PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Luki89

Szwagier - mega problem

Rekomendowane odpowiedzi

Jako że szwagra traktowałem zawsze jak brata (chłopak 21 lat) - broniłem, tłumaczyłem itd... teraz jest tragedia z resztą zawsze kiedy tylko ma jakąś dziewczynę... W skrócie zapomina o rodzinie i nic go nie interesuje... Jak nie miał nikogo potrafił być po 3 razy na tydzień u nas, teraz jest wielce nie zadowolony że musi przyjechać, no i milusi jest wtedy kiedy ma jakiś interes to będzie się łasił jak diabli np. pożyczka pieniędzy. Z dziewczyn zawsze wybiera takie, które rozkładają nogi na pierwszym czy drugim spotkaniu, gdy starał się o jedną i na trzecim spotkaniu nie chciała mu nóg rozłożyć to szybko ją rzucił w diabły. No i każda potrafi go tak omotać że o rodzinie zapomina i chodzi pod jej dyktando... Teraz wynalazł sobie totalnego paszkwila ze 100kg żywej masy, mega nie miłą dziewczynę, której nic nie pasuje, boi się i nie chce mieć dzieci - jak to określiła dzieci ją paraliżują, o ślubie słyszeć nie chce, dodatkowo lubi żużel i niech lubi bo każdy ma jakieś hobby, tylko szwagier nie ma o tym zielonego pojęcia, a włóczą się co tydzień po całej Polsce od Krakowa po Gdańsk. Dwa dni temu dzwoni ona z telefonu szwagra że nałykał się tabletek nasennych nie wie co ma robić, kazałem wysłać jej zdjęcie leku i wysłałem do kuzyna farmaceuty, który stwierdził że nie jest to jakiś toksyczny lek... Na drugi dzień udało mi się porozmawiać ze szwagrem a on że nic nie brał i to stary listek jakiś a poszedł spać bo po prostu był zmęczony i nie jest to pierwsza akcja z tą dziewczyną bo już kiedyś też wydzwaniała że wyszedł i nie wracał... Dodatkowo szwagrowi zawsze kiedy ma dziewczynę nie idzie nic powiedzieć, pogadać, bo raz że robi z tego awanturę, dwa że on jest dorosły (taki dorosły że nie pracuje bo żadna praca mu nie pasuje), bo on chodzi na ciężkie studia i musi odreagować... Najbardziej przeżywa to wszystko żona, bo w końcu jej brat - miał być chrzestnym naszego dziecka ale odpuszczamy bo w ogóle się nie interesuje młodą, a wręcz przeciwnie potrafi być zazdrosny że ona coś dostanie a nie on... Ciekawy jestem jak spłaci 2700zł do końca sierpnia jak każdorazowo zamiast poszukać pracy woli balować i włóczyć się po świecie... Nie mam nawet jak z nim pogadać bo ta flondra cały czas z nim jest... Co radzicie robić? Bo wszyscy po kolei czyli i teściowa i teść, ja i żona rozkładają ręce... Jest strasznie wygodnickim człowiekiem, czyli jemu się wszystko należy i to najlepiej pod nosek czyli tak ja ma u jej rodziców... U nas ciężko mu było do stołu rozłożyć... albo że on nie będzie jezdził do moich rodziców i brata z którym miał bardzo dobry kontakt bo tam nie ma żadnych atrakcji... Nie wiemy wszyscy co mamy robić... z jednej strony jego życie niech robi co chce, z drugiej? Żal na to wszystko patrzeć... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

On ma 21 lat i najwyższy czas dorosnąć. A dorośnie wtedy, gdy zacznie ponosić konsekwencje swoich czynów. Wy, a przede wszystkim rodzice, powinniście przestać mu matkować. Wszyscy traktujecie go jak podrośnięte dziecko. Mówisz szkoda patrzeć na to co robi. To nie patrzeć, niech dostanie po tyłku. Inaczej nigdy nie dorośnie i będzie też trochę w tym waszej winy. Nie przeprowadzaj z nim ojcowskich rozmów, to bez sensu. Działa odwrotnie do zamierzonego celu. On sam musi się o siebie martwić, a jak sam będzie chciał to przyjdzie pogadać. 

Edytowane przez balin

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Balin ja wiem że jest dorosły i musi martwić się o samego siebie, tylko weźmy sytuację z tabletkami stawiającą całą rodzinę na nogi bo nie wiesz czy wziął je czy nie i ile w tym prawdy. A już podobna sytuacja była. 

Ogólnie to mamy pewien pomysł bo szwagier mieszka sam, teściowa opłaca mu mieszkanie, zaś jego ojciec płaci mu 6 stów alimentów miesięcznie co ma na jedzenie i życie. Czyli odciąć mu kasę. Skoro jest taki dorosły niech to pokaże.

Teraz żałuję że kupiłem mu auto... Bo trzeba było powiedzieć zarób sobie, dwa lata już mija a jeszcze mi jest kasę krewny - dodatkowo o nie w ogóle nie dba, olej do zmiany od 10 tyś km temu, a gdybym przez przypadek nie spojrzał na bagnet to zatarł by silnik bo już mu kontroli nawet mrugały ale co tam przecież jedzie... Żadna praca mu nie pasuje i na dzień dobry to on z 3 tysie powinien zarabiać, a za 1500zl to śmiech gdzieś iść nawet. Z dwóch go wylali bo w jednej był zakaz palenia i wyleciał, a w drugiej bo chodził jak mu się podobało. Cholewka zastanawiamy się do kogo on się wrodzil? 

Edytowane przez Luki89

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kupiłem żeby chłopak miał czym jeździć. Z resztą po odebraniu prawka też dostałem od rodziców auto. Kupiłem i miał mi w ratach oddawać kasę. Dwa lata minęło a kasa jeszcze cała nie oddana, majątku nie kosztował bo 6 tyś zł ale zawsze

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ojapitole napisał:

Kupiłeś mu samochód?:beka:

HAHAHA to samo mnie rozłożyło w tej całej historii, ale ok rozumiem pożyczyłeś mu a on nie oddaje. Czyli wał z niego. Nie zarobił to nie dba, typowy złamas. A nie chciałbyś mieć drugiego przyszywanego szwagra :rolleyes:

Ogólnie 21 lat to jeszcze dzieciak ale strasznie rozpuszczony i trzeba by go chyba utemperować. Jak ojciec mu płaci alimenty trudno niech płaci ale matka powinna mu dać okres wypowiedzenia na to mieszkanie i przestać płacić, niech mu popłaci jeszcze z 3 mce i w tym czasie niech szuka roboty, skoro ma długi to żeby się nie wpakował w większe bo jeszcze i tak rodzice będą musieli płacić. I niech żyje na własny rachunek albo niech wraca mieszkać do rodziców. On studiuje dziennie, zaocznie ? 

Tak czy siak to olać go i niech radzi sobie sam, bo inaczej to nigdy nie zmądrzeje. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Część spłacił ale jeszcze mu brakuje do całkowitej spłaty. Jest na studiach dziennych a w weekendy woli jeździć ze swoją lubą po całym kraju bo ma karnet na żużel wykupiony. Z resztą tak jak pisałem wcześniej z jednej roboty go wylali, z drugiej też bo jak zadzwonili by przyszedł na nockę to powiedział że później jest cały dzień rozpitolony i chodzi nie wyspany... Nie dawno żona pożyczyła mu do końca sierpnia 2 tyś zł bo on potrzebuje komputera na studia, a jego stary to złom a jak nie będzie miał to rzuca studia. Warunek jest jeden bo jeżeli nie spłaci sprzedajemy auto... Tylko że nic w tym celu nie robi. Ja byłem od samego początku przeciwny... Ale małżonki pieniądze więc jej decyzja. 

Historia jest zawsze identyczna gdy ma dziewczynę i nie ważne jaką, a jak coś potrzebuje to milusi do potęgi entej. Nie raz mu du**ę też ratowałem. Nie wiem sam mam brata który jest w podobnym wieku co szwagier i nigdy nie było z nim problemu, szwagier?  Brak komentarza...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O ku*** kolejny smaczek, oj ty nam tu dziś humor poprawiasz. Rzuca studia jak mu nowego kompa nie kupicie, no komedia dobra. Ale jak studiuje dziennie to u rodziców niech mieszka albo w akademiku (jak poza miejscem zamieszkania). 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Szwagier napisał:

O ku*** kolejny smaczek, oj ty nam tu dziś humor poprawiasz. Rzuca studia jak mu nowego kompa nie kupicie, no komedia dobra. Ale jak studiuje dziennie to u rodziców niech mieszka albo w akademiku (jak poza miejscem zamieszkania). 

Bo jak to określił projektów nie mógłby robić a tego wymagają. 

