PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Rekomendowane odpowiedzi

Nie rozumiem idei związków partnerskich, skoro istnieje instytucja małżeństwa. Ws adopcji regulowanie tego prawem jest pozbawione sensu. Miałem sąsiada geja, który wychował syna. Czy w związku z tym powinien trafić do kryminału? To jakiś absurd. Po co komu w sypialnię wchodzić? Swoją drogą to jest normalny gość (nie zachowuje się jak zniewieściały pedałek z filmów czy kawałów). Cały spór próbują rozkręcić aktywiści lewicowi, aby było o nich głośno, bo w innych sprawach czerwoni nie mają nic do powiedzenia. Walczą więc w obronie kilkuset fanatyków i ich stronników popierających takie pomysły ze względów ideologicznych. W rzeczywistości problem dotyka garstki ludzi. Pozostałych (ze mną na czele) kompletnie to nie obchodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trocki, małżeństwa regulują kwestie adopcyjne, ale nie wszystkie. Jeśli np. dana para ma dziecko, gdzie jedno z rodziców jest biologicznym, a drugie nie, to po śmierci czy w razie czego, ten drugi nie ma prawa i dziecko trafia do domu dziecka, chociaż tak naprawdę ma drugiego rodzica. Taka sytuacja jest najgorsza, a właśnie takie sytuacje spotykają pary gejów i lesbijek. Nie zgodzę się też, że o sprawę związków partnerskich robi szum lewica, bo polska lewica raczej ma prawa gejów w nosie (mieli idealną okazję by zalegalizować te związki partnerskie, bo centroprawicowa PO też była za i nic nie zrobili). Sprawa tak naprawdę dotyczy sporej liczby osób, bo poza homoseksualistami, dotyczy też ich dzieci, ich rodziców (czyli dziadków tych dzieci) itd. Związki partnerskie to taki zamiennik małżeństw na zasadzie "żeby konserwatyści nie marudzili", lecz tak naprawdę funkcjonalnie i jeśli mamy być sprawiedliwi to, jak napisałem zresztą wcześniej, mnożenie bytów jest bez sensu i najlepiej po prostu udostępnić małżeństwa także dla par jednopłciowych i po sprawie. I tak swoją drogą, w niektórych krajach, np. UK to właśnie konserwatyści, często z poparciem Kościoła, ustanawiali prawnie małżeństwa gejów/lesbijek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie uważam za zasadne aby dziecko wychowywał partner zmarłego homoseksualnego ojca, bo to by znaczyło że emocjonalne więzi rodziców z dziećmi buduje się wyłącznie na zasadzie psychologicznej a tak nie jest. Więź emocjonalna dzieci z rodzicami wynika w dużej mierze z powiązać biologicznych i nie da się tego ominąć. Dzieci adopcyjne nawet jeśli są w kochającej rodzinie zastępczej nie są obojętne na tą sytuację i rzadko się zdarza aby nie powstawały na tym tle problemy emocjonalne. Więzi biologicznej nie zastąpisz niczym. Dlatego legalizowanie takiego procederu uważam za niepotrzebne. Tym bardziej że biologiczni rodzice nie zawsze mają w du*** utracone dzieci. Te relacje są trudne z różnych względów, ale w większości dzieci adopcyjne stają się takimi dlatego że rodzice mieli problemy ze zdrowiem, finansami czy nałogami, albo w jakiś sposób byli nieodpowiedzialni. Totalne olanie dziecka i zerowa więź emocjonalna to skrajne przypadki, które raczej nie dotyczą par homoseksualnych. Większość z nich wychowuje dzieci jednego z partnerów (bo w sumie znaczna część lesbijek i gejów jest w rzeczywistości biseksualna). Nie wszyscy też monopłciowi odczuwają potrzebę wychowywania dzieci, zwłaszcza przy braku biologicznych powiązań. Przecież homoseksualiści mają taką samą psychikę jak hetero, więc dlaczego analogicznie nikt się nie bulwersuje kiedy w przypadku heteroseksualnych par umiera rodzic a dziecko trafia do dziadków lub dalszej rodziny? Dlaczego dzieci nie zostają pod opieką konkubenta? Można wprawdzie adoptować dziecko partnera, jeśli drugi rodzic jest pozbawiony praw rodzicielskich, ale to też nie są częste przypadki. Mnie to osobiście irytuje że powstaje taki płciowy relatywizm, że znaczenie biologicznych więzi się pomniejsza na rzecz modnych ideologii. A kogo obchodzą te dzieci? Czy ktoś się nad tym zastanawiał, że dzieci nie adoptuje się aby rodzicom było fajnie, tylko robi się to dla dobra dziecka? Że temu służy adopcja, aby to dzieciom żyło się lepiej a nie żeby zaspokajać rodzicielskie instynkty dorosłych? To wszystko się rozmywa w Twojej wypowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trocki, odpowiedź jest prosta - rodzice hetero mogą wziąć małżeństwo to raz, a dwa, że w Polsce dziecko może mieć wpisanych rodziców płci przeciwnej, a tej samej już nie, więc i bez małżeństwa sobie tutaj poradzą. Para homoseksualna nie. Do tego to, że relacje z dziećmi adopcyjnymi są potencjalnie trudniejsze itd. przecież nijak nie zmienia tego, że adopcje się odbywają, są potrzebne, pożądane itd. itd. i że będą się odbywały.

