PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Trocki

Książki motywacyjne. Czy to działa?

Rekomendowane odpowiedzi

Spotkaliście się kiedyś z taką tematyką? Moim zdaniem te książki przynoszą więcej szkody niż pożytku. Znam kilka osób, które żyją oderwane od rzeczywistości. Wmawiają sobie wielkie sukcesy, chociaż takie same "osiągnięcia" mają wszyscy wokoło bez zgłębiania wielkich tajemnic siły przyciągania. Sam też kiedyś wpadłem w ten wir, z którego się jednak otrząsnąłem. A wy macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak. Ja znam kogoś takiego. Mam na myśli siebie.

3 lata temu byłem zapijaczonym facetem po rozwodzie bez żadnych perspektywy na życie. Zaczęłam od Joseph Murphy "Potęga podświadomości " Teraz właśnie pisze to wiadomość z Londynu i jestem w drodze do Hongkongu w biznesie.

Tak że głowa do góry.

Czy oderwanie od rzeczywistości? Powiedział bym na to inaczej. Odrobina szaleństwa. Dobre książki, jasne określenie celu i wytrwale dążenie.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też to czytałem, dla mnie to była ciężka książka taka trochę ciężka w całości do ogarnięcia. Musiałem ją nawet dwa razy przeczytać by ja w całości zrozumieć. Chociaż myślę, że i tak warto było bo przecież trzeba się rozwijać nie tylko w sposób fizyczny ale też mentalny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy te książki bardzo rozwijają mentalnie. Mam wrażenie, że są one adresowane do osób już rozwiniętych w wysokim stopniu i być może im w jakiś sposób pomagają. Natomiast większość czytelników nie wyciąga z nich nic, a niektórzy nawet się cofają. Kiedyś przypadkowo wszedłem na forum o tej tematyce. Wyczytałem tam, że są nawet ludzie którzy wierzą, że dzięki afirmacjom są w stanie wygrać w totolotka. Najpierw wybuchnąłem śmiechem, ale później zrozumiałem, że w gruncie rzeczy tak to działa. Większość osób (w tym kiedyś ja) zaczyna wierzyć w cuda, ale niekoniecznie efektywnie działa w tym kierunku. Później jest tylko samookłamywanie się że jest cudownie, podczas kiedy nie jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo zalezy co rozumiesz przez motyacyjne - od samego wyobrażania sobie, ze jesteś bogaty nic sie nie zmieni. Motywacja tak, ale mądra - jak osiagasć założone cele, pracować nad sobą. Najpeirw w ogóle ustalić sobei cele, priorytety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No nie rób sobie jaj :) Ja wierzyłem a do pierwszego miliona zabrakło mi tylko 999999 zł. Tak serio oprzytomniałem po rozmowie z młodszym kolegą z pracy parę lat temu; Stwierdził że czytał Sekret i teraz wszystko jest super. Ma wielki talent piłkarski, wizualizacje robi codziennie, a kiedy strzela na bramkę widzi piłkę w siatce. W końcu poprosiłem go aby zaszczycił swoją obecnością ekipę w której grałem. Tak kaleczył ten sport że prawie się popłakałem ze śmiechu. Schodząc z boiska powtarzał tylko " nic nie rozumiem, jak to się stało"... Nie powiem, bo niektóre praktyczne wskazówki przydały mi się w życiu; odkładaj 10% dochodów, dziękuj codziennie za to co masz i co fajnego cię spotkało, albo kilka takich drobiazgów. Samopoczucie mi to poprawiło i budżet trochę też, ale po upływie kilku lat milionerem się nie stałem. To nie mój świat. Nie jestem handlarzem i biznes nigdy mnie nie kręcił a na humanistycznej pasji kokosów nie zbiję. Ale ch..j tam. Robię swoje i czuje się z tym świetnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie robię :) Pomyśl - dlaczego Bóg pomaga tylko wierzącym? Bo w niego wierzą! Ot i cała filozofia.

Chodzi o podejście, wszystkie działania można interpretować na wiele sposobów albo pozytywnie albo negatywnie. Sam napisałeś, że książki uczą metody małych kroków - doceniania drobnych spraw, cieszenie się tym co jest, wiary w lepsze jutro, KONSEKWENCJI. Więc jeśli odkładałes 10% to jak niby miałes stać się milionerem skoro po jakimś czasie znudziło Ci się, przestałeś w to wierzyć (i odkładać). Czytałam ten Sekret, i nie chodzi w nim wyłącznie o wizualizację. Trzeba także działać - tj. koncentrować się na celu, konsekwentnie czyniąc go myślą dominującą bo wg. książki dominująca myśl urzeczywistnia się niezależnie od tego czy jest negatywna czy pozytywna.

Dobrym przykładem jest kwestia pewności siebie - jeśli ktos jest zakompleksiony i uważa się za beznadziejnego/brzydkiego to otoczenie własnie tak go odbiera, mimo że obiektywnie może być inaczej. Osoby z dużą pewnością siebie zazwyczaj wygrywają (dobrze idzie im nauka, mają niezłe posady, życie uczuciowe) bo zwyczajnie wierzą w swój sukces.

Przykład kolegi - sama wizualizacja nie uczyni z niego świetnego piłkarza, powinien koncentrowac się na celu ALE jednocześnie działać - zacząć biegac by wyrobić kondycje, później zapisac się do jakiego klubu, ćwiczyć, rywalizować i się rozwijać.. O to chodzi :) Ja zawsze marzyłam by zostać tancerką, bardzo lubiłam filmiki na yt... wyobrażałam sobie że to ja :P Czy coś by się zmieniło gdybym nie poszła na zajęcia? Nie. A tak, nie jestem tancerką ale parę figur jakie oglądałam umiem zrobić ;P Więc działanie też jest ważne, w życiu nie ma nic za darmo ;P A Ty @Trocki bez konsekwencji nie dorobisz się tego miliona. Więc zacznij znów oszczędzać, zacznij podnosić kwalifikacje, póżniej znajdz lepszą (lepiej płatną) pracę, odkładaj więcej i bogać się :)

PS. Bardzo nie fajnie że zniszczyłeś wiarę w siebie kolegi. To jego marzenia, pozwól mu na nie i nie ośmieszaj przede wszystkim..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znacie takie staropolskie powiedzenie: "Bez pracy nie ma kołaczy"? Kołacz to po prostu chleb. Albo "żeby coś osiągnąć, trzeba najpierw na to zapracować". Inne tego typu to "pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki". Anglicy mają ten sam tekst: "no pain, no gain".

Jest dokładnie tak jak pisała koleżanka powyżej. Sama wizualizacja to jest tylko projekt. Jak nie przekujecie pomysłu / projektu / wizualizacji w czyn to nic nie osiągnięcie. Ot i cała filozofia:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kobieto25, to było dawno. Ale co to marzenia, które może zburzyć jeden złośliwy komentarz, jeden koszmarny występ? To nie marzenia, to urojenia. Prawdziwe marzenia są niezniszczalne! Mój trener z juniorskich lat całkiem nieźle to rozumiał i mięczaków wyrzucał z drużyny. No i w małym klubiku bez pieniędzy wychował kilku reprezentantów Polski i kilkudziesięciu pierwszoligowców. Swoją drogą pisałaś wyżej że nie wierzysz w Sekret, a w następnym poście piszesz że działa :) Czyli jak to właściwie jest? Myślę że te zasady może i działają, tylko nie każdy potrafi je praktycznie zastosować. Mi bynajmniej się to udawało średnio. Ojapitole, chyba trafiłeś. 99% niepowodzeń wynika z lenistwa. Mi też się pewnych nie chciało i teraz mam za swoje. Czasem kop w zad dobrze robi i pcha do przodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napisałam że na mnie książki motywacyjne nie działają co nie znaczy że nie rozumiem mechanizmu jaki próbują przekazać. Tak jak u większości ludzi brak mi konsekwencji (tak lenistwo :P) i w sumie chyba tylko Sekret jakoś do mnie przemówił co nie znaczy że o metodzie małych kroków dowiedziałam się z niego właśnie... W książkach motywacyjnych ogólnie chodzi o podniesie pewności siebie czytelnika, wiarę we własne możliwości.. Ale realnie nie bardzo te rady ( w większości ksiązek) przekładają się na życie. Przynajmniej u mnie. Zrób to, czy zrób tamto i co? Robisz a i tak jest jak zawsze. Dlatego tylko Sekret jakoś mi "podszedł" bo on nie daje rad tylko mówi PRACUJ a dostaniesz, z naciskiem na pracuj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba zależy też od książki. Ja lubię sięgać po te motywacyjne, choć faktycznie, często jestem zawiedziona, że nie przeczytałam zbyt wiele wartościowego. Ale zawsze znajdzie się coś, co mnie w jakiś sposób zmotywuje do pracy nad sobą, czy nad swoimi celami. Może to też prawda, że przynoszą one pewnym osobom więcej szkody, niż pożytku, ale wydaje mi się, że z takich książek trzeba umieć korzystać. Nie do końca chodzi o to, żeby sobie tylko wmawiać pewnie rzeczy, ale - jak zostało już wspomniane - poza wiarą w swoje siły, pracować nad sobą. Mam wrażenie, że często takie książki, opowiadania, cytaty, czy zdania motywacyjne są postrzegane jako bardzo fajne tuż po przeczytaniu, ale szybko się o nich zapomina. A po drugie, ludzie są leniwi i wybierają sobie zawsze to, co łatwiejsze i przyjemniejsze, stąd też z wiary w siebie i pracy nad sobą zostaje wiara w siebie i wmawianie sobie, że jest lepiej, niż tak naprawde jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obecnie na tzw. coachingu, motywacji, "mocy" podświadomości itp. ludzie zarabiają kupę kasy, często powielając jakieś truizmy czy wręcz bzdury. Zapewne są przydatne pozycje w tej materii, ale warto być ostrożnym, bo aktualnie te wiele z tych kołczingów itp. przypomina parareligijne sekty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się