PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

kobieta25

Myśli samobójcze

Rekomendowane odpowiedzi

]Nie można do tego przywiązywać wagi, a jeśli nabierasz do tego emocjonalny stosunek MUSISZ iść z tym do lekarza. Takie myśli prędzej czy później RZECZYWIŚCIE prowadzą do samobójstwa (niestety straciłem tak dwóch przyjaciół).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Serio, serio :) U mnie narazie stabilnie i mam nadzieję, ze ten problem już dawno za mną. Zastanawiam się tylko czy Wy też macie/mieliście takie chwile totalnego zwątpienia, braku sensu i motywacji? No i jak sobie poradziliście, dlaczego podjęliście walkę?

Takie luźne przemyślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy takie myśli miał, ma czy będzie miał. To raczej normalne. Pytanie z jakiego powodu Ty je masz. Prosta zasada, to jest jak choroba, którą coś musi wywołać, np jak zjesz coś przeterminowanego to pewnie rozboli Cie brzuch.

Jak sobie z tym radzić? Myślę że najlepszą metodą jest zabicie problemu w zarodku. Sam ostatnio miałem trochę pod górkę i różne myśli pałętały mi się po głowie, ale no nie przesadzajmy, nie aż samobójcze (choć często gadam że padne młody, bo nie chce być stary bo mi nie stanie, wiem nie śmieszne). Kobietko chyba potrzebujesz się solidnie komuś wygadać co? bo też coś mi mówi że u Ciebie nie do końca wszystko gra, jak opisujesz na pierwszy rzut oka, a bynajmniej w moim odczuciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie jest fajne po prostu. Gdyby nie było czasem pod górę, nie byłoby później enjoy tym wszystkim. Kiedy jest w takim stanie raczej się nie walczy, bo rezygnacja i brak sił. Po prostu może właśnie potrzeba odpocząć od walki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja mama choruje na Chad i ma ataki takich myśli. U niej nie ma przyczyny ich pojawienia się - nei są wywołane przeżyciami, problemami itp tylko chorobą . Wtedy najczesciej okazuje sie ze nie brała leków - lubi zmneijszac sobie dawki...

U Ciebie mysle ze są one spowodowane problemami, przezyciami tak ? myśle ze co nas nei zabije to nas wzmocni :) i nie warto się poddawać. odganiaj te myśli.

jeśli są bardz natrętne i boisz się że coś sobie zrobisz o idz do lekarza , nie zwlekaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie, tak mnie zastanawia czy tendencja do takich myśli (czy zamiarów) ogólnie bierze się ze słabości charakteru danego człowieka czy np. braku wsparcia? Jak to postrzegacie? Wiadomo, że samobójstwo nigdy nie jest wynikiem jednego zdarzenia ale szeregu różnych zespolonych (zupełnie jak wypadki lotnicze;) ) niemniej mimo, że trudne chwile czy okresy w życiu spotykają każdego z nas to jednak nie każdy postanawia skończyć z własnym życiem.. Czy to kwestia charakteru czy braku wsparcia?

Ja od dłuższego czasu barrrrrdzo zwracam uwagę na rozwój i kształt własnego charakteru, pracuje nad sobą (staram się!), choć zastanawiam się też czy tak naprawdę mam tu duże pole do popisu - tj. czy rodzimy się z określonym zestawem cech i na tym koniec czy jakieś (dowolne?) możemy wykształcić w sobie od zera? Czy można wypracować sobie silny charakter (poprzez rozwój, wiedzę, doświadczenie) czy niestety mamy taki jaki mamy (tj. używamy cech, które naturalnie posiadamy i nasz charakter możemy kształtować wyłącznie w ich obrębie, wyciskając co najlepsze ale nic poza nimi) ? Jak myślicie?

