PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

hanka95

Zostawia i wraca

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem z moim (a może byłam) facetem 11 miesięcy. Między nami nie było dobrze od 8 miesięcy- ciągle kłótnie, afery (potrafił obrażony jak rozmawiliśmy na spacerze odwrócic się i odejśc do domu, a na wycieczce do obcego miasta pokłócilismy się i mnie zostawił samą ..., brak zaufania z jego strony (ciągłe zarzuty, że kogoś mam, sugerowanie, że się puszczam na boku, nawet dziwki i ku**y leciały... albo jak brałam telefon do łazienki to, że z kimś piszę, albo komuś nagie fotki wysyłam..., ciągłe upokorzenia, raz była sytuacja, że powiedziałam mu, że nie przyjdę do niego i jego kolegów po meczu- to był czerwiec i może bym na siłownię poszła, a on obraził się o to śmiertelnie. Przepraszałam go za to, że tak powiedziałam i zapewniałam, że przyjdę, ale usłyszałam "Idź sobie na silownię, na pewno tam kogoś masz z kim będziesz się dobrze bawic). Od razu pobiegłam na miasto tam do nich i kazał mi godzinę na siebie czekac, a kiedy w końcu podeszłam i poszliśmy kilka kroków zaczął mi suszyc głowę i doprowadził do płaczu (był taki zimny, nieprzyjemny, odganiał mnie, wyrzuał, że nie dbam o NAS...), a potem w centrum miasta zostawił...
Ciągle musiałam go zapewniac, że jest jedyny, że go kocham, latałam przy nim jak mucha- a to do pracy przyjeżdzałam, niespodzianki robic, piekłam mu smakołyki... Było wiele sytuacji, gdy traktował mnie jak gó**o. W końcu też zaczęłam po takich akcjach już nie prosic i nie przepraszac, tylko milczec. To słyszałam, że nie chce nas i robię wszystko, żeby nas nie było...
Dużo by pisac... w jednej z kłótni powiedzial, że będę go błagac o miłosc (była to odpowiedź na kłótnię, w której uważał, że mało do niego dzwonię- codziennie dzwonię do niego ok. 3 razy, a tamtego jedynego dnia on dzwonił 2, a ja potem zadzowniłam (nie licżac telefonu po wstaniu) o 21)) :( W każdym razie... zerwał ze mną. Najpierw za granicą na naszych wakacjach, pokłóciliśmy się i gdy błagałam, przeprszałam, powiedział, że on nie widzi w nas sensu. Przepłakałam cały dzień i noc, a gdy wstaliśmy on jak gdyby nic zaczął się normalnie zachowywac- zagadywac, chciał mnie przytulac itd. I tak to się kulało...

Do kolejnego zerwania. Tym razem na serio. Pokłóciliśmy się i milczałam, bo wiedziałam, że tym razem on jest winny, a on oświadczył, że to koniec w takim razie. Nastepnego dnia przepraszał i zapewniał o miłości, że tęskni itd. A ja z wyrzutem stwierdziłam (obiecywał mi tak), że zapewniał, że nigdy mnie nie zostawi i dwa dni temu mówił jak bardzo kocha, a teraz zostawia... No i głupia nabrałam się, gdy zapewniał mnie znów.
Po dwóch tygodniach znów mnie zostawił. Tym razem poszło o to, że dostał od koleżanki snapa z serduszkiem, powiedziąłam, że nie podoba mi się to, że ja takich rzeczy nie otrzymuję (zawsze leciały jakieś aluzje z jego strony, że się puszczam, albo kogoś na boku mam) i co gołączy z tą laską. On agresywnie do mnie, że to ja go zdradzam, a tak w ogóle to szukam powodu do zerwania z nim i niepotrzebnie konfliktuje. Wyszłam z auta i nie odezwałam się. Następnego dnia przyjechał i oświadczył, że to koniec i zrywa ze mną ostatni raz, że cieszy się, że nie musi się już ze mną użerac, że mam się odwalic.
Nie odzwyałam sie starym zwyczajem, a po dwóch dniach usunęłam zdjęcia z fb. Płakałam w domu, ale przy zerwaniu nawet nie. Potem zaczęły sie telefony, przepraszanie, zapewnienia, które trwają już tydzień. Kocham go, boli mnie jak widzę jego cierpienie, ale sama nie widzę sensu w dawaniu nam jeszcze jednej szansy. Jestem taka skrzywdzona i emocjonalnie wyczerpana, co on  zresztą wie, bo ja mu zawsze wszystko co uważam mówiłam, ale on twierdzi, że nie powinnam nas skreślac i kocha, przeprasza za wszystko co mi robił do tej pory....
Jak oceniacie jego zachowanie? Ma to w ogóle jakiś sens? Jest pierwszą i jedyną osobą, którą pokochałam i robiłam dla niego wszystko, a on to tak sukcesywnie deptał... Jestem w rozsypce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, hanka95 napisał:

Jestem z moim (a może byłam) facetem 11 miesięcy. Między nami nie było dobrze od 8 miesięcy- ciągle kłótnie, afery

To po co z nim jesteś ? A no tak daje Ci emocje które pogłębiają twoją miłość do niego, jakby znalazł się facet spokojny który by Cię szanował to byłby mało interesujacy i nudny.

Godzinę temu, hanka95 napisał:

. Jestem taka skrzywdzona i emocjonalnie wyczerpana

Na własne życzenie ;)

Godzinę temu, hanka95 napisał:

Jak oceniacie jego zachowanie?

Jak osoby z osobowością pograniczną 

A mówiąc tak w skrócie: źle ale twoje jeszcze gorzej.

Zablokuj go nie kontaktuj się, zapomnij. Jeśli wrócisz do niego to nie pisz już tu ponownie jak Ci źle i nie dobrze czy co robić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zrozumiem kobiet. Kiedy jesteś dla nich dobry, to lecą do innego, ale jak od ku**y wyzwiesz, to kochają na zabój. Sama sobie taki los zgotowałaś koleżanko. Gość jest poważnie opóźniony w rozwoju emocjonalnym skoro robi takie rzeczy, jakie opisujesz. Odetnij się od niego, przecież on nic dobrego sobą nie reprezentuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, Szwagier napisał:

To po co z nim jesteś ? A no tak daje Ci emocje które pogłębiają twoją miłość do niego, jakby znalazł się facet spokojny który by Cię szanował to byłby mało interesujacy i nudny.

Na własne życzenie ;)

Jak osoby z osobowością pograniczną 

A mówiąc tak w skrócie: źle ale twoje jeszcze gorzej.

Zablokuj go nie kontaktuj się, zapomnij. Jeśli wrócisz do niego to nie pisz już tu ponownie jak Ci źle i nie dobrze czy co robić. 

Nie znalazł się taki. Jestem osobą dośc zamkniętą i to pierwsza milośc w moim życiu... Nie kontaktowałam się, ale on odzywa się, płacze i błaga o szansę, mówi, że zrozumiał, że się zmieni, stąd moje pytanie: Czy można temu wierzyc i ufac? Jakie to ma szanse na dalszy byt?

 

19 minut temu, Korneliusz napisał:

Nie zrozumiem kobiet. Kiedy jesteś dla nich dobry, to lecą do innego, ale jak od ku**y wyzwiesz, to kochają na zabój. Sama sobie taki los zgotowałaś koleżanko. Gość jest poważnie opóźniony w rozwoju emocjonalnym skoro robi takie rzeczy, jakie opisujesz. Odetnij się od niego, przecież on nic dobrego sobą nie reprezentuje.