Dzieci przeznaczone do adopcji to są zwykle dzieci porzucone przez matki, które zdecydowały się urodzić zamiast dokonać aborcji. Reszta to zwykle dzieci, do których rodzice mają ograniczone prawa bo np. są pijakami, narkomanami, siedzą w więzieniach itp. i wówczas takiego dziecka nie można adoptować tylko być rodziną zastępczą. Zdecydowanie dla dziecka lepsi są rodzice adopcyjni, niż dom dziecka, więc cały Twój wywód na końcu jest bez sensu. Naprawdę trzeba się bardzo postarać by stracić całkowicie prawa rodzicielskie, to musi być już totalna patologia i takiemu dziecku będzie lepiej gdziekolwiek, byle z dala od takich rodziców. I znów powracamy w to miejsce, że lepiej u rodziców gejów lub lesbijek, niż w domu dziecka.

Swoją drogą zapominasz też, że małżeństwo nie służy tylko do posiadania dzieci, bo to też sprawy związane z dziedziczeniem, wspólnym ubezpieczeniem, wizytami w szpitalu, decydowanie o pochówku zmarłego itp. itd., a przecież to też dotyczy par jednopłciowych, niezależnie czy mają dzieci czy nie. Po prostu chodzi o równe prawa dla wszystkich, a nie tylko dla heteroseksualistów/związków heteroseksualnych. Mnóstwo krajów na świecie zalegalizowało małżeństwa jednopłciowe, niektóre już prawie 20 lat temu i nic strasznego się nie dzieje, a społeczeństwo zadowolone, że nie ma dyskryminacji. W końcu gejem czy lesbijką może okazać się Twój rodzic, rodzeństwo, przyjaciel, przyjaciółka czy Twoje dziecko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam takie osoby ale nie mają z tym problemu... Dlatego uważam te problemy za fikcyjne. To są na prawdę skrajne przypadki. Żyjemy w takiej a nie innej kulturze i dla dziecka jest to krzywda. Zapewne zmierzamy w stronę tolerancji i kiedyś do niej dojrzejemy, ale nie uważam że takie zmiany powinny robione odgórnie i wprowadzane zbyt pospiesznie. Być może za 100 lat to o czym piszesz będzie normą. Ale teraz nią nie jest i wprowadzanie rewolucji na siłę doprowadzi jedynie do eskalacji napięć na tym tle.

Co się tyczy innych kwestii związanych z małżeństwem są to przywileje związane z tworzeniem rodziny w sensie biologicznym tj. związku dwojga ludzi w celu posiadania potomstwa. Temu było to podporządkowane od początku istnienia prawa pisanego. Dlaczego ludzie mieliby posiadać przywileje związane z dziedziczeniem tylko dlatego że razem ze sobą sypiają? Wtedy jest to dyskryminacja singli... Prawo małżeńskie służyło jedynie posiadaniu potomstwa i dopiero niedawno wypaczono jego sens. Mnie to osobiście martwi bo rodzina przestaje być sacrum i staje się jakimś układem na zasadzie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Jest to absurd!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Naprawdę trzeba się bardzo postarać by stracić całkowicie prawa rodzicielskie, to musi być już totalna patologia i takiemu dziecku będzie lepiej gdziekolwiek, byle z dala od takich rodziców. I znów powracamy w to miejsce, że lepiej u rodziców gejów lub lesbijek, niż w domu dziecka.
Ale pary heteroseksualne też czekają na adopcję. Ja osobiście nie chciałbym być dzieckiem dwóch tatusiów a tym bardziej mamuś. Mamusie mogłyby zrobić ze mnie kogoś kim bym nie chciał być, a i oglądanie czułości tatusiów nie byłoby przyjemne, dziecku na prawdę może się pomieszać od tego w głowie.

Poza tym takie dziecko nie miałoby łatwego życia w szkole.

Mnóstwo krajów na świecie zalegalizowało małżeństwa jednopłciowe, niektóre już prawie 20 lat temu i nic strasznego się nie dzieje, a społeczeństwo zadowolone, że nie ma dyskryminacji.

To nie znaczy, że trzeba za każdym ślepo podążać, niech zrobią im jakieś związki partnerskie, legalizowane prawnie ale formę małżeństwa zachowajmy dla par dwupłciowych

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Znam takie osoby ale nie mają z tym problemu... Dlatego uważam te problemy za fikcyjne. To są na prawdę skrajne przypadki. Żyjemy w takiej a nie innej kulturze i dla dziecka jest to krzywda. Zapewne zmierzamy w stronę tolerancji i kiedyś do niej dojrzejemy, ale nie uważam że takie zmiany powinny robione odgórnie i wprowadzane zbyt pospiesznie. Być może za 100 lat to o czym piszesz będzie normą. Ale teraz nią nie jest i wprowadzanie rewolucji na siłę doprowadzi jedynie do eskalacji napięć na tym tle.

Ja też znam i mają problem. Więc jak? W rzeczywistości to nie są skrajne przypadki, tylko kto Ci się w Polsce pochwali, że jest w gejowskim/lesbijskim związku i wychowuje z partnerem/ką dzieci? Jeśli nie jesteś najbliższym przyjacielem rodziny, to małe są szanse na to, byś w ogóle się o szczegółach dowiedział. Co do krzywdy dla dziecka - jaka krzywda? Według badań naukowych i raportów instytucji naukowych dzieci wychowywane przez dwóch ojców/dwie matki rozwijają się prawidłowo. Nie wiem też o jakiej rewolucji mówisz, w wielu krajach to jest sprawa całkowicie normalna i nie chodzi tu o jakieś anegdotki, ale o praktycznie całe obie Ameryki, sporą część Oceanii, prawie całą Europę i pojedyncze kraje Afryki i Azji. Z globalnego punktu widzenia to to co my mamy w Polsce jest czymś "dziwnym".

Co się tyczy innych kwestii związanych z małżeństwem są to przywileje związane z tworzeniem rodziny w sensie biologicznym tj. związku dwojga ludzi w celu posiadania potomstwa. Temu było to podporządkowane od początku istnienia prawa pisanego.

Nieprawda, nie ma takiego wymogu, że jak zawierasz małżeństwo, to musisz mieć dzieci. Wiele par zawiera taki związek z góry wiedząc, że dzieci mieć nie będą, bo na przykład nie chcą albo są bezpłodni. Czy zatem należy pozbawić możliwości zawarcia małżeństwa osoby na przykład bezpłodne? To jest absurd i takim samym absurdem jest zakazywanie małżeństw gejom czy lesbijkom ze swoimi partnerami.

Dlaczego ludzie mieliby posiadać przywileje związane z dziedziczeniem tylko dlatego że razem ze sobą sypiają? Wtedy jest to dyskryminacja singli...

A dlaczego gej, który z partnerem dorobił się mieszkania, ma po jego śmierci oddawać połowę jego rodzinie, skoro to mieszkanie jest de facto jego własnym? Single nie mają tutaj nic do rzeczy.

