PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'związki' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Forum dla mężczyzn
    • Mężczyźni, miłość i seks
    • Trudne tematy
    • Kobiety
    • Życie i problemy rodzinne
  • Styl życia
    • Menworld.pl
    • Moda i uroda
    • Zdrowie
    • Zakupy
    • Turystyka
    • Praca/Studia/Szkoła
  • Zainteresowania
    • Kultura
    • Militaria
    • Majsterkowanie
    • Polityka i finanse
    • Kuchnia
    • Inne zainteresowania
    • Gadżety
  • Sport
    • Sporty drużynowe
    • Sporty Walki
    • Kulturystyka i Fitness
    • Sporty motoryzacyjne
    • Rozmowy o sporcie
    • Bukmacherka
  • Wydarzenia
    • Polska i świat
    • Ciekawostki
    • Imprezy
  • Nowe technologie
    • Sprzęt
    • Gry
    • Internet
  • Motoryzacja
    • Rozmowy o Motoryzacji
    • Tuning
    • Jednoślady
    • Zakup Kontrolowany
  • Coś więcej
    • HydePark
    • Sprawy administracyjne
    • Giełda
    • Archiwum

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


Wiek


Lokalizacja

Znaleziono 5 wyników

  1. Zwracam się do was głównie Panowie z zapytaniem o to czy warto sobie jeszcze nim zawracać głowę. Poznałam Darka na imprezie jakieś 2 lata temu. Podobaliśmy się sobie, flirtowaliśmy, od czasu do czasu pisaliśmy. Wtedy nie byłam jakoś nim zajawiona, ale lubiłam go. Był sympatyczny, otwarty, z poczuciem humoru, nieco nonszalancki, towarzyski i imprezowy. Nie widzieliśmy się parę miesięcy. Po tym czasie zobaczyłam, że ma inną dziewczynę, co nie przeszkadzało mu, żeby ze mną flirtować. Okazało się, że spotykają się kilka tygodni i z jego tonu wypowiedzi wywnioskowałam, że nie traktuje jej poważnie. Odezwał się do mnie miesiąc później i umówiliśmy się. Mówił, że z tą Anią to wszystko skończone, bo była zazdrosna, podejrzliwa i histeryczna. Zaczęliśmy się spotykać. Nie obyło się bez płaczu Ani, ale z czasem dała sobie spokój. Problem tkwił w Darku, ponieważ często wspominał o niej w sposób prześmiewczy, przedrzeźniający, a jednocześnie mówił, że ma do niej sentyment. Nie ufałam mu od samego początku. Często wyjeżdżał za granicę ( sam lub z kumplami ), nadużywał alkoholu, był podejrzliwy i zazdrosny o wszystkich moich kolegów. Gdy pytał mnie o to jak mi idzie w pracy miał na myśli czy pracują ze mną jacyś fajni faceci. Po każdej imprezie było obgadywanie wszystkich chłopaków, którzy ze mną rozmawiali, a celowe prowokacje mające sprawić, żebym to ja była o niego zazdrosna. Będąc za granicą pisał do mnie, aby się zorientować czy przypadkiem kogoś nie poznałam. Bywało, że nawet jak wyszłam z koleżanką czy zbyt długo rozmawiałam przez telefon to go to irytowało. Oczywiście nie pozostawał mi dłużny. Gdy rozmawiałam z jakimś kolegą robił wszytko, aby trzymać mnie od niego z daleka. Był taki kryzysowy moment, że zostawił mnie na imprezie, czego nie mogłam mu darować. Gdy zaczęłam mu to wypominać uznał, że zrywa ze mną, bo przed chwilą stwierdził, że przestał coś do mnie czuć. Przez pierwszy tydzień byłam roztrzęsiona, powiedziałam, żebyśmy dali sobie na wstrzymanie i wrócili do rozmowy innym razem. Udało nam się porozmawiać. On jak zwykle wygłupiał się i udawał, że niewiele go obchodzi. Dopiero widząc, że jestem stanowcza i gotowa odejść zmiękł i wyznał, że mu zależy. Było przez jakiś czas dobrze. W końcu wyjechał na dłużej do Stanów. Wyjeżdżając żartował sobie nawet, że jego koleżanki mnie szpiegują i donoszą mu o wszystkim, gdy tymczasem on się dobrze bawił i imprezował. W końcu nie wytrzymałam i wytknęłam mu to wszystko. Wtedy on urwał ze mną kontakt nie tłumacząc czy się obraził czy to należy uznać za rozstanie. Rozpaczliwie próbowałam się do niego dodzwonić, ale nie odbierał, ignorował moje wiadomości. Nie odzywał się kilka tygodni. Po jego powrocie zdecydowałam się to zakończyć. Gdy wrócił oznajmiłam mu, że mi na nim zależy, ale jest nam zwyczajnie nie po drodze. Starał się robić dobrą minę do złej gry udając, że niewiele go to obchodzi, ale widziałam smutek w jego oczach - często odwracał wzrok, wychodził do toalety. Chyba nie spodziewał się takiej reakcji z mojej strony. Póki co mija trzy tyg jak nie mamy kontaktu ze sobą. Trochę mi zajęło, żeby dojść do siebie. Zastanawia mnie tylko czy on się jeszcze odezwie, czy w ogole warto jeszcze w niego inwestować i czy jest szansa, że się zmieni.
  2. Hej, Od razu powiem, że mam 21 lat. Mój problem polega na tym, że ponieważ jestem introwertyczką, nie potrafię mówić otwarcie o swoich uczuciach i nie potrafię wejść z nikim w relację. Od dziecka zakochiwałam się nieszczęśliwie i nigdy nie potrafiłam zbliżyć się do chłopaków, w których się kochałam. Po prostu kiedy czuję do kogoś tak silne uczucia, paraliżuje mnie lęk przed jego oceną, krytyką, co on pomyśli. Wygląda na to, że mam dosyć niskie poczucie własnej wartości i czuję zawsze, że trochę nie zasługuję na niego. Możecie powiedzieć, że jestem jeszcze młoda i wszystko przede mną, ale ja obawiam się, że jeśli czegoś nie zmienię w sobie, to całe życie będzie tak samo. Mijają kolejne lata, a ja wciąż jestem samotna. Byłam w życiu tylko przez chwilę z jednym chłopakiem, który był starszy ode mnie o 11 lat, ale szybko zdałam sobie sprawę, że taki związek nie ma sensu i nasze doświadczenie, nasze światy są zbyt inne, częściowo przez różnicę wieku, ale też przez różnicę w pryiorytetach życiowych i zainteresowaniach. Być może winą tego, że jestem samotna jest w dużym skrócie to, że: mam duże