PoMesku.org.pl

Zarejestruj się, aby móc brać udział w dyskusji. Uwaga, każdy spam linkowy jest traktowany banem na adres IP, a każdy wątek z linkiem WYMAGA akceptacji moderatora.

Rekomendowane odpowiedzi

Wiesz powiem Ci że moja polonistka powiedziała nam wprost na lekcji że Fredro to napisał. Była rozmowa o erotyce w Młodej Polsce i padło zdanie, że wcześniej też była, wystarczy spojrzeć na Fredro i jego 13 księgę.

Ale to nie istotne, wykonani Olbryskiego jest genialne. Najfajniejsze fragmenty według mnie:

"Tadeusz po mistrzowsku rozpoczął minetę,

Najpierw lizał po wierzchu, rozpalał kobietę.

Jęła więc Zosia wzdychać, jęczeć, wreszcie krzyczeć.

Tadeusz rad jej więcej rozkoszy użyczyć,

Wsadził głębiej, językiem jak młynkiem obracał,

Rękami Zosię z góry aż do dołu macał,"

"Myszko? - zakrzyknie młodzian A cóż to za myśl dzika

Przezywać tu od myszek tego rozbójnika.

Jak ci myszkę pokażę, zaraz pożałujesz,

Do dziury ją zapędzasz? zaraz ją poczujesz."

"Mówił kapitan Rykow, ja powtarzam pięknie,

Baby ch***m nie straszcie, bo się go nie zlęknie.

Póki ch** opadnięty, to się baba boi,

Ale weź go na język, a od razu stoi."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Włodzimierz Zagórski

* Autorstwo przypisuje się niekiedy Aleksandrowi Fredrze.

Ja to wolę to:

"Zosia zaś odrzuciwszy już wstydliwość wszelką

Na ch*** spoglądała z ciekawością wielką,

Bo dotychczas o ch*** niewiele wiedziała -

Raz od dziewek służebnych coś tam usłyszała,

Drugi raz, leżąc w gaju rankiem, w cieniu drzewa,

Zobaczyła przypadkiem, jak się chłop odlewa,

W grubej garści trzymając jakiś przedmiot wielki,

Strząsnął na świeżą zieleń złociste kropelki.

Choć ciocia Telimena już jej tłumaczyła,

Lecz Zosia nie słuchała, strasznie się wstydziła.

A teraz, żoną będąc, dziewczątko uznało,

Że święty obowiązek zbadać sprawę całą,

Więc pyta się: co to jest? i do czego służy?

Przed chwilą taki mały, teraz taki duży,

O! a jak się rozciągnął i jak się rozwija,

Długi taki i gładki, niczym gęsia szyja.

A cóż go też od spodu tak ładnie przystraja?

Rzekł Tadeusz z powagą: Zosiu, to są jaja.

To zaś, co cię w tak wielkie wprawiło zdumienie,

Obyczajnie nazywać trzeba - przyrodzenie.

ku***em także zwane, chociaż częściej bywa,

Że chłopstwo i pospólstwo ch***m go nazywa.

Ręka, głowa czy noga jedną nazwę mają

Ten zaś niewielki wiecheć ludzie określają

Tak dziwacznymi nazwy. Sędzia nieraz zrzędzi,

Że jak się robi ciepło, to go kuśka swędzi.

Podkomorzy zaś wałem ku***a nazywa,

A Wojski zaganiaczem go nieraz przezywa,

Maciek mówi wisielec, bo już stać nie zdoła,

A Gerwazy na chłopskie dzieci nieraz woła:

Nie baw się Wojtuś ptaszkiem. Jankiel cymbalista

Zwie go smokiem lub bucem, i rzecz oczywista

Jeszcze dziwniejsze nazwy ludzie wymyślają,

Ułani go na przykład pytą nazywają.

Za to uczeni w piśmie, penis - określają.

Tak wyjaśniał Tadeusz te sprawy powoli,

Chcąc tymczasem pokazać, jak ku*** pi***oli.

I chcąc naukę poprzeć stosownym przykładem

Zaczął wpychać... daremnie, chociaż ruszał zadem.

Zasapał się, zapocił, ch** się nie zagłębiał,

Zdumiał się tedy młodzian i zwyczajnie zdębiał.

Prując dotychczas ku*** w francuskiej stolicy,

Nie miał nigdy trudności z włożeniem do piczy,

Ta widocznie nie znała ku***a żadnego,

Więc gdzieżby mógł się zmieścić taki ch** jak jego.

