PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

VonM

Powrót do jeżdżenia po długiej przerwie

Rekomendowane odpowiedzi

Od kilku tygodni trapiła mnie właśnie ta kwestia. Swoje PJ uzyskałem ponad 7 lat temu, od tej pory prowadziłem dosłownie kilka razy i naprawdę miałem spore obawy. Na szczęście z pomocą przyszli dwaj koledzy, którzy dali mi się przejechać. O ile z automatem niedociągnięcia były kosmetyczne - tu mowa o kręceniu na ostrych zakrętach - o tyle na skrzyni ręcznej kilka razy szarpnąłem sprzęgłem, wskutek czego oczywiście zgasł, ale uwzględniam fakt, że było to auto dosyć leciwe i sportowe. Tak więc mam pewne problemy po stronie manualnej (głównie sprzęgło i ręczny), jednak mam bardzo dobre widzenie przestrzenne. Mieliście tego typu problemy i jakbyście doradzili rozpisać przeszkolenia?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A jakie ty znowu chcesz przeszkolenia rozpisywać ? Jeśli chcesz zacząć jeździć a czujesz się nie pewnie to wykup sobie ze 3h w szkole jazdy i pojeźdź z instruktorem i tyle. Albo zacznij od wieczornych przejażdżek kiedy mały ruch po mieście. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Parę razy ruszysz i wyczujesz sprzęgło, ze sprzęgłem już tak jest że w każdym samochodzie z innej wysokości łapie, mimo iż jeżdżę kilkanaście lat regularnie to jak wsiadam do nowego auta to czasem też szarpnie autem. Najlepiej jest tak że popuszczasz sprzęgło aż samochód zacznie ruszać i dopiero wtedy dajesz delikatnie gazu, generalnie jak dobrze masz auto wyregulowane to ruszy bez gazu tylko samo delikatne popuszczenie sprzęgła wystarczy, oczywiście nie próbuj takiej zabawy na światłach bo możesz nie zdążyć opóścić skrzyżowania na zielonym

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Spoko. Na pocieszenie napiszę, że mi też średnio idzie odpalanie auta ( co innego jak płynę już w ruchu, oj płynę, płynę, płynę...)

Zgasło auto? Oj tam. Ja prawie wypadek spowodowałam na parkingu... dokładnie tak. Zapomniałam chyba o czymś i.. nadal nie wiem o czym. Prawa jazdy nie mam ale... kto wie. Może kiedyś. Po prostu panikuję, bo to jednak dobre kilkaset kilo złomu, co nie? Poziom stresu wysoki a więc i zdarzenia dzieją się przedziwne. Nadal nie umiem sobie wytłumaczyć jak to się dzieje. Nie chodzi o to, że jestem kobietą... po prostu... muszę się maksymalnie skupić, co przy moim ADHD jest to równe 2%. Już lepiej mi idzie w NFS ;) Obijam się o ograniczenia graficzne :P i jakoś jadę ... :mlotek:

