PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

Cytrynka1982

Samotna matka

98 postów w tym temacie

Witajcie

 

Bardzo jestem ciekawa co sądzicie o samotnych matkach? Czy związalibyście się z taką kobietą?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nawet jak bym był singlem - to nie. Ale mam kumpla, który z taką osobą się związał i jest z nią do tej pory (ponad 10 lat) i mają wspólne dzieci. Razem już trójkę. Ona miała jedno i urodziła im się dodatkowo dwójka.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak dla mnie samotne wychowywanie dziecka nie stanowiło by problemu bardziej przeszkadzał by mi ojciec jeśli jako taki był by obecny w ich życiu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W takim razie dodam, że ojca w ich życiu nie ma, ponieważ nie chce tego dziecka. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przykro mi ale nigdy. Zbyt się naoglądałem nieciekawych konsekwencji takich decyzji

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myślę, że sprawa też się rozbija o finanse. Nie każdy chce być sponsorem dla matki z dzieckiem, co innego jeśli kobieta jest niezależna i szuka po prostu partnera dla siebie ewentualnie opiekuna przy okazji ale aby nie było to priorytetem. Znam dziewczyny które są niezależne mają dzieci z poprzednich związków i bez problemów znalazły partnerów. Znam też kilku chłopaków którzy związali się z kobietami nawet z dwójką dzieci. Także nie ma reguły 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja myślę, że 'to zależy'. Konsekwencje mogą być nieciekawe, jeśli samotna matka jest zbyt zdesperowana, a potem okazuje się, że to nie była 'miłość' ani nawet 'przywiązanie' ale całkowite wyrachowanie.

Jeśli jest odpowiednią, czyli fajną osobą, singlem z dzieckiem, to co miałbym się zastanawiać? Od 'samotnej matki' by zależało... po prostu wielu facetów kojarzy to z sytuacją samca-beta. Że on wychowa nie swoje dziecko, a potem, w wieku tych 35-40 lat będzie niepotrzebny, więc... Kwestia dystansu do siebie, świata. Chociaż ja mam 'inne ograniczenia', inne granice, których bym nie chciał łamać. Ale tutaj, w tej sprawie...? Akurat dla mnie spoko... I pewnie wielu tak ma. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja znam historie jak facet sie związał z samotna matką. Potem miał z nią wspólne dziecko. Jego biologiczne dziecko mialo przez to mniej bo on musiał lożyć na pasierbice. I wieczne pretensje partnerki że jego rodzice "wnuczek" nie traktują równo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, Cytrynka1982 napisał:

W takim razie dodam, że ojca w ich życiu nie ma, ponieważ nie chce tego dziecka. 

Teraz nie ma za jakiś czas może się pojawić, dla mnie osobiście była by to chyba bariera nie do ominięcia, ale ludzie są różni pewnie znajdzie się ktoś komu nie będzie to przeszkadzać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Panowie, jakbyście poznali kobietę i zakochali się w niej, a dopiero potem dowiedzieli się o tym, że ma dziecko to podejrzewam, że nie zrobiłoby Wam to różnicy. Nie mówię o ukrywaniu faktu posiadania dziecka, a o poinformowaniu o tym dopiero na drugiej, trzeciej randce. Samotna matka to również kobieta, która szuka miłości, bo z poprzednim partnerem jej nie wyszło. A jak ten okazał się skończonym d.. to tym lepiej, bo nie ingeruje w życie dziecka (o ile ma odebrane prawa rodzicielskie).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tiril: mnie by zrobiło to różnicę. Dla mnie to okradanie swoich przyszłych dzieci. W znanych mi sytuacjach jest tak: alimenty na dziecko żony są dla dziecka. Ale juz kaska obecnego męża jest na oboje dzieci. I to jest fair wobec dziecka biologiczneo ojca? No chyba nie bardzo. Poza tym dość się naogladałem problem w ztym. Wiadomo że są faceci ktorzy to ackeptują. Ale zakladam że jest tez sporo takich jak ja. To indywidualny wybor i każdy ma do niego prawo. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tiril no co ty ? Dziecko to nie piesek, jednemu zrobi większą innemu mniejszą dla kolejnego będzie nie do zaakceptowania. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Znam taki związek. Mój związek jest taki.Był taki, bo aktualnie mam troje Dzieci. Więc związać się z samotną Matką można, dlaczego nie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Związek z kobietą samotnie wychowującą dziecko byłby jak dla mnie zbyt ryzykowny. Ze względów moralnych i obyczajowych jak najbardziej do przyjęcia. Pisząc "ryzykowny" mam na myśli relacje kobiety z byłym. Potencjalne, a nawet dość prawdopodobne przyszłe kontakty dzieciaka z na razie nieobecnym ojcem. Ojciec tego dziecka gdzieś tam wciąż jest, jeśli nawet teraz nie pokazuje się w pobliżu, to może trochę napsuć krwi w nowej rodzinie. Może zacząć robić sceny, może "na pokaz" udawać kochanego tatusia i buntować dziecko wobec nowego partnera matki.

Myślę że dużo zależy od kobiety, powinna raz na zawsze uregulować sprawy z byłym mężem, powinna być naprawdę przekonana że tamten związek należy już do przeszłości i przekonać do tego eks-męża.

Oczywiście należy brać pod uwagę fakt, że były będzie chciał widywać swojego potomka i jakoś kontrolować te kontakty, żeby nie doszło do tego, co wyżej opisałem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Aha... Jestem też, Panowie, trochę 'zimny' emocjonalnie, więc podszedłbym do tego, jak do jeża. Ale co? Jak kobieta będzie 'hot', będzie fajna, dobrze będzie w relacji... Będziecie widzieli, że 'porządna'. Co? Powie na pierwszym spotkaniu, że ma dziecko... A Wy: 'do widzenia'. Hej! Nie zamierzam szukać sobie 'samotnej matki', BTW. Nie wierzę, że byście to 'tak po prostu' potraktowali. No dobrze, przed spotkaniem napisze, nie będzie możliwości relacji, ok... A dziecko, przecież można przysposobić. Tamten może zrzec się praw. Kur... Dziecko, to dziecko. Pewnie, że nie piesek i nie maskotka, właśnie o to chodzi... Ale żeby z tego powodu odmawiać sobie szansy na fajne życie i do tego właśnie fajnego dzieciaka. No tak, nie wasze geny wspieracie... Oj tam, oj tam... Większość pewnie by przeżyła. Mam nadzieję :P. Pewnie, że skomplikowane, ale 'jakie jaja trzeba mieć'... Teraz oberwę :P 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz