PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Wojtek Michal

Całe życie uktywam brak męskości

Rekomendowane odpowiedzi

W zasadzie temat opisuje wszystko. Jednak opisze troszkę bardziej moją gó**o-sytuację. Zacznę od tego, że mam 35 lat i jestem nikim. Myślę że można tak to opisać. Nie zawsze tak było, ale teraz tak jest i jakoś tak wyszło że tak się po prostu stało. 35 lat. Brak pracy i w gruncie rzeczy nigdy jej nie miałem(czekam aż będzie dobry moment żeby zacząć szukać). Brak związków i w gruncie rzeczy nigdy nie byłem w związku(czekam aż będzie dobry moment na związek). No i jestem też prawiczkiem.

 

Moim problemem jest też specyficzne zaburzenie lękowe. Chodzi o lęk przed czerwienieniem się. Brzmi debilnie i w zasadzie nie o tym chciałem pisać. Bardziej istotne jest to, jak do tego objawu podchodziłem i jak go postrzegam. Jak ktoś zauważy że się czerwienię to tak jakby odkrywał najgorszą prawdę o mnie samym. Czyli to, że jestem niemęski, słaby itd...Nie czuję się facetem i rozpaczliwie pragnę to chociażby ukryć przed całym światem. Facetami, ale też kobietami. Nikogo generalnie do siebie nie dopuszczam żeby nie odkrył mojej tajemnicy, czyli tego że jako facet to zasługuję jedynie na litość. Wśród facetów czuję się najsłabszy i staram się to ukryć że taki jestem. Kobiety nie mają w zasadzie dostępu, żeby się nie przekonały jaki jestem i tym samym żeby uniknąć męskiego upokorzenia.

 

Wstydzę się i zawsze wstydziłem swojego ciała. Tego że pomimo wysokiego wzrostu jestem chudy, byłem chudy, bo teraz się zrobiłem chudo-gruby. Nie było opcji żebym się pokazał bez koszulki komuś innemu. Nie tylko byłem chudy, ale też po prostu mam małą klatkę. Pomimo tego w zasadzie od zawsze w coś gram i jestem raczej typem rywalizacyjnym. Bardzo lubię rywalizację i takim moim sportem nr 1 była zawsze koszykówka. Jak na swoją posturę byłem zawsze na boisku dużo silniejszy niż na to wyglądało.

 

W pewnym momencie mojego życia zorientowałem się, że mam jakiś problem natury emocjonalnej. Chodzi o tą dziwaczną formę lęku społecznego. Jakiś specjalista mówił, że to wynik braku męskiego wzorca. No ale jakoś tak się stało dziwnie, że trafiłem na dłuższą terapię w której utknąłem. Chcąc zlikwidować ten objaw i poczucie niższości poświęciłem się owej terapii, która miała pomóc. Wydałem koło 25 tyś zł, które jakiś udawało mi się zdobywać jeszcze jak byłem studentem. Terapia nie tylko gó**o dała, ale wręcz wszystko pogorszyła, bo stałem się karykaturą faceta. Stan na dziś to łysina, brzuszek i masturbacja 2 razy dziennie. W przebiegu terapii, która polegała na introspekcji przestałem grać, spotykać się z ludzmi którzy życiowo po prostu odjechali. Poczucie bycia niemęskim się pogłębiło. Zaczęła się frustracja i stress i jak zrobiłem sobie badania to wyszło, że mój poziom testosteronu to dolna granica normy, co też pewnie wpływa na moje zmęczenie i apatię co tylko wszystko nakręca.

 

Cały czas mam przemożną potrzebę ukrycia się przed światem, żeby świat mnie nie zdemaskował i nie odkrył że nie jestem facetem, nie jestem męski. Całe życie jest nie odpowiedni moment na cokolwiek. Cały czas czekam, aż się coś naprawi i będę mógł z czymś ruszyć. Im bardziej czekam i staram sie naprawiać, tym jest gorzej i tym bardziej się ukrywam i tym bardziej czekam itd...No to tyle chyba chciałem napisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W naszych stronach „męskością” określa się również penisa i wybacz jak wpierw zinterpretowałam tytuł Twojego tematu. Pomyślałam „wow! Nieciekawie”

 

A Ty masz problem innej natury, jesteś psychicznie zmaltretowany przez samego siebie. Mówi się: „jesteś swoim największym wrogiem”. Nie bez powodu mówi się również, że trzeba pokochać siebie, polubić, zaakceptować takim jakim się jest. To jest jedno z naszych zadań w życiu, każdego bez wyjątku. Obawiam się jednak, że Twoje układy tożsamości zupełnie Cię zdominowały i dużo pracy może Ci zająć rozplątywanie ich. Do tego trzeba się do nich przyzwyczaić, zaakceptować je i ujarzmić. Bodaj w tym układzie rządzą na przemian „depresor” (taki diabeł na ramieniu, co mówi „jesteś do du*y, nic ci nie wychodzi, brzydki, bla bla”) i „fikser” (taki niby anioł, niby bo to kolejny przeszkadzaj w głowie, bo to taki poganiacz, że „jak zrobisz to i tamto albo będziesz taki i siaki to wtedy bla bla zarobisz punkty, będziesz godny bla bla”). Na pocieszenie, każdy ma takie stworki na ramieniu ale Ciebie one totalnie zdominowały! Musisz dążyć do poskromienia ich. To trochę tak jakbyś nie Ty miał myśli tylko myśli miały Ciebie. Musisz sobie uświadomić, że jest na odwrót: to Ty masz myśli. Ja tu widzę problem tego typu. No i praca jednak, człowiek powinien coś robić. Cokolwiek. Żadna praca nie hańbi, a chłopaki co u nas jeżdżą śmieciarką to niejedna oko zawiesi na takim utytłanym śmierdzielu 😏 A reszta? Na to jak oryginalnie wyglądasz nie masz wpływu, a wysoki wzrost jest atutem. Sylwetkę można wymodelować, o styl zadbać, dziewczynę poznać (chyba, że wolisz facetów, nie oceniam, jestem za ujawnianiem się). No ale musisz zapanować nad swoimi myślami, bo to co tutaj zaprezentowałeś to dla mnie są właśnie te układy tożsamości, spolaryzowane myśli, wyolbrzymianie, czytanie w myślach, katastrofizowanie, generalizowanie, język emotywny... no po prostu raj błędów myślenia i zniekształceń poznawczych! 

Jeśli droga terapia nic nie dała, poszukałabym na Twoim miejscu wiary, Boga, tej iskry, płomienia, światła, prany, jak zwał tak zwał... za darmo! Tak! A po co topić w to pieniądze?!? Nie masz wokół siebie ludzi, którzy mogli by Cię zainspirować? Jesteś taki sam jak każdy z nas. Okaż nam trochę empatii, tym samym okaż ją sobie. Jak to moja babcia mówiła „no, litości, człowieku!”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A skąd ty to wiesz? Że jestem zmaltretowany przez samego siebie? Po czym wyciągasz takie wnioski?

Co do stylu to mam styl ekstra i nie ma nad czym pracować. Inny problem że nie mam kasy, więc stylu defacto nie mam

Gejem nie jestem, choć nauczyłem sie już, że bardzo szybko siię nim mogę stać jak ktoś się czuje zagrożony i niepewny samego siebie. Tak już chyba niektórzy faceci mają. Chodzi nie tyle o strój wygląd czy cokolwiek, co raczej o nieporadność w relacjach z płcią przeciwną i zamknięcie. Gejem nie jestem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

A skąd ty to wiesz? Że jestem zmaltretowany przez samego siebie? Po czym wyciągasz takie wnioski?

