PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

BKor

Największa porażka w moim krótkim życiu.

Rekomendowane odpowiedzi

Na początku witam Was wszystkim jako nowy użytkownik !
Od razu mówię, że pisanie długich tekstów nie wychodzi mi za dobrze, więc nie wiem czy wszystko będzie się trzymało kupy.
Od pewnego czasu męczę się z moim "niewypałem" i ciekaw jestem opinii ludzi "trzecich"


Trzy lata temu zacząłem swoją przygodę ze studiowaniem, wybrałem moim zdaniem dosyć ciekawy kierunek, a mianowicie budownictwo. Ogólnie szło mi w miarę dobrze chociaż należę do ludzi leniwych. Aż nadeszła sesja, pomimo zdania wszystkich przedmiotów, babeczka z przedmiotu obligatoryjnego odmówiła mi wpisania oceny końcowej i tak o to uwaliłem pierwszy rok. Poszedłem do pracy, przeczekałem te pół roku, znowu wystartowałem, zdałem bez problemu przedmiot z którego nie dostałem wpisu i nadszedł następny semestr. Oczywiście tym razem zdałem wszystko poza jednym przedmiotem obligatoryjnym i byłem zmuszony wziąć dziekankę. Wróciłem spokojnie na drugi semestr i aktualnie mam wrzesień z tego kochanego przedmiotu. Mam wrażenie, że ten kierunek studiów jest dla mnie nie do przejścia. 

 

Sytuacja się trochę odwróciła, bo dostałem pracę po znajomości jako dyspozytor. Pieniądze na umowie próbnej nie są złe, a wiem, że reszta po 1,5 letnim stażu w tej firmie zarabia spokojnie po ponad 5tyś+. W pracy czuję się dobrze, nawet mi idzie tylko przeraża mnie fakt, że trzeba być pod telefonem 24h a jak coś się "wykolei" to odpalaj lapka i działaj bo klient czekać nie będzie. Im wyższe stanowisko tym mniej życia prywatnego.

 

Mój problem jest taki, że wszyscy, dosłownie wszyscy mnie cisną, żebym zrezygnował z pracy, zdał przedmiot wrześniowy i próbował dalej zdać następne semestry. Chociaż studiowanie tego kierunku kojarzy mi się z jedną wielką porażką. Z tego co czytałem absolwenci budownictwa rzadko wysławiają się przychylnie na temat pracy po studiach  przez co coraz bardziej utożsamiam się z tym, żeby zmienić kierunek studiów.

Oczywiście zostając w pracy jako dyspozytor, od razu zapisałbym się na logistykę zaocznie, żeby zdobywać doświadczenie w branży, w której pracuję by być potem specjalista.

 

 Do głowy przyszedł mi jeszcze inny pomysł, a mianowicie studiowanie informatyki zaocznie i pracowanie jako dyspozytor, a na 2 roku zmiana pracy o ile uda mi się zdać. Niestety albo stety pracuję w pracach dorywcznych od 18 roku i wiem, że większość studiów poza papierkiem nic nie dają. Studia traktuję niestety jak zło konieczne, mając 22 lata zaczynam panikować, że nie mam pomysłu na siebie, a zarabiać 6k netto przez całe życie średnio mi się widzi, więc coś trzeba wybrać by zapewnić sobie godne życie. 

 

Boję się, że kontynuując budowlankę każda sesja to będzie strach przed oblaniem znowu czegoś co nie pozwoli mi pójść dalej, dlatego pomyślałem o zostaniu w pracy + zaocznie logistyka. Jest jeszcze coś po środku, a mianowicie praca + informatyka zaocznie. Na mat fizie coś tam kodowałem, zainteresowania najnowszymi technologiami są, więc aż tak zielony nie jestem tylko czy samodyscyplina da radę... Po tych 3 zmarnowanych latach, wiem, że studia mnie męczą jak wrzód, a zrobić je trzeba. 

