PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'trudny temat' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Forum dla mężczyzn
    • Mężczyźni, miłość i seks
    • Trudne tematy
    • Kobiety
    • Życie i problemy rodzinne
  • Styl życia
    • Menworld.pl
    • Moda i uroda
    • Zdrowie
    • Zakupy
    • Turystyka
    • Praca/Studia/Szkoła
  • Zainteresowania
    • Kultura
    • Militaria
    • Majsterkowanie
    • Polityka i finanse
    • Kuchnia
    • Inne zainteresowania
    • Gadżety
  • Sport
    • Sporty drużynowe
    • Sporty Walki
    • Kulturystyka i Fitness
    • Sporty motoryzacyjne
    • Rozmowy o sporcie
    • Bukmacherka
  • Wydarzenia
    • Polska i świat
    • Ciekawostki
    • Imprezy
  • Nowe technologie
    • Sprzęt
    • Gry
    • Internet
  • Motoryzacja
    • Rozmowy o Motoryzacji
    • Tuning
    • Jednoślady
    • Zakup Kontrolowany
  • Coś więcej
    • HydePark
    • Sprawy administracyjne
    • Giełda
    • Archiwum

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


Wiek


Lokalizacja

Znaleziono 3 wyniki

  1. cześć. postram sie streścić. Bardzo prosze o odpowiedzi. Mam problem moze mi pomożecie? A mianowicie zaczęłam sie spotykac na poczatku lutego z chlopakiem. Wyladowalismy u mnie po imprezie. Pozniej kontakt sie zaczal mocno zaciesniac, praktycznie widzielismy sie codzinnie. Spedzalismy ze soba coraz wiecej czasu. Problem numer jeden: byl w zwiazku. 12 lat nic ich nie laczylo kwiestia czasu. Nie potrafil tego zakonczyc. Zaczelam w koncu dopytywac. Powiedział, ze nie chce żebym sobie poszła. Wiec powiedziałam ze trzeba cos z tym zrobić. Pewnego wieczoru natknelismy sie na siebie w klubie on na jakiejs integracji z jej firmy. Zobaczyla, ze cos ze soba mamy wspolnego. W koncu powiedział jej kolejnego dnia. Ona go prosila zeby jej nie zostawił. po 2 tygodniach od tego zajscia. Wyprowadzil się. Mocno sie załamał. To jego pierwszy taki powazny związek. 12 lat nie w kij dmuchal. Ja chyba za szybko podeszlam do tematu "moj Ci on" poprosil o czas. Powiedzial, ze mu zalezy, ale nie potrafi tak wskoczyc od razu w drugi związek. Nie chce zebym byla zla, ze sie nie odzywa. Troche sie spielam, powiedzialam ze widocznie bylam mu potrzebna do jednego bla bla bla. Powiedział, ze nie chce mnie stracić. Ja na to z fochem zeby sobie szedl. Mial lzy w oczach. Na drugi dzien jak ochlonelam. Napisalam mu sms. ze rozumiem jego ze to trudne i ze potrzebuje czasu. Jak bedzie mial chec na spotkanie to niech da znac. Napisal, ze bardzo dziekuje za te slowa i jest mocno wgnieciony. Nastepnje napisal po dwoch dniach czy soe spotkamy. Spotkalismy sie normlanie wszytko. Mialam urodziny nie pamietal. Spedzilismy ze soba fajnie czas. Pozniej pojechal nad jezioro do rodziny sie wyciszyc. Lubi pobyc sam. Pozniej jakis slabszy kontkat. W weeknd pisalismy coś. W nocy rozladowal mi sie telefon przyszedl do mnie nad ranem pijany. Polozyl sie i spal. Reszte tego weekendu spedzilismy razem pojechalismy sobie nad jezioro. Chlopak byl rozbity widac bylo ze nie do konca dobrze z nim. Za kilka dni znowu spotkalismy sie. Wyciagnal mnie do klubu. Ja troche bylam zla ze wolal isc z kolegami najpierw na piwo niz spotkac sie ze mna. Nie powiedzialam tego ale jakby lekki foch i dokuczanie bylo. W tym klubie widzialam ze pisze dosc czesto na telefonie. w koncu zabralam mu ten telefon i zapytalam z kim pisze. Powoedzial ze z ta dziewczyna. Wiec ja na to: to pisz z nia a ja wychodze. Nie bede dalej brala udzialu w jakis trojkatach chorych. Po prostu nie wytrzymalam. Przeprosil powiedział, ze chowa telefon już. Nie ma zadnego trojkatu jestem tylko ja. Spedzilismy razem ta noc i dzien. On byl jakis nie obecny w dzien ciezko bylo z nim sie dogadac. Pyalam co jest nie odpowiadal. Pytalam czy chce pogadac. Nie chcial. Zapytalam czy moze jakis wypad nad morze. Powiedzial ze mozemy jechac. Ale jakos bez wiekszego przekonania. Ja zaczelam.szukac noclegu cos mi tam przytakiwal. W koncu powoedzialam ze najwyzej znajdziemy po drodze. Na kolejny dzien (piatek) szykowalam syna na kolnje. My mielismy jechac w sobote. Tylko ze jak ja zaczelam cos pytac czy widzimy sie ? to odpisal ze nie da rady dzis ze przeprasza. Wkurzylam sie bo myslalm ze sie umawialismy. W sobote mu napisalm. " Nie trzeba mnie zbywac wystarczy powoedzoec. Odpisał "Ja Cie nie zbywam" pozniej po naciskaniu go na rozmowe. Napisal mi ze na nic sie nie umawialasmy i ze chcial odpoczac od telefonu. To go zaczelam bombardowac.Nie wie jakie ja mam wyobrazenia co tej relacji. Ale na ta chwile halasu i cisnienienia ma dosc. Ze ja mu pisze ze ma wy...e a wcale tak nie jest. Juz mi tlumaczyl ze tak moze byc. Ze nie bedzie sie odzywal. A jest jakies dziwne cisnienie z mojej strony. napisalam mu i wytlumaczylam jemu ze chce z nim tylko pogadac. nic sie nie odezwal. Po przeczytaniu tej korespondencji z nim faktycznie go cisnelam i bylam dosc dokuczliwa. Nie jakos mocno ale dalo sie wyczuc. Napisalam dlugiego sms z przerosinamy. Wytlumaczylam moje zachowanie mocno przeprosilam i ucichlam. On sie nie odzywa od tygodnia. Nie wiem co mam z tym zrobic? poradzicie cos proszę.
  2. Keliwa women

