PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

mis_uszatek

Użytkownik
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O mis_uszatek

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. mis_uszatek

    Czy zostawi męża dla mnie?

    Czytaj uważnie co Szwagier pisze. On otwiera oczy ludziom i przepowiada przyszłość. Mówię to serio i z pełną powagą. Swoją drogą też Twój wpis wydaje mi się jakąś prowokacją, no ale może masz burze hormonów w głowie.
  2. mis_uszatek

    Kość niezgody

    wg. mnie lepsza taka cicha myszka niż rozbuchana towarzyska kobieta z tuzinem orbiterów, nie jest to gwarancja że cicha myszka się nie wypnie na ciebie ale średnio statystycznie... oczywiście najlepiej mieć coś po środku, jednak po świecie nie chodzą ideały
  3. mis_uszatek

    Proszę o poradę

    nie przejmuj się kolego, tak niestety zostaliśmy wychowani, myślimy że jak będziemy ciepłe kluski to będzie bezkonfliktowe małżeństwo, pisząc i mówiąc że ją kochasz to ona będzie Ci za to wdzięczna... niestety to nie prawda
  4. mis_uszatek

    Żona chce sie rozejść a ja zaskoczony

    jak tylko doszedłem do postu, w którym piszesz, że ona twierdzi, że coś się wypaliło to wiedziałem, że jest kowalski, kobieta zwłaszcza z dziećmi nie odchodzi w próżnię, bez dzieci też rzadko się zdarza żeby odchodziła w próżnię, szkoda że kobitki się nabierają na bajery takich kowalskich, dlaczego odeszła do innego? nie winiłbym do końca Ciebie, nie ma ideałów, kowalski dla dzieci na pewno będzie dużo gorszy, choroba ex, psychiatrzy też mają za cel pomoc tylko pacjentowi, czasami nieświadomie kosztem innych ("powinnaś dążyć do swojego szczęścia" - czasami kobieta to odczytuje, że powinna znowu wejść na hormonalny haj zakochanie), leki też robią swoje poza tym dla kobiety w pewnym momencie jak kończy się haj hormonalny w mózgu to facet jest traktowany tylko jak źródło zasobów bo są już dzieci, nie krytykuje tego, dla mnie to fakt 44% rozwodów w miastach, pewnie trzeba dodać z 20% tych którzy z jakichś powodów np. finansowych nie podejmują tej decyzji, szkoda że takie czasy nastały, chyba tylko jakaś wojna może ten proces odwrócić
  5. byliśmy bo już nie jesteśmy, oczywiście że widziała że byliśmy w związku, było to oficjalnie powiedziane, poza tym nalegała abym szybko poznaj jej rodzinę co też się stało nie twierdzę że jest materialistką, wręcz przeciwnie dawała inne sygnały, jednak taka kasa zadziałała by na każdego, a ja nie chciałem żeby pieniądze ją do czegoś chociaż po części pokierowały, bo w życiu raz kasa jest a raz jej nie ma tak jak pisałem, do ślubu mi się nie spieszyło ale doskonale wiem, że ślub dla kobiet jest ważny jednak nie rozwiązuje problemów jakie były przed ślubem
  6. jak z nią byłem to oczywiście że z innymi laskami się nie umawiałem choćby by to było nawet wyjście na zakupy, bo wiem że to by ją co najmniej irytowało, to działa w dwie strony no właśnie, jak jest singielką to się spotyka, jak się jest w związku to nie jest się singielką, chciała mieć ciastko i zjeść ciastko randki i flirty z innymi to coś więcej niż kontakty towarzyskie w zasadzie to umowa, nawet prawna, miłość wierność i uczciwość, z resztą mi do ślubu się nie spieszyło bo może ktoś tak to mógł odczytać, ale dla pewnych kobiet taka umowa nie ma znaczenia jak wiedzę mam prawo mieć swoje oczekiwania, sztywne czy nie, teraz jest dużo ponad 30% rozwodów ze względów na to że takie oczekiwania są obchodzone lub zamiatane pod dywan i wychodzą po ślubie miłość do kogoś to nie przestrzeń do tego żeby spotkać się z innymi facetami, a to widocznie jej dawało szczęście nie znasz mnie 😋 raczej co jej wynagrodzi niemożność spotkania się z innymi facetami, widocznie nie miałem aż tyle do zaoferowania 😊 albo ona nie wiedziała, bo się dopytywała o to ile mam kasy i jak długo pracowałem za granicą, jednak w tym temacie ja zwodziłem do końca każdy ma prawo żyć jak chce, jak chcesz to możesz sobie skakać tak, jednak to nie typ związku dla mnie byłem, przynajmniej mi to coś uświadomiło Masz rację, powinienem wyluzować, i tak też zrobiłem po pierwszym zdarzeniu. Tylko ona nie wyluzowała i sama się próbowała (mało skuteczne) ograniczać (i to ją bolało) bo wiedziała, że ja nabiore dystansu a jej to nie było na rękę żeby orbiter się za bardzo oddalił.