Prawo małżeńskie służyło jedynie posiadaniu potomstwa i dopiero niedawno wypaczono jego sens. Mnie to osobiście martwi bo rodzina przestaje być sacrum i staje się jakimś układem na zasadzie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Definicja małżeństwa dawno już nie jest taką, jaka była w przeszłości. Czemu się zresztą dziwić? Nasz gatunek ewoluuje, tak samo jak ewoluuje kultura. Jeśli natomiast martwisz się, że instytucja małżeństwa traci swoje znaczenie w społeczeństwie to pomyśl o następujących dwóch kwestiach. Po pierwsze, jeśli zalegalizujesz związki partnerskie zamiast małżeństw, to skorzystają z nich także heteroseksualiści, jeszcze bardziej osłabiając instytucję małżeństwa. Jeśli natomiast zalegalizujesz małżeństwa gejów i lesbijek, to instytucja ta zostanie de facto wzmocniona o te wszystkie jednopłciowe związki. Legalizowanie małżeństw jednopłciowych jest w rzeczywistości wzmacnianiem idei instytucji małżeństwa, do czego zresztą doszło wielu konserwatystów np. w Kanadzie czy Anglii, bo to właśnie konserwatyści tam legalizowali takie małżeństwa ;-).

Ale pary heteroseksualne też czekają na adopcję. Ja osobiście nie chciałbym być dzieckiem dwóch tatusiów a tym bardziej mamuś. Mamusie mogłyby zrobić ze mnie kogoś kim bym nie chciał być, a i oglądanie czułości tatusiów nie byłoby przyjemne, dziecku na prawdę może się pomieszać od tego w głowie.

Poza tym takie dziecko nie miałoby łatwego życia w szkole.

W sytuacji gdy pary jednopłciowe są traktowane na równi, bez dyskryminacji, to ośrodki adopcyjne mają takie same wymagania, niezależnie czy to jest para gejów czy lesbijek czy para hetero, więc argument, że pary heteroseksualne też czekają jest tutaj niesprawiedliwy i niefunkcjonalny. Ty nie chciałbyś mieć dwóch ojców, bo wychowałeś się w kulturze, gdzie jest to uważane za coś "dziwnego". Dla takich dzieci, które się w takiej rodzinie wychowują to jest całkowicie normalne i gdybyś się w takowej wychował, też najprawdopodobniej byś to uważał za naturalne i normalne. Nie możesz swoich subiektywnych odczuć narzucać całemu społeczeństwu.

Co do szkoły - rodzice tacy zawsze współpracują z nauczycielami, wysyłają dzieci do porządnych szkół bez patologii etc. Wiadomo, że tego na 100% nie wyeliminujesz, ale podejście zmienia się z czasem. Dziś w Holandii 99% społeczeństwa wg wielu sondaży uważa związki jednopłciowe i takie rodziny za coś całkowicie normalnego. W Polsce zapewne mniejsza byłaby tolerancja dla wdowców, którzy ponownie się żenią. To wszystko kwestia edukacji i świadomości społecznej i historycznej, dalsza dyskryminacja par gejów/lesbijek oraz ich dzieci to żadne rozwiązanie, to tylko zamiatanie sprawy pod dywan ze szkodą dla samych zainteresowanych.

To nie znaczy, że trzeba za każdym ślepo podążać, niech zrobią im jakieś związki partnerskie, legalizowane prawnie ale formę małżeństwa zachowajmy dla par dwupłciowych

Tylko sprawa się rozchodzi o to, że nie ma żadnych merytorycznych, obiektywnych argumentów, które przemawiałyby za nieuznawaniem małżeństw jednopłciowych. I z tego powodu powołuję się na te "wiele krajów", a nie dlatego, że jest ich po prostu wiele, bo doskonale wiem, że przewaga liczebna nie oznacza jeszcze, że większość ma obiektywnie rzecz biorąc rację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

argument, że pary heteroseksualne też czekają jest tutaj niesprawiedliwy i niefunkcjonalny.

Argument uważam za jak najbardziej właściwy.

Ty nie chciałbyś mieć dwóch ojców, bo wychowałeś się w kulturze, gdzie jest to uważane za coś "dziwnego". Dla takich dzieci, które się w takiej rodzinie wychowują to jest całkowicie normalne i gdybyś się w takowej wychował, też najprawdopodobniej byś to uważał za naturalne i normalne. Nie możesz swoich subiektywnych odczuć narzucać całemu społeczeństwu.

Nie chciałbym bo wiem jakie może to nieść za sobą konsekwencje i że jest zwyczajnie nie naturalne. Małe dziecko nie będzie tego wiedziało bo jego świadomość dopiero będzie się kształtowała właśnie w błędnym poczuciu, że można mieć dwóch tatusiów.

Bo jak świat istnieje dwie kobiety i dwaj mężczyźni jak bardzo by się kochali i jak bardzo by chcieli nie mogą mieć dzieci.

