PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Rekomendowane odpowiedzi

cześć. 

postram sie streścić. Bardzo prosze o odpowiedzi. 

Mam problem moze mi pomożecie? 

 

A mianowicie zaczęłam sie spotykac na poczatku lutego z chlopakiem. Wyladowalismy u mnie po imprezie. Pozniej kontakt sie zaczal mocno zaciesniac, praktycznie widzielismy sie codzinnie. Spedzalismy ze soba coraz wiecej czasu.

Problem numer jeden: byl w zwiazku. 12 lat nic ich nie laczylo kwiestia czasu. Nie potrafil tego zakonczyc. Zaczelam w koncu dopytywac. Powiedział, ze nie chce żebym sobie poszła. Wiec powiedziałam ze trzeba cos z tym zrobić. Pewnego wieczoru natknelismy sie na siebie w klubie on na jakiejs integracji z jej firmy. Zobaczyla, ze cos ze soba mamy wspolnego. W koncu powiedział jej kolejnego dnia. 

 Ona go prosila zeby jej nie zostawił. po 2 tygodniach od tego zajscia. Wyprowadzil się. Mocno sie załamał. To jego pierwszy taki powazny związek. 12 lat nie w kij dmuchal. Ja chyba za szybko podeszlam do tematu "moj Ci on" poprosil o czas. Powiedzial, ze mu zalezy, ale nie potrafi tak wskoczyc od razu w drugi związek. Nie chce zebym byla zla, ze sie nie odzywa.  Troche sie spielam, powiedzialam ze widocznie bylam mu potrzebna do jednego bla bla bla. Powiedział, ze nie chce mnie stracić. Ja na to z fochem zeby sobie szedl. Mial lzy w oczach. Na drugi dzien jak ochlonelam. Napisalam mu sms. ze rozumiem jego ze to trudne i ze potrzebuje czasu.  Jak bedzie mial chec na spotkanie to niech da znac. Napisal, ze bardzo dziekuje za te slowa i jest mocno wgnieciony. Nastepnje napisal po dwoch dniach czy soe spotkamy. Spotkalismy sie normlanie wszytko. Mialam urodziny nie pamietal. Spedzilismy ze soba fajnie czas. Pozniej pojechal nad jezioro do rodziny sie wyciszyc. Lubi pobyc sam. Pozniej jakis slabszy kontkat. W weeknd pisalismy coś. W nocy rozladowal mi sie telefon przyszedl do mnie nad ranem pijany. Polozyl sie i spal. Reszte tego weekendu spedzilismy razem pojechalismy sobie nad jezioro. Chlopak byl rozbity widac bylo ze nie do konca dobrze z nim.  Za kilka dni znowu spotkalismy sie. Wyciagnal mnie do klubu. Ja troche bylam zla ze wolal isc z kolegami najpierw na piwo niz spotkac sie ze mna. Nie powiedzialam tego ale jakby lekki foch i dokuczanie bylo. W tym klubie widzialam ze pisze dosc czesto na telefonie. w koncu zabralam mu ten telefon i zapytalam z kim pisze. Powoedzial ze z ta dziewczyna. Wiec ja na to: to pisz z nia a ja wychodze. Nie bede dalej brala udzialu w jakis trojkatach chorych.  Po prostu nie wytrzymalam. Przeprosil powiedział, ze chowa telefon już.  Nie ma zadnego trojkatu jestem tylko ja. Spedzilismy razem ta noc i dzien. On byl jakis nie obecny  w dzien ciezko bylo z nim sie dogadac. Pyalam co jest nie odpowiadal. Pytalam czy chce pogadac. Nie chcial. Zapytalam czy moze jakis wypad nad morze. Powiedzial ze mozemy jechac. Ale jakos bez wiekszego przekonania. Ja zaczelam.szukac noclegu cos mi tam przytakiwal. W koncu powoedzialam ze najwyzej znajdziemy po drodze. Na kolejny dzien (piatek)  szykowalam syna na kolnje. My mielismy jechac w sobote.  Tylko ze jak ja zaczelam cos pytac czy widzimy sie ? to odpisal ze nie da rady dzis ze przeprasza. Wkurzylam sie bo myslalm ze sie umawialismy. W sobote mu napisalm. " Nie trzeba mnie zbywac wystarczy powoedzoec. Odpisał "Ja Cie nie zbywam" pozniej po naciskaniu go na rozmowe. Napisal mi ze na nic sie nie umawialasmy i ze chcial odpoczac od telefonu. To go zaczelam bombardowac.Nie wie jakie ja mam wyobrazenia co tej relacji.  Ale na ta chwile halasu i cisnienienia ma dosc. Ze ja mu pisze ze ma wy...e a wcale tak nie jest.  Juz mi tlumaczyl ze tak moze byc. Ze nie bedzie sie odzywal. A jest jakies dziwne cisnienie z mojej strony. 

napisalam mu i wytlumaczylam jemu ze chce z nim tylko pogadac. nic sie nie odezwal. 