Nie? Cała nasza relacja tak nie wyglądała. Nie potrzebuję upokorzeń, aby kochac. Pokochałam go, bo zachowywał się normalnie: męsko, dojrzale, był interesujący, nie gnoił mnie od początku. To zaczęło się po później... nie wiem dlaczego. Przesuwał kolejne granice, gdy ja płakałam, tłumaczyłam, co mi sie nie podoba, dlaczego cierpiałam... On nic z tym nie robił i na wszystko miał argument "On też ma uczucia i on czuje się odrzucony, gorszy itp. itd."

Widzisz łatwo mówic odetnij się- prosi o spotkania, płacze przez telefon... Ja  cierpie sama ze sobą, ale jego cierpienie powoduje dodatkowy ból...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, hanka95 napisał:

mówi, że zrozumiał

gó**o zrozumiał, tzn zrozumiał, że może nie będzie miał kogo gnębić 

27 minut temu, hanka95 napisał:

stąd moje pytanie: Czy można temu wierzyc i ufac?

:beka:

27 minut temu, hanka95 napisał:

Jakie to ma szanse na dalszy byt?

Żadne, tzn szanse są 100% na to abyś za miesiąc znów cierpiała 

28 minut temu, hanka95 napisał:

Pokochałam go, bo zachowywał się normalnie: męsko, dojrzale, był interesujący, nie gnoił mnie od początku.

Wspaniałomyślne z jego strony, że dał Ci 3 mce fory . I gnoił Cię tylko 8 mcy w 11 miesięcznym związku.  Czy Ty się dziewczyno "słyszysz" w ogóle ? 

29 minut temu, hanka95 napisał:

gdy ja płakałam, tłumaczyłam, co mi sie nie podoba, dlaczego cierpiałam... On nic z tym nie robił i na wszystko miał argument "On też ma uczucia i on czuje się odrzucony, gorszy itp. itd."

No jak jakiś narcyz typowy 

 

37 minut temu, hanka95 napisał:

Widzisz łatwo mówic odetnij się- prosi o spotkania, płacze przez telefon...

Nie odbieraj, nie odpisuj, zablokuj numer 

 

38 minut temu, hanka95 napisał:

Ja  cierpie sama ze sobą, ale jego cierpienie powoduje dodatkowy ból.

Którym on się karmi 

 

Dziewczyno zrozum, że ta znajomość Cię jeszcze bardziej zniszczy psychicznie i nigdy nie będzie między wami dobrze po co chcesz w tym trwać ? Nie widzisz, że on tobą manipuluje ? 

Pooglądaj sobie może coś zrozumiesz. 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, hanka95 napisał:

Pokochałam go, bo zachowywał się normalnie: męsko, dojrzale, był interesujący, nie gnoił mnie od początku. 

Ja tam myślałem, że większość kobiet gnojenie postrzega jako akt męskości  wybitnej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaburzone postrzeganie własnej osoby, nie ufność wobec siebie samej, brak decyzyjności, brak asertywności, brak trzeźwego postrzegania relacji damsko-męskich, przyjęcie roli ofiary, kompleksy w hurtowej ilości, brak znajomości samej siebie i swoich akceptuję/nie akceptuję, nie odkrycie może jeszcze swoich mocnych cech, brak akceptacji swoich wad, itd

Dużo pracy NAD SOBĄ przed Tobą dziewczyno a Ty się przejmujesz dorosłym facetem?!? Wiesz ile energii tracisz na niego, na ten pseudo-związek, na tą niby-miłość, która cuchnie jak truposz. Czy Ty nie widzisz, że potrzebujesz siebie dla siebie? Ratuj się, bo każdy związek będzie do du*y. A tego tu odpuść. Sama z nim zerwij, żeby go ego zabolało i nie chciał wracać jak bumerang. Kiedy on Cię rzuca uruchamia się taki durny psychologiczny trik. To jest manipulacja i to emocjonalna, to jest draństwo, które przynosi poniekąd satysfakcję takim chłopczykom. Daj mu dojrzeć, bo to nie za młode już a nadal zielone jabłko, do tego robaczywka, taki emocjonalny jamochłon. A Ty się weź za siebie i swoje problemy (SWOJE!), bo przed sobą jedyną nie uciekniesz, choćbyś uciekła znowu w inne ramiona.