Takie są prawa natury i puki co żaden postęp cywilizacyjny tego nie zmieni, i na pewno do właściwego rozwoju człowiekowi potrzebni są oboje różnopłciowych rodziców.

do szkoły - rodzice tacy zawsze współpracują z nauczycielami, wysyłają dzieci do porządnych szkół bez patologii etc.

Widzę żyjesz w wyimaginowanym świecie, gdzie to widziałeś w broszurce od Jehowych?

Dziś w Holandii 99% społeczeństwa wg wielu sondaży uważa związki jednopłciowe i takie rodziny za coś całkowicie normalnego.

Dziś w Holandii, jutro we Francji .. to, że ktoś tak robi to nie znaczy, że to jest dobre.

W Iraku obecnie się obcina głowy innowiercom i ci którzy to robią uważają to za normalne.

Holandia czy inne kraje o których mówisz takie tolerancyjne kulturowo rozwinięte i co zrobili ? Na wpuszczali muzułmanów i co teraz mają ? Więc nie opowiadaj mi tu, że ktoś coś to my też musimy.

I żeby była jasność nie mam nic przeciw gejom i lesbijkom, mogę mieć takich znajomych w pracy, szkole zupełnie mi to nie wadzi.

Napisałeś w którymś temacie coś o sobie więc trochę się nie dziwię, że masz takie podejście więc dalszą dyskusję uważam za bezcelową.

Bez odbioru

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Argument uważam za jak najbardziej właściwy.

Dlaczego? Jeśli pary hetero i homo muszą spełnić takie same warunki by móc adoptować, to wszystko jest w porządku.

Nie chciałbym bo wiem jakie może to nieść za sobą konsekwencje i że jest zwyczajnie nie naturalne. Małe dziecko nie będzie tego wiedziało bo jego świadomość dopiero będzie się kształtowała właśnie w błędnym poczuciu, że można mieć dwóch tatusiów.

W cytowanej wyżej wypowiedzi sam sobie zaprzeczyłeś. Twierdzisz, że to nienaturalne, po czym w istocie przyznajesz, że gdyby wszyscy wychowywali się w poczuciu, że to normalne, to uważali by to za naturalne. I tak też jest, to kwestia subiektywna. Jeśli podejmujesz temat naturalności to powinieneś wiedzieć, że jedną z presji selekcyjnych do tego by ewoluował homoseksualizm jest właśnie opiekowanie się przez homoseksualistów dziećmi w danej społeczności. Czyli de facto homoseksualiści niedosłownie rzecz biorąc są właśnie m.in. dlatego stworzeni.

Bo jak świat istnieje dwie kobiety i dwaj mężczyźni jak bardzo by się kochali i jak bardzo by chcieli nie mogą mieć dzieci.

No więc tak:

1. Nie muszą mieć dzieci, by móc zawrzeć małżeństwo

2. Mogą mieć adoptowane dzieci lub dzieci biologiczne jednego z partnerów

3. O partenogenezie u ssaków czy indukcji komórek embrionalnych słyszałeś? Bo masz dawno, od ponad 10 lat nieaktualne informacje ;-).

Takie są prawa natury

Prawem natury można nazwać prawo dziedziczenia (biologicznego) i doboru naturalnego, nie wiem więc czemu miałyby one przemawiać za niepozwalaniem homoseksualistom na zawieranie małżeństw czy wychowywanie dzieci, skoro de facto właśnie prawa natury po części z tego właśnie powodu homoseksualistów stworzyły ;-).

Dziś w Holandii, jutro we Francji .. to, że ktoś tak robi to nie znaczy, że to jest dobre.

W Iraku obecnie się obcina głowy innowiercom i ci którzy to robią uważają to za normalne.

Przecież napisałem, że powołuję się na te kraje nie dlatego, że jest ich wiele tylko dlatego, że to że takie małżeństwa wprowadziły, opierało się na obiektywnych, merytorycznych argumentach z zakresu psychologii, medycyny i biologii.

Holandia czy inne kraje o których mówisz takie tolerancyjne kulturowo rozwinięte i co zrobili ? Na wpuszczali muzułmanów i co teraz mają ?

A co ma wpuszczanie muzułmanów do legalizacji związków jednopłciowych? BTW., no mają to, że są najbogatszymi krajami na świecie, generalnie dzięki otwarciu się na naukę. Polska, póki będzie tkwiła w decydowaniu w polityce na podstawie ideologii, a nie faktów naukowych, to nigdy się nie podniesie do rangi najlepiej rozwiniętych krajów, bo zwyczajnie kierując się tak w polityce jak i w życiu ideologią, a ignorując fakty, traci się pieniądze, sojuszników, potencjał kulturowy i naukowy itd. itd. A jednym z przejawów kierowania się ideologią w oderwaniu od nauki jest właśnie zakaz zawierania małżeństw jednopłciowych.

trochę się nie dziwię, że masz takie podejście więc dalszą dyskusję uważam za bezcelową.

Moje podejście w tym temacie jest oparte w głównej mierze o badania naukowe i wiedzę naukową. W mniejszym stopniu o zwykłą, ludzką empatię. To wszystko. Uwierz, że przed zapoznaniem się z publikacjami naukowymi i raportami instytucji naukowych, które dowodzą, że dzieci wychowywane przez pary homoseksualne rozwijają się normalnie i prawidłowo, też byłem przeciwny. Jak zwykle strach i niewiedza okazują się być tym, co sprowadza naszą ocenę sytuacji na złe tory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dopiero odwróciłeś kota ogonem. Nie chce mi się nawet tego komentować. Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem co napisałem. Bo albo udajesz niemądrego albo jesteś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak zaczynają się wycieczki ad personam, to kończy się merytoryczna dyskusja i choćby najbardziej bezsensowne argumenty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nauka brak możliwości zrozumienia podstawowych rzeczy określa mianem zidiocenia - potocznie mówiąc głupotą.

To nie wycieczki personalne ale stwierdzenie faktu. Jeśli czegoś nie jesteś z w stanie zrozumieć to znaczy, że brak Ci tej umiejętności, którą wszyscy mądrzy ludzie posiadają. Tyle w temacie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby świat był taki prosty, to każdy głupi byłby mędrcem. Sorry, ale nie potrafiąc wyjaśnić w czym rzecz i uargumentować tego, dana osoba siebie stawia w złym świetle, a nie rozmówcę. Natomiast rzucanie populistycznymi tekstami i tekstami ad personam, bez odniesienia się do wcześniejszych argumentów to najzwyklejsza erystyka. I tak swoją drogą, jak ktoś nie umie wyjaśnić czegoś dostatecznie w prosty sposób, by inni zrozumieli, to najwyraźniej sam tego nie rozumie. A zważywszy na zaprzeczanie sobie samemu przez Szfagra, to by się zgadzało ;-). Takie powtarzanie nielogicznych argumentów, z uporem, bo pasują komuś pod tezę.

Dyskusja polega na odpowiadaniu na argumenty, a nie przepychankach pt. kto jest głupszy czy kto czegoś nie rozumie. I gdy podaję różne argumenty (a i w razie potrzeby mogę je poprzeć konkretną literaturą naukową), a w zamian dostaję tekst, że jestem głupi, bo czegoś nie rozumiem, to naprawdę nie wiem z kim i na jakim poziomie ja próbuję rozmawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z ideologiami nie ma możliwości rozmawiania na argumenty. Ideologia kieruje się systemem wartości, który zakłada jedyny "słuszny" zbiór "prawd", który każdą argumentację przeciwną zbywa albo zaprzecza albo ignoruje. Ideologia gender jest tylko jedną z tych wszystkich błędnych pseudonauk, które szerzą się jak zaraza po świecie. I nie pytaj dlaczego. Sprawdź sobie w wikipedii albo jakimś sensowym słowniku znaczenie słowa ideologia. Ideologia III rzeszy była słuszna dla jej wyznawców i sprzeczna z każdą inną. Z ideologią gender tak samo jak z nazistowską nie da się dyskutować ponieważ zaprzecza zdrowemu rozsądkowi. Definicję zdrowego rozsądku również sobie zweryfikuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grna a jak z tobą rozmawiać jak ty nie rozumiesz, nie chcesz zrozumieć lub najprawdopodobniej tylko udajesz, że nie rozumiesz odwracając kota ogonem aby kontynuować taką rozmowę. Ja również w żadnej wcześniejszej wypowiedzi sobie nie zaprzeczyłem.

Nie mam też zamiaru Cię więcej karmić i kolegom też to polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się