Nie jesteś sam, pamiętaj :spoko:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W ogóle od czego wzięło się przekonanie, że mężczyźni są lepszymi kierowcami? Tak ostatnio usiłuję to rozkminić ;) Od konia? W końcu to bezpośredni "przodek" samochodu, a używany głównie w wojnach, czyli zajęciu męskim. Może od tańca? :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zależy co masz na myśli lepszymi. Kobiety na pewno jeśli już jeżdżą w miarę to są ostrożniejszymi kierowcami. Mężczyźni z racji charakteru są bardziej brawurowi na drodze, ale nie ma się co oszukiwać predyspozycje do prowadzenia mają większe. Duża część kobiet się boi jeździć, prowadzić robią prawko bo trochę presja społeczna, bo mąż każe a czasami bo muszą. Ale w dwóch pierwszych przypadkach prawko idzie na półkę i jeżdżą od święta bojąc się rozdygotane i odstawiają babole i powodują zagrożenie. Znam wiele przypadków gdzie kobiety mieszkając gdzieś na wsi boją się wjeżdżać do małego miasta i znają tylko trasę do pracy i dalej nie pojadą idą na nogach. Te z małych miast nie pojadą do większego no bo się boją bo nie znają. Ale czy tam są inne drogi, inny kierunek jazdy, inne znaki po arabsku ? Nie słyszałem o takich przypadkach u mężczyzn. Nie brakuje też idiotek co to prowadzą telekonferencje oraz salon piękności na naraz. No i na pewno mają duże problemy z parkowaniem, to co czasami obserwuję na parkingach to się włos na głowie jeży, a to co można zobaczyć w internecie w wykonaniu kobiet to już w ogóle niedowierzanie, że tak można. Ale to też po części wina instruktorów, egzaminatorów, że puszczają takie ofermy już nie zależnie od płci na egzamin. Ale jak widzę jak kobiety parkują i wiem co chcą zrobić a to co robią używając kierownicy itd nijak nie pasuje do siebie, zero pojęcia o zachowaniu się auta przy określonych działaniach. Jak czasami tłumaczę jakiejś babie jak wykonać dany manewr i jak przy tym trzeba kręcić kierownicą i w którym momencie to są zdziwione. I nie wiem też czemu na siłę robią trudniejsze rzeczy zamiast sobie ułatwiać. Ale przy nie wiedzy i braku jakiegoś logicznego, przestrzennego myślenia tak bywa. Jak dla mnie powinien być większy nacisk na tłumaczenie, ćwiczenie i myślenie przy wykonywaniu różnych manewrów. Najważniejsze to też aby się kierowca nie bał tego co robi, jak nie jest doświadczony to musi być dodatkowo ostrożny  i będzie ok. Bo jak jedzie rozdygotany i się panicznie boi to katastrofa gotowa. Ty VonM jeszcze właściwie nie jesteś kierowcą to zadałeś tak infantylne pytanie ale jak trochę pojeździsz to sobie sam odpowiesz. Choć to nie jest też tak, że nie ma kobiet które dobrze jeżdżą bo są. Są takie które po prostu mają dryg do tego, nie boją się i jeżdżą dobrze, inne które po prostu się nie boją i wyrobiły sobie praktykę i jeżdżą dobrze. Ale zawsze wśród tych dobrze jeżdżących znajdą się takie które mają problemy z manewrami ale podejrzewam, że i pewien odsetek facetów też je miewa. 

Edytowane przez Szwagier

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A mało to jest niedzielnych kierowców dziadków, którzy znają tylko trasę do kościoła, albo na działkę za miastem i z powrotem. Sama znam takiego jednego - mój teść. Po wsi jeździ a do miasta tylko autobusem. Ostatnio obserwowałam jak dwóch panów rozkraczyło się na środku maleńkiego skrzyżowania blokując totalnie przejazd. Panowie czytają za kołkiem smsy maile a nawet książki ! I telekonferencje też sobie często urządzają.  Nienawidzę szowinizmu i szufladkowania :) Wiecie co mi powiedziała jedna PANI !! kiedy przyszłam na pierwszą jazdę na kursie, że Panowie to są lepsi bo im raz pokaże a babom to trzeba kilka razy pokazywać i że mam się nie bać skręcać w lewo (miałam umysł totalnie nieskalany znajomością rzeczy więc nie wiedziałam, że w ogóle powinnam się bać).  Po czym urządziła popis jazdy po łuku tyłem . Jeżeli ona każdą lekcję z kobietą tak zaczynała to ja na prawdę nie dziwię się że miała  tak marne efekty edukacyjne. Polecam lekturę https://zaozi.blogspot.com/2011/08/wszyscy-wiedza-ze-kobiety-maja-sabsza.html

 

Edytowane przez Mari

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niektórzy mężczyźni są lepszymi kierowcami od niektórych kobiet.