Teściowa w Anglii, teść na drugim końcu Polski, a szwagier mieszka sam w mieszkaniu teściowej 500m od uczelni.

Nie rozumiem co niektórych to śmieszy? Jestem tak nauczony i jest dla mnie to normalne żeby pomagać tym bardziej najblizszej rodzinie, bratu też pomogam, auto też mu kupiłem tylko w przeciwieństwie do szwagra w ciągu pół roku kasę mi oddał i nie marudzi że idzie do roboty za 1000 czy 1500zl tym bardziej dorywczej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że masz wypaczone pojęcie pomagania.  Jak ktoś nie umie sobie odłożyć na coś, to zamiast pożyczać pieniądze powinien ścisnąć poślady na kilka miesięcy i odmówić sobie kilku innych rzeczy, i wtedy za odłożoną gotówkę sobie coś sprawić. Albo jak jest ciśnienie z uwagi na jakieś okoliczności zewnętrzne to niech weźmie kredyt w banku.

A jak nie może wziąć kredytu w banku, to tym bardziej jest niewypłacalny (z tego co piszesz na własne życzenie) - to pomaganie w takim przypadku jest czystą naiwnością.

Ale spokojnie z tego można wyrosnąć :haha:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obcej osobie zgodzę się że w życiu bym kasy nie pożyczył, ale rodzinie najbliższej czemu by nie? Prosty przykład mojego brata który ma obecnie 19 lat. Jak miałby odłożyć sobie kasę na auto, którym od poniedziałku do piątku dojeżdża do szkoły? Poszedł do pracy w weekendy to oddał i stać go na inne młodzieńcze potrzeby. Co by zrobił bez auta? Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam być bez samochodu. Też jak mamy z żoną potrzeby zakupu czegoś to ściska się poslady i odkłada.

Edytowane przez Luki89

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pewnie, że można pomagać tym bardziej jak się ma możliwość. Ale dobrze jak ktoś to docenia i szanuje tę pomoc dobrze ją wykorzystuje. A ten szwagier nie szanuje i jest roszczeniowy, a śmieszył mnie ten jego szantaż. Choć rozumiem, że może mu być potrzebny dobry komp i może się zwrócić do rodziców o jego kupno. Skoro mama mu płaci za mieszkanie to ok, (w miarę zrozumiałe skoro to jej mieszkanie. Jakby miała nie płacić to musiałaby go wyrzucić i wynająć albo stałoby puste) niech mieszka. Dostaje coś od ojca i niech stara się za to żyć. A czy dostanie na jakieś zachcianki to już dobra wola rodziców. W końcu uczy się dziennie to też nie widzę jakieś konieczności aby musiał pracować. Choć wiadomo może sobie coś dorobić. Jeśli udzieliłeś uczącej się i nie pracującej osobie pieniądze to równie dobrze możesz mieć pretensje do siebie, że Ci nie zwraca. No bo skąd ? Możesz pomagać bratu i pomagasz to dobrze bo czemu nie. Ale argument o dojeżdżaniu do szkoły to taki trochę zabawny, to brat mieszka tak daleko od szkoły, że nie da się dojść bądź dojechać komunikacją publiczną ? Wiem,że samochody u młodych ludzi to coraz popularniejsza sprawa ale ilu z nich dojeżdża nimi na co dzień do szkoły ? No i to Co by zrobił 19 latek bez auta to już w ogóle dla mnie jakiś śmiech, a co miałby zrobić ? Umarłby ? 

Pracującemu koledze byś kasy nie pożyczył ?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A nie pożyczył bym, bo już jedynemu miałem okazję i po ponad roku na kur... mac odzyskałem... Ja auto miałem zaraz po zdaniu prawka czyli w wieku 18stu lat, miałem do szkoły 70km w jedną stronę i mieszkałem trochę w internecie potem na stancji, pierwsze dwa lata jeździłem autobusami i niekiedy trwało to 3 godziny zanim do domu dojechałem, potem autem gdzie byłem w nie całą godzinę z powrotem... a brachol ma prawie 30km w jedną stronę do szkoły, internatu brak, jeżdżąc PKSem musiałby wstawać o 5tej rano bo taki porąbany tam dojazd jest.  Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez auta... Robię około 80 tyś km osobówką rocznie :P i to chyba jakaś już choroba bo jak dziennie się nie przejadę chociaż kawałek to nosi mnie. Rekord roczny 140 tyś km.

Edytowane przez Luki89

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się