PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Posthuman

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Posthuman

  1. Witam Panowie, Jestem tu kompletnie nowy i jest to mój pierwszy post. Chciałem poznac wasza opinie na pewien temat, albo raczej szereg tematów z którymi sie borykam od jakiegoś czasu. Mieszkam w UK juz 3 lata. Przyjechałem tu kompletnie sam, po tym jak straciłem pracę w PL. Nie mam tu ani rodziny ani znajomych, wykonuje najprostrzą z możliwych robót (pracuje jako opiekun dla osób starszych, głównie ze względu na darmowe zakwaterowanie na starcie). Wybór pracy i wyjazd wiązał się z moja sytuacja życiową, która mnie dotknęła w 2012 roku. Jeszcze w trakcie studiów zacząłem dostawac silnych ataków paniki i po jakims czasie okazało sie ze musze stawic czoła nerwicy lękowej. Doszła do tego depresja ze względu na to że moja jakość zycia sie pogorszyła. Bałem sie wychodzic do ludzi, praktycznie przez 6 mieiecy nie wychodziłem z domu. Straciłem przez to wielu znajomych, ktorzy stwierdzili ze ich najzwyczajniej ignoruje. Bałem sie z kimkolwiek rozmawiac o problemie. Postanowiłem wziac sprawy w swoje ręce i przełamac lęki jak na faceta przystało. Padło na wyjazd do UK... Od samego początku było ok, zacząłem zarabiac dobre pieniadze, koncentrowałem sie na ludziach z autentycznymi problemami przez co zapominalem o swoich. Niemniej jednak z czasem zaczęła doskwierać mi samotność. Przyznam się ze pracuję po 7 dni w tygodniu, nie mam czasu za bardzo na odpoczynek czy życie towarzyskie. Ponadto jestem bardzo niesmiały i mam niska samoocene, co wynika z faktu mojej nerwicy (a może na odwrót?). Po około roku czasu nie mogłem znieść faktu że jestem sam, brakowało mi czułości, bliskości, o seksie nawet nie wspomnę. Narastała we mnie frustracja. Kazda okazja zagadania do kobiety konczyła sie fiaskiem, ze względu na moja niesmiałosc, kobiety poprostu nie sa mna zainteresowane. Ostatecznie dopusciłem sie czego przez co nie potrafie spojrzec obie w oczy. Zapłaciłem za skes z kobietą, i to aż 3 razy. Moze sie to wydac smieszne ale jest to sprzeczne z moim systemem wartosci. Bedac z tymi kobietami duzo rozmawiałem z nimi, opowiadałem o swoich problemach, przytulalismy sie, ostatecznie dochodziło do seksu ale bardzo krotkiego bo byłem tak spięty ze konczyłem w pare sekund. Nic przyjemnego, troce działało to terapeutycznie jesli chodzi o sam fakt bycia z kobietą, ale po 3 razach stwierdziłem ze to nie ma sensu i sie soba brzydze i takimi metodami. Chciałem o tym jak najszybciej zapomniec. I udało się.... Poltora roku temu związałem sie z Dziewczyną którą poznałem w pierwszy dzien pobytu w UK. Nigdy nie przypuszczałem ze moge cos do niej poczuc, była zwykla dziewczyna, kolezanka, wyszlismy na piwo pare razy i spodobałem sie jej. Wyladowalismy w łózku gdzie byłem totalnie beznadziejny ze wzgledu na stres. Cały czas sie stresowałem ale jej to nie przeszkadzało. Cudownie! Moje uczucie do niej zaczelo kwitnac! Postanowilismy razem zamieszkać. Było wspaniale, zaczałem nabierac pewnosci siebie choc nadal mialemwiele do nadrobienia w kwestii samooceny. I wiecie co sie wydarzylo? Ktoregos dnia mojej lubej roztrzaskał sie telefon. A ze jezdziła autobusem do pracy to i bilet miała w wersji elektronicznej stad niezbedny był zakup nowego