Podsumowując moje wypociny : 

Mam 22 lata
Uwalilem 2 razy studia na budownictwie, 3 jeszcze nie bo do września jeszcze trochę, a motywacji brak.
Aktualnie załapałem pracę w jednej z największych firm w PL związanych z transportem
Muszę wybrać co bardziej mi się opłaca, budowlanka, praca + zaocznie logistyka, praca + zaocznie informatyka. 

Ciekaw jestem co byście wybrali na moim miejscu. 
Zapewne wiele rzeczy nie dopisałem o mojej aktualnej sytuacji, napisałem mało składnie, dlatego jak macie jakieś pytania to śmiało.
Pozdrawiam i dzięki za poświęcony czas na przeczytanie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę twoje wypociny to bym się zastanowił co mnie interesuje ale ok rozumiem, masz dopiero 22 lata i sam w tym wieku nie byłem zdolny do podejmowania jakichkolwiek życiowych decyzji. Jeśli w jakimś stopniu interesuje Cię obecna praca i ten temat to wybierz Pracę + zaoczną logistykę. 

2 godziny temu, BKor napisał:

zarabiać 6k netto przez całe życie średnio mi się widzi

Nie wiesz co będzie za kilka lata. Ale czytając takie roszczenia na dzień dzisiejszy to sądzę, że ci się we łbie gówniarzu (millenialsie) poprzewracało, kiedy w Polsce mediana zarobków to ok 2400 zł a dominanta to 1800zł 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum.

Skoro nie radzisz sobie na budownictwie, to myślę że jeszcze trudniej Ci będzie na informatyce czy logistyce. To chyba jedne z najbardziej wymagających kierunków. Ja na Twoim miejscu zrobiłbym studia zaocznie, byle by tylko była magisterka. Jak sam słusznie stwierdziłeś - studia i tak nic nie dają, poza papierkiem Co do pracy dla mnie akuratnie kasa, to drugorzędna sprawa. Ważna jest przyjemność i radość czerpana z tej pracy, bo spędzasz tam dużą część swojego życia. A życie w ciągłej frustracji, to nie jest życie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, balin napisał:

Skoro nie radzisz sobie na budownictwie, to myślę że jeszcze trudniej Ci będzie na informatyce czy logistyce. 

Nie zgodzę się. Budownictwo to bardzo wymagający kierunek. Konstrukcje, materiałoznawstwo, kosztorysowanie, projektowanie, kulturoznawstwo, mnóstwo rysunków technicznych, fizyka... Jest to niezwykle obszerny dział i czasochłonny ale moim zdaniem również bardzo ciekawy, jeśli się lubi takie rzeczy. Jeśli się czegoś nie lubi nie idzie się na takie studia. Na studia się idzie jak się coś lubi. A więc może akurat na logistyce sobie lepiej poradzi. Na zarobki w tym momencie nie powinno się patrzeć, tylko na pasję. Za pieniędzmi idzie się po prostu do pracy i nie kręci noskiem, kiedy trzeba zarobić na chleb. Rozwijanie się to już inna sprawa i gdy trzeba się samemu utrzymywać trzeba na raz godzić kilka spraw i np rozwijać się zaocznie. Chyba, że praca okaże się na tyle fajna, że postanowi się w niej rozwijać ale to trzeba samemu poczuć i tak wtedy zrobić. To musi być osobista decyzja a nie głosowanie innych ludzi. Moim zdaniem nie warto robić magistra na siłę jeśli się nie wie co chce się robić. Studia powinny być świadomą decyzją, bo inwestuje się w nie swój czas i pieniądze. Uważam, że kilka lat pracy może nieco pomóc rozwiać wątpliwości. A jeśli chodzi tylko o sam tytuł magistra byleczego, to można znaleźć łatwiejsze studia. Tylko wtedy faktycznie taki papierek nadaje się tylko do gablotki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się