PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'miłość' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Forum dla mężczyzn
    • Mężczyźni, miłość i seks
    • Trudne tematy
    • Kobiety
    • Życie i problemy rodzinne
  • Styl życia
    • Menworld.pl
    • Moda i uroda
    • Zdrowie
    • Zakupy
    • Turystyka
    • Praca/Studia/Szkoła
  • Zainteresowania
    • Kultura
    • Militaria
    • Majsterkowanie
    • Polityka i finanse
    • Kuchnia
    • Inne zainteresowania
    • Gadżety
  • Sport
    • Sporty drużynowe
    • Sporty Walki
    • Kulturystyka i Fitness
    • Sporty motoryzacyjne
    • Rozmowy o sporcie
    • Bukmacherka
  • Wydarzenia
    • Polska i świat
    • Ciekawostki
    • Imprezy
  • Nowe technologie
    • Sprzęt
    • Gry
    • Internet
  • Motoryzacja
    • Rozmowy o Motoryzacji
    • Tuning
    • Jednoślady
    • Zakup Kontrolowany
  • Coś więcej
    • HydePark
    • Sprawy administracyjne
    • Giełda
    • Archiwum

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


Wiek


Lokalizacja

Znaleziono 13 wyników

  1. Cześć, Tak jak w temacie. Straciłem miłość swojego życia i nie mam kompletnie pojęcia jak ją odzyskać. Poznałem ją 8 lat temu, chodzilismy do szkoły średniej. Spotkaliśmy się na imprezie u znajomych, spedzilismy razem cały wieczór i od tamtego czasu przez większość naszego zwiazku czułem się jakbym grał w jakimś filmie. Zakochałem się na zabój... Ona we mnie też, dogadywalismy się na kazdej plaszczyznie, mamy prawie te same zainteresowania, hobby, poczucie humoru, straciliśmy razem dziewictwo. Gdyby tego bylo malo to jest bardzo inteligentna i piekielnie seksowna. Pomagalem jej w najgorszych chwilach życia, chcieli ja wsadzić do domu dziecka, prawie nie ma rodziny.. Ja z kolei pochodze z dobrego domu i obiecałem jej ze wyciagne ja z tego, ze będzie mieć prawdziwy ciepły dom i wszystko sie ułoży.. Po 3 latach poszła na studia do innego miasta, widzielismy sie srednio raz na tydzień a wcześniej spedzalismy ze soba kazdy dzień. Zaczęły sie pierwsze problemy zwiazku na odległość, oboje bylismy splukani, to też nie mogliśmy sobie pozwolić na dużo rozrywek. Zaczelismy sie oddalać. Brakowalo nam siebie. Zaczęliśmy zyc osobno. Przez okres studiow mielismy troche ciężkich chwil i kłótni ale kochalismy się nadal. Gdzieś w tym momencie przestałem sie starać. Niewiem czemu. Prosiła mnie o romantyczne, spontaniczne akcje, kwiaty etc. A ja nic. Dalej byłem tym dzieckiem z technikum kiedy ona juz była dorosła kobieta. I tak to trwalo i trwalo ja obiecywalem ze sie zmienie i poprawie. I nic, ja wyjechalem za granice, za praca na 4 miechy. Rozmawialismy tylko na skajpie. Wkoncu wróciłem i stwierdziliśmy ze koniec z rozlaka. Na przestrzeni nastepnych lat Ja znalazlem prace, wzialem kredyt i kupilem mieszkanie. Juz wszystko bylo tak blisko. Żylismy tym ale wlaczylo nam się oszczędzanie. Odkladanie. Każdego grosza na remont. A byliśmy dalej osobno. Do kina nie bo drogo, tam nie bo szkoda kasy, bo to, bo tamto.. Ona tez zmienila prace I po 6 latach w związku poznala kogoś i mnie zostawila. Bylem zdruzgotany.. Dopiero wtedy do mnie dotarlo i sie zmienilem. Zacząłem ćwiczyć, rozwijać się i dbać o siebie. Jej rodzina stała za mna murem, chcieli nam pomóc. Postanowilem o nia zawalczyc i udało sie ja namowic i Wróciła. Tak przynajmniej myślalem.. Było niestety inaczej.. Będąc ze mna, jezdzila do niego. A bedac znim jezdzila do mnie.. Powiedziala ze kocha nas obu. Od tamtej pory juz z nim nie sypia. Bylismy razem na wyjezdzie w celu odbudowy uczucia. Oswiadczylem się jej bo chcemy oto