aparatu. Tymczasowo dałem jej swoj telefon. Ale niestety... chcac zapomniec o swojej przeszlosci nie skasowałem wiadomosci i numerow ktore uzywałem jeszcze kiedy byłem sam. Straszny debil ze nie, nie moge sobie tego wybaczyc. Oprocz tych 3 numerow ktore wykreciłem były jeszcze rozmowy z kolegami na ten temat. Raz na samym poczatku naszego spotykania sie kiedy nie bylismy jeszcze para wyswiadczylem koledze przysluge ktorey tez był w potrzebie i zawiozlem go do prostytutki, dzwoniac ze swojego numeru etc. A moja luba myslala ze jechałem dla siebie i to w trakcie jak sie spotykalismy! Glupi ja... Ona to wszystko widziała, wszystko przeczytala, kazda wiadomosc sms kazda wiadomosc na messangerze nawet ta gdzie wyglupijaac sie z kolegami gadalem glupoty o tym doswiadczeniu zeby to bardziej obrocic w zart, zeby nie czuc poczucia winy. Moja dziewczyna straciła do mnie zaufanie. Zaczela zadawac mi pytania czy ja zdradzam, czy jezdze na dziwki za jej plecami, nie potrafilem jej udowodnic ze nie, miała zrzuty ekranu tych rozmow. Byłem w kropce. Oboje chcuielismy o tym szybko zapomniec i zyc dalej ale ona miala to ciagle gdzies z tyłu głowy. Od czasu do czasu do tego wracala, czasem traktowała mni ejak smiecia gdzie ja chciałem byc czuły a ona mni espławiała. Albo rzucała chamskimi tekstami zeby mi dopiec. Ale ja kochałem mimo wszystko. Zarzucała mi ze czesto sie klocimy ale prowokowała klotnie z powodu swojej frustracji, za to ja czesto wychodzilem pierwszy z podniesionymi rekami zeby załagodzic sprawe. Zarzucała mi ze nie uprawiamy seksu za czesto ze pewnie przez to ze jezdziłem na prostytutki to mnie nie zadowala. Dodam ze ja pracuje 7 dni w tygodniu w ciagu dnia a ona chodziła na nocki. Do tego probuje zmienic prace i pracuje nad swoim portfolio do wymarzonej pracy. Nasze zycie seksualne było z czasem bardzo udane, oboje bylismy bardzo zadowoleni, ale wg niej było tego za mało. wg mnie tez, ale nie miałem kiedy tego robic, czasem jak chciałem z nia to zrobic to ona była zmeczona albo miała okres. Czasem ja miałem zły dzien w pracy i jedyne czego chciałem to rozmowa. Do tego była jeszcze jedna sprawa. Ze względu na fakt ze czesto mi jej brakowało jak wracałem do domu a ona była na nockach, ogladałem filmy porno dla rozładowania napiecia. Czasem ze stresu, czasem dla rozladowania sie. Ona to tez odkryla w mojej historii wyszukiwan i zarzucala mi ze wole porno od niej ze bardziej kreca mnie laski z duzymi cyckami. Miałem wyrzuty ze wpedzilem ja w jakies kompleksy... A ona mi sie bardzo podoba, uwielbiałem seks z nia bo była w tym swietna i ciało ma idealne jak dla mnie, moj typ no w ogole co tu duzo mowic, ideał!!! Ale w koncu rzuciła swoja prace i poszła do nowej gdzie pracowała na dniówki. Zaczelismy miec wiecej czasu dla siebie, bylo cudownie, ale jakby zaczalem czzuc ze ona sie oddala odemnie. Ostatnie swieta spedzilismy w PL razem, najpierw u mojej rodziny, pozniej u niej. Myslałem ze jest tak super ze zaczalem myslec o zareczynach!!! 31 grudnia pracowałem tak samo jak i 1 stycznia. Ona była juz bez pracy wiec miała mase czasu i nowych znajomych z tej poprzedniej tymczasowej pracy na magazynie. Chciałem isc na piwo i razem spedzic sylwestra w pubie ale ona poszła gdzies z kolezankami. Oczywiscie nie mam nic przeciwko, jesli tylko sprawi jej to szczescie. 