 

Trzymam kciuki, dziewczyno i nie marnuj już czasu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Szwagier napisał:

gó**o zrozumiał, tzn zrozumiał, że może nie będzie miał kogo gnębić 

:beka:

Żadne, tzn szanse są 100% na to abyś za miesiąc znów cierpiała 

Wspaniałomyślne z jego strony, że dał Ci 3 mce fory . I gnoił Cię tylko 8 mcy w 11 miesięcznym związku.  Czy Ty się dziewczyno "słyszysz" w ogóle ? 

No jak jakiś narcyz typowy 

 

Nie odbieraj, nie odpisuj, zablokuj numer 

 

Którym on się karmi 

 

Dziewczyno zrozum, że ta znajomość Cię jeszcze bardziej zniszczy psychicznie i nigdy nie będzie między wami dobrze po co chcesz w tym trwać ? Nie widzisz, że on tobą manipuluje ? 

Pooglądaj sobie może coś zrozumiesz. 

 

 

 

 

Szwagier... Dziękuję Ci bardzo za polecenie kanału... Niestety znalazłam tam zbyt dużo kontentu dla siebie... Jestem w szoku, może nie ogromnym, ale bardzo dużym- że to aż tak dalece posunięte...

 

12 godzin temu, VonM napisał:

Ja tam myślałem, że większość kobiet gnojenie postrzega jako akt męskości  wybitnej :D

 

7 godzin temu, balin napisał:

Samiec alfa. k...wa jego mać. :D 

bez żartów i śmiechów... nie piszę tu żeby poczytac sarkazm i ironię.

 

4 godziny temu, UsteczkaDoOczu napisał:

Zaburzone postrzeganie własnej osoby, nie ufność wobec siebie samej, brak decyzyjności, brak asertywności, brak trzeźwego postrzegania relacji damsko-męskich, przyjęcie roli ofiary, kompleksy w hurtowej ilości, brak znajomości samej siebie i swoich akceptuję/nie akceptuję, nie odkrycie może jeszcze swoich mocnych cech, brak akceptacji swoich wad, itd

Dużo pracy NAD SOBĄ przed Tobą dziewczyno a Ty się przejmujesz dorosłym facetem?!? Wiesz ile energii tracisz na niego, na ten pseudo-związek, na tą niby-miłość, która cuchnie jak truposz. Czy Ty nie widzisz, że potrzebujesz siebie dla siebie? Ratuj się, bo każdy związek będzie do du*y. A tego tu odpuść. Sama z nim zerwij, żeby go ego zabolało i nie chciał wracać jak bumerang. Kiedy on Cię rzuca uruchamia się taki durny psychologiczny trik. To jest manipulacja i to emocjonalna, to jest draństwo, które przynosi poniekąd satysfakcję takim chłopczykom. Daj mu dojrzeć, bo to nie za młode już a nadal zielone jabłko, do tego robaczywka, taki emocjonalny jamochłon. A Ty się weź za siebie i swoje problemy (SWOJE!), bo przed sobą jedyną nie uciekniesz, choćbyś uciekła znowu w inne ramiona.

 

Trzymam kciuki, dziewczyno i nie marnuj już czasu. 

Tak, przejmuję się NAMI- zakochałam się i oddałam mu całą siebie... I nie mogę się pogodzic z tym co się działo. Cierpię- fizycznie i psychicznie... Wiem, że dużo pracy nade mną, ale dopóki go nie było potrafiłam byc nawet szczęsliwą... potem on stał się moim szczęsciem, a potem nie było już nic...

Nie za młode, bo 30 letnie prawie... czuję się okropnie i mam ochotę od miesiąca tylko płakac, bo nie potrafię znaleźc szczęścia, ani w nim, ani poza....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.10.2018 o 20:39, hanka95 napisał:

Jak oceniacie jego zachowanie? 