Bo nie było podówczas pośród wszystkich ludzi,

Ani w Polszcze, ni w Litwie, ni na świętej Żmudzi,

Ani wśród drobne szlachty, ni wielkich dziedziców,

Ani wśród Horeszków, ani wśród Sopliców,

Ani wśród Radziwiłłów książąt przepotężnych,

Ani wśród Dobrzyńskich, znakomitych mężnych,

Ni wśród Bartków i Maćków braci doborowej,

Ni wśród całej rozlicznej szlachty zaściankowej,

Nikogo, kto by ch*** takiego posiadał.

Dumny zeń był Tadeusz i dzielnie nim władał.

A do dumy takowej miał słuszne powody,

Bo na ch*** mógł podnieść pełne wiadro wody.

ch** Tadeusza mierzył jedenaście cali,

Gruby jak ręka w kiści, twardy jak ze stali,

Zahartowany w trudzie, co rzadko się kładzie

Zdobny w dwa wielkie jaja, jak dwa jabłka w sadzie.

Jeden tylko Gerwazy za czasów młodości.

Słynął również z ku***a podobnej wielkości.

I dziś jeszcze żartując, szlachta się pytała,

Co ma większe Gerwazy, Scyzoryk czy wała."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2. temat, który zakładam, bo nie mogłem się w oryginalnym wypowiedzieć z powodu tego absurdalnego systemu zamykania "starych" tematów. Jak tak dalej pójdzie, to tu śmietnik będzie (z powodu zakładania "ciągów dalszych") lub pustka (z powodu irytacji: "co?? temat zamknięty, bo za stary??!!! k... ja mam dość, prawie nigdzie odezwać się nie można, spadam!!!").

E-booki. Phew!! Straszne. Jakbym mógł to bym spalił te śmieci, ze świata wyeliminował. Jak można takie cuś czytać?? Normalna książka w łapę, na pachnącym papierze, i bez męczącego oczy wyświetlacza. A jeszcze gorsze audio-booki, bo nawet się nie czyta. Ogólnie nie polecam książek innych niż tradycyjne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm... nie do końca podzielam twoje zdanie :) zarówno e-booki jak i audiobooki mają swoje plusy i minusy :) podobnie jak ty jestem zwolennikiem papierowych książek jednak nie eliminowałbym całkowicie nowoczesnych rozwiązań. Obecnie na rynku znajduje się masa e-readerów czy tabletów umożliwiających odczyt ebooków. Wiele z nich zostało zaprojektowanych w taki sposób by wzrok nie męczył się w ogóle.

Podobnie z Audiobookami - zwykłe, czytane przez lektora mogą być nudne, zgoda. Ale Audiobook książki "Narrenturm" A.Sapkowskiego to bardziej słuchowisko niż audiobook. Do jego nagrania wynajęto przeszło 100 aktorów, nagrywano również dźwięki koni czy innych odgłosów w tle. Ten audiobook bywa również poprzez swój rozmach porównywany do filmowej adaptacji "Władcy Pierścieni" :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam dużo e-booków, zwłaszcza tych, których w papierowej wersji nie mogłabym zdobyć. Ale uwielbiam wersje papierowe... ich zapach...szelest kartek...ciężar. Nie mam tabletu, więc nie wszędzie mogę zabrać ze sobą mój zbiór wirtualny, a czytuję gdzie się da- w kolejce do lekarza, w tramwaju, na plaży... Jednak,kiedy wyjeżdżam na tzw wczasy, zabieram laptopa i mam w nim 1 giga bibliotekę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze nie pójdą w zapomnienie, ale jednak bardzo polubiłem czytania na tablecie, jest bardziej podreczny i multifunkcyjny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja czytam głównie na komórce. Ostatnio sporo książek ściągałem z mobilegate. W zasadzie ekran 3,2 cala mi w zupełności wystarcza, chociaż zastanawiam się nad kupnem czytnika ebooków, ale to pewnie w dalekiej przyszłości. Ogólnie to jest wygodniejsze, niż ciąganie 2-3 książek w plecaku na wakacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście wole czytać papierowe zwykłe książki, ponieważ mają swój klimat. Jednak bądźmy szczerze, ebooki dają nam ogromne możliwości. Wiele książek ciężko jest dostać w księgarniach, a w sieci nie ma z tym problemu. Nie przepadam za długim czytaniem na ekranie, bo bolą od tego oczy. Jednak uważam, że e-booki są świetnym pomysłem i pozwalają nam zdobywać wiedzę bez wydawania kupy pieniędzy i uporczywych wypraw do księgarni, gdzie nie ma tego, co akurat chcemy mieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak na razie korzystam z wszystkich opcji. Nie zawsze jednak można mieć wersję jaką się by chciało. Nie istnieje coś takiego, jak świadomy wolny wybór. Każda opcja ma swoje wady i zalety. Odrebnym tematem jest jakosć ksiązki, a każda ma kilka i różnie to się przedstawia.Miałem już książkę drogą z powodu jakości papieru(biblioteczną :) ), ale hustawkowo się czytało bo, błyszczący papier dawał dyskomfort w postaci refleksow. Podobnie jest z wersjami e-. Odsluchuje telefonem lub czytam na tablecie z wyświetlaczem "ips" wołałbym e-readera ale to koszt i dodatkowy klamor. Książkę lepiej się kupuje bo są poukładane tematycznie. E-wersje są ee nie ważne gdzie kupujesz czy w księgarni czy w butiku albo w Internecie wszystko wygląda jak kupa gowna. Np: chce poczytać coś z powieści czy poradników, oglądam bajki nie wiem po co i za czyje grzechy.

Dzisiaj sprawa kupna ma się tak. Musisz znać tytuł żeby wybrać sobie książkę . Musisz jednym słowem być alfa i omegą, musiałbyś mieć zamiast łba katalog E-bukow. Bardzo liczę ze w e-temacie się zmieni bo jest nędza z bryndza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam uzależniłem się już od książek w wersji elektronicznej. Razem z czytnikiem to jest coś świetnego - chociaż nie powiem, że nie mam w domu książek, raczej kurzą się a na czytnik kupuje ebooki regularnie, jak zwykle więcej, niż dam radę przeczytać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no racja, szelest kartek jest ciezko zastapic, ale o wiele wygodniej mi zabierac w autobus ebook niż książkę. w dodatku o wiele wiekszy wobor pozycji jest, ucze sie jezyka i czytam sobie po angielsku:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy co czytasz. Czy uważacie że Dostojewskiego w wersji elektronicznej będzie się czytać tak samo dobrze jak w papierowej? E-book jest dobry do czytania lekkich lektur, ale niekoniecznie do tych wymagających większego wysiłku. Podobno też mniej zapamiętujemy z e-booków niż z papieru. Czasami korzystam, ale książka to książka (na monitorze widzę tylko "tekst" a nie "książkę"). Bardzo mnie też irytuje sytuacja, kiedy muszę wrócić do poprzednich stron, albo przejść do następnych (zwłaszcza kiedy są przypisy umieszczone na końcu). Dla mnie to jest strasznie niewygodne. Największy plus jest taki, że możesz dostać w sieci rzecz, której w papierowej wersji fizycznie nie jesteś w stanie nabyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Używam eczytnika - szczególnie w podróży. To świetny sposób na zabranie ze sobą kilku ksiażek bez obciążania bagażu. Ale papierowe książki też czytam. W domu. Chociaż nie liczy się opakowanie tylko to jaka jest książka :) Z przechodzeniem po różnych stronach nie ma większego problemu. Dodatkowo w czytniku można ustawiać sobie wiele zakładek, zaznaczać tekst nie niszcząc książki itp. I tak. Dostojewski smakuje tak samo na czytniku jak z papieru. No chyba że ktoś ma wydania z 1898 roku - to wtedy to co innego ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Natomiast ja wciąż się nie mogę przestawić. Dla każdego miłośnika, czy też fetyszysty książek, sprawa jest jasna - może i taniej, bardziej ekologicznie, poręczniej, ale nic nie zastąpi zapachu, dotyku prawdziwej książki. To jest po prostu kwestia estetyki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Moze nie pójdą w zapomnienie, ale jednak bardzo polubiłem czytania na tablecie, jest bardziej podreczny i multifunkcyjny.

Proponuje zmienić tablet na ebook readera (na przykład kindla). Jego atuty to fakt, że nie męczy tak bardzo oczu i bateria starcza na dłuższe czytanie :) Sam używam jakiejś starszej wersji ale daje rade :) Próbowałem ostatnio czytać na tablecie i zrezygnowałem po 15 minutach - nie do wytrzymania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się