Po przeczytaniu tej korespondencji z nim faktycznie go cisnelam i bylam dosc dokuczliwa. Nie jakos mocno ale dalo sie wyczuc. Napisalam dlugiego sms z przerosinamy. Wytlumaczylam moje zachowanie mocno przeprosilam i ucichlam.  On sie nie odzywa od tygodnia. Nie wiem co mam z tym zrobic? poradzicie cos proszę. 

 

Edytowane przez Keliwa women

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No a co ty chcesz robić ? Nic nie rób może się wyciszy, ułoży sobie coś i wróci a jak nie to nie ma co kombinować na siłę. 
Wszystko to troszkę na twoje życzenie było się nie plątać w takie układy gdzie koleś z laską są 12 lat. Na wstępie pytaj czy ma kogoś lub jest w relacji "to skomplikowane" jak tak to odpuszczaj z miejsca unikniesz podobnych sytuacji. A tak poza tym to co ty masz takie parcie na chłopa ? Na prawdę tak Ci źle samej ? A przecież o seks kobiecie to banalnie prosto. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wciska Ci kity typowe dla żonkosia. Poza tym jego humory są spowodowane relacją z tamtą dziewczyną, Jak dla mnie jesteś dla niego odskocznią od tamtej dziewczyny, gdy tam dzieje się źle, to idzie do Ciebie. Dodatkowo nie rozumiem czemu dziewczyny się nie szanują i biegają za takimi łajzami jak ten. Obie powinnyście kopnąć go w tyłek, a walczycie o jego względy jakby to był nie wiadomo kim. A prawda jest taka, że obie was oszukuje, a z tamtą jest tylko z przyzwyczajenia.  

Edytowane przez balin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, balin napisał:

Wciska Ci kity typowe dla żonkosia. Poza tym jego humory są spowodowane relacją z tamtą dziewczyną, Jak dla mnie jesteś dla niego odskocznią od tamtej dziewczyny, gdy tam dzieje się źle, to idzie do Ciebie. Dodatkowo nie rozumiem czemu dziewczyny się nie szanują i biegają za takimi łajzami jak ten. Obie powinnyście kopnąć go w tyłek, a walczycie o jego względy jakby to był nie wiadomo kim. A prawda jest taka, że obie was oszukuje, a z tamtą jest tylko z przyzwyczajenia.  

no tylko, ze ja sie znim spotykalam codziennie przez 4 miesiacie. Pozniej sie od niej wyprowadzil. Wiec teraz mieszka sam. Codzienna odskocznia? ja rozumiem raz na tydzien. wekendy święta i cala reszta ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Szwagier napisał:

No a co ty chcesz robić ? Nic nie rób może się wyciszy, ułoży sobie coś i wróci a jak nie to nie ma co kombinować na siłę. 
Wszystko to troszkę na twoje życzenie było się nie plątać w takie układy gdzie koleś z laską są 12 lat. Na wstępie pytaj czy ma kogoś lub jest w relacji "to skomplikowane" jak tak to odpuszczaj z miejsca unikniesz podobnych sytuacji. A tak poza tym to co ty masz takie parcie na chłopa ? Na prawdę tak Ci źle samej ? A przecież o seks kobiecie to banalnie prosto. 

to jest prawda wiem w co sie ladowalam.  Bardziej mi chodzi o fakt tego czy mu może zależeć... Ja go nie prosiłam o przyłazenie do mnie. Fakt mogłam pogonić. Parccie? raczej pecha do wybierania. ehhh Nie bede nic robila. zobaczymy. Moze jeszcze jakies opinie? 

Edytowane przez Keliwa women

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wyobrażam sobie, żeby po 12 latach związku włożyć czapkę na głowę, zamknąć drzwi, powiedzieć "no to cześć, fajnie było!" i zacząć budować nową rzeczywistość jak by nigdy nic. Dla Niego rezygnacja z tej kobiety i wyprowadzka to wywrócenie życia do góry nogami. Nawet gdyby był z Nią "tylko z przyzwyczajenia" to niestety umysł działa tak, że często idealizuje to co stracił i po rozstaniach wpędza nas w pułapkę '' O  Boże! Co ja zrobiłem? Przecież to była TA osoba"... Może teraz rozpamiętywać wszystkie te chwile w których było dobrze, wracać wspomnieniami do początków, tworzyć sentymenty itp. W końcu doświadczył straty, tak? To normalne, że musi przejść żałobę. Moim zdaniem nie próbuje wchodzić w trójkąt tylko przeżywa stratę ;) Za jakiś czas pogodzi się ze stratą...chyba że postanowi wrócić do tamtej. Na pewno nie możesz nic z tym zrobić. To nie od Ciebie zależy teraz co wybierze.