zawalczyc. Po jakims czasie od wyjazdu jednak jest ze mną ale twierdzi że jej nie pociagam i ze mnie kocha bardziej jak kogos z rodziny a nie jak narzeczonego. Boi sie i placze jak odchodze. Widzi też ze się zmieniłem, robiłem jej niespodzianki, kolacje, troszczylem sie itd. Teraz mamy chwilę rozlaki. Przepraszam za błędy w tym ogromie tekstu, nie piszcie żebym odpuścił, za bardzo mi na niej zależy i chce zrobic wszystko co sie da a nawet wiecej żeby to odbudowac. Proszę Was o pomoc i zrozumienie. Co zrobić żeby rozpalić w niej miłość do mnie na nowo. P. S. : Ostatnio powiedziala ze jest chętna isc na terapię dla par o co ja bardzo prosiłem.
  2. Witam, jestem tutaj nowym użytkownikiem i mam do was wielką prośbę. Moja narzeczona studiuje psychologię i prowadzi badania do pracy magisterskiej dotyczące satysfakcji małżeńskiej. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jakimi jesteście mężami? Czy odczuwacie szczęście w swoim małżeńskim życiu? Jeżeli chcecie to sprawdzić, zachęcam was do udziału w wypełnieniu krótkiego kwestionariusza. Zajmie wam to góra 10 minut, które pozwolą wam zastanowić się nad Waszym życiem małżeńskim, jeżeli zostawicie maila na końcu kwestionariusza, dowiecie się o wynikach badań i zobaczycie, jak kochają polscy mężowie i jak kochacie Wy. Ankieta jest całkowicie anonimowa, żadne dane nie będą zbierane. Z góry dziękuję za wszelką okazaną pomoc, pokażcie, że mężczyźni też mają swoją wrażliwość i potrafią zastanowić się nad swoim związkiem. https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfHK7t3WaEHbLpwalEJmr48pSgEvjAbdfFmO9AnP4gNrJr9ww/viewform
  3. Poznaliśmy się 6 miesięcy temu. Ona pochodzi z Ukrainy, zarabia nieźle, ale ma męża tyrana, który sam siedzi w domu (niby coś tam pracuje...) i tylko jej rozkazuje. Relacje miedzy nimi nie są najlepsze, kłótnie itp. Ona do niego nie czuje miłości, jest z nim tylko z dobroci i boi się odejść... w sumie to nie miałaby nic, skoro on całą kasę jej zabiera. Rozmawiamy ze sobą codziennie, lub widujemy się na skype (też prawie codziennie) Na początku traktowałem to jako znajomość przez internet... wiecie, koleżanka... ale z czasem narodziła się tak wielka więź miedzy nami, że ciężko to opisać. Dziś ją zapytałem co by zrobiła jakbym do niej przyjechał, spotkać się... Jak można się domyślić, powiedziała same miłe rzeczy. I że chciałaby bardzo zobaczyć czy nasze uczucia, są tak samo silne w "realu" jak przez internet... dała mi do zrozumienia, że mam szanse aby być z nią. Uczucia sobie wyznaliśmy wiele razy, łączy nas bardzo, bardzo dużo. Ja jestem przekonany, że to ta jedyna. Wiemy o sobie chyba wszystko, ja jej wierze na 1000%, ona mi również, ale wciąż się boi i waha. Dlatego myślę, że muszę do niej pojechać jeśli chcę aby coś z tego było. Nie będę zgrywał chojraka, że się nie boje czy coś, czuje strach wewnątrz... ale wiem, że bardzo tego pragnę i chcę aby była przy mnie. Ja mam 28 lat, mam dobra stała prace, dom, auto. Ona 20 latka, jej mąż również 20... wiem... wiem... dla mnie to było równie chore/szok jak się dowiedziałem, że jest mężatka od 2 lat w wieku 20 lat... Dlatego tak fatalnie, jej się układa. Wiele razy mówiła, że nie rozumieją się nawzajem z mężem i że to była pomyłka, ale boi się odejść od niego, bo nie będzie miała nic, albo on zniszczy jej życie... Wiem, wiem... zaraz napiszecie, że jest tyle fajnych naszych dziewczyn itd. tylko, że ja wiem o tym, ale moja "Ukrainka" była pierwsza, a teraz nie chce jej stracić. W sumie nie wiem czemu to wszystko napisałem... fajnie by było poznać wasze opinie, co o tym sądzicie.
  4. Pakol98

    Problem w związku

    Witam Chciałbym was wszystkich prosić o radę... Otóż jestem od 9 miesięcy w związku z 3 lata starszą dziewczyną od siebie. Od jakichś dwóch tygodni zacząłem u niej zauważać pewne dziwne zachowanie, brak zainteresowania z jej strony, niechęć do współżycia, ciągłe zmęczenie. Między nami nie było praktycznie żadnej poważnej kłótni, czasami delikatne różnice zdań i to wszystko. Związek był pełen cudownych wrażeń i wspaniałych chwil. Tydzień temu kiedy moja dziewczyna wróciła z pracy, powiedziała mi, że potrzebuje przerwy... Spytałem ją o co chodzi, czy pojawił się ktoś inny itd. Powiedziała, że nikt się nie pojawił, ale czuje że się wypala, że potrzebuje czasu dla siebie, chce pobyć sama i tym podobne. Spytałem ją czy mnie kocha, powiedziała że nie jest w stanie mi teraz tego powiedzieć, spytałem czy jesteśmy razem, ona że nie, spytałem co będzie dalej, odpowiedziała że nie wie jak się życie potoczy... Jest to moja taka pierwsza sytuacja, pierwszy poważny związek, którego nie chcę tracić i źle się z tym teraz czuje. Spytałem ją czy coś ja zrobiłem, okazało się że nie. Nie wiem co się do końca dzieje, może jest zmęczona tym wszystkim, może nowe obowiązki związane z pracą, bo zaczęła pracować od niedawna, ją przerosły? Każdy możliwy czas spędzałem z nią, praktycznie każdy weekend wspólnie. Powiedziała mi również. że ona nie ma siły na nic. że jest ciągle zmęczona i nic się jej nie chce. Nie widziałem się z nią tydzień, z jej strony nie było w tym czasie żadnego zainteresowania, żadnego sms-a ani telefonu, jest ciągle aktywna na facebooku, usunęła wszystkie wspólne zdjęcia. Była w stanie pójść kilka dni temu do klubu i się bawić ze znajomymi. Nie wiem co mam robić w takiej sytuacji... czy mam sobie odpuścić, czy dać jej czas do namysłu ? Czy zawalczyć o nią, żeby było tak jak wcześniej? Mieliśmy wiele wspólnych planów między innymi razem zamieszkać, wszystko się teraz sypie.. Stracić jej nie chcę, ponieważ jest dla mnie bardzo wyjątkowa i moje uczucie do niej jest szczere i prawdziwe... Proszę was o radę
  5. Hej, Od razu powiem, że mam 21 lat. Mój problem polega na tym, że ponieważ jestem introwertyczką, nie potrafię mówić otwarcie o swoich uczuciach i nie potrafię wejść z nikim w relację. Od dziecka zakochiwałam się nieszczęśliwie i nigdy nie potrafiłam zbliżyć się do chłopaków, w których się kochałam. Po prostu kiedy czuję do kogoś tak silne uczucia, paraliżuje mnie lęk przed jego oceną, krytyką, co on pomyśli. Wygląda na to, że mam dosyć niskie poczucie własnej wartości i czuję zawsze, że trochę nie zasługuję na niego. Możecie powiedzieć, że jestem jeszcze młoda i wszystko przede mną, ale ja obawiam się, że jeśli czegoś nie zmienię w sobie, to całe życie będzie tak samo. Mijają kolejne lata, a ja wciąż jestem samotna. Byłam w życiu tylko przez chwilę z jednym chłopakiem, który był starszy ode mnie o 11 lat, ale szybko zdałam sobie sprawę, że taki związek nie ma sensu i nasze