PoMesku.org.pl

Aby móc wypowiadać się na forum należy założyć konto. Jest to w pełni bezpłatne. Dołącz do naszej społeczności już dziś.

Czarownica

Rozmowa kwalifikacyjna- bank.

Rekomendowane odpowiedzi

Sprawa wygląda następująco:

 

Mój chłopak aplikował na stanowisko doradcy klienta biznesowego w banku i zaprosili go na rozmowę kwalifikacyjną. Oboje jesteśmy po studiach medycznych. Kiepsko jest z pracą w naszym zawodzie a jak już coś wpadnie, to zarobki i tak są niższe niż w korpo :) Więc stwierdził, że się przebranżowi. Tyle że z powodu braku doświadczenia w tej branży, nie do końca jest dla nas oczywiste jak przygotować się do takiej rozmowy. Być może są wśród Was osoby które pracują/pracowały w ten sposób albo są rekruterami w dużych firmach i mogły by coś konkretnego podpowiedzieć w tym temacie?  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z medyka przekształca się na bankowca ? Niezły rozstrzał, aż tak źle w tej branży medycznej ? Może nie wszystko od razu tylko dojść do jakiegoś poziomu z czasem i może było by lepiej jak w tej bankowości. W banku obecnie praca nie łatwa silne naciski z góry na wydajność plany, plany i jeszcze raz plany doradcy na sali gotowi sobie wyrywać klientów z rąk, siedzieć w pracy dłużej ponad normę za darmo aby nachapać więcej klientów typowy wyścig szczurów. Doradca biznesowy to może troszkę coś innego ale schemat podobny, tylko na takie stanowisko to raczej są brane osoby z doświadczeniem, stare wyjadacze, raz że trzeba mieć łeb nie od parady do produktów to jeszcze być bez skrupułów i mieć gadanę wytrawnego akwizytora żeby klientowi wszystko co możliwe sprzedać, wcisnąć jak najwięcej na nim zarobić o on żeby był zadowolony i wdzięczny. I szczerze mówiąc dziwię się, że młodego przebranżowionego chłopaka chcą na takie stanowisko no ale może nie od razu tylko po jakimś czasie. Co gadać na rozmowie to nie wiem, ale skoro twój chłopak się przebranżawiał i aplikował na takie stanowisko to chyba powinien wiedzieć co i jak gadać. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Szwagier nie dałbym głowy czy studia medyczne to medycyna. Czarownica i jej facet moga być też po pielęgniarstwie, ratownictwie medycznym lub fizjoterapii....

 

@Czarownica a czemu doradca klienta biznesowego w banku a nie np przedstawicielstwo medyczne? W sumie praca z grubsza polega na tym samym ;).

 

Dokładnie do banku nigdy nie aplikowałem. A w korpo zwykle są standardowe pytanka: czemu chce Pan zmienić pracę/ gdzie sie Pan widzi za 5 lat/ czemu wybrał Pan naszą firmę/ prosze powiedzieć co Pan wie o naszej firmie. Plus jeśli to customer service to mogą być scenki do odegrania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Szwagier część rodzinki robi w medycynie (lekarze i ratownicy). Nie wiem jak jest i fizjo ale np ratownicy zarabiają bardzo kiepsko. Wręcz żenująco jeśli weźmie się pod uwage pensje w popularnych dyskontach. Ja osobiście pracuję w korpo z 3 byłymi pielęgniarkami... i to co opowiadały to żenada. Lekarz to przynajmniej ma hajs w perspektywie a pozostali :/?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, Krovitz napisał:

 czemu doradca klienta biznesowego w banku a nie np przedstawicielstwo medyczne? W sumie praca z grubsza polega na tym samym ;)

Popieram!

 

A co do rozmowy, warto poczytać coś o tym banku, znać jego ofertę. Przygotować się na scenki czy "prace domową" (niektórzy prowadzą rekrutację wieloetapową, by wykluczyć tych którym się nie chce starać). Plus odpowiedzi na standardowe pytania o zarobki, powody aplikacji, mocne strony..

 

Moja koleżanka na 1 roku studiów zaczęła pracowac w banku mając na koncie tylko pracę w sklepie spożywczym, więc da się. Oni mają tam pakiet szkoleń dla nowych. Ale studia to były ekonomiczne co było plusem. No i przeszła 3 etapy. I jest gadułą z natury, bardzo kontaktowa, śliczna z wyglądu i bardzo pewna siebie. Dziś ma swój biznes ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, kobieta25 napisał:

 

A co do rozmowy, warto poczytać coś o tym banku, znać jego ofertę.

Na doradcę biznesowego to za mało, bo biznesowy to nie wciskanie standardowych kredycików które są podobne i się tylko różnią oprocentowaniem, prowizją itp Biznesowy musi być biegły w rynkach finansowych minn fundusze, kontrakty szeroko rozumiana giełda. Kredyty dla firm itp to trzeba mieć trochę doświadczenia w "biznesie" i na takiej rozmowie raczej nie pytają czy zna pan ofertę naszego banku itd I bywa czasami tak, że takich osób banki same szukają, a kandydatów to przyjmują na zwykłych doradców "na sale"

Edytowane przez Szwagier

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście masz rację, ale nie chodziło mi, że zadadzą pytanie konkretnie o ich ofertę, tylko warto ją znać aby pokazać, że nie jesteśmy tam wprost z ulicy, że jesteśmy zorientowani SAMI Z SIEBIE w razie gdyby np. trzeba było odegrać scenkę itp. A skoro on nie ma doświadczenia i mimo to go zaprosili to być może nie wymagają aż tak specjalistycznej wiedzy, nauczą go, podszkolą i będzie gites

 

Edytowane przez kobieta25

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zawsze lepiej wiedzieć więcej niż mniej i osoby na takie stanowisko to nie mogą być z tzw "ulicy" i nie sądzę aby ktoś tam pytał o ofertę czy bawił się w jakieś scenki. Szkoda, że pytanie nie padło wczoraj to bym wam dokładnie napisał o co pytają na takich rozmowach, może za kilka dni jak nie będzie za późno 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za Wasze odpowiedzi i wskazówki, zobaczymy co z tego będzie :)

 

@Szwagier, jesteśmy po fizjoterapii. I to w sumie niedługo po studiach. Mnie trochę łatwiej jest o pracę w tym zawodzie niż Jemu...w sumie nie potrafię powiedzieć dlaczego. Zarobki są faktycznie kijowe, tak jak sugerował Krovitz, chyba że masz własną przychodnię ale do tego trzeba dochodzić sobie powoli albo mieć bogatych rodziców :) Rozstrzał jest spory, tak jak zauważyłeś, ale koleżanka która pracuje w korpo (jest psychologiem klinicznym) zaraziła nas trochę tym pomysłem. To jego sprawa, skoro twierdzi że się do tego nada to proszę bardzo, trzymam kciuki. Tyle że rozmowy do takiej pracy są dla mnie od czapy :) Na rozmowach w fizjo, przeważnie zadadzą Ci pytania gdzie już pracowałeś i jak Ci się podobało a potem musisz wykonać jakaś technikę manualną albo masaż...coś takiego praktycznego. Nikt nie pyta Cię : "Co było Twoim największym sukcesem życiowym?" albo "Jaka sytuacja sprawiła, że się Pan zestresował w pracy". Gorzej niż na randce z psychoanalitykiem :P Ponieważ chcę mu pomóc a oboje nie jesteśmy doświadczeni, zdecydowałam się zadać takie pytanie tutaj. Poza tym oczywiście przeglądamy jakieś śmieszne poradniki. 

 

Nie chcę się tutaj jakoś rozwodzić albo użalać nad służbą zdrowia ale z racji studiów mamy znajomych ratowników medycznych, fiozjo i pielęgniarki :) Płace poniżej 2 tys. Chyba że się zaharowywujesz i pracujesz po nockach i w święta. To jest bardzo smutne ale faktycznie wielu z nas myśli o korpo, bo tam często biorą Cię ot tak a potem szkolą, czyli tak naprawdę każdy może to robić...chociaż z punktu widzenia klienta jest to mało profesjonalne podejście ;)   

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Czarownica ale żeby być fair to nie zawsze wygląda po fizjo jak opisałaś. Sam znam wielu świetnych młodych fizjoterapeutów, bez pleców - z własnym gabinetem. Ale to ludzie którzy zasuwali na wolontariatach na studiach i teraz są w państwowych placówkach i którzy wzieli kredyty na dokształcanie się (kursy specjalistyczne) i teraz spijają z tego śmietankę ;). Oczywiście piszę to z perspektywy Krakowa. Nie wiem czy podobnie wygląda to w każdym mieście ;).

 

A co do samej rozmowy: niech składa w wiele miejsc. Korpo między sobą się różnią. I wiadomo musi nabyć wprawy w takich rozmowach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O proszę! :) A my właśnie świeżo upieczeni Krakowiacy ;)

Ja nie mówię że się nie da, bo po sobie wiem że się da. Trzeba mieć w tym też trochę szczęścia, jak to we wszystkim w życiu. Oczywiście sprawiedliwie muszę przyznać, że sytuacja którą opisałam to nie jest 100%, żeby nie było.

Też taka prawda, że obecnie traktujemy swoje prace trochę tak na przetrzymanie, bo mamy perspektywę wyjazdu do pracy w zawodzie, tylko że nostryfikacja dyplomów trochę trwa ;) Czy myślisz, że praca w korpo nadaję się na "krótką metę"? 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Czarownica przede wszystkim z tego co widzę to akurat w tym zawodzie trzeba mieć dużo pokory i pracowitości. Żona kumpla jest właśnie tego przykładem. Pamiętam jak robiła na dwie zmiany. Jedną w szpitalu, drugą w macdonaldzie, w weekendy udzielała korków. Aż uzbierali (kumpel na to brał nadgodziny) kilkadziesiąt tysięcy. W ciągu kilku lat zwróciło im się z górką ;). I to spora.

 

Praca w krakowskich korpo to dobry pomysł dla osób zwłaszcza po ekonomii i językach. Z tego co ja się orientuje ( a weź poprawkę że nie znam każdej korpo) to jeśli to miałyby to być ludzkie zarobki to zależy od języków. Z samym angielskim to raczej koło 2.5 na rękę maks. Fajna kasa zaczyna się jak zna się dwa języki na tyle żeby się płynnie porozumieć. I dużo zależy od samej korpo i stanowiska. Akurat ja w bankowe klimaty nigdy nie poszedłem. Ale trzymam kciuki! Roboty tego typu w kraku jest tyle że na pewno twój facet coś znajdzie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja to się troszkę dziwię, że kończy naukę w konkretnym i chyba chodliwym obecnie kierunku (raczej w spokojnym klimacie) a pcha się w zupełnie inny (dość stresujący) tym bardziej, że planujecie nostryfikować dyplomy i wyjechać. To może lepiej byłoby popracować spokojnie w zawodzie, zdobywać jakieś doświadczenie i z czasem wyjechać a nie kombinować w przebranżawianie się i szukanie innej pracy. Nie twierdzę, że to jakieś nietrafne po prostu głośno myślę.  

Edytowane przez Szwagier

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Czarownica napisał:

Na rozmowach w fizjo, przeważnie zadadzą Ci pytania gdzie już pracowałeś i jak Ci się podobało [...]Nikt nie pyta Cię : "Co było Twoim największym sukcesem życiowym?" albo "Jaka sytuacja sprawiła, że się Pan zestresował w pracy". Gorzej niż na randce z psychoanalitykiem :P 

Ktoś tu za dużo (amerykańskich) filmów ogląda. 

 

Proszę nie dewaluować innych zawodów. Nie wiem skąd masz takie wyobrażenie, ale nigdzie czy to w banku czy korpo czy nawet do spożywczka nie padają takie pytania. Tak naprawdę żadnego pracodawcy nie obchodzi, co Ty chcesz osiągnąć (że chcesz sie wyrwac z biedy, czy rozwijać zawodowo) ale raczej co wniesiesz do jego firmy/ co on zyska zatrudniając właśnie Ciebie. Taka Pani zyska gdy umie obsłużyć kasę i ma doświadczenie w obsłudze klienta a nie gdy powie, że wreszcie uwierzyła w siebie i chce zacząć choćby od sklepu ;) Modelki też na rozmowach muszą pokazać jak chodzą i pozować, bo nikogo nie obchodzi jak sobie radzą ze stresem ;) Takie dwa skrajne przykłady :) 

 

Więc na rozmowie zawsze liczy się doświadczenie i praktyczne umiejętności, a nawet gdy już pada pytanie o powody aplikacji akurat tu, to raczej po to byś powiedziała że ich firma jest najlepsza i chcesz wzmocnić jej szeregi w ten czy inny sposób a nie opisywać swoje marzenia :) Chodzi o to by pokazać, że firma (czy miejsce gdzie aplikujemy) zyska na tym, że nas zatrudni. To czy my na tym zyskamy to ich nie obchodzi. 

 

4 godziny temu, Szwagier napisał:

Ja to się troszkę dziwię, że kończy naukę w konkretnym i chyba chodliwym obecnie kierunku (raczej w spokojnym klimacie) a pcha się w zupełnie inny (dość stresujący) tym bardziej, że planujecie nostryfikować dyplomy i wyjechać. 

Wiesz ja (głośno) myślę, że wielu młodych ludzi idzie na studia a z czasem stwierdza, że to jednak nie to. Kończy kierunek, bo juz szkoda przerywać/bo nie ma innego pomysłu itp. Może chłopak jednak tego nie czuje? A nostryfikowanie dyplomów i wyjazd, to może czarownicy pomysł, więc on "też" tak planuje, bo w końcu razem są, to razem ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się