@hanka95 prosisz między innymi o ocenę, więc ją dostałaś. Proszę zmień swój ton. Zwłaszcza, że jesteś tu nowym użytkownikiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic tu po nas, kochana, bo Ty na chwilę obecną chcesz sobie tylko ponarzekać na niego i poużalać się nad sobą (tak wnioskuję). Jak Ci się znudzi to mam genialny pomysł. 

 

I nie zrozum mnie źle. Rozumiem co przeżywasz. Większość kobiet rozumie (Panowie z pewnością też). 

 

To nieładnie z naszej strony Was oceniać i rozumiem Twoje wzburzenie, dlatego nie powinnaś prosić o ocenę Waszej sytuacji. No ale poprosiłaś, pchasz ręce w ogień. Nie wiem czy to nie jest kolejny przejaw autoagresji z Twojej strony. Może to lubisz i dlatego Twój chłopak też się nad Tobą znęca? Chce Ci sprawić przyjemność? Robi to dla Ciebie ale czasami zrywa z Tobą, kiedy już nie chce tego robić? Albo chce zrobić Ci super dobrze? Dostarczyć mega emocji a potem wraca, bo kocha i chce dalej Cię uszczęśliwiać? Nie wiem. Ludzie to skomplikowane istoty. Ty się tak jakby sama o to prosisz... i dostajesz to o co prosisz. Jest Ci dobrze na chwilę a potem co? Pustka. I trzeba ją znowu wypełnić czymś podnoszącym ciśnieniem. Nom, taki sport ekstremalny. Rozumiem, serio. Tylko czasami zdrowiej jest poszukać wrażeń w inny sposób, bo na dłuższą metę taki ekstremalny związek doprowadza do konfliktów wewnętrznych a tu już robi się jeszcze bardziej brawurowo, no i ten... trzeba dobrze zapiąć pasy.

 

Ale da się tak żyć, więc pytanie, czego Ty chcesz? Przecież my Ci nie odpowiemy na to pytanie a i nic nam do tego jaką odpowiedź wybierzesz. 

 

Czego więc oczekujesz? 

 

🌺

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mądry człowiek (z resztą admin), kiedyś napisał. Każdy ma swoje problemy i te problemy wydają się mu najważniejsze i najtrudniejsze w świecie. W życiu jest tak, że wiele rzeczy nie zależy od nas. Nie wybieramy gdzie i kiedy się urodzimy, nie wybieramy naszej rodziny, ba nawet wbrew pozorom partnera życiowego. Ale mamy wpływ na to jak kochamy, jaka jest jakość tego kochania. Ty zrobiłaś błąd, bo nawet to oddałaś w obce ręce. Wszystko się działo, tak jakbyś stała obok i dalej stoisz. Uważasz, że problemy są monstrualne, nie do przeskoczenia. Wszyscy wokół też musza załamać ręce nad Twoim losem i przyłączyć się do grona płaczek. 

Zgadzam się z @UsteczkaDoOczu pięknie to napisała. Trzeba wreszcie stanąć sama ze sobą w prawdzie. Zapytać. Dlaczego jest tak jak jest. Czy nie jest tak, że to Ty odpowiadasz za jakość swojego życia i czy w dziwaczny sposób tak jak jest - jest Ci w tym dobrze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się z Tobą @balin nie zgodzę, że nie mamy wpływu.... Wierzę, że na poziomie duszy wybraliśmy to co dla nas najlepsze ;)

 

Co do facetów to 

Jeśli jakiś tego nie rozumie, to znajdzie się taki co zrozumie. I za takimi będziemy nasze oczęta wypatrywać 😏 

A czy bije i pije... wiecie jak to z samotnością... Czasami łatwiej znieść poniżenie niż tą cholerną samotność, a więc Autorko... nie bój się prawdy. Osobiście nie wiem czy bym zniosła bezproblemowego faceta... tak sobie myślę i dochodzę do wnioski, że... NIE!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się