doświadczenie, nasze światy są zbyt inne, częściowo przez różnicę wieku, ale też przez różnicę w pryiorytetach życiowych i zainteresowaniach. Być może winą tego, że jestem samotna jest w dużym skrócie to, że: mam duże oczekiwania wobec partnera (mam pewne wyobrażenie, "ideał", bo ci w których się zakochuję są przeważnie podobni w niektórych cechach do siebie). W dodatku jestem osobą introwertyczną, nie lubię przebyważ w dużej grupie ludzi, nie chodzę na imprezy, żyję swoimi pasjami (góry, podróże, wspinaczka, muzyka, książki, filmy, rysowanie itd.). I zwyczajnie szukam kogoś, kto podzielałby moje pasje, kto rozumiałby mnie całkowicie. I gdy już taką osobę znajduję, gdy czuję że jesteśmy prawdziwymi bratnimi duszami i moglibyśmy rozumieć się w lot... Wtedy okazuje się, że nie potrafię w żaden sposób nawiązać z nim relacji. Boję się do niego odezwać. Gdy siadam obok, serce wali mi jak oszalałe ze emocji, ręcę zaczynają mi sie trząść, a jak chcę się odezwać, to mam czasem pustkę w głowie. Zapominam podstawowych słów, imion, jąkam się. I jeszcze bardziej stresuje mnie, co on wtedy sobie o mnie pomyśli? I tak nakręca się to błędne koło. Przechodząc do rzeczy - bardzo podoba mi się chłopak ze studiów, z wyższego rocznika. Właściwie to mało powiedziane - oszalałam na jego punkcie, myślę o nim dzień i noc... Widujemy się sporadycznie na uczelni. W dodatku on również jest dość nieśmiały. Więc próbuję do niego zagadywać na Facebooku, pod każdym możliwym pretekstem. Raz po takiej dłuższej rozmowie odważyłam się spytać, czy nie chciałby się kiedyś spotkać i pogadać poza facebookiem. On powiedział "kiedyś, czemu nie, ale w ten weekend mam mnóstwo nauki". Od tego czasu nie poruszałam ponownie tematu, nie chcąc go napastować. Piszemy wciąż czasami do siebie. Ale jednocześnie każdego dnia bardzo chciałabym spytać go znów. Zaproponować jakieś wspólne wyjście. Ale nie wiem zupełnie jak, żeby go nie zrazić do siebie. Boję się najbardziej, że on mi odmówi albo wręcz zacznie mnie unikać, bo może nie jest mną zainteresowany... Faceci, liczę na wasze rady Co powinnam zrobić? Czy powinnam jasno przedstawić sytuację i zapytać go znów o spotkanie? Bo wiem, że z jego strony nigdy się tego nie doczekam... Albo w ogóle go nie interesuję albo jest na to zbyt nieśmiały...
  6. Całkowicie tego nie rozumiem, jestem naprawdę ciekawa jak się na to zapatrujecie. Jeśli się kogoś rzeczywiście kocha, uwielbia spędzać razem czas i nawet zaczyna planować wspólną przyszłość, to nie wyobrażam sobie by kilkuminutowa rozmowa była wystarczającym powodem do zerwania relacji. Z całym szacunkiem ale kiedy jednego dnia facet wyznaje mi płomiennie miłość, a po odmowie całkiem zrywa kontakt, to mam podstawy sądzić, że nie ma pojęcia co to jest miłość, albo jest chorobliwie pyszny i nie potrafi znieść odmowy. Może Wy macie całkowicie inne podejście? Bardzo proszę Panów o odpowiedzi, miałam ostatnio taką sytuację i wiele na ten temat myślę...
  7. Stage