    ciężki przypadek faceta ?

    Witam. Mam trudna sytuacje z facetem na którym mi cholernie zależy. A mianowicie poznaliśmy się w marcu. Ja wziełam od niego numer tel. po kilku dniach sie odezwałam, był zadowolony chociaż ciągle twierdził że jest nie podrywalny... ja uparta, mówiłam zostaw niech sie toczy..obydwoje tego tak naprawdę chcieliśmy, kontakt mieliśmy stały, ja twierdziłam ze do ołtarza go ciagnąc nie zamierzam a kawy możemy sie napić... zaczęliśmy sie spotykać... fajnie sie kręciło, widzielismy sie na weekendy, on zaczął mocniej zabiegać. Im bardziej w to wchodził tym bardziej sie wycofywał. Ja nie naciskałam. Pojechaliśmy na weekend nad morze i po tym weekedndzie mocno sie zbliżyliśmy. Po powrocie wróciliśmy do swoich mieszkań, po południu zadzwonił i powiedział ze nie musi jechać do pracy, że może się spotkamy. Więc ja na to,że możemy ale ja już bedę z synem więc może pójdziemy razem na jakiś lody. Usłyszałam "mała w co Ty mnie chcesz wkręcic?" opadłam mi szczęka powiedziałam, że chcesz sie spotkać ale ja będe z małym i zapytał jako kto on ma isc na te lody ? odpowiedziałam, że jako kolega. Nie poszedł z nami nie widziałam w tym problemu. nie to nie. przyjechał wieczorem jak mały spał i powiedział, że jakbyśmy nie byli nad morzem to już by sie do mnie nie odezwał, że jak będze chciał poznać malego to mi o tym powie. powiedziałam ze ja z niego tatucia robic nie chciałam tylko chciałam isc na lody nie raz z dzieckiem chodze na lody i ze znajomymi, to nie miało miec takiego znaczenia. Po prostu wypad na lody, zna nie jednego mojego kolege. przeszło mu uspokoił się. powiedziałam ze nie będę już więcej nic proponować skoro tak uważa. sytuacja juz była opanowana. kolejna sytuacja. pisalismy sobie na komunikatorze fajnie miło i przyjemnie... az nagle rozmowa naszła na temat ze jestem u niego w miejscowosci i na kawe zajade do jego mamy oczywiście to były żarty, posmialiśy sie, za chwile napisał mi ze mam jechać do niej tylko nic nie wspominać o dziecku,(mam 9cio letniego syna) ze nie była by zadowolona... zrobiło mi sie przykro, napisał mi jeszcze, ze on też kochał a dzieci nie ma. Ja na to mu napisałam żeby nie rozliczał mnie z mojego życia że ja mam syna i nie może teraz grzebać w mojej przeszlosci i przestał sie odzywac na 4 dni dopóki ja nie odezwałam się. Spotkaliśmy się Powiedział mi, ze pewnie dlatego jestem sama, bo nie chce nikogo do swojego zycia wpuscić. Powiedziałam, że cieżko jest znaleść kogoś wartosiowego a on taki dla mnie jest i że mi zależy na nim. Wszystko sie unormowało, poznał mojego syna. Wieczorem byliśmy u jego kolegi który zapytal czy jedziemy nad morze, Mój powiedział, ze nie jedziemy bo ja ide na komunie. A kolega to chyba razem idziecie? wiec mój na to , że ja go ne zaprosiłam. troche mnie zatkalo. powiedziałam, że to chyba za wcześnie, że Ty chyba nawet nie chcesz isć ze mna. on sie nic nie odezwał. po tygodniu namysłu zapytałam go czy pojdzie ze mną, ze syna już zna więc praktycznie najważniejsze za nim. Zrobił wielkie oczy pytał czy maly by chciał zeby poszedł wieć mały powiedział ze tak ze by chciał. Stwierdził ze musi się zastanowić i da mi odpowiedz na nastepny dzień. Dał powiedził ze to dla niego duzy stres i nie pódzie bo jak maly cos do niego tam powie ze ma spadać