PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Rekomendowane odpowiedzi

Może trochę ciężki temat, jak na tego typu forum, ale może ktoś z Was przechodził przez żałobę (chodzi o najbliższą rodzinę/bardzo bliską osobę) i zechciałby się ze mną podzielić doświadczeniami z tego okresu? Czy tylko ja tak ciężko to znoszę? :( 

Niby mówi się, że czas leczy rany ale ja mam wrażenie, że im dalej od pogrzebów tym gorzej. Pustka, żal, tęsknota zamiast maleć, narastają. Przyznam, że ostatni rok, był dla mnie jakimś emocjonalnym koszmarem mimo, że staram się funkcjonować (na tyle ile potrafię)w miarę normalnie. Nie okazuje zbytnio trudnych emocji, nie dręczę tematem znajomych, naprawdę się staram... 

Szkoda, ze Krovitz usunął tu konto, ale z tego co pamiętam, @Szwagier Ty straciłeś tatę dość wcześnie? Jak to zniosłeś? O ile oczywiście masz ochotę sie tym podzielić.

 

Zachęcam do dyskusji. Nie ukrywam, że potrzebuję trochę wsparcia, bo w realnym życiu niestety nie mam go od nikogo. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To było tak dawno, że aż mało pamiętam jak dokładnie to zniosłem choć ogólnikowo pamiętam. Może coś skrobnę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to tak jakby żyli w odległym kraju. Na codzień nie myślę, że umarli. Dla mnie przeszli sublimację, są po drugiej stronie lustra ;) Czasami posyłam im pozdrowienia. Czasami do nich mówię. Czasami za nimi rozpaczam, za chwilę się śmieję, za kilkanaście sekund znów rozpaczam, by się znowu śmiać za minutę. A potem zapominam na jakiś czas. Się przypomni to się popłaczę. Potem się uśmiecham do nieba i dziękuję im, że byli ze mną :)

 

P.S. Trzymaj się kochana! Znajdź ujście dla emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie tak było z moją Babcią. Ona mnie wychowywała, była moim największym Skarbem i Miłością. Już 12 lat, jak odeszła, ale ciągle mi Jej brak i o Niej myślę, wspominam i modlę się za Nią... .Pomimo tego, że jestem w życiu szczęśliwy z Żoną i Dziećmi, to jednak brakuje tego ważnego "Kogoś". Myślę, że jak mocno kochałaś tę osobę, będzie Ci jej długo brakować w życiu, może nawet do starości. Ale to dobrze chyba...to dowód na prawdziwą miłość poza grób. To chyba świadczy o naszej wrażliwości i nie jest to przywarą.... Na pewno doskonale Cię rozumiem, oj, doskonale...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochani, dziękuję za wypowiedzi. Naprawdę miło mi, że ktoś tu coś napisał. Sama zbieram się do napisania czegoś już parę tygodni, bo temat jest dla mnie naprawdę bardzo bolesny.

 

Chodzi o moją mamę. Umarła tak nagle. Po prostu zasłabła i po 3 godzinach zmarła. Tak się złożyło, że byłam wtedy przy Niej. To ja zadzwoniłam po pogotowie. Ja sprawdzałam Jej puls, ułożyłam Ją w bezpiecznej pozycji. Biegałam po szpitalu szukając osoby duchownej. Wybierałam trumnę, ubranie... I to wszystko tuż po świętach wielkanocnych, parę dni przed moimi okrągłymi urodzinami.. Taki prezent. Niewiele pamiętam z tego okresu, choć minęło dopiero 1,5 roku. Emocje jakie mi towarzyszyły są nie do opisania. Zresztą ja w chwilach ogromnego stresu zazwyczaj wycofuję się ze wszelkich aktywności i niemal dosłownie znikam. Z nikim nie gadam, nie kontaktuje się, działam jak robot - mechanicznie. Wszystko przeżywam w samotności. Rozstania zawsze są dla mnie trudne, zwłaszcza te, bez pożegnania. 

 