Nie chodzi mi o bycie idealnym człowiekiem tylko o to czy możliwym jest skuteczne wewnętrzne uodpornienie się na życiowe zjazdy, niepowodzenia, wypracowanie nowego schematu działania, który nie prowadzi "na sznur" a popycha do przodu nawet w obliczu życiowych katastrof?

Wybaczcie za być może nadmierne filozofowanie ale mam taki wieczór przemyśleń... Jestem ciekawa Waszego zdania.

Bartas - jest stabilnie :) Choć fakt, nie mam się komu wygadać, w moim otoczeniu nie ma godnego rozmówcy ;P Żartuję. Nie ma żadnego z kim chciałabym wdać się w filozoficzną czy życiową dysputę..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem wsparcie nie ma tu nic do rzeczy. Osoby które się targają na swoje życie bardzo często mogą je mieć, ale z nieznanych przyczyn z niego nie korzystają, lub tego nie dostrzegają. Czasami wręcz mają wsparcie, ale ono jest bezskuteczne. Nie jest to też kwestia charakteru, ale postrzegania problemu. Aby prowadził do takich myśli muszą być spełnione kryteria; utożsamianie się z problemem, przekonanie o jego trwałości i nierozwiązywalności. Tak to widzę. Kiedy wpadasz w długi, które jesteś w stanie spłacić raczej się nie załamiesz, ale kiedy suma przekracza Twoje 30-letnie dochody już tak łatwo nie jest. Podobnie z uczuciami. kiedy masz przekonanie że tracisz jedyną osobę i wierzysz w to że nigdy jej nie odzyskasz i nigdy nie spotkasz człowieka który da Ci choćby namiastkę tego co miałaś, trudno się pozbierać. Myślę więc, że to nie jest kwestia charakteru, ani tym bardziej wsparcia. To raczej kwestia przekonań które są niegroźne gdy są uśpione, ale zabójcze gdy się ujawnią. Tak to widzę. Nie nazwałbym też myśli samobójczych przejawem słabości. Podjęcie takiego kroku wymaga wiele odwagi i determinacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest kwestia psychiki. Znam przypadek, że koleś naprawdę podniósł się po ciężkich traumach i wyszedł na ludzi, a znam też taki co położył się po kilku liściach od życia. Ogólnie, myśli samobójcze ma chyba każdy i przeważnie w gorszych momentach (bynajmniej ja w takowych mam). A nie "zabijamy" się myślę też dlatego, że zwyczajnie boimy się bólu, czy tego że powrotu już nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się również wydaje, że to kwestia psychiki. Osobiście nigdy nie miałam myśli samobójczych i nie wiem, co by się musiało stać, żebym takie myśli miała. Ale mam, w zasadzie miałam koleżankę, która popełniła samobójstwo mając 15 lat, a pochodziła z dobrego domu, minęło już 10 lat, a do tej pory nie wiadomo dlaczego to zrobiła. Trudno mi się jest chociażby postawić w sytuacji osoby, która myśli o samobójstwie, bo samej mi to nigdy nawet przez chwilę do głowy nie przyszło. Nie wydaje mi się, żeby to była kwestia wsparcia - sama jestem introwertyczką, jak już wielokrotnie pisałam, mam jedną przyjaciółkę, która od kilku lat jest w USA i nie mamy takiego kontaktu jak kiedyś. Po prostu nie czuję potrzeby żalenia się komuś czy zwierzania. Podsumowując: tak, zależy to od psychiki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę charakter (są osoby, które po prostu mają skłonności do takich myśli), a trochę samotność w świecie. Można mieć jednego przyjaciela daleko, ale mu wierzyć, ufać, wspierać, być wspieranym i czujemy się happy. Można być otoczonym ludźmi, ale nie mieć nikogo zaufanego (ja tak mam).

Zazwyczaj jak przychodzą takie myśli, to towarzyszy im poczucie, że nie jesteśmy nikomu potrzebni, bo niby żyjemy dla siebie, ale trochę dla innych. Pozdrowienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się