PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

kitt78

Żona chce sie rozejść a ja zaskoczony

60 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

Witam.

 

Dlugo zastanawiałem sie czy w ogóle napisać. Jako facet uważam to za mega porażkę ale do brzegu.

Jesteśmy 12 lat po ślubie znamy sie 15lat. Mamy 2jke dzieci 11 i 9 lat. W zwiazku juz tak po 2 miesiacach przemyśleń problemem było bak rozmów bo w przelocie czy zlosci jedno drugiemu mówiło o co mu chodziło. Żadne z nas nie słuchało. Żona powiedziala ze koniec nie kocha mnie i basta. Chce abym mial dobry kontakt z dziećmi. Jestem pracowity nie pije cala wyplata idzie na rodzine. Mam hobby to auta ale raczej aby w ogole jezdzily a nie tuning. Z grubsza zarzucila mi ze odpycham dzieci i to glowny problem. Od tego czasu czyli 2 miesiace przewartosciowalem zycie. Dzieci to priorytet.  Nie krzyczę nie uzywam przemocy spedzam czas,  lekcje . Dzieci zauwazyly roznice i sa szczęśliwe. Ja wzialem sobie do serca i taki plan ze to sie nie zmieni we mnie , późno ale zawsze. To jedna strona medalu. Dwa to nasza relacja. Tu mige powiedziec tak zona miala toksyczna prace ja tez. Ona wpadla w ciezka depresje, miala przez caly czas wiele problemow zdrowotnych z trawieniem, problem z kregoslupem, w efekcie tego ostatecznie sie zwolnila jak psychiatra mnie przekonal ze nie ma sensu byc w takim toksycznym miejscu (chce miec pan zdrowa żonę to musi zmienic pracę). Wiec zaczal sie okres leczenia i bez pracy ona czasem kilka dni nie wystawa ła z łóżka tak źle bylo.  Potem zaczela odzyskiwac wiare w siebie. Zaczela pracowac w domu na 1/4 etatu bylo coraz lepiej. Podjela prace na cały etat praca sprawia jej przyjemność ale zatracila sie i pracowala do późna wracala juz z telefonem bo klienta. Sobota niedziela nieraz pracowala zdalnie. No i cos w niej pękło. A w sypialni niestety to w wiekszosci ja musialem byc inicjatorem bo ona nie bedzie mnie prosić o seks to cytat. Moze z 10 razy z jej inicjatywy. I tak dochodzimy do mnie. Zawsze ale to zawsze jej zdrowie bylo dla mnie priorytetem. Bylem zawsze gotowy i wspierałem ja w terapiach. Trwalo to kilka lat. Niestety brak seksu lub tez tylko ciepla z jej strony odreagowywałem na dzieciach. To nie jest cos z czego jestem dumny. Nie staram sie wybielić. Ale po dłuższych konsultacjach zastanawiam sie czy ona w ogole mnie kochala czy tylko potrzebowała opieki. Kocham ja i dzieci. Załamałem sie jak nigdy. Ryczalem jak bóbr. Wzialem sie w garść.  Ona jednak mowi rozejdzmy sie osobno musimy zamieszkac a nie rozwodzimy sie. Nie za bardzo rozumiem jaka różnica ale jestem tylko facetem. Dała ultimatum do konca czerwca i sie wyprowadza z dziećmi. Przez ostatnie lata gotuje zdrowe obiady, sniadania do pracy szkoly sprzatam w domu ogarniam dzialke auta caly support techniczny. Mowi ze sie w niej wypalilo i koniec. Aaa i ze mam na jej punkcie zdrowia obsesję. Ano mam dbam chce aby byla zdrowa. To za mało. Mowi ze jest wdzięczna ale nie zostanie. Zapytalem sam siebie co ja otrzymałem od niej i sie okazuje że mało choc nie powinienem oczekiwać ale trwałem bo tak trzeba. Bylo mi trudno ale nikt ani ona sie nie martwil co ja czuje. Jak moje zdrowie. Co ze mna. Juz nie mam sily. Powoli dochodzę do momentu ze trzeba odpuścić. Niech odejdzie ona . Oczywiście bierze dzieci ze soba i mowi e nie ma innej opcji. Ze robi to dla siebie ze te chce byc szczęśliwa. Hmm a ja nie. Kto o to mial zadbac? Tez ja? Oczywiacie mowi ze lepiej czytaj latwiej bedzie jak ja sie wyprowadze. Hmm ale to tez moj dom. Nie pojde na pokoj ani do rodziców. Proponowalem kilka lat temu terapie dla Nas bylo Nie i koniec. Teraz tez nie. Rozmawialem z teściami sa zszokowani bo my pieknie graliśmy. Nie opowiadaja sie za nikim. Sa przeciwni rozwodowi w ogóle. Mowi mi ze mówiła wiele razy ze odejdzie ale bralem serio bo nie mialem w słowniku takiego slowa. A jak dotarlo to mowi ze nie jej wina ze nie bralem jej serio. Szkoda ze moich uwag tez nie brala do serca. I tak dochodzimy do końca. Oboje mowimy ze nie zdradziliśmy. 

Edytowane przez kitt78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Pierwsza i najwazniejsza sprawa: napisales:

"Dzieci to priorytet.  Nie krzyczę nie uzywam przemocy spedzam czas,  lekcje . Dzieci zauwazyly roznice i sa szczęśliwe" - to wczesniej byly krzyki i przemoc?!

 

co do lokum to mozna sprzedsc i podzielic sie kasa.

Edytowane przez Krovitz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Bylo. To nie tak ze sie znecalem dla jasności. Jam były niegrzeczne to po prostu sie na nie darłem. I to chyba zona ma najbardziej mi za złe. Takie dzialanie psychikę dziecka. Ona tez sporadycznie dała lanie dzieciom. To mnie oczywiscie nie usprawiedliwia. Nie byla to nasza codzienność. Byly gorsze i lepsze dni. Trudni teraz powiedziec jakie to proporcje.

 

No lokum jest na kredyt i na razie nie mozna sprzedać.

Ps. Wiem ze nie mozna nikogo zmusic aby zostal. Ale dlaczego nie chce spróbować ?

Edytowane przez kitt78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czyli obydwoje odreagowywaliscie na dzieciakach. Swietnie.

Co do mieszkania to kicha. Bo oprocz tego ze lokum zwykle zostaje przy tym kto zostaje z dziecmi to jeszcze dojda ci alimenty.

A co do sprobowania to pewnie ty bedziesz wiedzial najlepiej.ciezko okreslic po jednym wpisie. Ale moze ma juz dosc i nie ma sily probowac i bardziej kuszace jest dla niej zycie samej? Moze juz byla u prawnika i wie ze dostanie opieke nad dziecmi+lokum+alimenty...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Po szczerej rozmowie zadne z nas nie bylo u prawnika. Ja tylko fora czytalem. Ona nie chce rozwodu. Chce sie rozejść zamieszkac oddzielnie.

Co do próbowania ratowania Ja chcę  ja działam i jest to zauważone na plus przez nia i dzieci. Tyle ze ona ma też w sobie wine i albo jej nie zauważa albo inaczej dociera ale nie wiem jaki to level. Mowi ze nie chce kasy bylebym do dzieci sie dokładał co uwazam za oczywista oczywistość.

Edytowane przez kitt78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@kitt78 czlowieku jesli sie rozwodzisz to znaczy ze powinienes zaufanie odstawic. To juz niedlugo nie bedzie twoja zona. Wasze interesy beda rozbiezne. Im szybciej sie na to nastawisz tym lepiej. Malo kto mowi i rozwodzie jesli sie do niego nie przygotowal ;) .

Na to co mowi twoja zona to ja rozkladam rece. Bo wyglada na to ze chce cie wywalic z mieszkania. I to bez rozwodu. Pamietaj o jednym: tym udowodni ze malzenstwo przestalo istniec. To stary chwyt prawniczy. To sie chyba nazywa rozpad pozycia i wspilnego gospodarstwa czy jakos tak. Wtedy sad bez problemu orzeka rozwod. Bo malzonkowie nie mieszkaja razem itp

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

No dlatego zabezpieczam tyły i sie nie wyprowadzam. Mowi ze sobie da rade finansowo. Don jest wspólny problemy też. Mozna je rozwiązać nie mowie ze to łatwe i szybko i sie wszystko ua rozwiązać. Ona mowi rozejdzmy sie nie rozwod. Dla niej to różnica.

Edytowane przez kitt78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
39 minut temu, kitt78 napisał:

Po szczerej rozmowie zadne z nas nie bylo u prawnika. Ja tylko fora czytalem. Ona nie chce rozwodu. Chce sie rozejść zamieszkac oddzielnie.

Co do próbowania ratowania Ja chcę  ja działam i jest to zauważone na plus przez nia i dzieci. Tyle ze ona ma też w sobie wine i albo jej nie zauważa albo inaczej dociera ale nie wiem jaki to level. Mowi ze nie chce kasy bylebym do dzieci sie dokładał co uwazam za oczywista oczywistość.

