PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Wojtek Michal

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O Wojtek Michal

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    To jest kwestia dużo bardziej radykalna. Odsłonięcie maski jest wręcz kwestia konieczności egzystencjalnej. Choć u mnie to trochę w drugą stronę działa ta maska. Ja raczej jestem społecznie zamknięty, a ew. potem coś tam spod tej maski wychodzi.
  2. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    No tak. Kwestia maski itd...to takie chyba dość powszechne ostatnio podejście, że facet musi to i tamto i ma ukrywać emocje. Ja jednak raz to nie jestem pewien czy tak jest do końca, a dwa nie jestem też taki pewny czy jeśli już coś w tym jest(a coś jest:)) to czy takie pójście w drugą stronę jest odpowiednim kierunkiem. To tak ogólnie. A co do mojej sytuacji to ja mam wrażenie, że mój problem jest trochę głębszy. Ja chyba nosze te maski sam przed sobą? Albo sam nie potrafię pewnych kwestii zaakceptować...a to ukrywanie przed innymi to taki następny lvl. No ale tak brutalnie mówiąc..To czy tak nie powinno być? No bądzmy szczerzy. Są pewne rzeczy których należy się wstydzić. Można opowiadać sobie piękne historyjki i snuć opowiastki i teoretyzować, ale jednak jakieś zasady są. Normy i wzorce. Dziś takie podejście antykulturowe jest dość popularne. Takie że to kultura jest jakby czymś z zasady złym, co ogranicza i okalecza i nalezy się jakby spod jej ucisku wyzwalać. No może i coś w tym jest, ale chyba tak jak z wszystkim. Ważny jest rozsądek. A te NATy to chyba mam w dużej ilości. Ale też czytałem trochę i lęku i wstydzie. O ile lęk może być powodowany właśnie różnego typu myślami, o tyle wstyd to już coś podobno bardziej pierwotnego.
  3. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    Jeszcze coś dopiszę. Na studiach grałem w kosza i mieliśmy z kolegami taką ekipę z którą wynajmowaliśmy sale itd....Po iluś tam latach padł pomysł żeby zacząć grać w lidze amatorskiej. Ta liga to różni kolesie, ale są też tacy którzy grali na poziomie ekstraklasy i są inni niedoszli koszykarze z tych miejscowych klubów. Ja miałem być rozgrywającym, bo umiem podac itd... No więc skąd to się bierze? Taka ocena innych? No jest jakaś przyczyna. Realna przyczyna. Tutaj jednak pojawia się to moje coś....bo nie ma takiej opcji. Ja mam w głowię, że nie będę owym rozgrywającym bo wydałoby się, że tak słabo kozłuję itd... że nie byłbym w stanie przeprowadzić piłki na drugą stronę. Ze stresu i zdenerwowania piłka odbijała by mi się od stóp itd...i ja chcąc uniknąć upokorzenia muszę zrezygnować. I to się bierze z mojej głowy. No i czy to nie jest nie męskie? No i czy to nie jest coś co mnie skreśla? Jestem facetem który nie podejmuje wyzwań. Tak wygląda moje funkcjonowanie w zasadzie we wszystkich istotniejszych dziedzinach życia. Jestem jak ciota, mam taki lękowy charakter i żadna laska nie powinna nawet chcieć z kimś takim być, bo nie jestem w stanie spełniać swoich społecznych ról. No i to ukrywam. Ukrywam, że tak się czuję, że za takiego co za tym idzie się uważam. To jaką ja mam definicję męskości to nie ma wielkiego znaczenia. Niemęski facet jest bardziej męski, bo on w ogóle może wejść na tą ścieżkę. Ja zawsze z niej schodzę i to jest silniejsze odemnie.
  4. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    Ja mam jakby jakiegoś złego ducha w sobie. Ja do czasów kiedy problemy się zaczęły to bym powiedział, że byłem super. Tak samo pewnie powiedzieli by moi kumple z klasy. Byłem w reprezentacji szkoły w nogę, wygrywałem różne konkursy na dniach sportu. Nie miałem żadnych problemów ekspozycyjnych i raczej byłem typem lidera klasy. Takim głupkowatym kolesiem co cały czas ma wszystko gdzieś i robi sobie z kumplami jaja. Miałem pełno kumpli itd...ale potem inni urośli a ja nie. to się przełożyło na pewność siebie. Jestem z grudnia i generalnie wolno dojrzewam, więc byłem po prostu mniejszy itd...i już chyba nie byłem w stanie bronić swojej hierarchii w klasie...no ale to kwestia chyba nie tak istotna. A potem tak jakby objawiła się jakaś druga strona, która jakby przyleciała w kosmosu. Zaczęła się objawiać poprzez te objawy lękowe, za którymi krytły się te wszystkie myśli. Ale to było tak jakbym nadal czuł się ok i spoko. No ale ta druga strona jakby mnie ciągnęła w drugą stronę i powodowała że czułem się dokładnie odwrotnie. Tak jak to opisałem w temacie. Tylko że to są bardziej przekonania, a nie realne porażki. To jakby siedziało tak jak pisze UsteczkaDoOczu gdzies w głowie w formie czysto myślowej. No ale jest tak głęboko zakorzenione, ze stało się w zasadzie moją tożsamością.
  5. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    Co mam na myśli pisząc męski? To są dwie sprawy jak miałbym pisać to z perspektywy kompleksów i negatywnej i perspektywy wzorcowej. Jeśli chodzi o wzór to byłaby to odpowiedzialność za siebie itd...? Jakaś forma ogarnięcia i dojrzałość. Przerażają mnie ojcowie kumple, którzy są na poziomie synów, tylko że starsi i mają pracę. Cięzko w zasadzie pisać mi o wzorze. Łatwiej mogę pisac o tym, co we mnie mnie dyskwalifikuje. To jest dość niedojrzała sprawa. Chyba. Bo dotyczy w zasadzie takiego podwórkowego wzorca męskości. Ja jestem jakby słabszy od innych. Po prostu słabszy i to mnie dyskwalifikuje w oczach kobiet. Jestem tchórzem i jakbym miał się porzed innymi bronić, czy bronić kobiety to czeka mnie tylko upokorzenie. Nie chodzi tylko o samą porażkę w konfrontacji, ale porażkę w konfrontacji jeszcze na poziomie relacji z samym sobą. Ja bym chyba po prostu wolał uciec, albo nie byłbym w stanie wykrzesać z siebie czegokolwiek. Pozostał by tylko strach i brak pewności siebie. Przmożne uczucie demaskacji i kompletna porażka i poczucie niebycia godnym kogokolwiek. To jest jakby wewnętrzne poczucie nie umiejętności bronienia samego siebie. Ze względu na strach przed porażką nie wiem? Dochodzi do tego fizyczność. Jak byłem jeszcze w podstawówce w pewnym momencie nie mogłem nawet się innym pokazać bez koszulki. Ojciec nawet raz mnie opieprzył że się zakrywam jak baba i rzeczywiście tak było, tylko ja się wstydziłem tego że jestem tak cherlawy itd...posrana sprawa. Co do dziweczyn to problemem jest mój letarg terapeutyczny. Ja na terapię się udałem ze względu na chęć zbliżenia się do dziewczyny. Wpadłem w oko, ona mi itd...ale gdzieś tam się czaiła w głowie ta myśl co jesli...? i się skompromituję i ona się na mnie pozna, że nie jestem facetem? No tylko że ta terapia wpędziła mnie w jeszcze większą izolację, bo ja podszedłem o tego jak do grypy. Jak się wyleczę to wyjdę na świat i będzie spoko. No tylko że minęły lata. Jak zaczynałem to byłem jak inni. Po prostu studentem jak moi rówieśnicy. Teraz jestem starszy, ale w zasadzie 2 długości za innymi. Ja wcześniej czułem lęk, a teraz to czuję jakby mi rówieśniczki odjechały. Coś się stało...ale mi się podobają dziewczyny z czasów kiedy się wysłałem do zamrażarki". Mentalnie to nie wiem czy nawet na takim poziomie jestem. Czuję po prostu stress i wstyd przed otoczeniem. Niby jestem samotny, ale jakby mnie ktoś zaprosił to bym nie poszedł do póki się nie ogarnę jakoś. A co do kasy na ciuchy to masz rację. Sam miałem buty z lidla za 20 zł i były super i mam kurtkę zimową teraz za 200 zł i jest spoko. No ale tak po prostu napisałem, bo czasem pewne rzeczy mi w oko wpadają i okazują się drogie niestety.
  6. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    psychodynamiczna. Czyli gadałem i się zagłębiałem w otchłani swoich własnych myśli itd...a druga strona się patrzyła. Co do stylu i wartości logicznej. Mam ciuchy na jakie mnie stać, a nie jakie chciałbym mieć. Nie to, że jestem modnisiem i potrzebuję pieniędzy na jakieś produkty od projektantów. Jedyną drogą rzecz jaką mam to kurtka skórzana. Nie dogaduję się wcale, bo nie mogę z ludzmi rozmawiać bo to grozi że dostrzegą mój objaw/zdenerwowanie/lęk. Powiem tak. Nie miałem specjalnie problemów z zainteresowaniem drugiej strony. Nie to, że jestem jakimś typem samca-alfa itd...ale nie było też tragedii. Tragedia jest i była w środku. Studia to czas kiedy chodziłem dość sporo na różne imprezy, różnych ludzi się poznawało.Na roku też miałem pełno ludzi. Po alkoholu oczywiście łatwiej. No ale zawsze musiałem wszystkich trzymać na dystans bo zbliżenie się było po prostu zbyt ryzykowne.