oczekiwania wobec partnera (mam pewne wyobrażenie, "ideał", bo ci w których się zakochuję są przeważnie podobni w niektórych cechach do siebie). W dodatku jestem osobą introwertyczną, nie lubię przebyważ w dużej grupie ludzi, nie chodzę na imprezy, żyję swoimi pasjami (góry, podróże, wspinaczka, muzyka, książki, filmy, rysowanie itd.). I zwyczajnie szukam kogoś, kto podzielałby moje pasje, kto rozumiałby mnie całkowicie. I gdy już taką osobę znajduję, gdy czuję że jesteśmy prawdziwymi bratnimi duszami i moglibyśmy rozumieć się w lot... Wtedy okazuje się, że nie potrafię w żaden sposób nawiązać z nim relacji. Boję się do niego odezwać. Gdy siadam obok, serce wali mi jak oszalałe ze emocji, ręcę zaczynają mi sie trząść, a jak chcę się odezwać, to mam czasem pustkę w głowie. Zapominam podstawowych słów, imion, jąkam się. I jeszcze bardziej stresuje mnie, co on wtedy sobie o mnie pomyśli? I tak nakręca się to błędne koło. Przechodząc do rzeczy - bardzo podoba mi się chłopak ze studiów, z wyższego rocznika. Właściwie to mało powiedziane - oszalałam na jego punkcie, myślę o nim dzień i noc... Widujemy się sporadycznie na uczelni. W dodatku on również jest dość nieśmiały. Więc próbuję do niego zagadywać na Facebooku, pod każdym możliwym pretekstem. Raz po takiej dłuższej rozmowie odważyłam się spytać, czy nie chciałby się kiedyś spotkać i pogadać poza facebookiem. On powiedział "kiedyś, czemu nie, ale w ten weekend mam mnóstwo nauki". Od tego czasu nie poruszałam ponownie tematu, nie chcąc go napastować. Piszemy wciąż czasami do siebie. Ale jednocześnie każdego dnia bardzo chciałabym spytać go znów. Zaproponować jakieś wspólne wyjście. Ale nie wiem zupełnie jak, żeby go nie zrazić do siebie. Boję się najbardziej, że on mi odmówi albo wręcz zacznie mnie unikać, bo może nie jest mną zainteresowany... Faceci, liczę na wasze rady Co powinnam zrobić? Czy powinnam jasno przedstawić sytuację i zapytać go znów o spotkanie? Bo wiem, że z jego strony nigdy się tego nie doczekam... Albo w ogóle go nie interesuję albo jest na to zbyt nieśmiały...
  3. Cześć, chciałbym napisać co mnie dręczy zwięźle krótko i na temat bez zbędnych informacji. Problem jest następujący, otóż miesiąc temu wraz z najlepszym kumplem poznaliśmy dwie nowe koleżanki, nazwijmy je A i B (wiem, kreatywnie ) z początku dziewczyna B podobała mi się bardziej niż A bo po prostu jest trochę ładniejsza, mój przyjaciel wyznał mi, że w sumie dwie mu się podobają ale po czasie ( może krótkim bo miesiąc ,ale jak jednak paręnaście godzin razem spędzamy, dziennie...) stwierdziłem, że ta kobieta A bardziej mi się podoba, zauważyłem, że interesuje się tymi samymi rzeczami co ja, jest taka cicha, spokojna ale zarazem nie jest "sztywniakiem" 2tygodniach uznałem, że chyba się zakochałem, po mimo, że najpierw kobieta B mi się podobała, to po czasie kiedy poznałem trochę charakter tej A zaczęła mi się niezmiernie podobać, wręcz przyciągać, co gorsza nie tylko mnie, ale również mojego kumpla... który jest wstydliwy i nie ma... żadnego, doświadczenia z kobietami, w sumie jak na 18lat to też dużego mieć nie może ale bądźmy szczerzy, wiele ludzi w tym wieku ma już swojego partnera, niektórzy nawet drugiego... on chyba jeszcze (do tej pory) nie spotkał tej kobiety która by zawróciła mu w głowie, niestety chyba spotkał, co gorsza razem spotkaliśmy - te samą. Jeżeli chodzi o nasze relacje co do dziewczyn, to wydaje mi się, że ja mam lepsze, zauważyłem, że więcej czasu ja z nią przebywam ( A) i nasze relacje są o wiele lepsze, częste spoglądania, uśmieszki,zagadania itd... po samym spojrzeniu widać, że ona mnie darzy nie tyle innym uczuciem, ale może bardziej mnie lubi, po prostu to zauważyłem, myślę, że każdy potrafiłby to zauważyć, po mimo tego, że udają niedostępne doskonale widzę jak się zachowuje w stosunku do mnie kobieta A (heh.. śmieszne te nazwy... ) wiem, że w sumie dziwnie to napisałem, jakoś tak - nie wiem? chaotycznie, ale mój tryb życia ( nauka 11/24h ) mnie wyniszcza, w maju mam maturę którą muszę zdać na powyżej 85% (matma,fizyka,angielski + chemia) w sumie dziwnie się czuje pisząc o tym, jak takie 10letnie dziecko które nie wie co zrobić, ale muszę to gdzieś z siebie wygarnąć... najgrosze zostawiłem na koniec, o tym, że mojemu kumplowi podoba się również ta dziewczyna A dowiedział się pewien chłopak który nie za bardzo darzy mnie sympatią, ale za to lubi mojego kumpla, co gorsza ten chłopak zna te dziewczyny od bardzo dawna co za tym idzie? coś czuje, że polecą jakieś zdania na mój temat za plecami... Wiem, że ta dziewczyna jest tą kobietą z która chciałbym dzielić swoje marne życie, nigdy jeszcze nie czułem się tak dobrze w czyimś towarzystwie, może to się wydawać głupie ale gdy z nią przebywam czuje się jakbym przebywał w towarzystwie mamy, tak bezpiecznie, bez krępacji, jakbym znał ją od zawsze... jak myślicie, w skali od 1-10 jak bardzo jestem w czarnej ... ? Nie chce tracic przyjaciela, ale ta kobieta... jest niesamowita.. powstrzymuje się żeby do niej coś napisać, jak ona napiszę/ja - powstrzymuje się żeby sprowadzić rozmowę na inny tor, po przecież kumpel... Myślę, że muszę z kimś poważnie porozmawiać, a potem... spróbować, przeżyłem trudne sytuacje w moim życiu pomimo młodego wieku... rodziny się nie wybiera (ojca) chcę spróbować, po mimo wszystko... ale nie wiem w sumie co mam robić,niby wiem ale z drugiej strony nie wiem... co według was powinienem zrobić?
  4. mgrprosiopomoc