Postaw sprawe jasno, bądź stanowczy. Chce się rozejść ale nie chce rozwodu. Po co jej ta karta przetargowa w postaci waznego wedlug prawa związku? Badź facetem, a nie kulką do popychania przez żonę. Ty już swoje zrobiłeś. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

@kitt78 oczywiscie ze roznica. Bo ma wspolnosc majatkowa z toba, jak cos sie jej stanie to musisz lozyc. Jak sie jej noga powinie to bedziesz musial jej pomoc bo jak to maz zonie nie pomoze. Jedyna roznica to brak sfery seksualnej. Zpbaczysz. Na to wyjdzie. Jak ty kitniesz przed nia to rente dostanie itp itd. Chce miec wolna reke i chate dla siebie. Po to jej to rozstsnie jest. A przy okazji testuje cie. Jak bardzo bedziesz losiem.

Edytowane przez Krovitz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Po pierwsze miałeś/masz złe priorytety. Najważniejszy dla Ciebie jesteś Ty, potem żona i dzieci. Taka kolejność wg trwałości związku. Od siebie nie uciekniesz. 

Odnośnie zachowania żony, no to nasuwa się jedna myśl. Poznała kogoś w tej nowej pracy, który miesza jej w głowie. Tobie wciskała kity o przepracowaniu, a to był czas, który spędzała z nim. Odnośnie wyprowadzki mam nadzieje, że sprawa jest jasne, że kredyt dalej spłacacie razem? Z żoną teraz się zapewne nie dogadasz, bo ma w......ne w głowie przez kogoś i nic nie dociera co do niej mówisz. Trzeba się skupić na sprawach finansowych i przede wszystkim, nie stracić kontaktu z dziećmi. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@voxpopuli tez mi sie wydaje ze zonka jest przez kogos dokladnie instruowana co ma robic. A jak beda razem mieszkac ale zyc osobno to autora za przeproszeniem ch.. penis strzeli jak on bedzie zostawal z dzieciakami a zonka bedzie sie prowadzala z innymi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak ktoś pisał tutaj o problemach w małżeństwie to z reguły pisałem aby się nie męczyć i odejść. U was napisałbym abyście próbowali to uratować ale jako ona się zaprze i sam nic nie poradzisz, musicie chcieć oboje. Wiem, że takie mamy czasy a i ludzie chcą tylko więcej i więcej, ale może zamiast pracować tyle i mieć trochę więcej kasy, pracowalibyście tyle aby po 8h trzaskać drzwiami i mieli więcej czasu dla siebie. Może byście żyli mniej komfortowo a bardziej szczęśliwie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja bym nie panikowała. Uważam, że facet musi być zdyscyplinowany i panować nad sobą. Wtedy imponuje kobiecie. Co z tego, że ugotujesz obiad jak potem drzesz kapcia?

 

Póki co ona będzie pamiętała tylko to co złe. Dlatego uważam, że potrzebuje oddechu od Ciebie. Być może jak znikniesz na parę tygodni, żonie zaczną się złe wspomnienia zamazywać a zostaną dobre? Nie wiem czemu, ale u nas tak to działa. Może po dłuższej ciszy, jak byś się odezwał to była by bardziej skora do współpracy? Może zatęskni? 

 

Jej doradcą wcale nie musi być jakiś facet z pracy. Równie dobrze mogła jak Ty napisać na forum i dostać oczywiste rady w przypadku agresji. Ale tak na dobrą sprawę, jeśli żona odnajduje wytchnienie w pracy to świadczy to o tym, że w domu z Tobą się męczy, nudzi, stresuje albo czuje pustkę. 

 

No i pracuj nad sobą. Bądź jej mężczyzną a nie katem czy kucharką. 

 

I tak na sam koniec... jeśli zostalibyście razem to jak rozładujesz brak ciepła z jej strony? Tu musisz wymyślić coś lepszego od agresji, bo ona raczej już Ci tego nie da. Problem pozostanie, prawda? I co teraz? Nic się nie zmieni. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@UsteczkaDoOczu mysle podobnie. Moze jakis sport na rozladowanie agresji?  Albo terapia? 

Bo jak tylko sie autor pilnuje to nic sie nie zmieni. I trzeba pamietsc ze agresja przybiera rozne formy. Od nazwania drugiego idiota po akcje takie jak u piaseckiego. Ja rozumiem jeszcze wyżywanie sie na sobie nawzajem za problemy w malzenskie ale na dzieciakach?  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Znaczy ze jak. Nie gotować obiadów. I tak sobie robie. Wiec nie jest to extra czas. Ja kocham ja ponad wszystko i ona o tym wie.moze to za malo albo za duzo. Kazdy ma swoje problemy. Tyle ze onA moimi specjalnie sie bie interesowała. A tak ot jest ladna zgrabna mila inteligentna kobieta lat 40 ktora kocham a zastanawiam sie teraz za co. Bo nie za motyle w brzuchy

Edytowane przez kitt78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz