PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

simplex

Ceramizery czy inne dopalacze...

9 postów w tym temacie

Napisano (edytowane)

Więc tak, temat na różnych forum samochodowych już poruszane jednak sobie podsumuję i ktoś może też coś poradzi. Generalnie mam samochód o przebiegu dosyć niedużym bo 53 tys. aktualnie. Usłyszałem ostatnio i test widziałem w TVN (zarzucają, że głupi i wykreowany jednak) pewnego specyfiku do silnika - wg nich genialnie kompresję na cylindrach poprawił. Dowodzą na innych wpisach i na YT też, że samochód bez oleju i tylko na ceramizerze przejedzie i kilkaset km. Ja sobie zakupiłem podobno 'jedyny słuszny dodatek', bez specjalnej chemii a więc Bishops Original, co jest tylko na bazie destylatów ropopochodnych i nie mają za zadanie wzmacniania ale bardziej konserwacji. Nie czyści nagaru, nie powoduje jakiś super efektów od razu. Z drugiej strony ceramizery podobno skuteczniejsze są do samochodów starszych i z dłuższym przebiegiem. Niektórzy twierdzą, że wymiana oleju wystarcza. Ja tam spróbuję i opiszę potem jak ktoś będzie ciekawy jednak potrzebuję chwili - preparat działa dopiero po 2,5 tys km. Ma mi zabezpieczyć silnik a nie coś 'naprawiać'. W sieci kłócą się niemiłosiernie. Od durniów sobie wyzywają, dowody 'oczywiste' przedstawiają. I nie piszę o jakiś bzdurnych preparatach po 20zł lanych do silnika przed sprzedażą samochodu aby z mc pochodził ciut sprawniej i po kilku tys. silnik do remontu. Gadają, że ceramizer to tylko zagęszcza olej (zmienia też jego kolor) i dlatego 'działa' - tylko też działa podobno po wymianie olejów, więc niby jak już przestaje olej zagęszczać. Ludzie piszą, że naprawdę zwykle pomaga aby nie wybierać nic specjalnie taniego. Mnie przekonało jedno do mojego wyboru - firma pochodzi z USA i tam się reklamuje i nie ma pozwu na swoim koncie, że kłamią - a przecież od razu by dostali wezwanie do sądu, jakby się konsument niezadowolony znalazł :P A temat ciekawy, więc sobie rozpocznę, może ktoś się wypowie? Hejka! :D 

Edytowane przez simplex

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnie by nie przyszło do głowy aby do auta o przebiegu zaledwie ok 50k km lać jakiekolwiek dodatki itp środki. Zakładam, że autem wiecznie jeździć nie będziesz to po co takie cuda ?

Ja mam niemalże 20 letnie auto to mógłbym zaryzykować ale, że silnik jest w porządku to tylko zmieniam olej !!!!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A bo ciungnie do technologii... :D Ma być spalanie mniejsze o minimum 0,5 l na 100km a mi bydlę pali w mieście średnio 10 l na 100 km. I to po przebiegu w trasie. Jak widzę na kompie, że w trasie do 7 l a w mieście samym 11 l to mnie szlag trafia. A nie chcę silnika psuć LPG. Więcej co prawda stoję w korkach niż jadę i mam automata więc i spalanie większe... I spalanie i ciszej i dłużej bezproblemowo ma jeździć. Zachwalili więc wybór dokonałem po przemyśleniu, że krzywdy nie zrobię aby u oficjalnego dystrybutora kupować. Więc miesięcznie min około 1000 km, przy oszczędności 5l na mc zwrócić ma się to po około pól roku - potem ma na siebie zarabiać :) Zobaczę co mi komputer pokaże :) Ale temat frapujący... tak jak mechanik powiedział abym sobie ledy założył bo mam reflektory soczewkowe i się 'wypalają' i wymiana jednego reflektora to 1 tys zł, więc sobie wstawiłem... A bajery, pewnie... Aby nie było krzywdy, jak pisałem. Obaczym, może ktoś ma swoje doświadczenia...? :)  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnie mimo iż człowiek względnie młody nie ciągnie do jakichkolwiek nowinek, mnie nie interesuje za bardzo ile auto pali, bo jak zatankowałem 10.2016 do pełna to dziś mam jeszcze niecałe 1/4 baku. Ale jeśli nie planujesz jeździć autem do końca to ja bym założył gaz i się nie smucił. W poprzednim miałem gaz i to na prawdę fajna sprawa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Miałem gaz... Nie wiem dlaczego ale mi się wydaje to coś problematycznego. 50% kosztów podróży jednak problem w dbaniu. Jak już się zdesperuję to może wtedy. Ja 3 razy tankowałem w tym mcu i to po 250 zł - bak ma 60 litrów. Idzie płacz i płać... :( Jeszcze wytrzymam trochę, jak nie będzie szło to może i się zagazuję :) Tylko silniczek mały bo 1,6 16v. Ale przy wtrysku gazu nawet nie powinno było czuć zmiany dynamizmu - może nawet na plus będzie... A pomyślę, a nie wiem. Etycznie i moralnie nie chcę psuć tej mojej Meganki :D Jest taki model CC i nawet głupio ją tak rozdziewiczać - jeszcze się czaję, na razie dodatek co pisałem. Wręcz 100% pewności, że krzywdy nie zrobię a jak zadziała, to będzie fajowiej...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie, auto kupione głównie z myślą, że pojeżdżę do 50 tys i sprzedam fajnie - koniecznie na lato bo znajdę pewnie kupca bez problemu :D To jest takie z hardtopem, co można dach składać i na lato jak znalazł. Więc ciut się nacieszę i pcham dalej. Ja bym sobie kupił starszą furkę... :) Ech, ciągnie do pani Mercedes, 560 SEC w budzie koniecznie W126 - najlepiej w wersji AMG... :P Nastolatka to nie jest jednak koszt jakiejś w dobrym stanie to kosmiczne $$$. W dobrym stanie a nie wyjeżdżone... koszt powyżej 100 tys PLN. I tam dopiero bak pewnie bez dna bo 5,6 litra zobowiązuje. Fajny samochodzik, może kiedyś... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Teraz też niby nie ma to jak Merc. Kiedyś dla nich robiłem (byli klientem) i gościu w ich centrum przy Jerozolimskich w Wwie mi opowiadał genialną polską historię. Jakieś z 10 lat temu facet się dorobił, przyszedł do nich i kazał sobie jakiegoś najnowszego Merca sprowadzić :D Full bajer a więc i pedały były na czujniki a nie jakieś linki... Po mcu przywieźli ten już złom na lawecie, gościu wszedł, pieprzną kluczykami na biurko sprzedawcy i powiedział, że będzie się z nimi sądził. I się sądził, jednak nie znam wyniku... Chodziło o to, że w Szwajcarii w tunelu w górach pedał mu się zaciął gazu czy hamulca (chyba hamulca) - nie pamiętam na 100% (czujnik najnowszy się popsuł a nie był jakoś zdublowany wtedy). Pojechał sobie gościu po serpentynkach w górach jak w Bondzie... Od ściany do ściany. Co swoje przeżył. Merc technologię ulepszył i teraz podobno bezpieczna :lol: Ale wtedy brechłem...

A druga historia - z pierwszej ręki tym razem, od klienta, który się 'nadział'. W pewnej kancelarii prawnej pan profesor sobie BMW z serii '7' kupił i z szoferem gdzieś świeżą bryką pojechali. Przejechali po kałuży i... woda się do silnika dostała i silnik się zatarł... Ot tak :D W 7mce! I dawaj gwarancję ruszają... I co? I przysłowiowe pstro bo w instrukcji napisane, że przez kałużę mają jechać wolniej niż 50 km / godz. A komputer pokazywał, że w momencie błędu silnika szybciej jechali. Sąd i mimo, że kancelaria dobra nie szło im wygrać. Dealer byłby górą. Pecha jednak miał dealer. Jak oddawał im samochód to sam rejestrował auto i papiery miał kompletować jakieś i przekazać wszystko z książką i instrukcją obsługi. Więc instrukcji nie przekazali podczas odbioru samochodu a dopiero po i to po wypadku nawet... Mieli pecha bo prawnicy się na to powołali i już tu mieli z górki. Dealer na swój koszt wymieniał silnik, bo fabryka im głowę zmyła, że bez instrukcji auto wydał... :D No nie mogłem uwierzyć, a na własne uszy słyszałem...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz