PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Blackhawk

Andrzej Gołota

Rekomendowane odpowiedzi

Andrzej Gołota urodził się i wychował w Warszawie. W wieku 13 lat rozpoczął uprawianie boksu w stołecznej Legii, dla której zdobył czterokrotnie tytuł mistrza Polski seniorów w wadze ciężkiej (do 91 kg). Znakomite warunki fizyczne (194 cm), siła, szybkość i dobre wyszkolenie techniczne sprawiły, że Gołota zaczął odnosić duże, międzynarodowe sukcesy już jako junior. W 1985 roku, zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Świata Juniorów. W finale, Polak zmierzył się z Kubańczykiem, Felixem Savonem, który w drugiej rundzie trafił go bardzo mocnym ciosem i Gołota został poddany przez trenera, Czesława Ptaka. Pomimo protestów 17 letniego Gołoty, decyzja ówczesnego trenera kadry juniorów była słuszna i uchroniła utalentowanego Legionistę przed nokautem. Jak pokazała przyszłość, blisko dwumetrowy Savon udowodnił destrukcyjną siłę swoich uderzeń wielokrotnie, zdobywając pięciokrotnie tytuł mistrza świata seniorów i dwukrotnie tytuł mistrza olimpijskiego.

W 1986 roku, Gołota stanął na najwyższym podium Mistrzostw Europy Juniorów, a w kolejnym roku wywalczył swój pierwszy tytuł mistrza Polski seniorów w kategorii ciężkiej. W tym samym roku, wziął też udział w Mistrzostwach Europy seniorów, ale odpadł w ćwierćfinałach. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Seulu (1988 r.), 20 letni, Gołota wygrał na punkty dwie walki i był na najlepszej drodze do finału, gdy w pojedynku półfinałowym z Koreańczykiem, Hyun Man Baikiem doznał rozcięcia łuku brwiowego i musiał wycofać się z walki, zdobywając ostatecznie brązowy medal. Była to duża strata polskiego boksu, gdyż pod nieobecność Kubańczyków w Seulu, w tym bardzo groźnego, Felixa Savona, Gołota miał niewątpliwą szansę walki o złoty medal, który zdobył Amerykanin, Ray Mercer.

W 1988 roku, trener kadry narodowej, Andrzej Gmitruk oraz trener klubowy Gołoty, Janusz Gortat zauważyli, że ich podopieczny zmienia się na niekorzyść. Dotychczas niezwykle pracowity, ambitny i zaangażowany w karierę bokserską, Gołota zaczął przebywać w podejrzanym towarzystwie. Tak dobrze zapowiadający się sportowiec wdawał się regularnie w poza ringowe awantury, a tuż przed olimpiadą w Seulu znana stała się sprawa bójki w warszawskim klubie Park. Po jej zakończeniu, Gołota oraz pięciu bramkarzy trafiło do szpitala, z różnego rodzaju obrażeniami.

5 maja tegoż roku, podczas zgrupowania reprezentacji narodowej w Włocławku, Andrzej Gołota wraz z kolegami z kadry, Robertem Cibą i Zbigniewem Góreckim wdali się w dwie awantury w lokalnych dyskotekach. Jedna z nich okazała się na tyle poważna, że sprawa trafiła później do sądu.

W 1989 roku, Gołota zdobył trzeci już tytuł indywidualnego mistrza Polski w wadze ciężkiej oraz wziął udział w Mistrzostwach Świata, z których nie przywiózł jednak żadnego medalu. W 1990 roku, po zdobyciu kolejnego tytułu mistrza Polski w wadze ciężkiej, który jak się okazało był jego ostatnim tytułem wywalczonym w boksie amatorskim, Gołota został oskarżony przez Sąd Wojewódzki we Włocławku o rozbój przy użyciu niebezpiecznego narzędzia. 28 grudnia, wydano z nim list gończy, ale do tego czasu Gołota zdążył zdobyć wizę amerykańską i wyjechał do USA.

Były olimpijczyk zamieszkał w Chicago wraz ze swoją przyszłą żoną, Mariolą, ale początki jego życia w Ameryce nie należały do łatwych. Nie znający wówczas angielskiego, Gołota imał się różnych, dorywczych prac oraz opiekował się wkrótce narodzoną córeczką, Olą. Gołota rozważał karierę kierowcy TIR`a, ale ostatecznie został namówiony na spróbowanie sił w boksie zawodowym i rozpoczął treningi w Windy City Gym w Chicago. Właściciel klubu, Bob Donnell stał się jego nieoficjalnym menedżerem.

7 lutego 1992 roku w Milwaukee, Andrzej Gołota zadebiutował na zawodowym ringu i pokonał przez techniczny nokaut w 3 rundzie, Roosevelta Shulera, a do końca roku wygrał 7 kolejnych walk. W połowie 1993 roku, polskim pięściarzem zainteresował się jeden z najsłynniejszych i najbardziej wpływowych menedżerów, Lou Duva, związany z czołową w USA grupą promotorską, Main Events. Z bilansem stoczonych walk, 10-0 (8 KO), Gołota rozpoczął treningi pod wytrawnym okiem, Duva`y i jego asystenta, Rogera Bloodwortha, którzy włożyli dużo wysiłku w przestawienie Polaka ze sztywnego europejskiego stylu walki na ten charakterystyczny dla boksu zawodowego. Gołota startujący jako amator w kategorii do 91 kg, pracował w tamtym czasie mocno nad wzmocnieniem się fizycznym, aby sprostać olbrzymom, ważącym sporo ponad 100 kg.

Gołota walczył regularnie, nie tylko jak poprzednio w okolicach Chicago, ale również w Atlantic City i Las Vegas, zdobywając coraz więcej doświadczenia i aklimatyzując się w zawodowej wadze ciężkiej. Punktem przełomowym w jego karierze był pojedynek z Samsonem Pouhą. 16 maja 1995 roku w Atlantic City, ważący ponad 105 kg, Polak stanął w ringu naprzeciwko pięściarza, uważanego za najmocniej bijącego, młodego ciężkiego. Mierzący ok. 180 cm wzrostu i ważący ok. 131 kg, Pouha stoczył z Gołotą niezwykle emocjonujący pojedynek, w trakcie którego z obu stron padały straszliwe petardy. Gołota był w pewnym momencie na krawędzi nokautu. Wówczas po raz pierwszy i nie ostatni w jego karierze pokazał, że dla wygranej jest gotów zrobić wszystko. Podczas klinczu, zamroczony Gołota ugryzł Pouhę w szyję, ratując się przed nokautem. W przeciwieństwie do kamer ustawionych wokół ringu, sędzia nie zauważył tego incydentu i walka potoczyła się dalej. Po odzyskaniu sił, Polak rozpoczął regularne bombardowanie przeciwnika, któremu dały się we znaki zwłaszcza mocne ciosy Gołoty na korpus. Pouha znalazł się pięciokrotnie na deskach i Gołota wygrał przez TKO w 5 rundzie.

Niezwykle brutalna, ale zwycięska walka Gołoty z samoańskim puncherem sprawiła, że stał się postrzegany jako nieoczekiwana, wschodząca gwiazda wagi ciężkiej. Fachowcy zaczęli doceniać dobre wyszkolenie techniczne Polaka, zaskakującą jak na dużego i ciężkiego, szybkość, "twardą" szczękę oraz mocny cios.

Kolejnym istotnym etapem dla profesjonalnej kariery, Gołoty był jego pojedynek z Amerykaninem, Danellem Nicholsonem, który stoczył podczas olimpiady w Barcelonie (1992), wyrównany pojedynek z postrachem ringów amatorskich w wadze ciężkiej, Felixem Savonem.

Nichollson był utalentowanym, dobrym technicznie pięściarzem o podobnych do Gołoty, warunkach fizycznych. Jego trenerem był słynny Emmanuel Steward, wychowawca wielu mistrzów świata, m.in. Thommasa Hearnsa.

Do walki doszło 15 marca 1996 roku w Atlantic City, w obecności ponad 3 tysięcy polskich kibiców. Andrzej Gołota pokazał sporą już klasę bokserską, metodycznie rozbijając Nichollsona z rundy na rundę. W pewnym momencie walki, Amerykanin znalazł się na deskach, po uderzeniu Gołoty ... z głowy ! Był to ewidentny faul, za który Polak mógł być i powinien był być zdyskwalifikowany. Tak się jednak nie stało i ostatecznie Gołota wygrał przez nokaut techniczny w 8 rundzie. Po tym kolejnym, jawnym, nieprzepisowym zachowaniu, Polak zaczął zyskiwać w USA reputację nieczysto walczącego boksera.

Po tej walce, do trenera Polaka zadzwonili przedstawiciele telewizji HBO, którzy znaleźli się w niezręcznej sytuacji. Zdemolowany, Nichollson miał być przeciwnikiem byłego mistrza świata, Riddicka Bowe. Lou Duva wykorzystał ten zbieg okoliczności i zaproponował szefom HBO, że Gołota zastąpi Nichollsona i zmierzy się z Bowe. Tak też się stało.

11 lipca w słynnej, nowojorskiej Madison Square Garden, 28 letni Gołota spotkał się w 10 rundowym pojedynku z Riddickiem Big Daddy Bowe. Nieco wyższy i cięższy Amerykanin, zdobył jako amator, srebrny medal olimpijski w kategorii super ciężkiej (1988), a w listopadzie 1992 roku, pokonał jednogłośnie na punkty Evandera Holyfielda, zdobywając tytuł zawodowego mistrza świata wagi ciężkiej. W rok później, Bowe stracił tytuł, przegrywając walkę rewanżową z Holyfieldem, ale w listopadzie 1995 roku, znokautował The Real Deal Holyfielda w ich trzecim pojedynku.

Pomimo powrotu na ring po kilkuletniej przerwie, byłego mistrza świata, Mike'a Tysona, Riddick Bowe był w tamtym czasie uważany przez wielu fachowców za najlepszego boksera wagi ciężkiej na świecie.Big Daddy był silnym, szybkim i bardzo dobrze wyszkolonym pod względem technicznym pięściarzem, dysponującym dużym doświadczeniem. W przeciwieństwie do większości wysokich i ciężkich, potrafił on również świetnie walczyć w półdystansie, dzięki czemu dawano mu duże szanse w ewentualnym starciu z Mike`iem Tysonem. Dodatkowym atutem Bowea była obecność w jego narożniku, Eddie Futcha, legendarnego trenera, uważanego za doskonałego stratega, potrafiącego doprowadzić swoich podopiecznych do zwycięstwa. Jedynym chyba, ale poważnym mankamentem Amerykanina był brak samodyscypliny, sprawiający, że w okresie między przygotowaniami do kolejnych walk, oddawał się obżarstwu i przybierał znacznie na wadze.

Będący zdecydowanym faworytem, Bowe zlekceważył Gołotę i wszedł do ringu w Madison Square Garden, słabo przygotowany pod względem kondycyjnym. Ku wielkiemu zdziwieniu fachowców i radości licznie przybyłych kibiców polskich, Gołota udowodnił, że nie tylko może być równorzędnym pięściarzem, ale również, że może go pokonać na punkty, a nawet znokautować. Riddick Bowe oczekiwał łatwego zwycięstwa i był zupełnie nieprzygotowany na twardy opór ze strony Polaka, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Po sześciu rundach, Gołota wygrywał trzema punktami, pomimo tego, że karnie odebrano mu dwa punkty za uderzenia poniżej pasa. W siódmym starciu, Bowe był na krawędzi nokautu i wtedy stało się coś, czego nikt nie przewidział. Gołota został zdyskwalifikowany za kolejne uderzenia poniżej pasa, a w ringu i poza nim doszło do niebezpiecznych zamieszek, w wyniku których rannych zostało 12 kibiców i 10 policjantów. 14 uczestników zajść, w tym kilku ludzi z otoczenia Riddicka Bowe, zostało aresztowanych, a 75 letni, Lou Duva znalazł się w szpitalu, po tym jak zasłabł w ringu. Sam Gołota, którego uderzono w głowę, krótkofalówką, również potrzebował pomocy lekarskiej, gdyż jego rozcięcie wymagało założenia ośmiu szwów.

Pomimo pierwszej, teoretycznej przegranej na zawodowych ringach, Gołota znalazł się w centrum uwagi całego świata, nie tylko sportowego. Jego nazwisko pojawiło się na pierwszych stronach gazet, a on sam zaczął być rozpoznawany na ulicach w USA. Popularność Gołoty wzrosła tak bardzo, że zaproszono go do wzięcia udziału w kilku talk showach, a nawet zaproponowano mu rolę w filmie akcji, Dzień Szakala, z udziałem Bruce`a Willisa i Richarda Gere`a.

W Polsce, Gołota stał się w tempie błyskawicznym niemalże bohaterem narodowym, przyjmowanym nawet przez prezydenta Kwaśniewskiego, choć jak się okazało kilka lat później, uwielbienie i zaszczyty, jakimi obdarzani są idole zamieniają się często w nienawiść i pogardę.

Kontrowersyjne okoliczności wokół walki Bowe vs Gołota sprawiły, że postanowiono zorganizować pojedynek rewanżowy. 14 grudnia tego samego roku w Atlantic City, obaj pięściarze stanęli przed swoją ponowną szansą. Bowe chciał odzyskać nadszarpniętą reputację, a Gołota miał pokazać, że jego zwycięski pojedynek z Amerykaninem do momentu dyskwalifikacji, nie był przypadkiem. Gołota obiecał przed walką, że będzie walczył czysto, a Bowe po raz pierwszy od dłuższego czasu nie wszedł do ringu otłuszczony.

Bowe vs Gołota II okazał się ponownie niezwykle dramatycznym widowiskiem i pokazem boksu na najwyższym, światowym poziomie. Niestety ponownie doszło do wzajemnego faulowania się. Riddick Bowe miał zawsze reputację boksera, lubiącego stosować niedozwolone metody, typu uderzenia w tył głowy i poniżej pasa.

Po tym jak Bowe znalazł się na deskach w drugiej rundzie, po uderzeniu z prawej ręki Polaka, wstał i uderzył go głową w rozcięty łuk brwiowy. Gołota odpowiedział tym samym i został ukarany odjęciem punktu. W czwartej rundzie, na deskach wylądował tym razem Gołota, po serii mocnych uderzeń Amerykanina. Gdy podniósł się, uderzył Bowe poniżej pasa i sędzia ringowy zdecydował się na odjęcie mu drugiego punktu, a Bowe`owi dał 50 sekund wypoczynku.

Od piątej rundy, Gołota niemal całkowicie dominował w ringu i posłał Bowe`a po raz drugi na deski. W kolejnych starciach, były mistrz świata słaniał się i balansował nieustannie na krawędzi nokautu. Gołota nie był jednak w stanie zakończyć walki przed czasem i być może sfrustrowany tą sytuacją zrobił to, czego obawiano się najbardziej. Stracił kontrolę nad sobą i w dziewiątej rundzie, zadał kilka bardzo mocnych uderzeń poniżej pasa, po których Bowe osunął się na deski. Tym razem, sędzia Eddie Cotton nie zawahał się i zdyskwalifikował Gołotę, który pomimo odjęcia punktów prowadził wysoko u wszystkich sędziów punktowych: 75:71, 75:73, 74:72. Trenerzy Polaka byli zrozpaczeni takim zakończeniem walki. Gołota był wyraźnie lepszym, skuteczniejszym pięściarzem i od pewnego zwycięstwa dzieliła go zaledwie jedna runda.

Po drugiej przegranej oficjalnie, choć w rzeczywistości wygranej do momentu dyskwalifikacji, walce rozgorzały w prasie sportowej w USA oraz w Polsce dyskusje na temat postawy Gołoty w ringu. Z jednej strony, fachowcy doceniali dużą klasę sportową Polaka, który potwierdził swoją przynależność do ścisłej czołówki światowej w wadze ciężkiej, a z drugiej zastanawiano się nad przyczyną jego samo destrukcyjnego zachowania. Jedni tłumaczyli je zwykłą głupotą Gołoty, a inni jego słabą psychiką, która nie wytrzymała presji, jaka towarzyszy pojedynkom na szczycie. Jakakolwiek była prawda, dalsza kariera Gołoty na zawodowych ringach stanęła pod znakiem zapytania.

Lou Duva postanowił dać swojemu podopiecznemu kolejną, wielką szansę i podpisał kontrakt na walkę Gołoty z Lennoxem Lewisem, o tytuł światowy organizacji WBC. Do walki doszło 4-go października 1997 roku w Atlantic City i jej przebieg był ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich. Lewis znokautował letargicznie zachowującego się, Polaka już w pierwszej rundzie. To nie był ten sam zawodnik, który bombardował Riddicka Bowe, rok wcześniej. Nawet podczas wejścia do ringu wydawał się być nieswój i spięty. Jaka była tego przyczyna ? Według niektórych był to efekt działania lekarstwa, które podano Polakowi przed walką, aby uśmierzyć ból kolana. Wielu twierdzi jednak, że Gołota po prostu nie wytrzymał psychicznie ciężaru walki o mistrzostwo świata z Lewisem, dysponującym nokautującym uderzeniem.