1 stycznia 2019 roku wrociła do domu o 13:00 i z progu oznajmiła mi ze sie ze mna rozstaje... Pozwolilem jej odejsc bo ja kocham i wiem ze po tym wszystkim moze byc szczesliwa tylko bezemnie a ja nie moge sie z tym pogodzic. Moj swiat odrazu runą, przestałem widziec sens we wszystkim, była moja inspiracją a teraz kiedy odeszła nie miałem juz motywacji, złozyłem wypowiedzenie w obecnej pracy, przestałem pracowac nad moim portfolio, zostałem sam. Mieszkalismy razem wiec zeby nie robic jej problemow, bo nadal ją kocham, postanowiłem ze ja sie wyprowadze a jej dam czas na ułozenie sobie zycia. Ona nie zna za dobrze srodowiska i jezyka przez to chciałem jej jakos pomoc. Zyłem na walizkach przez 2 tygodnie poki nie znalazłem jakiegos zakwaterowania. Przyznam sie ze jeszcze pierwszych pare dni mieszkalismy nadal ze soba bo nie wiedziałem gdzie sie podziac. Ale 2 dni po rozstaniu oznajmiła mi z radoscia ze przespała sie z kolega z bylej pracy! Dodała do tego ze zapytała go wczesniej czy chodził kiedys na prostytutki. Załamałem sie kompletnie. Nie spałem cała noc, nie mogłem tego zniesc... Chciałem urwac kontakt zeby juz o niej nie myslec bo wiem ze ona juz mnie nie chce, jest szczesliwa z kims innym, a ja ni epotrafie na to patrzec. Ale niedawno całkiem przypadkiem trafiłem na forum na ktorym opisywała nasze poczatki w zwiazku, całkiem pozytywne rzeczy i oboje wiedzielismy o tym ze ja wiem ze ona tam pisze. Nie spodziewałem sie jednak najgorszego. Opisała tam tez swoje zmagania z moim problemem jakim sa wizyty u prostytutek. Ze nie potrafi sobie z tym poradzic. Obce kobiety jej doradzały w tej sprawie! Ja nigdy nie miałem szansy porozmawiac o tym bo albo nie chciała o tym gadac i sie denerwowała albo mowila ze nie umie o problemach rozmawiac. Z forum sie dowiedziałem ze sie mna brzydzi ze przestała kochac pare miesiecy przed rozstaniem, ze zaczela sie z tym facetem spotykac jeszcze jak bylismy ze soba. Pozostałe forumowiczki wtórowały jej ze jestem meska swinia, dziwkarzem, ze zadna z nich by sie ze mna nigdy nie umowiła. Bardzo to było bolesne odkryie. Chciałbym jeszcze dodac ze ze zwględu na moją nerwice miałem problemy z wychodzeniem do kina czy restauracji. Przełamywałem sie i chodzilismy w rozne miejsca, ale kosztowało mnie to duzo zdrowia i nerwow. Robilem to dla niej, chciałem sie zmieniac i zmieniałem autentycznie. Ale odnosze wrazenie teraz ze za mało tego było... Czuje sie winny ze ja zaniedbałem... Pluje sobie w brode ze tak bardzo koncentorwałem sie na wszystkim dookoła zeby stworzyc nam idealny swiat ze zapomniałem o samej dziewczynie i jej potrzebach. Czuje sie teraz jak szmata. Dziwkarz. Niechciany i niekochany, bez szansy na miłosc ze wzgledu na moja przeszłosc. Osoba ktorej ufałem i kochałem dała mi tego najlepszy przykład. Rozumiem ze nie kazdy musi to zaakceptowac, nie winie jej, sam sobie ni epotrafie wybaczyc... Popadłem w depresje i moja nerwica wraca. Nie wiem co ze soba zrobic, jak sie rozgrzeszyc z przeszłosci zeby moc zyc dalej jak normalny człowiek. Co Wy o tym sadzicie panowie? Czy jest dla mnie jeszcze szansa zeby sobie to jakos racjonalnie wytlumaczyc i moc spojrzec samemu sobie w oczy? Przepraszam za długi wpis ale musiałem sie rozpisac zeby naswietlic temat....
  2. Posthuman