    Problem z dziewczyną

    Witam. Wiem że to może wydać śmieszne ale ja pos tym względem jako młoda osoba mam jakieś zaplecze co ogranicza moje zaufanie i zwykle słucham osób 3cich... nie wazne do sedna kocham swoją dziewczyne nad życie i w sumie do teraz miałem wrazenie ze mimo wszystko ona tez mnie kocha. Jak jesteśmy sam na sam jest ogień jest super jakbyśmy nie mogki bez siebie żyć. A jak wychodzimy ze znajomymi to ona zachowuje się okropnie jakbym nie był z nią w związku zauważyli to moi znajomi.. zwracałem na to uwagę a ona odpowiadała coś w stylu jakbym Cie nie kochała to byśmy tu nie stali razem ... moja reakcja zwykle to takie "aha" no i w sumie zlewamy potem ten temat chodz ją to wkurza jak sie pytam często żartobliwie ;p czylu np. Eeeej skarbie Ty chyba mnie unikasz ? Akcentując to by wyczuła sarkazm a ona wtedy zaczyna wymachiwać łapami no nie ! To tak nie jest jakbym Cie nie kochała to bym sobie teraz siedziała w domu. Jakby łaske zrobiła że spędza ze mną czas w każdym razie mamy wspólnego kumpla którego znamy od bardzo dawna i on w życiu ze mną w bambuko nie leciał , powiedział że widząc jej zachowanie pewnego dnia sie jej spytał czy ona naprawde mnie kocha a ona mówi no do końca nie wiem brakuje czasami mi tego jak byłam sama mogłam wtedy sie wyszaleć i owijać chłopaków wookół palca ale jakby mnie zostawił było by mi smutno.. jak to usłyszałem to zatkao mnie z drugiej strony barykady jest jej przyjaciółka która się zdziwiła jak przekazałem jej te słowa bo podobno one często gadają w pracy i cały czas ona o mnie gada że teraz mam popołudniówki że bedziemy sie teraz mniej spotykać że sie martwi i opowiada ogólnie o nas 24/7 nie wiem co o tym myśleć jeśli ona nie dojrzała do związku bo jest pi********m ku********m i chce się "zabawiać" to kończe tą karuzele śmiechu a jeśli jednak moge to zmienić ? Nie wiem powiedzcie co o tym myślicie dzisiaj urwę sie na przerwie w robocie by z nią poważnie porozmawiać... martwie sie tylko że wszystko co kochałem było no fikcją...
  8. Kajaa1

    Mój eks facet

    Czesc!Jestem Kaja ponad dwa lata bylam w zwiazku z chłopakiem rok młodszym (ja 20 on 19) wszystko zaczelo sie miedzy nami psuć, od okolo roku, kiedy zacząl pisać z innymi dziewczynami, mial dla mnie coraz mniej czasu, nie liczyl sie z moim zdaniem. Byl złośliwy, gdy plakalam nie reagował uważał ze udaje. Posadzal mnie o zdrady chodz od zawsz bylam mu wierna. To moj pierwszy facet,bardzo go kochalam i przywiazalam sie do niego. Rozmawialam,wierzyłam ze zacznie nad sobą pracować! Az w końcu zerwal. Od tak, bo wymagalam od niego tego, czego oczekuje sie w stalym zwiazku.mowil ze bedzie ze mna.zawsze a zachowal sie jak zwykly dzieciak. Teraz tez, od kiedy zerwalismy ciagle imprezuje. Zastanawia mnie czy faceci po czasie rozumieją swoje błędy? Czy widza ze przez swoja niedojrzałosc stracili kogoś dla kogo byli calym swiatem?
  9. Potrzebuje pomocy. Jestem kobietą, ktora lubi sie trohce klocic. Zdałam sobie sprawe ze to zle dopiero teraz jak jest chyba za pozno. Byłam z chlopakiem ponad rok. Ukladalo sie dobrze, czasem byly te klotnie. O byle pierdoly. Jestem niespokojna troche i duzo rzeczy mnie wkurza. Teraz tego zaluje. Byl cudowny, nie pokochalam go odrazu. Bylam z nim ale wciaz mialam watpliwosci czy go kocham. Bylam zraniona. Doszlam do tego okolo roku czasu trwania zwiazku. Ostatnio rozstalam sie znim. Wyjechal na 3 tygodnie do Portugali na staz. Tam mielismy klotnie o to ze nie okazuje mi uczuc tak jakbym chciala. Ale chyba z racji ze to byla odleglosc duza to ta klotnia zrobila sie ostra troche. Na nastepny dzien mnie przeprosil ale wyszly zdjecia jak popil bardzo duzo bo chcial zapomniec i przewrocil sie na kolezanki. Moja pieerwsza reakcja wiadomo jaka. Wyjasmilismy sobie to. Ufam mu ale po mimo tego zrobilam sie zazdrosna. Balam sie o niego. Klocilismy sie codziennie. W sobote mowil ze kocha mnie. W niedziele przyjechal i rozmawialismy o tym. Powiedzial ze nie czuje nic. Obojetnosc. Zalamalam sie. Zdalam sobie sprawe co glupiego narobilam. On tez nie byl bez winy przeciez ale to ja sie klocilam o byle co. Nie ma innej i nie zdradzil by mnie nigdy. Wiem o tym bardzo dobrze. Mowilam mu ze to kryzys itp. On mowil ze to wypalalo sie powoli od dawna. Przez te klotnie. Nie wiedzialam co robic. Stwierdzilam ze dam mu czas. Kazdy zwiazek moze miec chwile zwatpienia i zle chwile. Tez przezywalam taki metlik. Ale tydzien wytrzymalam. Nie moglam tak zyc, nie chcial mnie calowac ani nic. Rozmawiac, smiac sie, przytulac, spac razem okey ale nic wiecej. Oddalam mu naszyjnik z jego imieniem i powiedzialam ze to koniec tak nie moze byc. Zrobilam to ale nie idczulam ze sie rozstalismy. Chcialam tylko jemu dac do zrozumienia. Moze wtedy go to ruszy. Ja czuje ze za niedlugo wroci, ze to chwilowe. Minelo 5 dni od rozstania. Mowi ze nie odczul tego ze nie jestesmy razem. Ale mowil ze odczul to ze nie piszemy razem, ze czuje taka nude troche bo pisalismy duzo, mowi ze widzi nadzieje niewielka ze wrocimy do siebie, ze widzi szczesliwa przyszlosc ze mna ale tez i bezemnie (moim zdaniem to okey bo tez tak przeciez mam gorzej gdyby sie chcial zabic albo cos bo mnie nie ma), ze mysli codziennie o mnie, ze troche go to smuci ze to tak sie stalo, ze chcialby zeby bylo dobrze, zebysmy byli razem, ale chce sie teraz odciac zeby zatesknic, zeby do niego to dotarlo. Mnie rozrywa. Pytanie do panow kieruje glownie, czy cos bedzie z tego? Czy facet doceni po stracie? Czy to tylko kryzys spowodowany tym ze byl za granica i tam poczul sie wolny itp? Ciagle gadal o tej portugali, byl nia tak zafascynowany bardzo. Co mam robic? Czekac? Prosze o pomoc ;c
  10. Kamil10