🤔 Zgadnij 😏 

 

8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

Co do stylu to mam styl ekstra i nie ma nad czym pracować. Inny problem że nie mam kasy, więc stylu defacto nie mam

Wartość logiczna powyższego twierdzenia wynosi 0 (zero). Kiepskie lanie wody. 

 

8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

Gejem nie jestem, choć nauczyłem sie już, że bardzo szybko siię nim mogę stać jak ktoś się czuje zagrożony i niepewny samego siebie. Tak już chyba niektórzy faceci mają.

Serio? 😬

 

8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

Chodzi nie tyle o strój wygląd czy cokolwiek, co raczej o nieporadność w relacjach z płcią przeciwną i zamknięcie.

Zamknięcie? Nieporadność w relacjach z kobietami może wynikać z innej nieporadności, którą zaprezentowałeś. A jak się dogadujesz z płcią nieprzeciwną?

 

8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

Gejem nie jestem

To ja zapytam Twoimi słowami: 

8 godzin temu, Wojtek Michal napisał:

A skąd ty to wiesz? 

😁

 

A tak serio. Co to za terapia była, jeśli możesz zdradzić? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychodynamiczna. Czyli gadałem i się zagłębiałem w otchłani swoich własnych myśli itd...a druga strona się patrzyła.

Co do stylu i wartości logicznej. Mam ciuchy na jakie mnie stać, a nie jakie chciałbym mieć. Nie to, że jestem modnisiem i potrzebuję pieniędzy na jakieś produkty od projektantów. Jedyną drogą rzecz jaką mam to kurtka skórzana.

Nie dogaduję się wcale, bo nie mogę z ludzmi rozmawiać bo to grozi że dostrzegą mój objaw/zdenerwowanie/lęk.

 

Powiem tak. Nie miałem specjalnie problemów z zainteresowaniem drugiej strony. Nie to, że jestem jakimś typem samca-alfa itd...ale nie było też tragedii. Tragedia jest i była w środku. Studia to czas kiedy chodziłem dość sporo na różne imprezy, różnych ludzi się poznawało.Na roku też miałem pełno ludzi. Po alkoholu oczywiście łatwiej.  No ale zawsze musiałem wszystkich trzymać na dystans bo zbliżenie się było po prostu zbyt ryzykowne.

Edytowane przez Wojtek Michal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Wojtek Michal napisał:

psychodynamiczna. Czyli gadałem i się zagłębiałem w otchłani swoich własnych myśli itd...a druga strona się patrzyła.

Masakra! I płaciłeś za te tortury 😰

 

2 godziny temu, Wojtek Michal napisał:

Nie dogaduję się wcale, bo nie mogę z ludzmi rozmawiać bo to grozi że dostrzegą mój objaw/zdenerwowanie/lęk.

Od czegoś trzeba zacząć. Każdy się denerwuje i boi. Odwaga to nic innego jak pokonanie strachu. Spokój to nic innego jak pokonanie zdenerwowania. Błąd myślenia i to poważny. Pułapka Twoich myśli, którą sam na siebie zastawiłeś. 

 

2 godziny temu, Wojtek Michal napisał:

No ale zawsze musiałem wszystkich trzymać na dystans bo zbliżenie się było po prostu zbyt ryzykowne.

W tym zdaniu jest kombo błędów poznawczych. Kombo! Tzw fu*k logic 😐

 

Ok, ale co masz na myśli pisząc o męskości? Cechy charakteru są uniwersalne, choć zauważalna jest tu tendencja. Cechy anatomiczne są nieco mniej uniwersalne, bardziej tendencyjne ale nadal płynne i mające dużo punktów wspólnych (skrajne przypadki nazywane są anomaliami, np bujny zarost u kobiety, mniej skrajne są normalnym zjawiskiem, np szerokie ramiona u kobiety). 

 

Wzorcem wcale nie musi być ojciec. Czasami są lepsze wzorce 😑 Człowiek ma wybór. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby się zapytać z czym kojarzy Ci się męskość, co przychodzi Ci do głowy?