Po prestiżowej porażce z Brytyjczykiem, obóz Gołoty podjął próbę odbudowania kariery Polaka i odzyskania reputacji groźnego fightera, który wysłał Riddicka Bowe na bokserską emeryturę. W 1998 roku, Gołota wygrał cztery walki, a ostatnia z nich, pojedynek z byłym mistrzem świata, Amerykaninem, Timem Whiterspoonem miał miejsce we Wrocławiu. W obecności wielotysięcznej widowni, zgromadzonej w Hali Ludowej, Andrzej Gołota dał pokaz skutecznego boksu i po dziesięciu rundach, wypunktował jednogłośnie Whiterspoona.

W 1999 roku, Gołota wydawał się być na najlepszej drodze do powrotu na szczyt wagi ciężkiej. Po dwóch, kolejnych zwycięstwach, m.in. z Quinnem Navarre we Wrocławiu, Gołota stanął 20-go listopada w Atlantic City do walki z Michaelem Grantem. Blisko dwumetrowy Amerykanin był reklamowany od pewnego czasu jako przyszły mistrz świata i najbardziej obiecujący, młody ciężki. Konfrontacja z Grantem była nieoficjalną walką eliminacyjną, której zwycięzca miał zmierzyć się z Lennoxem Lewisem o tytuły światowe trzech najważniejszych organizacji: WBC, WBA i IBF.

Walka okazała się kolejnym dramatem Gołoty, będącego o krok od wielkiego zwycięstwa. W pierwszej rundzie, Polak posłał Granta dwukrotnie na deski i tylko gong uratował go przed nokautem. Amerykanin wykazał się jednak hartem ducha i przetrwał kolejne rundy, choć Gołota udowodnił, że jest znacznie lepszym bokserem. Wygrana Polaka była niemalże pewna, gdy w drugiej minucie ostatniej rundy, Grant trafił Gołotę mocnym prawym sierpowym. Polak cofnął się kilka kroków w stronę lin, a wtedy Amerykanin doskoczył do niego, zadając uderzenie za uderzeniem. Po jednym z nich, Gołota znalazł się na deskach, ale szybko wstał i przytomnym wzrokiem spojrzał na sędziego. Ten zadał rutynowe w takich sytuacjach pytanie, Chcesz dalej walczyć ?. Gdy Gołota nie odpowiedział ani tak, ani nie, sędzia ringowy przerwał walkę i ogłosił Granta, zwycięzcą. Nie na wiele się Amerykaninowi zdało to przypadkowe zwycięstwo, gdyż wiosną następnego roku, został znokautowany w drugiej rundzie przez mistrza świata, Lennoxa Lewisa.

Pomimo licznych, krytycznych głosów, domagających się od Gołoty wycofania z boksu, Polak kontynuował karierę, próbując ratować resztki dawnej reputacji. Po walce z Grantem, oprócz pseudonimu, Faulujący Polak-(Foul Pole), jaki do niego przylgnął po walkach z Pouhą, Nichollsonem i Bowe, Gołota zyskał nowy, negatywny pseudonim, Poddający się-(Quitter). To obraźliwe dla boksera określenie potwierdziło się niestety 20 października 2000 roku w Detroit, gdy Gołota spotkał się w ringu z Mike`iem Tysonem. Ewentualne zwycięstwo z byłym mistrzem świata było ostatnią szansą Polaka na powrót do światowej czołówki.

Tyson wygrał pierwszą rundę, posyłając Gołotę na deski, bardzo mocnym uderzeniem z prawej ręki. Walczący z tradycyjnie z rozciętym łukiem brwiowym, Polak nawiązał w drugiej rundzie, równorzędną walkę i trafił Żelaznego Mike`a kilkoma, dobrymi uderzeniami. Perspektywa twardego, emocjonującego i potencjalnie zwycięskiego w wykonaniu Gołoty pojedynku, zakończyła się, gdy ten w przerwie między drugą i trzecią rundą, odmówił dalszej walki. Wśród gwizdów kibiców i rzucanych przez nich przedmiotów, Gołota zszedł z ringu i pod eskortą ochroniarzy udał się do szatni.