    Adoracja mojej kobiety

    Moja dziewczyna chwali się jak to inni ją podrywają w pracy czy podczas spaceru. Zazdrosny jestem o nią i mówiłem jej że nie podoba mi się to lecz olała. Jest ode mnie starsza. Nie opowie mi jak to było tylko napisze lub powie: a wiesz ze facet mi dzisiaj powiedział jaka to jestem ładna i że chce się ze mną umówić. I tyle, nic więcej nie słyszę. Dzis mówiła że jak ona pakuje zamówienia (pracuje w restauracji) odczuwa wzrok na sobie innych facetów. Mówi mi to z takim zadowoleniem i uśmiechem na twarzy. Nie wiem co ja mam w takim momencie jej powiedzieć. Czuje się zdołowany, moja samoocena spada na dno i nie wiem co mam robić. Ostatnio poinformowała mnie sms-owo o tym że może być w ciąży bo zawsze miała mw 25-26 dnia okres i nigdy wcześniej ani później. Ja już myśląc o tym jak to będzie, że trzeba będzie sprzedać auto, wynająć mieszkanie, przygotować się na dziecko. Wspierałem ją, mówiłem że damy radę i niech się nie martwi bo jestem obok niej i będę. Będę starał się jak tylko mogę by żyło się nam jak najlepiej. Ona słuchała i tylko mówiła że boi się jak to biedzie. Mówiłem jej również o swoich obawach lecz olała. Dostała w 28 dniu i pisze mi o tym a ja radosny dzwonie do niej. Pierwsze połączenie nieodebrane, dobra dzwonie drugi raz i sam zakanczam. W tym czasie coś we mnie pękło i czułem zdołowanie. Czy tak naprawde coś ze mną jest nie tak, kocham ją lecz odczuwam jak odsuwam się od niej emocjonalnie.
  11. Argaol

    Powrót do byłej..?

    Witam wszystkich! Mam na imię Hubert mam 22 lata i jakiś czas temu zostałem porzucony przez kobietę. Byliśmy razem 3 lata ,wszystko było super ,plany na przyszłość ,wspólne mieszkanie itp. Bardzo dużo przeszliśmy. Ale zaczęło się psuć ,wyszło tak że mnie zostawiła. Wina jest po obu stronach (m.in. zdrada) ,ja widzę swój błąd a w zasadzie błędy i od tego czasu staram się być "lepszym" człowiekiem ,ogólnie rzecz biorąc bardzo się zmieniłem - z charakteru jak i z wyglądu. Kochalem ja nad życie ,nadal kocham ale to za chwilę. Po rozstaniu starałem się żyć normalnie ,łatwo nie było , tymbardziej że moi znajomi są typami którzy wolą zostać w domu nie imprezują. Ale poświęcali się trochę dla mnie i wychodziliśmy czy to na bilard czy jakąś imprezę za co im bardzo dziękuję. Wróciłem na siłownię ,już tak na poważnie - moja pasją można powiedzieć która rzuciłem dla niej. Robiło się normalnie. Fakt byłem samotny trochę ,nie poznałem nikogo nowego ale tłumaczyłem sobie że za wcześnie i nie chce się w nic pakować nieładnie mówiąc. Ona widziałem że zaraz po naszym rozstaniu miała następnego. I tu zaczyna się w zasadzie ta cała historia... Zaczelismy pisać znów że sobą i rozmawiać na razie przez telefon, doszło do tego że zerwała z tym chłopakiem czy ona z nią.. Już nie pamiętam nawet. Postanowiliśmy się spotkać raz, drugi. Później jakiś wypad do klubu ,tam pocałowalismy sie ,wszystko odżyło. Za kilka dni sprawy potoczyły się tak że wylądowaliśmy w łóżku... Spędzaliśmy więcej czasu razem ,dużo jej pomagałem. Mielismy jechać na Sylwestra razem do jej znajomych ,ale w końcu spędziliśmy go razem we dwoje w mieszkaniu ,odbyliśmy bardzo szczera rozmowę. Kocham ją, ona mi mówi że też mnie kocha i na pewno nie kłamie. Ale... I tego nie potrafię zrozumieć. Nie chcę się znów ze mną wiązać bo nie chce mnie znow ranić (?) , może jestem kompletnym kretynem ale bardzo się o nią staram. Każe mi czekać. Spotyka się ze znajomymi ,trochę imprezuje ,poznaje nowy facetów ale jak twierdzi to tylko koledzy i tylko kolegami zostaną i musi się upewnić że to ja jestem właśnie tym facetem. (?!) Mam bardzo mieszane uczucia co do tego. Tęsknię ,jestem często zazdrosny o nią ,myślę o nas jak o parze,ale nie wiem czy to nie jest po prostu chore.. Za bardzo się angażuje chyba. Proszę o pomoc.. PS Bardzo przepraszam za jakiekolwiek błędy ,ale piszę z telefonu i mam tu kochana autokorekte i mogłem coś przeoczyć. - bardzo prawdopodobne że nieomyslnie coś ominolem w całej tej "historii"..
  12. omorfia

    kocha czy nie kocha?haha

    witam:D wiem, ze to forum jest głównie dla panów i raczej osób dorosłych, bo z tego co widzę, tylko tacy się tu udzielają, ale piszę, bo chciałabym uzyskać opinię i jakieś rady także przechodząc do rzeczy;p spotykam się z chłopakiem o 4 lata starszym ode mnie, ma 19lat, nasza znajomość zaczęła się w wakacje, średnio spotykamy się raz w tygodniu, ale bywały i dłuższe przerwy niby wszystko okej, podobam mu się, gdy się spotykamy okazuje mi czułość, poznałam już jego rodziców, co prawda sam nie zaaranżował spotkania, tylko było ono przypadkowe, bo jego rodzice wrócili do domu jak jeszcze u niego byłam, jego mama nie była zachwycona faktem, ze jestem jego nowa koleżanka, no ale trudno i teraz po krótkim streszczeniu naszej relacji padają pytania: dlaczego potrafi milczeć przez kilka dni, czasami od jednego spotkania aż do drugiego, czy traktuje mnie poważnie, czy mu zależy, czy mam coś zrobić czy nie robić nic i po prostu czekać oraz jak interpretować jego zachowania? z góry dziękuje za każda odpowiedz, nie mam dużego doświadczenia z chłopakami, a w głowie mam kilka różnych scenariuszy i już nie wiem co o tym myśleć;p
  13. Wachu

    Nieuczuciowa kobieta

    Witam, poznałem jakiś czas temu kobietę marzeń, jest inna niż wszystkie, można powiedzieć że jest twarda. Jesteśmy w początkowym stadium związku i wszystko pięknie, ładnie, ale nie wiem co mam robić gdyż jest strasznie nie uczuciowa, traktuje mnie jak zwykłego kolegę z pracy, jestem chłopakiem bardzo wrażliwym i jak każdy potrzebuję tego uczucia. Mimo że się całujemy i wiele różnych rzeczy, jest to jednoznaczne z tym że nie jesteśmy tylko znajomymi to jednakże traktuje mnie w taki sposób, strasznie mnie to boli i nie wiem jak sobie z tym poradzić, mam jest coś powiedzieć? A może mam to zwyczajnie zignorować z oczekiwaniem i nadzieją na zmianę? Lubię takie twarde kobiety ale wszystko ma swoje granice i jednak chciałbym żeby była ona kobietą, że tak się wyrażę, chyba każdy domyśla się o co mi chodzi, wrażliwość i uczucie powinno być wrodzone w nich. Więc jeszcze raz, jak sobie z tym poradzić?