Edytowane przez Czarownica
zapomniałam czegoś dopisać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Czarownica napisał:

Nie wyobrażam sobie, żeby po 12 latach związku włożyć czapkę na głowę, zamknąć drzwi, powiedzieć "no to cześć, fajnie było!" i zacząć budować nową rzeczywistość jak by nigdy nic. Dla Niego rezygnacja z tej kobiety i wyprowadzka to wywrócenie życia do góry nogami. Nawet gdyby był z Nią "tylko z przyzwyczajenia" to niestety umysł działa tak, że często idealizuje to co stracił i po rozstaniach wpędza nas w pułapkę '' O  Boże! Co ja zrobiłem? Przecież to była TA osoba"... Może teraz rozpamiętywać wszystkie te chwile w których było dobrze, wracać wspomnieniami do początków, tworzyć sentymenty itp. W końcu doświadczył straty, tak? To normalne, że musi przejść żałobę. Moim zdaniem nie próbuje wchodzić w trójkąt tylko przeżywa stratę ;) Za jakiś czas pogodzi się ze stratą...chyba że postanowi wrócić do tamtej. Na pewno nie możesz nic z tym zrobić. To nie od Ciebie zależy teraz co wybierze.

no tak niby to rozumiem a z drugiej strony jakies filozofie mi sie włączają typu " wczesniej moglbyc w dwoch zwiazkach" no to prawda madrze piszesz. Sama mam kocioł w glowie. ehhh ...  Ale ja mam sie do niego odzywac? nie odzywac? zapytac o kawe? czy cos tam? nie wiem czy milczec jak grób? Czy może pozegnac naposac jakaś pożegnalna mowe? Ze dziekuje i zamknąć temat? Moze mu psychoterapete  polecic? 

Edytowane przez Keliwa women
zapomnaialm cos dopisać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem, skoro On chce teraz świętego spokoju, lepiej jest zachować milczenie. Już dość się do Niego napisałaś, już dość prosiłaś o kontakt i dawałaś znać że jesteś i czekasz. On na pewno dostał od Ciebie wyraźny komunikat że czekasz na Niego i że może się odezwać jak chce, więc nie musisz go już w niczym upewniać. Niestety milczenie najczęściej bywa najtrudniejszą ze wszystkich możliwych opcji ale skoro On chce teraz się wyciszyć, to nie można mu wpierać że wcale nie i że najlepiej będzie jak jednak pogadacie. Tydzień to nie jest dużo czasu, na pewno nie zdążył o Tobie zapomnieć, nie martw się :) Niestety ten "kocioł" może się ciągnąć miesiącami, więc jeżeli Ci na Nim zależy, to radzę uzbroić się w cierpliwość. Jeżeli to jego nieodzywanie się będzie się przeciągało na kolejne tygodnie, to ja bym napisała krótko: "czy wszystko ok? Po prostu chcę wiedzieć że żyjesz" Jeżeli nie odpisze- będziemy się martwić co wtedy. A jeżeli odpisze krótko, to też bym nie ciągnęła tematu zbytecznie. Zostawiłabym pałeczkę po Jego stronie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ooo do ostatniego watku napisalam czy moze mu podeslac namiar na dobrego psychoterapeute.  Ok. 

 

w niedziele sie pomylilam i wysalalam mu zyczenia urodzinowe zamiast do brata. odpisal mi na drugi dzien staral sie zabawnie odpisał "dziękuję:) " wiec kontaktu nie zerwał. No dobrze posłucham Ciebie nie bede mu męczyć narazie gitary. narazie id dwoch tygodni jest kiepski kontakt. Poczekam. bede pisała jak wyglada sytuacja. Dziękuje :)

Edytowane przez Keliwa women

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.07.2019 o 17:23, balin napisał:

Wciska Ci kity typowe dla żonkosia. Poza tym jego humory są spowodowane relacją z tamtą dziewczyną, Jak dla mnie jesteś dla niego odskocznią od tamtej dziewczyny, gdy tam dzieje się źle, to idzie do Ciebie. Dodatkowo nie rozumiem czemu dziewczyny się nie szanują i biegają za takimi łajzami jak ten. Obie powinnyście kopnąć go w tyłek, a walczycie o jego względy jakby to był nie wiadomo kim. A prawda jest taka, że obie was oszukuje, a z tamtą jest tylko z przyzwyczajenia.  

Otóż to! Popieram w 100% to co napisałeś. 

 

@Keliwa women kobietko droga! Co Ty znowu wyczyniasz? W profilu masz wpisane 35 lat, masz dziecko a umysł 16latki... Do tego chyba kochasz kłopoty i takie kłopotliwe znajomości, bo jeden Twój temat dotyczył "ciężkiego przypadku" w drugim gość zapadł ci się pod ziemię a w tym bierzesz się za faceta który jest w związku? I po przejściach z poprzednimi amantami naprawdę nie pomyślałaś, że z tym obecnym będą tylko kłopoty, nóż w plecy, łzawe oczy, smarki po pachy i krwawiące serduszko? No weź... 

Kochana zapamiętaj jedno - facet zajęty nie jest dla Ciebie i nie ma tu żadnej taryfy ulgowej. Trzymaj się tego twardo. Bo jak nie, zawsze będziesz miała tego typu rozterki. Naucz się w końcu, ze tak to działa - Zajęty=kłopoty i smarkanie po nocy w poduchę. A w międzyczasie zastanów się co sprawia, że uwielbiasz kłopoty i tak ochoczo, z jakże zabójczą konsekwencją wyszukujesz sobie tylko takich facetów, od których otrzymujesz tylko ból i gorycz. Gdzieś w Tobie jest trybik, który nie działa prawidłowo i nie bierzesz pod uwagę normalnych mężczyzn. 

Może trochę szorstko to wszystko napisałam, ale widzę, że wciąż popełniasz te same błędy jeśli chodzi o relacje damsko-męskie... Aż przykro się czyta. I doprawdy nie rozumiem dlaczego? Wiadomo, że nie zawsze ma się szczęście aby trafić od razu na tego jedynego ale miałaś już kilka znajomości, a mimo to ty się jeszcze nad tym gościem zastanawiasz... Wiedząc już na starcie, że jest z kimś. No błagam cię...  Kobitko ;) 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, kobieta25 napisał:

Otóż to! Popieram w 100% to co napisałeś. 

 

@Keliwa women kobietko droga! Co Ty znowu wyczyniasz? W profilu masz wpisane 35 lat, masz dziecko a umysł 16latki... Do tego chyba kochasz kłopoty i takie kłopotliwe znajomości, bo jeden Twój temat dotyczył "ciężkiego przypadku" w drugim gość zapadł ci się pod ziemię a w tym bierzesz się za faceta który jest w związku? I po przejściach z poprzednimi amantami naprawdę nie pomyślałaś, że z tym obecnym będą tylko kłopoty, nóż w plecy, łzawe oczy, smarki po pachy i krwawiące serduszko? No weź... 

Kochana zapamiętaj jedno - facet zajęty nie jest dla Ciebie i nie ma tu żadnej taryfy ulgowej. Trzymaj się tego twardo. Bo jak nie, zawsze będziesz miała tego typu rozterki. Naucz się w końcu, ze tak to działa - Zajęty=kłopoty i smarkanie po nocy w poduchę. A w międzyczasie zastanów się co sprawia, że uwielbiasz kłopoty i tak ochoczo, z jakże zabójczą konsekwencją wyszukujesz sobie tylko takich facetów, od których otrzymujesz tylko ból i gorycz. Gdzieś w Tobie jest trybik, który nie działa prawidłowo i nie bierzesz pod uwagę normalnych mężczyzn. 

Może trochę szorstko to wszystko napisałam, ale widzę, że wciąż popełniasz te same błędy jeśli chodzi o relacje damsko-męskie... Aż przykro się czyta. I doprawdy nie rozumiem dlaczego? Wiadomo, że nie zawsze ma się szczęście aby trafić od razu na tego jedynego ale miałaś już kilka znajomości, a mimo to ty się jeszcze nad tym gościem zastanawiasz... Wiedząc już na starcie, że jest z kimś. No błagam cię...  Kobitko ;)

 

 

i Ty masz racje co mam powoedziec, ze nie. Nie wiem czemu sie pakuje w takie akcje. Fakt faktem gosc ta dziewczynę zostawił. Mialo być ok. a wyszlo jakoś tak jak wyszlo. Tutaj mu powiedzialam, ze nie chce tego tak ciagnac wiec moze to byl jakis postep. W poprzednich nie robiłam tego. im bardziej trudny tym chyba fajniejszy ale to boli fakt baaaardzo boli. Najbardziej chyba to ze zostawil ja bo nie chciał z nia byc a pozniej mnie gdzies odpuscil. Nie do konca ale odpuscil. 

Edytowane przez Keliwa women

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam za te osobiste wtrącenie ale tak swoja drogą, to chyba bym miała problem żeby zaufać kolesiowi który zostawił jedną babę dla drugiej, nawet gdybym to ja miała być tą na wygranej pozycji. Ciężko by mi było opędzić się od myśli, że za parę lat to ja mogę zostać postawiona po drugiej stronie barykady. Wiem, że człowiek to nie robot i nie musi zawsze działać wedle ustalonego schematu ale pozostałby we mnie mimo wszystko jakiś taki...niesmak ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 13.07.2019 o 17:06, Czarownica napisał:

Przepraszam za te osobiste wtrącenie ale tak swoja drogą, to chyba bym miała problem żeby zaufać kolesiowi który zostawił jedną babę dla drugiej, nawet gdybym to ja miała być tą na wygranej pozycji. Ciężko by mi było opędzić się od myśli, że za parę lat to ja mogę zostać postawiona po drugiej stronie barykady. Wiem, że człowiek to nie robot i nie musi zawsze działać wedle ustalonego schematu ale pozostałby we mnie mimo wszystko jakiś taki...niesmak ;)

On jej dla mnie nie zostawił. U nich juz wczesniej nie grało i to mocno. Jakies 2 lata sie tak sypalo. Być może byłam tylko takim bodźcem tdoo rozjejscia sie totalnego. Siedzieli na mieliznie juz sporo czasu. Wiem to nie tylko od niego.  Fakt też myślałam o tym. Też myślę. Wszytkie opcje. Opcja typu kolejny problem tez jest brana na świecznik.  Wszytko jest na uwadze.

 

Narazie mamy kontakt. Widzieliśmy się, jest dystans. Powiedziałam mu wszytko.  Caly czas sie zastanawiam co z tym zarobić. Ma rozjechaną głowę i to widać. 😕  Mocno rozjechaną. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty nic nie możesz z tym zrobić. On się musi najpierw sam ogarnąć, nie można stworzyć szczęśliwego związku, gdy się ma problemy ze sobą. Nawet gdybyś była najukochańszą, najpiękniejszą i najzabawniejszą kobietą na świecie- nic nie wskórasz. Ja wiem, że w Tobie budzi się instynkt macierzyński pod tytułem: "Muszę się Nim zaopiekować, bo sobie nie poradzi sam, Nieboga!", i koniecznie chciałabyś COŚ zrobić, COŚ przyśpieszyć, COŚ powiedzieć, żeby działało...ale niestety :)  Możesz go tylko wkurzyć i dodatkowo przytłoczyć. Zamiast martwić się jedną babą którą zostawił, będzie musiał toczyć wojnę na drugim froncie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Czarownica napisał:

Ty nic nie możesz z tym zrobić. On się musi najpierw sam ogarnąć, nie można stworzyć szczęśliwego związku, gdy się ma problemy ze sobą. Nawet gdybyś była najukochańszą, najpiękniejszą i najzabawniejszą kobietą na świecie- nic nie wskórasz. Ja wiem, że w Tobie budzi się instynkt macierzyński pod tytułem: "Muszę się Nim zaopiekować, bo sobie nie poradzi sam, Nieboga!", i koniecznie chciałabyś COŚ zrobić, COŚ przyśpieszyć, COŚ powiedzieć, żeby działało...ale niestety :)  Możesz go tylko wkurzyć i dodatkowo przytłoczyć. Zamiast martwić się jedną babą którą zostawił, będzie musiał toczyć wojnę na drugim froncie.

no wlasnie to juz bylo i on sie odsunął.  Ja nie będę nic robiła typu "ja mu pomoge" nie będę go ratowała. Ale chyba jakis kontakt i spotykanie moze być tak na luzie na spokojnje? czy lepiej nie? Bo szczerze powiem przyjechał do mnie nad morze tak w odwiedziny. Co mnie bardzo mocno zdziwiło. Sam z siebie. Po prostu chciał. Wiedział gdzie jestem. napisalm mu zapraszam. Tylko tyle. A jak cos rozmawialismy o zachodzie czy tam wschodzie ble ble takie tam... ze razem i w ogóle. To mi napisał " wszytko przed nami" 

Edytowane przez Keliwa women

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się