Wiesz, @kamil30 - masz ogromne szczęście mając żonę, która Cię kocha i wspiera w trudnych chwilach. Nawet nie wiesz jak Ci tego zazdroszczę. Ja niestety nie mam na kogo liczyć. Z rodziną relację mam raczej trudne. Każdy zajmuje się sobą. Z mamą dogadywałyśmy się najlepiej, bo i Ona jakoś dobrze mnie rozumiała. Potrafiła wysłuchać, pogadać czy wesprzeć. Zawsze miała dla mnie czas i dobre słowo. Nie wiem jak to robiła. Ale była taka dla wszystkich, nie tylko dla mnie. Teraz tak bardzo mi Jej brakuje, właściwie w każdym dniu, choć od 11 lat już nie mieszkałam z rodzicami. Trudno mi się pogodzić z tym, że Jej naprawdę już nie ma. I nie będzie. Że nie doczeka emerytury na którą zrobiła już tyle planów, że nie pozna moich dzieci, nie zobaczy jak mi się życie ułoży.. Ale nie tylko. Trocki zainspirował mnie do stworzenia własnej półki z ulubionymi książkami. Mama też je czytała, później wymieniałyśmy się poglądami, spostrzeżeniami..  Nawet zaczęła tworzyć własną półeczkę :) To było takie fajne i budujące. Mama miała ogromną wiedzę, dużo doświadczeń, więc miałam z kim porozmawiać, nie tylko o jakichś przyziemnych tematach jak gotowanie czy rachunki. W opinii reszty rodziny jestem oderwana od rzeczywistości lub nawet egoistyczna. Głównie dlatego, że nie szukam desperacko męża, by czym prędzej urodzić tabun dzieci. Bo na urodziny kupiłam sobie ukulele, choć nie umiem grać a moim marzeniem jest dołączenie do jakiejś rekonstrukcyjnej grupy historycznej i klubu miłośników kresów wschodnich. Bo prowadzę bloga i piszę wiersze, które są totalną grafomanią, bo chodziłam na lekcje baletu choć nigdy nie będę tancerką, bo mam marzenia których wciąż nie zrealizowałam itp. Przecież to wszystko jakieś wymysły i strata czasu!

Przyznam szczerze, że ja już wcześniej często czułam się "samotna wśród tłumu", jednak teraz czuję to sto razy bardziej. Próbowałam się odciąć od nich totalnie ale niestety scenariusz się powtórzył i w krótkim czasie po mamie, czekał nas kolejny pogrzeb w najbliższej rodzinie. Nie mogłam (i nie chciałam!)zostawić taty samego z tym wszystkim. Później było już tylko gorzej. Do tego przy nagłych problemach z moim mieszkaniem, po raz kolejny boleśnie się przekonałam, że wszyscy "najbliżsi" mają mnie gdzieś. Na naszym forum też wtedy jakoś się zawiodłam. Ale ok, przełknęłam i to. Choć chyba wtedy tak porządnie dotarło do mnie, że jestem naprawdę sama. W pełnym tego słowa znaczeniu. 

Sylwestra i kilka dni Nowego Roku spędziłam w Łodzi. Wiele spraw sobie wtedy na spokojnie przemyślałam. Postanowiłam odezwać się do osób, które były dla mnie ważne i spróbować odbudować przyjaźnie czy znajomości, które przez to wszystko mocno zaniedbałam. Niestety i tu spotkało mnie rozczarowanie i bardzo duża przykrość, której się kompletnie nie spodziewałam. Bardzo mnie to zabolało, naprawdę. Ale cóż zrobisz. 

Byłam dość mocno osłabiona tym wszystkim, do tego beznadziejne święta (pierwsze bez Mamy), kolejna część rodzinnych niesnasek i innych przykrości. Pikowałam dość mocno w dół. Zaczęłam chorować. Naprawdę trudny czas.

 

Bez wsparcia wciąż jest mi bardzo ciężko i samotnie, często tracę siły, jednak mimo wszystko, gdzieś w głębi serca ja wcale nie chcę się poddać. Na tyle na ile potrafiłam odbudowałam relację i z siostrą i z tatem. Złożyłam dokumenty na Akademię Teatralną i UW, choć nie wiem co z tego wyjdzie. Przeszłam pierwszy etap rekrutacji w dość popularnym kulturalnym miejscu stolicy. Bardzo chciałabym wreszcie znaleźć swoje miejsce w życiu. Gdzie będę czuła się bezpieczna i kochana. Szczęśliwa po prostu. I kogoś kto mnie zaakceptuje i szczerze pokocha, bez żadnych manipulacji czy gierek. Zwyczajnie chcę wierzyć, że wszystko się poukłada. Czy to bardzo naiwne?

 

Sorki za te wypociny, ale jakoś chciałam się wygadać. 

 

PS. @UsteczkaDoOczu a Ty jesteś wierząca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to faktycznie troszkę nam się wygadałaś, przejścia nie łatwe dla każdego a tym bardziej chyba dla takiej wrażliwej osoby jak Ty. 

Rozbawiłaś mnie troszkę tym Ukulele ;)

Też byłem w łodzi dwa dni zaraz po nowym roku :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znowu pasuje do mnie temat. Niedługo pogrzeb mojego ojca. Dziwnie tak, jakaś era w życiu się skończyła. 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Z mamą dogadywałyśmy się najlepiej, bo i Ona jakoś dobrze mnie rozumiała. Potrafiła wysłuchać, pogadać czy wesprzeć. Zawsze miała dla mnie czas i dobre słowo.

Fajnie. Moja mama tak nie umie. Ostatnio ryczałam, bo uświadomiłam sobie, że bardzo chciałam być kochana ale nie byłam, nie jestem... 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Trocki zainspirował mnie do stworzenia własnej półki z ulubionymi książkami. 

Też taką mam i ciągle coś z niej wyrzucam. Maksymalnie z 10 sztuk będzie spoko. Nie chcę więcej. O zgrozo, dużo ich kupuję. Chyba sobie jakąś lukę próbuję nimi wypełnić ale im więcej czytam tym mniej mam na to ochotę. Zaczynają mnie dopadać prymitywne instynkty. 