czy coś to nie będzie fajnie, że na wszystko przyjdzie pora. Mówiłam ze nie powie ze go lub chwile podyskutowaliśmy, nie chce to ne chce i juz. Dzien przed tym jak go zapytałam byliśmy na grilu u jego znajomych byliśmy na grilu wszystko ładnie pięknie... znowu sielanka, pisanie dzwonienie, coraz bardziej zaczynał sie otwierać czułam, że jesteśmy coraz bliżej... w piatek wracał z trasy, miał przyjechać do mnie jednak stanąl w korku i mówił ze obawia się, że sie dziś nie zobaczymy. Ja nie chciałam go naciskać żeby znowu nie bylo napisałam, że szkoda ale rozumiem przecież jest w pracy... jeżeli będzie chciał to niech wpada nawet w środku nocy bo sama jestem. popisaliśmy chwile on już zdąrzył wyjechac z korka, ale nic nie pisał ze przyjedzie do mnie tylko mówił ze rzeczy nie ma, że to że tamto że będzie po 24tej rano musi do pracy. więc ja na to... to ide do klubu. on odpisał "ok leć leć". za chwile zadzwoniła moja siostra chwile z nia pogadałam, pózniej napisałam mu jeszcze jakaś wiadomośc że jak dojedzie to niech sie odezwie. poszłam sprzatać on juz sie nie odezwał na kolejny dzien wstałam pojechałam do kolezanki on sie nie odzywał napisąłam wiadomośc nie wyswietlił, nie odzywał sie strasznie się przestraszyłam, że coś sie stało, zadzwoniłam nie odebrał, na jeden numer na drugi numer cisza. wieczorem po 21szej dopiero napisał mi sms. "nie chce mi sie z Toba gadać Twoja hipokryzja i cwaniactwo sięgnelo wczoraj maxa, po co piszesz ze tesknisz, ze usychasz z tesknoty a za chwile piszesz ze idziesz do klubu. nie chce mi sie z Toba gadać. Fajna z Cebie dziewczyna ale tylko jako kolezanka" zalamałam się, to był żart z tym klubem. zadzełam dzwonić jak warita nie odebrał napisąłam chyba z 30 sms z tlumaczeniem. Cisza. dopiero w czwartek napisałm kolejnego sms ze mi go brakuje. odpisał ze nic sie z tym juz nie da zrobić. Po czym poprosiłam o spotkanie spotkaliśmy sie niby pogodziliśmy, on chciał kolezenstwa, ja powiedziałam ze tak nie chce, stwierdził z emi nie zaufa ze go okłamałam z tym klubem, ale z minuty na minute zmieniał zdanie, że będziemy w stałym kontakcie, ze bedziemy pisać dzwonić że bedziemy sie spotykać. po chwili wyladowaliśmy w łózku.było jak nigdy. na nastepny dzien się znowu spotkaliśmy... zaczał coś mówić o tym gdzie był w hiszpani pokazał mi ze tam tak fajnie i w ogóle. a ja na to wiesz co nie dlugo mam urlop możę pojedziemy gdzies? on zapytał gdzie jak i w ogóle, zaczeliśmy troche drążyc ten temat. za chwile zapytał, czy sami powiedziałam ze z malym bo co ja z nim zrobie na tydzien? on ta to: "mówiłem Ci ze jestesmy tylko kolezenstwem"" jakbym w pysk dostała, powiedziałam a wczoraj to łózko to co to było. usłyszałam, że to byl bład, rozpłakałam sie powiedziałam ze ja go nie chce stracic namawialam zeby mnie nie zostawaił, ze mi naprawde zależy, jednym slowem rokleiłam sie i poniosły mnie emocje. Powiedziałam też ze to ja sie bardziej strałam o to żeby wyszło, zę był kontak z mojej strony większy bo on sie bał zanangażowania, a teraz mnie zostawia. Wyszedł z niemrawa miną, póżniej go przeprosiłam za te emocje. napisałam jeszcze chyba z2 wiadomosci, ostatnia była taka ze juz sie nie chce bardziej poniżac, ze już wie ze mi zależy i jak będzie chciał to mnie znajdzie. nic nie odzywał się. nic kompletnie. minał