    Proszę o pomoc

    Dzień dobry, Zdaję sobie sprawę, że wątek może wiązać się ze sceptycznym nastawieniem z Waszej strony, ale proszę o pomoc. Staram się zgłębić podejście kobiet i mężczyzn do związków intymnych. Dla Was to kilka poświęconych minut, dla mnie pomoc w pracy naukowej. Jeśli nie masz ochoty, masz prawo zignorować moją prośbę Jeśli jednak chciałbyś pomóc, wklejam link do całkowicie anonimowej ankiety. Pozdrawiam! https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeYtJ52bJsMcgm2KUh0TeunDFaem0u4je1bYoCWhfIxpXU6JQ/viewform
  5. tomektom

    Jak ją do siebie przekonać?

    Zależy mi na znajomości z pewną dziewczyną bo jest inna niż wszystkie. Jest bardzo atrakcyjna ale widać, że ma też coś w głowie. Z charakteru też mnie kręci. Jest mocno oporna na moje próby flirtu. Taka twarda sztuka. Powiedziała, że rzadko wierzy w słowa mężczyzn bo obserwuje ich zachowania i wie jak to jest i że niejeden już próbował ją zaciągnąć do łóżka jak znajomość była świeża. Wkurza mnie to bo przez innych typów potem każdy facet jest uważany za r*chacza. Jestem z reguły cierpliwy i często do niej piszę na fb żeby się do mnie przekonała.