Po raz kolejny, kibice boksu na całym świecie, a zwłaszcza w Polsce zadali sobie to samo pytanie: dlaczego ?. Dlaczego utalentowany, dobrze wyszkolony i doświadczony pięściarz zrezygnował z walki, w której nie stał na straconej pozycji ? W drugiej rundzie, widać było, że po kilku celnych ciosach Gołoty, Tyson przeżywał psychiczny kryzys. Być może sam miał ochotę zrezygnować lub doprowadzić do przerwania walki, faulując. A jednak tego nie zrobił.

Wiosną następnego roku, Komisja Bokserska stanu Michigan uznała walkę, Gołota Tyson za nie odbytą, tzw. no contest. Nie zmienia to jednak faktu, że Andrzej Gołota oddał walkę walkowerem i jego dalsza kariera na zawodowych ringach, przynajmniej jeżeli chodzi o walki z najlepszymi, można uznać za zakończoną.

A szkoda, ponieważ Gołota miał prawie wszystko, co jest niezbędne, aby zdobywać najwyższe trofea: warunki fizyczne, talent i technikę. Zabrakło mu jednego, niezwykle istotnego atutu: mocnej psychiki, właściwej prawdziwym mistrzom.

Czy można go jednak winić za brak cechy, uwarunkowanej w dużej mierze genetycznie ? Pomimo porażek z Lewisem, Grantem i Tysonem, Andrzej Gołota jest niewątpliwie najwybitniejszym bokserem wagi ciężkiej w historii polskiego boksu oraz jednym z największych, choć nie do końca zrealizowanych, talentów w zawodowej wadze ciężkiej lat 90 tych na świecie. Kontrowersyjne incydenty z jego życia prywatnego również nie mogą podważyć jego miejsca w kronikach polskiego pięściarstwa.

Źródło: golota.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Adamek zmiótłby go. Gołota to już emeryt a przed Adamkiem wielka kariera. Mówił, że chce zostać mistrzem świata oby tak się stało ;) Ma do tego dyspozycje - siła, spryt i szybkość. Te jego furie są niesamowite.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No pewnie, że się odbyła ale są takie domysły, że Gołota chce rewanżu... Ośmieszyłby się, jeżeli wyszedłby drugi raz z Adamkiem na ring. Chyba, że chodzi o pieniądze jeżeli tak to Gołota nie ma honoru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na pewno chodzi o kasę, czyja wiem czy nie ma honor? Po prostu będzie miał okazję zarobić trochę kasy więc z tego miał trochę kasy.Brakiem honoru wykazał się jak uciekał z ringu;) A teraz to czysty biznes.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomimo jego ucieczki z ringu bardzo szanuje tego boksera. Jak dla mnie jest wielki. Gdy wygrywał każdy go "kochał" a teraz dużo ludzi wyzywa go od ... Słaba psychika go wykończyła, gdyby był mocniejszy psychicznie byłby mistrzem. Jeśli chodzi o pieniądze to nie powinien wychodzić na ring z myślą o pewnej przegranej. W boksie liczy się honor i duma. Zarabiać może m.in. w tańcu z gwiazdami :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Honor i duma liczy się w boksie amatorskim a nie zawodowym. Są takie czasy że pieniądz rządzi człowiekiem. A co do jego ucieczek to może były ustawione, może to była czysta prowokacja dla mediów i opinii publicznej?Tam gdzie toczy się gra o duże pieniądza i sławę uczucia schodzą na dalszy plan.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiadomo jak było i nigdy się nie dowiemy. Tyson był naćpany czymś stwierdziła jakaś komisja i pojedynek ten uznano za nieważny. Też krążyły jakieś plotki, że Gołocie groziła mafia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gołota to zywa legenda, jako jedyny walczył chyba ze wszystkimi czarnymi mistrzami, szkoda ze bił Riddicka po dicku bo mielibyśmy mistrza świata a tak od tamtej porazki chyba przestał wierzyc w siebie. Co do walki z adamkiem (mała litera na początku nazwiska jest zamierzona) to nic innego jak tylko próba medialnego zakończenia kariery, Andrzej chciał sie boksowac jak z kolegą a adamek chciał sie bić ityle ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się