 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

W opinii reszty rodziny jestem oderwana od rzeczywistości lub nawet egoistyczna. Głównie dlatego, że nie szukam desperacko męża

Mnie znowu uważają za tą mądrą, zdolną co sobie zawsze sama poradzi i powinna Bóg wie co teraz robić, tylko ma pecha do ludzi... A ja o sobie myślę właśnie tak, że jestem oderwana od rzeczywistości i egoistyczna. Męża to i bym nawet mogła mieć ale jakoś wątpię, żeby którykolwiek z tych śmiałków udźwignął bagaż jaki przy okazji bym im ze sobą w pakiecie przyniosła. Jakoś tak mam wrażenie, że każdy oczekuje łatwego i wygodnego życia, i nie mogłabym nikogo za to winić, że tak chce, tylko... dla mnie to nierealne mrzonki. Na dobre i na złe... czyli trzeba być gotowym na mocne kopanie po du**e. No i podjąć decyzję a nie „spróbujemy, zobaczymy...”, czyli kicha... 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Bo na urodziny kupiłam sobie ukulele, choć nie umiem grać 

Też mam kilka instrumentów choć nie umiem grać, lubię grać intuicyjnie. Moim ulubionym teraz instrumentem jest kalimba a na liście życzeń mam erhu, które zgrywa się z moim żałosnym usposobieniem. Mikrofon w drodze, bo chcę nagrać kilka swoich piosenek, tak dla beki, oczywiście, bo mi to poprawia nastrój. 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Bo prowadzę bloga i piszę wiersze, które są totalną grafomanią, bo chodziłam na lekcje baletu choć nigdy nie będę tancerką, bo mam marzenia których wciąż nie zrealizowałam itp. Przecież to wszystko jakieś wymysły i strata czasu!

Lata temu też prowadziłam grafomańskiego bloga. Fajne czasy, miło wspominam. Też tańczyłam ale taniec współczesny :) W ogóle, czego nie robiłam, ile marzeń to ja nie miałam, każde z innej beczki, w każdej beczce mówili, że się nadaję/mam dobre warunki... Za dużo tego było. Strata czasu? Nie sądzę, bo czas i tak płynie... 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Przyznam szczerze, że ja już wcześniej często czułam się "samotna wśród tłumu", jednak teraz czuję to sto razy bardziej.

Ja też... Dlatego tak mocno się przywiązywałam do ludzi, którzy nadawali na podobnych falach. Wszystkich ich kocham, na swój sposób oczywiście. Często mi się śnią. 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Na naszym forum też wtedy jakoś się zawiodłam. 

Też nie miałam tu łatwo i w pewnym momencie może mnie jakaś znieczulica dopadła, nie wiem. Pamiętam tylko, że miałam wyrzuty sumienia czasami, np nasza pogadanka z Krovitzem albo inne gównoburze. Takie w sumie gadki szmatki. 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Bez wsparcia wciąż jest mi bardzo ciężko i samotnie, często tracę siły, jednak mimo wszystko, gdzieś w głębi serca ja wcale nie chcę się poddać.

Walczymy do końca! :) 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Na tyle na ile potrafiłam odbudowałam relację i z siostrą i z tatem.

Bardzo dobrze!

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Złożyłam dokumenty na Akademię Teatralną i UW, choć nie wiem co z tego wyjdzie.

O! A to ciekawe doświadczenie! Na pewno warto spróbować! Trzymam kciuki! 

 

Ja tam osobiście nic nie mam do naiwności. Moim zdaniem to akt odwagi.

 

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

Sorki za te wypociny, ale jakoś chciałam się wygadać. 

To bardzo ważne i nie ma w tym nic złego. Ludzka potrzeba, najzwyklejsza.

W dniu 8.08.2019 o 01:39, kobieta25 napisał:

 @UsteczkaDoOczu a Ty jesteś wierząca?

Chyba tak. Nie wiem. Chciałabym i czasami tak właśnie jest. A czasami mam dużo wątpliwości. Może to kwestia samodyscypliny, którą mi trudno utrzymać. Mega trudno i zdaję sobie z tego sprawę na tyle mocno, że swojego czasu chciałam zaciągnąć się do wojska ;) 

 

Ale jedno wiem! Pomimo trudności życie ma nam wiele do zaoferowania i nie mamy nic do stracenia. Trzeba mieć tylko odwagę i podejmować decyzje, ryzyko. W tym wszystkim jednak lubię działać zgodnie ze swoim sumieniem, co też nie zawsze wychodzi, wpływów jest mnóstwo a człowiek bywa słaby. Ale mimo wszystko balansować jakoś, podnosić się i żyć :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.08.2019 o 02:39, kobieta25 napisał:

Bo prowadzę bloga i piszę wiersze, które są totalną grafomanią,

Kobieta może podrzucisz linka, akurat sztuka, poezja itp to nie moja bajka ale nie zamykam się na takie rzeczy i chętnie spojrzę, przeczytam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się