PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Montana

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O Montana

  • Tytuł
    Nowicjusz

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Montana

    Jak o niej zapomnieć?

    Ja również mam ten sam problem. Wcześniejsze rozstania jakos znosilem ale to mnie uderzyło jak spadający fortepian. Napewno nie zapomnisz. Myślę że może te dziurę tylko zalatac nowa miłość, znajdziesz kogoś wkoncu kto to wyleczy. Kto wie czy z nową połówka nie przezyjesz więcej? Trzymaj sie twardo💪💪💪
  2. Montana

    Jak mam odzyskać miłość mojego życia

    Starała się, wzięła kredyt na remont w mieszkaniu po powrocie do mnie. Zostawała też nie raz całymi dniami u mnie skrecajac meble - a mogla przecież leżeć plackiem na urlopie (ja musialem wtedy chodzic do roboty) a nie musiala robic tego tymbardziej, że mieszkanie jest spisane na mnie A jeśli za jakiś czas, nwm rok czy dwa spotkamy sie, coś poczujemy to czemu nie ogrzewać tego kotleta? Razem doszlismy do wniosku że gdybysmy sie teraz poznali to nic by nas nie zatopilo. Sama powiedziala mi, że marzy o tym żebym byl jej mezem i ojcem dzieci bo widzi zmiane. Nie chce poprostu byc na sile jeśli nie czuje tegi co kiedyś. I Wiem że nie kłamie mówiąc mi te słowa bo zawsze walila szczerze z grubej rury. Tu chodzi tylko i aż o ponowne uczucie.
  3. Cześć, Tak jak w temacie. Straciłem miłość swojego życia i nie mam kompletnie pojęcia jak ją odzyskać. Poznałem ją 8 lat temu, chodzilismy do szkoły średniej. Spotkaliśmy się na imprezie u znajomych, spedzilismy razem cały wieczór i od tamtego czasu przez większość naszego zwiazku czułem się jakbym grał w jakimś filmie. Zakochałem się na zabój... Ona we mnie też, dogadywalismy się na kazdej plaszczyznie, mamy prawie te same zainteresowania, hobby, poczucie humoru, straciliśmy razem dziewictwo. Gdyby tego bylo malo to jest bardzo inteligentna i piekielnie seksowna. Pomagalem jej w najgorszych chwilach życia, chcieli ja wsadzić do domu dziecka, prawie nie ma rodziny.. Ja z kolei pochodze z dobrego domu i obiecałem jej ze wyciagne ja z tego, ze będzie mieć prawdziwy ciepły dom i wszystko sie ułoży.. Po 3 latach poszła na studia do innego miasta, widzielismy sie srednio raz na tydzień a wcześniej spedzalismy ze soba kazdy dzień. Zaczęły sie pierwsze problemy zwiazku na odległość, oboje bylismy splukani, to też nie mogliśmy sobie pozwolić na dużo rozrywek. Zaczelismy sie oddalać. Brakowalo nam siebie. Zaczęliśmy zyc osobno. Przez okres studiow mielismy troche ciężkich chwil i kłótni ale kochalismy się nadal. Gdzieś w tym momencie przestałem sie starać. Niewiem czemu. Prosiła mnie o romantyczne, spontaniczne akcje, kwiaty etc. A ja nic. Dalej byłem tym dzieckiem z technikum kiedy ona juz była dorosła kobieta. I tak to trwalo i trwalo ja obiecywalem ze sie zmienie i poprawie. I nic, ja wyjechalem za granice, za praca na 4 miechy. Rozmawialismy tylko na skajpie. Wkoncu wróciłem i stwierdziliśmy ze koniec z rozlaka. Na przestrzeni nastepnych lat Ja znalazlem prace, wzialem kredyt i kupilem mieszkanie. Juz wszystko bylo tak blisko. Żylismy tym ale wlaczylo nam się oszczędzanie. Odkladanie. Każdego grosza na remont. A byliśmy dalej osobno. Do kina nie bo drogo, tam nie bo szkoda kasy, bo to, bo tamto.. Ona tez zmienila prace I po 6 latach w związku poznala kogoś i mnie zostawila. Bylem zdruzgotany.. Dopiero wtedy do mnie dotarlo i sie zmienilem. Zacząłem ćwiczyć, rozwijać się i dbać o siebie. Jej rodzina stała za mna murem, chcieli nam pomóc. Postanowilem o nia zawalczyc i udało sie ja namowic i Wróciła. Tak przynajmniej myślalem.. Było niestety inaczej.. Będąc ze mna, jezdzila do niego. A bedac znim jezdzila do mnie.. Powiedziala ze kocha nas obu. Od tamtej pory juz z nim nie sypia. Bylismy razem na wyjezdzie w celu odbudowy uczucia. Oswiadczylem się jej bo chcemy oto zawalczyc. Po jakims czasie od wyjazdu jednak jest ze mną ale twierdzi że jej nie pociagam i ze mnie kocha bardziej jak kogos z rodziny a nie jak narzeczonego. Boi sie i placze jak odchodze. Widzi też ze się zmieniłem, robiłem jej niespodzianki, kolacje, troszczylem sie itd. Teraz mamy chwilę rozlaki. Przepraszam za błędy w tym ogromie tekstu, nie piszcie żebym odpuścił, za bardzo mi na niej zależy i chce zrobic wszystko co sie da a nawet wiecej żeby to odbudowac. Proszę Was o pomoc i zrozumienie. Co zrobić żeby rozpalić w niej miłość do mnie na nowo. P. S. : Ostatnio powiedziala ze jest chętna isc na terapię dla par o co ja bardzo prosiłem.