    Czy ja mam jeszcze szansę na normalne zycie?

    Święta racja, rzuca to nowe swiatło na moj problem. Sam nie widze sensu w takim zachowaniu i mam rozne podejrzenia. Wydaje mi sie czasem ze ona podswiadomie żałuje tego co zrobiła, ze dopuscila sie zdrady, probuje sie oczyscic poprzez oczernianie mnie, wyciaganie mojej przeszłosci i wykorzystywanie tego jak powod do zdrady. Ciesze sie ze wyszło to teraz a nie w przyszłosci kiedy nasze relacje byłyby na bardziej zaawansowanym poziomie...
  3. Posthuman

    Czy ja mam jeszcze szansę na normalne zycie?

    Musze opanować tę sztukę. Za dużo sobie wkręcam problemów, za bardzo je analizuję. Ale nie potrafie spojrzec na to z innej strony... Póki co boje sie samotności, nie brakuje mi juz tej kobiety, ale tesknie za tym uczuciem, które dawało mi sens wszystkiego. Troche tez nie potrafie poradzic sobie z uczuciem odrzucenia. Mam juz prawie 30 lat i nie potrafie radzic sobie z takimi rzeczami. Przeraza mnie to troche. Duzo daje mi rozmowa i mozliwosc komunikacji chocby tu na forum. A moja była, mimo ze ją zablokowałem i pousuwałem kontakty, ciagle jakims sposobem wysyła mi wiadomosci jaka to szczesliwa jest bezemnie. Sadystka, wie ze ja sobie z tym nie radze a ona mi jeszcze szpile wbija.
  4. Posthuman

    Czy ja mam jeszcze szansę na normalne zycie?

    Przyznam sie ze jako "słabszy samiec" troche wzialem do siebie te słowa, ale wiem ze to tylko suchy opis bez elementu krytyki wiec nie mam za złe. Tak poprostu juz mam, odkad zmagam sie z ta nerwica wszystko odbieram osobiscie, nawet głupie spojrzenia innych facetow daja mi taka mysl ze postrzegaja mnie jako kogos slabszego. Naprawde dziekuje za radę, duzo to dla mnie znaczy, zrobie ten test czym predzej bo prawda jest taka ze nigdy tego testu nie miałem robionego, od razu postawioni mi diagnoze- nerwica, i tak jade na tym wózku... Forum odwiedze w wolnym czasie, na pewno wiele zmieni dla mnie fakt ze nie jestem odosobnionym przypadkiem. Dzieki za słowa otuchy i wsparcie!
  5. Posthuman

    Czy ja mam jeszcze szansę na normalne zycie?

    Hej, niestety nie jestem trollem (łatwiej by było robic sobie takie zarty niz to przezywac). Dzieki za naswietlenie sprawy z innej perspektywy. Przyznaje się, za bardzo obchodzilem sie z nia jak jajkiem. W przeszłosci bywałem w związkach w ktorych zgrywałem twardziela i szybko sie one konczyły. Tutaj jakby mi zalezało bardziej i zaczalem mieknac. Zbadam ten testosteron, ale nie wykluczam ze bardziej ma to cos wspolnego z moja nerwica i depresja. Od 2012, odkad sie mierze z tym gównem, zrobiłem sie jakby bardziej emocjonany. Wiecej we mnie empatii etc. Mam swiadomosc tego ze dałem sie wykorzystac, i zdaje sobie sprawe ze to ona zrobiła swinstwo, nie mam jednak z kim o tym pogadac, glupio sie przyznac komus wprost ze laska mi rogi doprawiła, a że siedze za granica to jedyne co miałem do wyboru to wierzyc w swoja wersje albo wersje bylej i jej kolezanek. A ta ich prawda mnie troche zaczela przytlaczac przez co napisalem tutaj. Skoro mowa o tym ze kobiecie było potrzeba faceta... To prawda ze chciałem zgrywac kochajacego misia, ale było duzo rzeczy, o ktorych wiem choc nie od niej ze postrzegała mnie za wzorzec. Niemniej jednak mogłem to wszystko prowadzic przysłowiowa twarda reka. Brakuje mi troche przykładu faceta. Z ojcem o ile mam dobre relacje teraz i bardzo go szanuje to za młodu nie było go w ogole w domu a jak był to nigdy nie rozmawiał. Troche mi daje po du**e ten brak wzorca. Co do prostytutek- probuje zapomniec. Racja ze nie ma sie czym przejmowac. Zrobiłem sobie profilaktycznie badania na syfy (wyszło ok) i zyje dalej. Jeszcze co do samego zwiazku: zdobylem duze doswiadczenie jako ze był to moj pierwszy powazny zwiazek, wiem na co moge sobie pozwolic, na co uwazac, i jak postepowac. Szkoda ze sie tak skonczylo ale trzeba isc do przodu. Jestem dobrej mysli. Musze jeszcze sie otrzasnac z tego porzadnie bo jednak to przyzwyczajenie nie mija tak szybko. Dzieki raz jeszcze za rade i pozdrawiam!