, ze jest jakaś 3 osoba (jakąś kolezanka, bo raczej zdradę wykluczam, choć do końca nie można być pewnym), która ją do tego nakłania i umacnia w swoich decyzjach? Albo, czy ona poprostu te ostatnie miesiące świetnie udawała do konca? Wspomnę, że 21 października byliśmy razem na urodzinach, zachowywalismy się jak kochająca się parą- czyli jak zwykle. A następnego dnia się wszystko zmieniło o 180°, A kolejny tydzień było już tylko gorzej aż do poniedziałku, gdy padły słowa z jej ust, że to koniec i to jest jej ostateczna decyzja. Po tych urodzinach, po alkoholu, pisala mi, ze nie radzi sobie z tym wszyskich, ze psycha jej siada, że nie wie co się z nią dzieje, że jestem wspaniałym facetem tylko to z nią jest coś nie tak, wspomiala też przy tym o pracy. Myślicie, ze może to wszystko się dzieje dlatego, że ma jakieś problemy psychiczne, typu depresja czy coś?(w przeszłości nie miała lekko...) Minęły prawie 3 tyg (cały czas mieszkamy razem, bo wynajmujemy mieszkanie, które jest na nią ale ona jeszcze nic nie zrobiła by załatwić rozwiązanie umowy), pierwszy tydzień po rozstaniu, rozmawialiśmy że sobą, zartowalismy, smialismy sie, oczywiście spaliśmy na oddzielnych łóżkach, ale zawsze zasypiają przy mnie, dopiero wtedy szedłem na kanape. Potem na weekend ja pojechałem do rodziców, A ona została na miejscu bo miała szkole to raz, a dwa powiedziała, żebym pojechał odpoczął od tego wszystkiego, że tak będzie dla nas lepiej A i ona będzie miała czas żeby się zastanowić nad tym wszystkim. No i gdy mnie nie było, pisała do mnie cały czas, co ze mną, co robię, że sprząta nam w domu itp. Szczerze mówiąc, dała mi tym olbrzymią nadzieje. Ja więc zadowolony wsiadłem do samochodu i pojechałem spowrotem do niej. Następnego dnia znów usłyszałem słowa, że decyzji nie zmieni i to jest jest ostateczna decyzja. Od tamtej pory w ogóle że sobą nie rozmawiamy, nie piszemy. Ten tydzień jej W ogóle nie było w domu, wyjechała na taką delegację z pracy we wtorek rano i wróciła w piątek. I wczoraj od razu pojechała do koleżanki na noc do Warszawy. Nie rozmawialiśmy że sobą w ogole, piszemy tylko to co musimy. Ona mnie zlewa, traktuje mnie rzeczowo, nie umie mi spojrzeć w oczy. Jak coś, to zamyka się w pokoju i siedzi tam sama. Nie mam pojęcia, co o tym myśleć, liczę na pomoc z waszej strony forumowicze. Dzięki i życzę duzo sił facetom w mojej czy podobnej sytuacji...