  7. Hej, tak sobie pomyślałem, że może ktoś z Was jest w stanie wyrazić opinie na temat pewnego procesu. Niestety aktualnie moja zdolność chłodnej oceny jest mocno zabużona. Związek na odległość, widywaliśmy się na weekendach. E. ma 32 lata i 1 rok temu zerwała (ona) z M., z którym była 4 lata bo podobno M. określił się, że nic już do niej nie czuje. Między czasie zdechł jej kot i w sumie wylądowała u psychiatry i na psychotropach. Kupiła mieszkanie na kredyt bo nie miałą gdzie się podziać. Gdy ją poznałem 6mc temu brała jeszcze psychotropy ale miała już je odstawiać. Po około 2mc znajomości jadąc tramwajem napisał do niej jakiś gość, z którym się wcześniej spotkała pare razy, oczywiście powiedziała, że to przeszłość i nie utrzymuje już z nim kontaktu, nie będzie odpisywać. Spoko, dla mnie nie było tematu. Tydzień po tym zdażeniu znowu napisał do niej ten sam gość (akurat tel. leżał na stoliku), więc powiedziałęm, że jako, że zataiła to przede mną chce zobaczyć ich rozmowy. W ciągu tygodnia E. potrafiła przegadać z nim tyle, że zajeło mi 15 minut czytania. E. zapraszała go do kina, na kawe itp itd. Więc się wkur... ale jako, że z natury jestem spokojny to obyło się bez przekleństw i krzyków, poprostu irytacja i w zasadzie chciałem tą znajomość zakończyć, żeby się nie wpakować głębiej. Ale E. w płacz i błagania, "bo to luźna znajomość, że to nic nie znaczy, że ona to zakończy", więc dałem jej jeszcze jedną szanse. Między czasie E. umówiła się jeszcze z innym gościem ale podobno było to jeszcze zanim odkryłem jej flirt z tym pierwszym. Dobra chu... powiedziałęm sobie, że nie wiedziała, że takie coś to niekoniecznie poprawne zachowanie (co ja sobie myślałem :). Wracając do wątku z psychiatrą, ten powiedział, że E. musi zerwać zupełnie kontakt z M. chłopakiem, którym chodziła 4 lata, no ale E. pewna siebie dalej z nim napierdzielała przez komunikatory, niby nic sprośnego, takie koleżeńskie gatki, pokazała mi to. Sprawa jakoś przycichła ale E. po 3mc zaczeła schodzić z psychotropów i wtedy zaczęła się jazda na całego... denerwowało ją wszystko związanego ze mną, powiedziałęm coś/zapytałem coś a ona sobie tworzyła do tego całą teorie, że jej nie ufam. Irytowały ją też inne rzeczy ale już nie dała rady ich określić. E. zaczeła się też dystansować, zaczeło jej przeszkadzać, że pisze do niej jak jest w pracy, więc w tym temacie poluzowałem. Nie raz przez kilka godzin wieczorem nic nie pisała nie odzywała się, poirytowany pytałęm co jest grane i nauczony przeszłością, powiedziałem, że jeżeli coś kombinuje to żeby mi to powiedziała prosto w twarz. Oczywiście dostawałęm za takie postawienie sprawy opeer i było mi to później wypominane jako brak zaufania. Dystans z jej strony się co raz badziej pogłębiał, rozmowy przez telefon były krótkie, zimne z jej strony. Co dziwne spotkania były w miare normalne, ale... podejrzewam, że odstawiając psychotropy zaczeła brać inne tabletki uspokajające (których też miała pewien zapas), nosiła te tabletki w torebce więc chciała je mieć przy sobie. Pojawił się też epizod mojej przeprowadzki do niej, jako że był to związek na odległość to mogło to mieć jakiś wpływ na tą relacje, powsciągliwie ale szukałem pracy w jej mieście i miałem umówionych pare rozmów. Jednak tuż przed pierwszą rozmową o prace ona pękła i powiedziała, że jest problem i ona musi sobie przemyśleć, bo ją przytłaczam, bo ograniczam jej wolność, bo ona chce się spotykać z kolegą/kolegami, przyjacielem na kawie, bo ona z nim (jednym czy drugim) chce rozmawiać na tematy o których ze mną nie może (np. teatr, opera, itp itd.). Tydzień przerwy i jakoś wróciliśmy do siebie. Potem miała pretensje, że nie poszedłem na tą rozmowe o prace bo jednak stwierdziła, że dobrze by było jakbym się przeprowadził. Przez ostatnie 3mc nie chciałem widzieć już jej telefonu bo nie chciałęm się wkurzać, poza tym E. była na tyle inteligętna, że mogła bez problemu coś zataić, więc nie było sensu. Jednak w ostatnich tygodniach znajomości założyła blokade na tel. i często z kimś gadała. Przyznała się potem, że gadała z M. (chłopakiem, którym chodziła 4 lata) ale ją wkurzył i całkiem go już wykasowała. Pracy szukałem dalej, tydzień minął, miałem drugą rozmowe o prace i... też pękło. Bo ona nie chce brać odpowiedzialności za to, że ja się przeprowadze dla nas. Bo ona już nie wie co do mnie czuje. Bo ona chce mieć swoją prywatną przestrzeń, do której nie będe miał dostępu. Bo ona chce się spotykać z kolegami i przyjaciułmi płci męskiej sam na sam na kawie, w kinie (taka obyczajowość??) zarówno teraz jak i nawet po hipotetycznym ślubie. W sumie to mi już, też przeszła chęć być z taką kobietą ale ostatecznie to ona zdecydowała o rozstaniu i chciała to zrobić bardzo szybko, zależało jej na tym aby szybko oficjalnie ze mną zerwać. Powiedziałem jej tylko, że nie chce mieć już nią kontaktu. E. była osobą o bardzo silnym charakterze, możliwe, że było to wzmocnione lekami jakie brała. Zażartowałem kiedyś wymyślonym określeniem, że jest taką samicą alfa, co się okazało takie określenie kobiet od dawna już istnieje. To nie jest tak, że E. chce oczernić a siebie wybielić. Też zrobiłem pare gaf, może ta zazdrość chociaż wg. mnie nie była przesadzona, to raczej ostrożność z mojej strony. Teraz jak napisałem to tutaj, to widzę, że nie było to "zdrowe". Ale jeżeli ktoś mógłby się podzielić swoją opinią to chętnie przeczytam.