tydzien, godzina 5:30 rano sobota dzwoni jakis numer odbieram, słysze czesć (jego kolega) ze mój chce do mnie przyjsc, że jest pijany i chce do mnie przyjsc. Ja na to ze jestem z dzieckiem w domu i ze nie. po godzinie napuisalam sms zeby przyszedl. po dzien dzisiejszy cisza. juz minał miesiac. wczoraj rozmawiałam z jego kolega. napisał mi ze on mnienie traktował jak zabawke a ja sama wiem co sie wydarzyło. Pózniej napisał mi ze skoro do niego pisze to chyba go podrywam. A rozmaiwałam z nim cały czas na temat mojego troche mnie to zirytowalo. proszę napiszcie mi co sadzicie o tej relacji, czy da sie to jakoś naprawić. Facet jest wrazliwy i kiedys zdradzała go dziewczyna, bardzo go okłamywała niby jego miłość zycia, ale tez doszły mnie słuchy, że niigdy o żadnej kobiecie nie wyrażał sie tak dobrze jak o mnie nawet o tej swojej wielkiej miłości. Poradzcie coś proszę, bo ja nie moge przestać o nim myślec napisałam dzis do niego i nie odpisał.
  3. Jako, że kobiety często grupowo szukają sposobów na rozwiązywanie problemów jak najprościej pojedynczych osobniczek, to mężczyźni powinni pojąć, że nie może uchodzić zapijanie smutków w milczeniu za dowód męskości, której nie można im odbierać za wspólne doradzanie się w trudnych chwilach. Mężczyzną jest się w umyśle, a nie w opinie kobiet, które nie mogą ustalać co dowodzi bycia mężczyzną, bo pradawne metody kontroli mężczyzn przez kobiety nieświadomie do dziś są jeszcze zauważalne, a uznanie faceta naszej ery za chodzącą siłę roboczą, czy obronną nie może zostać pozbawione własnej woli przez koszmarne pomówienia, które uderzają w najczulszy punkt mężczyzn, jakim jest zarzucenie bycia kobietą, co jest absurdem i panowie tak samo jak panie powinni się zwierzać ze swoich problemów, zamiast kumulować magmę, jak wulkan, bo stare powiedzenie "co dwie głowy, to nie jedna" nie uchodziło nigdy za własność tylko i wyłącznie kobiet. Reasumując potrzebne jest takie forum, gdzie faceci od facetów będą czerpać pomysły na często proste w rozwiązaniu problemy na których po prostu nie mieliśmy szans dostać vademecym, bo ujmą w dzisiejszych czasach jest "żalić się". Zapijanie alkoholem, to modne było w erze mezozoicznej Mamy neta, webmasterów, opcje na nich takie jak ZAMKNIĘTE fora. Jak któraś śmieszkowa dowcipnisia się dostanie na takie forum to jedynie pod fałszywym imieniem. Wstydząc się mówienia otwarcie o problemach zbyt często posiłkujemy się sposobami skutecznymi w damskim świecie. Faceci też mają męskie sprawy. Taka kontrol bezowocna uwstecznia nasz gatunek i takie praktyki są reprymendy godne. Tak będzie lepiej. Też mamy możliwość rozmawiania tylko wśród swojej płci i warto by było zacząć gonić kobiety w tej kwestii, bo one już tak mają ten system udoskonalony, że mogą sobie swobodnie pozwolić na rozmowy o pazurkach. Imponowanie na siłę wiedzą szczątkową z motoryzacji, czy sportu który nas nie kręci, a chcemy być w barze, czy w robocie akceptowalni to dowód na małpi mózg u faceta. ch**a nam potrzebne dowody na bycie mężczyzną. Jak idziesz się odlać i widzisz ch**a zamiast pipy, to powinno każdemu wystarczyć. Hobby są różne, a ludzie drący się mimo woli "GoooooL" mocno się różnią zachowaniem od prawdziwych kibiców. Beka jak ch**. Niech idą lepiej w "jedynki pograć". Więcej luzu.