  7. Wojtek Michal

    Całe życie uktywam brak męskości

    A skąd ty to wiesz? Że jestem zmaltretowany przez samego siebie? Po czym wyciągasz takie wnioski? Co do stylu to mam styl ekstra i nie ma nad czym pracować. Inny problem że nie mam kasy, więc stylu defacto nie mam Gejem nie jestem, choć nauczyłem sie już, że bardzo szybko siię nim mogę stać jak ktoś się czuje zagrożony i niepewny samego siebie. Tak już chyba niektórzy faceci mają. Chodzi nie tyle o strój wygląd czy cokolwiek, co raczej o nieporadność w relacjach z płcią przeciwną i zamknięcie. Gejem nie jestem
  8. W zasadzie temat opisuje wszystko. Jednak opisze troszkę bardziej moją gó**o-sytuację. Zacznę od tego, że mam 35 lat i jestem nikim. Myślę że można tak to opisać. Nie zawsze tak było, ale teraz tak jest i jakoś tak wyszło że tak się po prostu stało. 35 lat. Brak pracy i w gruncie rzeczy nigdy jej nie miałem(czekam aż będzie dobry moment żeby zacząć szukać). Brak związków i w gruncie rzeczy nigdy nie byłem w związku(czekam aż będzie dobry moment na związek). No i jestem też prawiczkiem. Moim problemem jest też specyficzne zaburzenie lękowe. Chodzi o lęk przed czerwienieniem się. Brzmi debilnie i w zasadzie nie o tym chciałem pisać. Bardziej istotne jest to, jak do tego objawu podchodziłem i jak go postrzegam. Jak ktoś zauważy że się czerwienię to tak jakby odkrywał najgorszą prawdę o mnie samym. Czyli to, że jestem niemęski, słaby itd...Nie czuję się facetem i rozpaczliwie pragnę to chociażby ukryć przed całym światem. Facetami, ale też kobietami. Nikogo generalnie do siebie nie dopuszczam żeby nie odkrył mojej tajemnicy, czyli tego że jako facet to zasługuję jedynie na litość. Wśród facetów czuję się najsłabszy i staram się to ukryć że taki jestem. Kobiety nie mają w zasadzie dostępu, żeby się nie przekonały jaki jestem i tym samym żeby uniknąć męskiego upokorzenia. Wstydzę się i zawsze wstydziłem swojego ciała. Tego że pomimo wysokiego wzrostu jestem chudy, byłem chudy, bo teraz się zrobiłem chudo-gruby. Nie było opcji żebym się pokazał bez koszulki komuś innemu. Nie tylko byłem chudy, ale też po prostu mam małą klatkę. Pomimo tego w zasadzie od zawsze w coś gram i jestem raczej typem rywalizacyjnym. Bardzo lubię rywalizację i takim moim sportem nr 1 była zawsze koszykówka. Jak na swoją posturę byłem zawsze na boisku dużo silniejszy niż na to wyglądało. W pewnym momencie mojego życia zorientowałem się, że mam jakiś problem natury emocjonalnej. Chodzi o tą dziwaczną formę lęku społecznego. Jakiś specjalista mówił, że to wynik braku męskiego wzorca. No ale jakoś tak się stało dziwnie, że trafiłem na dłuższą terapię w której utknąłem. Chcąc zlikwidować ten objaw i poczucie niższości poświęciłem się owej terapii, która miała pomóc. Wydałem koło 25 tyś zł, które jakiś udawało mi się zdobywać jeszcze jak byłem studentem. Terapia nie tylko gó**o dała, ale wręcz wszystko pogorszyła, bo stałem się karykaturą faceta. Stan na dziś to łysina, brzuszek i masturbacja 2 razy dziennie. W przebiegu terapii, która polegała na introspekcji przestałem grać, spotykać się z ludzmi którzy życiowo po prostu odjechali. Poczucie bycia niemęskim się pogłębiło. Zaczęła się frustracja i stress i jak zrobiłem sobie badania to wyszło, że mój poziom testosteronu to dolna granica normy, co też pewnie wpływa na moje zmęczenie i apatię co tylko wszystko nakręca. Cały czas mam przemożną potrzebę ukrycia się przed światem, żeby świat mnie nie zdemaskował i nie odkrył że nie jestem facetem, nie jestem męski. Całe życie jest nie odpowiedni moment na cokolwiek. Cały czas czekam, aż się coś naprawi i będę mógł z czymś ruszyć. Im bardziej czekam i staram sie naprawiać, tym jest gorzej i tym bardziej się ukrywam i tym bardziej czekam itd...No to tyle chyba chciałem napisać.