 

Nawet dla kobiet definicja męskości jest różna. Dla jednej to czuły intelektualista, dla innej świetny kochanek, dla trzeciej męska świnia a czwartej zwykły szarak. Stąd właśnie bierze się ta niewyjaśniona mięta do płci przeciwnej - każdy ma inne wartości swojej połówki i stąd czasami można zobaczyć śliczną zadbaną kobietę, z niewyglądającym facetem z lekkim brzuszkiem i zakolami (no chyba, że to sponsoring ^^ ).

 

Z tego co tutaj napisałeś, największy problem jaki masz to z samym sobą. Tak często wmawiasz sobie, jaki jesteś przeciętny, że z miejsca obniżasz swoje własne poczucie wartości. Jeśli nigdy nie miałeś dziewczyny, to wcale nie przekreśla Twojej szansy na poznanie kogoś, tylko żeby kogoś znaleźć trzeba próbować. Ja długo szukałem swojego ideału, w międzyczasie spotykając się na mniej lub bardziej zobowiązujące spotkania (z racji, że trochę tańczyłem, chętnie podrywałem na klubach) co przekuło się, że nie byłem drętwy. Co do stylu ubioru, czy to ma takie duże znaczenie kwota i skąd coś jest? Przykład z imprez... Wychodziłem na miasto w koszuli Wranglera za 300 zł i w jakieś średniawce z sieciówki za 70. Efekt jest ten sam, bo dopóki dbasz o to, żeby wyglądać schludnie, zadbanie a co najważniejsze nie capi Ci kebsem z czosnkiem i piwem z kija a Twoje ulubione perfumy to nie jest La Riva, liczy się jak zagadasz i się zachowasz. 

 

Fakt, że masz 35 lat i jesteś prawiczkiem nie jest prawda Twoim największym atutem - ale musisz po prostu wziąć się w garść. Znajdź pracę, realizuj się w swoich Hobby i zainteresowaniach a szybko znajdziesz ludzi, z podobnymi zainteresowaniami do Twoich. Jeśli uważasz się za nieatrakcyjnego, odśwież garderobę (naprawdę nie trzeba zapłacić dużo żeby dobrze wyglądać, takie rzeczy to ściema) i poczytaj kilka for jak o siebie zadbać. Na pewno w samym kręgu Twoich obecnych znajomych (no jakiś na pewno musisz mieć) zobaczysz pozytywny feedback.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co mam na myśli pisząc męski? To są dwie sprawy jak miałbym pisać to z perspektywy kompleksów i negatywnej i perspektywy wzorcowej. Jeśli chodzi o wzór to byłaby to odpowiedzialność za siebie itd...? Jakaś forma ogarnięcia i dojrzałość. Przerażają mnie ojcowie kumple, którzy są na poziomie synów, tylko że starsi i mają pracę. Cięzko w zasadzie pisać mi o wzorze. Łatwiej mogę pisac o tym, co we mnie mnie dyskwalifikuje. 

 

To jest dość niedojrzała sprawa. Chyba. Bo dotyczy w zasadzie takiego podwórkowego wzorca męskości. Ja jestem jakby słabszy od innych. Po prostu słabszy i to mnie dyskwalifikuje w oczach kobiet. Jestem tchórzem i jakbym miał się porzed innymi bronić, czy bronić kobiety to czeka mnie tylko upokorzenie. Nie chodzi tylko o samą porażkę w konfrontacji, ale porażkę w konfrontacji jeszcze na poziomie relacji z samym sobą. Ja bym chyba po prostu wolał uciec, albo nie byłbym w stanie wykrzesać z siebie czegokolwiek. Pozostał by tylko strach i brak pewności siebie. Przmożne uczucie demaskacji i kompletna porażka i poczucie niebycia godnym kogokolwiek. To jest jakby wewnętrzne poczucie nie umiejętności bronienia samego siebie. Ze względu na strach przed porażką nie wiem? 

 

Dochodzi do tego fizyczność. Jak byłem jeszcze w podstawówce w pewnym momencie nie mogłem nawet się innym pokazać bez koszulki. Ojciec nawet raz mnie opieprzył że się zakrywam jak baba i rzeczywiście tak było, tylko ja się wstydziłem tego że jestem tak cherlawy itd...posrana sprawa. 

 

Co do dziweczyn to problemem jest mój letarg terapeutyczny. Ja na terapię się udałem ze względu na chęć zbliżenia się do dziewczyny. Wpadłem w oko, ona mi itd...ale gdzieś tam się czaiła w głowie ta myśl co jesli...? i się skompromituję i ona się na mnie pozna, że nie jestem facetem? No tylko że ta terapia wpędziła mnie w jeszcze większą izolację, bo ja podszedłem o tego jak do grypy. Jak się wyleczę to wyjdę na świat i będzie spoko. No tylko że minęły lata. Jak zaczynałem to byłem jak inni. Po prostu studentem jak moi rówieśnicy. Teraz jestem starszy, ale w zasadzie 2 długości za innymi. Ja wcześniej czułem lęk, a teraz to czuję jakby mi rówieśniczki odjechały. Coś się stało...ale mi się podobają dziewczyny z czasów kiedy się wysłałem do zamrażarki". Mentalnie to nie wiem czy nawet na takim poziomie jestem. Czuję po prostu stress i wstyd przed otoczeniem. Niby jestem samotny, ale jakby mnie ktoś zaprosił to bym nie poszedł do póki się nie ogarnę jakoś.

 

A co do kasy na ciuchy to masz rację. Sam miałem buty z lidla za 20 zł i były super i mam kurtkę zimową teraz za 200 zł i jest spoko. No ale tak po prostu napisałem, bo czasem pewne rzeczy mi w oko wpadają i okazują się drogie niestety. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam jakby jakiegoś złego ducha w sobie. Ja do czasów kiedy problemy się zaczęły to bym powiedział, że byłem super. Tak samo pewnie powiedzieli by moi kumple z klasy. Byłem w reprezentacji szkoły w nogę, wygrywałem różne konkursy na dniach sportu. Nie miałem żadnych problemów ekspozycyjnych i raczej byłem typem lidera klasy. Takim głupkowatym kolesiem co cały czas ma wszystko gdzieś i robi sobie z kumplami jaja. Miałem pełno kumpli itd...ale potem inni urośli a ja nie. to się przełożyło na pewność siebie. Jestem z grudnia i generalnie wolno dojrzewam, więc byłem po prostu mniejszy itd...i już chyba nie byłem w stanie bronić swojej hierarchii w klasie...no ale to kwestia chyba nie tak istotna. 

 

A potem tak jakby objawiła się jakaś druga strona, która jakby przyleciała w kosmosu. Zaczęła się objawiać poprzez te objawy lękowe, za którymi krytły się te wszystkie myśli. Ale to było tak jakbym nadal czuł się ok i spoko. No ale ta druga strona jakby mnie ciągnęła w drugą stronę i powodowała że czułem się dokładnie odwrotnie. Tak jak to opisałem w temacie. Tylko że to są bardziej przekonania, a nie realne porażki. To jakby siedziało tak jak pisze UsteczkaDoOczu gdzies w głowie w formie czysto myślowej. No ale jest tak głęboko zakorzenione, ze stało się w zasadzie moją tożsamością. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze coś dopiszę. Na studiach grałem w kosza i mieliśmy z kolegami taką ekipę z którą wynajmowaliśmy sale itd....Po iluś tam latach padł pomysł żeby zacząć grać w lidze amatorskiej. Ta liga to różni kolesie, ale są też tacy którzy grali na poziomie ekstraklasy i są inni niedoszli koszykarze z tych miejscowych klubów. Ja miałem być rozgrywającym, bo umiem podac itd... No więc skąd to się bierze? Taka ocena innych? No jest jakaś przyczyna. Realna przyczyna.