 

Moim zdaniem dość dużym powodem są obyczaje. Mam znajomą, która świetnie jeździ a jej hobby to drift. Nietrudno się domyślić, że nauczyła się jeździć od ojca. Zazwyczaj dziewczynki zamyka się w domowym ognisku "tego nie rób tylko to rób, to nie dla dziewczynek" itp. Natomiast chłopaki niejako muszą umieć jeździć i ojcowie ich uczą bez przygadywania od rodziny, że "co Ty robisz?!" No bo... to jest dla chłopaków. 

 

A dzisiaj coraz więcej kobiet jeździ, coraz więcej pracuje np jako kierowca autobusów. Są też kobiety w bardziej hardkorowych moto światach. To się zmienia. 

 

Kiedy ja brałam lekcje praktyczne ze starym szowinistą, to zanim wykonałam jakikolwiek ruch musiałam wysłuchać monologu pt "Nawet nie próbuj bo jesteś kobietą i Ci nie wyjdzie. Kobiety to się tylko do jednego nadają". Tak, tak... mamy otwór między nogami, tak... domyślacie się co z nim.

Mówił mi "jedź". Ja mu na to "nigdy nie jechałam". A on w skrócie powiedział co zrobić. A więc odtwarzałam w pamięci jego słowa i próbowałam dopasować je do czynności. Kiedy nie byłam pewna dopytywałam, a to potwierdzało oczywiście moją kompletną niezdolność do jazdy. Pamiętajcie, byłam wtedy moto dziewicą. Zamiast odpowiedzi dostałam kilka gburowatych teorii i ponagleń, żebym po prostu jechała. Dobra... A więc w ciemno. Odpaliłam auto ale chyba sprzęgła nie wdepnęłam i auto się zaczęło turlać. Haha! O mało nie grzmotnęło w takiego fajnego mercedesa zaparkowanego naprzeciw. Koleś minę miał bezcenną. Ręce mu się trzęsły. Może merc jego albo jego szefa? ;)Pyta "czemuś hamulca nie depnęła?". A ja mu na to, że mi nawet nie pokazał który to hamulec a który sprzęgło i że na zajeciach teoretycznych tego nie uczyli a ja sama też nigdy z autem nie miałam nic wspólnego i żeby mnie poprostu nauczył, jak w ofercie napisali a nie jak dureń truje mi du**ę. A więc musiał mnie nauczyć absolutnych podstaw. Szło mi całkiem, całkiem ale ciągle byłam w stresie. Zaczęłam pić zieloną herbatę, która bardzo mi pomagała się skupić i zachować czystość umysłu. Dopiero na ostatniej lekcji miałam taki stan umysłu "mam wszystko gdzieś a ten koleś obok nie istnieje, jestem sama w aucie". Facet zapytał "Czemuś tak od początku nie jeździła? Bardzo dobrze!" Machnęłam ręką na głupie pytanie. Czemu? Bo się z tą umiejętnością nie urodziłam. Czemu? Bo ignorowałam to co mnie stresowało i byłam tylko ja w metalowej budzie na kółkach. Poczułam się trochę jak na rowerze. 

Czemu nie mam prawka? Znowu stres. Znajomy zaproponował, że weźmie mnie na plac i poćwiczymy te manewry. Okazało się, że szło mi super i jaki jest mój problem. Ano stres, który za każdym razem miał inne źródło. A więc postanowiłam odłożyć prawko na bliżej nieokreśloną przyszłość ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moja mama nie wie, że można objechać rondo dookoła, więc po prostu wrzuca wsteczny i śmiga do tyłu gdy przejedzie odpowiedni zjazd. I o dziwo jeszcze wypadku nie miała. No, ale ona tylko oklepane trasy, w nowe się boi i w sumie ja też gdy jestem pasażerem. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zarówno mężczyzna, jak i kobieta może być bardzo dobrym kierowcą i zarówno mężczyzna, jak i kobieta może być fatalnym kierowcą. Niby faceci są bardziej zadaniowi, mają lepszą orientację w przestrzeni, ale przy okazji częściej przeważa u nich brawura i chęć udowodnienia, jak to sobie świetnie nie radzą za kierownicą (szczególnie załącza im się to chyba w obecności innych facetów). Taki bardzo świeży przykład: mój chłopak akurat wrócił ze sklepu, pakuje zakupy do bagażnika, obok właśnie z parkingu chce wyjechać jakiś facet. Chyba chciał się popisać umiejętnością szybkiego włączania się do ruchu, niestety niefortunnie zapomniał wrzucić wsteczny i zamiast wyjechać, to wjechał... w słup ;) Dużej szkody nie było, jedynie błotnik solidnie ucierpiał, ale jak się pewnie domyślacie nawet nie wyjrzał, żeby sprawdzić :P

 

Mam prawo jazdy i bardzo dobrze czuję się za kierownicą, chociaż jeżdżę zdecydowanie za mało i niestety niewiele mogę w tym temacie zmienić. Dlatego zawsze staram się korzystać z okazji, gdy mam możliwość zrobienia nawet kilkukilometrowego kursu po przysłowiowe "bułki". I nie uważam, że tylko i wyłącznie z tego powodu, że jestem kobietą jeżdżę gorzej, niż np. mój partner - to trening czyni mistrza, a on miał po prostu więcej okazji, by ćwiczyć ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja tam z lekcji PJ pamiętam tylko jedno... Skubany instruktor nauczył mnie nowego przekleństwa :D Chłoptaś 16 lat, duży bysio a dali mi do nauki malucha i do tego chudego, małego panoczka jako instruktora - jak w komediach głos miał jak dzwon :P Jedziemy sobie spoko, tylko krawężnik wysoki, o tym zaraz... Każe mi bieg zredukować i wrzucić dwójkę. No problem był taki, że w maluchu musiałem trochę nogę prawą przesunąć pod kierownicą do środka (tylko dla 2 tak było bo 1 wrzuca się w maluchu raz, na starcie i facet przecież nie pojedzie jak strusia z nóżkami złożonymi) i niekiedy...  kierownicę zaczepiałem tą nogą i wtedy 'sama' przekręcała się popychana szczytem nogi... jak sobie wyobrazicie to wtedy samochód skręcał w prawo i ja na ten wysoki chodnik najechałem... Maluchem to była niezła przeszkoda terenowa... gościu z refleksem, odbił ręką kierownicę i skontrował mi manewr, spokojnie kazał na tej już wrzuconej 2ce na parking podjechać. Zatrzymać się... potem zagrzmiał z pięścią zwiniętą przed twarzą swoją: 'Ku..., no że piz... ci oczy zarosły, ty skur...' :wtyd: No młody byłem (duży więc więcej nie posunął się) bo teraz, w moim wieku, by dostał w mordę ale przekleństwo zakonotowałem i z raz użyłem nawet, a co?! :D 

Edytowane przez simplex

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Szwagier napisał:

A mówiłeś jej o tym, że można ?

No jasne, ale ona swoje. W sumie prawie 20 lat jeździła bez ważnego prawka. Na prawku miała bezterminowo, a na papierach że na 10 lat że względu na wade wzroku. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja na PJ B nie miałem większych ekscesów i też jeździłem maluchem, za to na A ekscesy były jak się urwałem MZ250 instruktorowi i postanowiłem sam pojeździć :beka:Skończyło się na uszkodzonym boku motocykla i po zdzieranych dłoniach :bezradny:

Ja będąc w UK wymieniłem prawko na ichszejsze i po powrocie w 2007 po max 182 dniach powinienem wymienić na polskie, ale ja na nim jeździłem do 2014 r a kto mi udowodni, że raz na pół roku nie jestem w uk. Ale i ono straciło ważność więc pomyślałem, że może jednak z powrotem wyrobie PL prawko i wyrobiłem ale tym razem dali mi właśnie na 15l A miałem pierwsze bezterminowo, ale teraz tylko dają max na 15l coby więcej kaski zdoić z ludzi. Ja od zrobienia prawka do pierwszego auta miałem roczną przerwą i oczywiście miałem malucha do tego Nokię 5110 więc w 99r to byłem gość na dzielni :P 

Edytowane przez Szwagier

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się