 

Tutaj jednak pojawia się to moje coś....bo nie ma takiej opcji. Ja mam w głowię, że nie będę owym rozgrywającym bo wydałoby się, że tak słabo kozłuję itd... że nie byłbym w stanie przeprowadzić piłki na drugą stronę. Ze stresu i zdenerwowania piłka odbijała by mi się od stóp itd...i ja chcąc uniknąć upokorzenia muszę zrezygnować. I to się bierze z mojej głowy. No i czy to nie jest nie męskie? No i czy to nie jest coś co mnie skreśla? Jestem facetem który nie podejmuje wyzwań. Tak wygląda moje funkcjonowanie w zasadzie we wszystkich istotniejszych dziedzinach życia. Jestem jak ciota, mam taki lękowy charakter i żadna laska nie powinna nawet chcieć z kimś takim być, bo nie jestem w stanie spełniać swoich społecznych ról. No i to ukrywam. Ukrywam, że tak się czuję, że za takiego co za tym idzie się uważam. To jaką ja mam definicję męskości to nie ma wielkiego znaczenia. Niemęski facet jest bardziej męski, bo on w ogóle może wejść na tą ścieżkę. Ja zawsze z niej schodzę i to jest silniejsze odemnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że każdy jest w stanie Cię zrozumieć, w większym bądź mniejszym stopniu. Masz tzw NATy (z ang. automatic negative thoughts), czyli taki SPAM negatywnych myśli, poza kontrolą. Też je mam (jak każdy) ale rozpoznaję je i unieszkodliwiam. Swojego czasu miałam ich zatrzęsienie i skutecznie mnie blokowały. Myślę, że terapia behawioralna mogła by być lepsza dla Ciebie, aczkolwiek ja sobie z nimi radzę bez terapii, bo są inne skuteczne sposoby. Moje sposoby to miłość i uważność, dystans do tych myśli, rozsądek, niepoprawny optymizm, humor (choćby czarny), wdzięczność, ufność, empatia, niemyślenie lub obserwowanie myśli z jednoczesnym nieutożsamianiem się z tymi myślami, wyciszanie się, fizyczne zajęcia, hobby, ciekawość, neutralizowanie cynizmu itd Jak widzisz tych narzędzi mam trochę a jeszcze wiele do odkrycia 😄 Trening czyni mistrza i te NATy straciły dużo swojej poprzedniej mocy. Znajdź swoje narzędzia. Daj się zainspirować dobrymi ludźmi 😃

 

 

Edit: 

P.S. Uważam, że Twój problem jest mocno związany z „męskością”. W cudzysłowie, bo do odkrycia masz prawdziwą męskość, nie narzuconą w postaci maski mężczyzny. 

Wystarczy zobaczyć wśród grup kobiecych, że my baby żalimy się, beczymy, uzewnętrzniamy się ze swoimi emocjami, porażkami, lękami, wątpliwościami, zdradzamy sobie sekrety, śmiejemy się ze swoich kompleksów albo robimy sobie zawody „która ma lepszy kompleks, która to dopiero ma kompleksy, albo czego byś się nie spodziewała po mnie, że w sobie nie lubię, albo jaki sekret mam”, przyznajemy się do oszustw, do tego jak wyglądamy bez make-up, że nosimy push-up, że rośnie nam wąsik, mamy owłosione ręce, nic nie jemy albo objadamy się, wstydzimy się swojej seksualności, tuszujemy niedoskonałości sylwetki na tysiąc sposobów, pomagamy sobie pomalować paznokcie, klepiemy po ramieniu, gdy jesteśmy po prostu ch****e i mówimy w zamian, że też jesteśmy ch****e, o paradoksach, udawanych orgazmach, największym obciachu itd itp

A facet? A facet to taki nagi się wydaje a zarazem tak jakby siedzi ukryty w skorupie. Musi być silny. Nie może płakać. Wszystko musi mieć pod kontrolą. Nie może być nieudacznikiem. Nie za wiele sobie pomoże z wyglądem, przynajmniej nie tak mocno jak kobieta. Nie może być ciotą. Nie może być słaby. Porażki? O nie! On nie! On jest cool, spoko, gra gitara, wszystko cacy. Musi dobrze zarabiać, odnosić sukcesy, być poważanym, ruchać, być twardym, nie mieć słabości itd

Osobiście duuużo czasu spędzałam wśród samych facetów, dorastających dla jasności. I zauważyłam u nich właśnie takie maski rożnego rodzaju. Największy szok przeżyłam, gdy jeden z nich, taki charyzmatyczny, szalony, inteligentny, utalentowany, dowcipniś z ADHD , przystojniak będąc w grupie (ja plus chłopaki) taki właśnie był. Chłopaki poszli i zostałam z nim sam na sam. Zobaczyłam go w zupełnie innej wersji: smutny, spokojny, stał w miejscu, mówił normalnie bez tego charakterystycznego dla niego podniecenia i śmiechu, NORMALNY! Zbierałam szczękę z podłogi i pomyślałam sobie wtedy „a może on nie jest taki po*****y jak się wydaje? Może ukrywa swoją wrażliwość?” Po latach, gdy już paczki szkolne się moooocno rozluźniły on rzeczywiście taki jest, spokojny, inteligentny i wrażliwy. Normalny i ciekawy. 

 

Do czego zmierzam to właśnie do tego, że ciekawy temat poruszyłeś Autorze. To Wasz temat. Ja mam tylko takie babskie spojrzenie, że Wy macie nieco gorzej z tymi maskami, bo musicie się zgrywać nie tyle co przed nami, kobietami co bardziej chyba wśród swoich, między mężczyznami, zwłaszcza jeśli chodzi o odsłonięcie się z tymi swoimi słabościami... macie trudniej niż my kobiety, bo my jakoś tak na odwrót, prędzej się sobie żalimy niż chwalimy jakie to my są ekstra i nie wiadomo co ;)

 

A więc tak suma sumarrum, to że to wszystko tutaj opisałeś oznacza, że wcale nie ukrywasz swojej męskości. Nie masz się czego wstydzić. Tylko robotę sobie znajdź, bo kto płaci za jedzenie dla Ciebie, hm? Kiś, kiś, marchewka.

 

Edytowane przez UsteczkaDoOczu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak. Kwestia maski itd...to takie chyba dość powszechne ostatnio podejście, że facet musi to i tamto i ma ukrywać emocje. Ja jednak raz to nie jestem pewien czy tak jest do końca, a dwa nie jestem też taki pewny czy jeśli już coś w tym jest(a coś jest:)) to czy takie pójście w drugą stronę jest odpowiednim kierunkiem. To tak ogólnie.

 

A co do mojej sytuacji to ja mam wrażenie, że mój problem jest trochę głębszy. Ja chyba nosze te maski sam przed sobą? Albo sam nie potrafię pewnych kwestii zaakceptować...a to ukrywanie przed innymi to taki następny lvl. No ale tak brutalnie mówiąc..To czy tak nie powinno być? No bądzmy szczerzy. Są pewne rzeczy których należy się wstydzić. Można opowiadać sobie piękne historyjki i snuć opowiastki i teoretyzować, ale jednak jakieś zasady są. Normy i wzorce. Dziś takie podejście antykulturowe jest dość popularne. Takie że to kultura jest jakby czymś z zasady złym, co ogranicza i okalecza i nalezy się jakby spod jej ucisku wyzwalać. No może i coś w tym jest, ale chyba tak jak z wszystkim. Ważny jest rozsądek.

 

A te NATy to chyba mam w dużej ilości. Ale też czytałem trochę i lęku i wstydzie. O ile lęk może być powodowany właśnie różnego typu myślami, o tyle wstyd to już coś podobno bardziej pierwotnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem jest dobrym kierunkiem, zwłaszcza jeśli zależy Ci na wartościowych relacjach z ludźmi. To akt odwagi i zaufania zdjąć maskę, i być bezbronnym przed drugim człowiekiem. To coś pięknego ale niestety niepopularnego. Mogłabym Ci napisać jak moje serce rośnie, kiedy drugi człowiek obdarza mnie takim zaufaniem, jak taka relacja się pogłębia, cieszy, zostaje w sercu na zawsze, jak komunikacja potrafi się zamknąć w spojrzeniu, mimice czy gestach. Choć niektórzy mogą nie dostroić się do drugiej osoby i wykorzystać tą słabość przeciwko tej osobie. Bywa! Dlatego jak już ktoś się dostroi to jest to wielkie szczęście. 

 

A co zostaje po wystąpieniu w teatrze, gdzie każdy odgrywa swoją rolę? Po spektaklu każdy idzie w swoją stronę, nic o sobie nie wiedząc, przebiera się i idzie celebrować samotność. Pytanie, czy warto występować w spektaklu? Myślę, że tak a czasami nawet trzeba z różnych powodów. 

Wspomniany kolega odgrywał rolę jajcarza. Był lubiany i popularny. Dziewczyny jak to się mówi same wskakiwały mu do łóżka. A więc miał z tego naprawdę dużo korzyści, choć były one powierzchowne, ale i takie składają się na nasze życie. Natomiast jak to mówił, miał dziurę w sercu, po spektaklu czuł w sobie pustkę. Pragnął czegoś prawdziwszego, chciał się przed kimś odsłonić, być bezbronnym, mieć swój intymny świat, który by z kimś dzielił, z kimś kto by go NAPRAWDĘ znał i go akceptował takim jaki jest pod tą maską.

To nie jest rozsądne zdejmować maskę przed wszystkimi ludźmi. Ale czasami warto zaryzykować dla pewnych jednostek. Przynajmniej tak żyjemy na tym świecie :) No i nieraz dostanie się po du**e, ale czasami naprawdę warto, warto coś takiego przeżyć, bo suma summarum i tak wszyscy skończymy w piachu, nie?Cóż więc stoi na przeszkodzie aby cieszyć się, że tu jesteśmy i przeżywamy swoje wzloty i upadki? 

 

Na estradzie gwiazda, poza sceną mały szary człowiek. Wszyscy z tej samej gliny. Inne wewnętrzne opowieści. 

A z lękiem to jest tak, że jeśli raz go pokonasz to potem jest dużo łatwiej i ryzykuje się więcej. Im więcej ryzykujesz i nic Ci nie jest tym mniej odwagi potrzebujesz, bo nieracjonalne lęki rozpuszczają się w rzeczywistości. Niektórzy nawet idą w drugą skrajność, w brawurę, ale to wiadomo, kolejna niezdrowa skrajność aczkolwiek dostarcza innych emocji niż zalęknienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest kwestia dużo bardziej radykalna. Odsłonięcie maski jest wręcz kwestia konieczności egzystencjalnej. Choć u mnie to trochę w drugą stronę działa ta maska. Ja raczej jestem społecznie zamknięty, a ew. potem coś tam spod tej maski wychodzi.

 

Edytowane przez Wojtek Michal

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wojtek zanim napiszę co myślę, zadam Ci dwa bezpośrednie pytania:

 

1. Z czego się utrzymujesz skoro nie masz pracy? Za co robisz opłaty, za co kupujesz jedzenie, ciuchy itp.? Bo wiesz, jak nadal utrzymują Cię rodzice to nic dziwnego, ze nie czujesz się mężczyzną... 

2. Zamierzasz skorzystać z jakiejś rady czy chciałeś tylko popisać, wyżalić się? Wybacz, ale widzę tu jedynie babranie się w swoich myślach i brak... pytania do innych użytkowników. Czego od nas oczekujesz? W czym mamy Ci doradzić? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się